W hołdzie czworonożnemu Przyjacielowi - Tomasz Rychliński - ebook

W hołdzie czworonożnemu Przyjacielowi ebook

Tomasz Rychliński

3,0
34,97 zł

lub
Opis

,,W hołdzie czworonożnemu Przyjacielowi” to zbiór niezwykle refleksyjnych i wzruszających wierszy. Podmiot liryczny, którym de facto jest sam autor, wyrusza w sentymentalną podróż w głąb swoich myśli, poświęconych niezastąpionemu owczarkowi niemieckiemu. Dzieło składa się łącznie z pięćdziesięciu wierszy, pisanych dokładnie przez pięćdziesiąt dni. Wszystko to zostało wzbogacone ilustracjami, które jeszcze silniej rozbudzają wyobraźnię czytelnika.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 30




Tomasz Rychliński

W hołdzie czworonożnemu Przyjacielowi

Zbiór wierszy

© Tomasz Rychliński, 2020

,,W hołdzie czworonożnemu Przyjacielowi”

to zbiór niezwykle refleksyjnych i wzruszających wierszy. Podmiot liryczny, którym de facto jest sam autor, wyrusza w sentymentalną podróż w głąb swoich myśli, poświęconych niezastąpionemu owczarkowi niemieckiemu.

Dzieło składa się łącznie z pięćdziesięciu wierszy, pisanych dokładnie przez pięćdziesiąt dni. Wszystko to zostało wzbogacone ilustracjami, które jeszcze silniej rozbudzają wyobraźnię czytelnika.

ISBN 978-83-8245-024-8

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Kochani Czytelnicy!

Dziękuję za zaufanie i wybór mojej poezji. Wierzę, że każdy z Was odnajdzie w poniższych utworach cząstkę siebie samego i zechce, choć przez moment, zastanowić się, co tak naprawdę jest dla niego w życiu najważniejsze.

Dla mnie bez wątpienia jedną z takich wartości jest przyjaźń. Nie chodzi mi jednak o tę przyjaźń, która łączy ludzi, lecz tę, która wprawdzie rodzi się w sercu człowieka, ale skierowana jest do zwierząt.

Od ponad dwudziestu lat, a więc właściwie od dzieciństwa, towarzyszy mi w życiu pies. Rok 2020 przyniósł rozstanie z jednym z nich. Dziś wiem, że był to prawdziwy Przyjaciel, przez wielkie,,P”. Gdyby nie on, z całą pewnością nie powstałby ten zbiór wierszy. Ciągła walka z chorobą mojego pupila oraz ucieczka przed śmiercią są dla mnie — paradoksalnie — najpiękniejszą lekcją życia. Jestem świadomy tego, że dla wielu z Was może to się wydać niezrozumiałe. Dlatego tak bardzo liczę na Waszą wrażliwość, a szczególnie wszystkich tych, którzy kochają zwierzęta i którzy czerpią satysfakcję z przebywania u ich boku.

Pamiętajcie, proszę! Zwierzęta nie wymagają od nas wiele. Każdy z nas ma coś, co może im dać — siebie. Tak mało trzeba, aby zaczęły się uśmiechać, a w naszych sercach zagościła radość i duma.

Przyjemnej lektury,

Autor

Fot. własna ze zbiorów

autora

(nr 1)

1. Już pora zasnąć

Dlaczego?

Czemu tak szybko? Czemu tak nagle? Czemu właśnie teraz?

Teraz, kiedy nasza przyjaźń tak wielka,

Właśnie dziś Ty wyruszasz w dalszą drogę, kończąc ten piękny sen,

Dlaczego?

Byłem przy Tobie,

Zawsze będę. Jestem i teraz,

Musisz to widzieć tam, na górze, mój wierny Przyjacielu!

Byłem, gdy serce Twoje zabiło po raz ostatni,

Byłem przy Tobie!

Dla Ciebie wszystko!

Powiedz tylko, czego pragniesz?

Pewnie hasasz radośnie po łąkach, silny i młody, z nowymi kolegami,

A może czegoś Ci potrzeba?

Pamiętaj, dla Ciebie wszystko.

Dziękuję za lekcję!

Za to, czego mnie uczyłeś,

Że trzeba być dzielnym, wytrwałym i nigdy się nie poddawać,

Czerpać radość z najmniejszej rzeczy, jaka nas otacza,

Uśmiechać się sercem.

Ty taki byłeś! Dziękuję za lekcję!

2. Oczy

Głębokie jak Hańcza,

Rozpromienione blaskiem radości,

Od świtu do nocy pełne ufności,

Zawsze gotowe do współpracy.

Najszlachetniejsze źródło,

Swą mocą uzdrawiające ludzkie rany,

Pozbawione fałszywych nieczystości,

Wdzięczne za każde skinienie.

Nadzieja, mogąca przyćmić wszystko,

Ocean uczuć, górska nieskazitelność,

W swej skali tak potężna i wielka,

A jednak ciągle jej mało.

Bez przerwy je widzę,

Nie potrafię odsunąć natrętnych myśli,

Dzielnie bronią się przed zapomnieniem

I wygrają tę bitwę —

Twoje oczy… Całe moje życie…

3. Kto by pomyślał

To nieprawdopodobne, jak jedna decyzja wywraca do góry nogami marne życie

I nie wiesz, w którym miejscu ostatecznie się ono znajdzie,

Czy nabierze wiatru w żagle, czy zawalczy o jutro?

A może spełznie na niczym?

Wspominam ów dzień, Ty wiesz który,

Gdy po raz pierwszy wpadłeś w moje ramiona,

Ciepło Twojego futerka czuję do dziś

I zapach… I zapach…

Nieporadnie kroczyłeś po nieznanym świecie,

A ja śmiałem się sam do siebie,

Tak rodziła się ta niezwykła więź,

Choć wtedy nikt z nas nie wiedział, dokąd ona zaprowadzi.

Zaprowadziła — śmiem twierdzić — do ziemskiego raju,

Nie przekona się o tym ten, kto nie spróbuje,

Bo które serce w mig wywraca czyjeś życie?

No, które…? Psie serce! Żadne inne!