Sekret mojego męża - Julia Furmaniak - ebook

Sekret mojego męża ebook

Julia Furmaniak

4,2

17 osób interesuje się tą książką

Opis

Kiedy w przykładnej żonie, matce dwójki dzieci i oddanej swojej pasji bizneswoman, budzą się dawno wygasłe żądze, małżeński świat nagle staje w płomieniach, a potem… nic nie jest już takie, jak wcześniej.

Natalia prowadzi własną kwiaciarnię, kocha swojego męża Adama i docenia luksus, który jej zapewnia. Jednocześnie coraz bardziej zaczyna jej doskwierać rutyna w ich związku. Ale los lubi płatać figle, a mężowie – skrywać tajemnice… Wkrótce okaże się, że Adam ma ich aż nadto. Czy Natalia będzie w stanie zaakceptować podwójne życie, jakie prowadził przy jej boku? Czy uda mu się ponownie sprawić, by oszalała na jego punkcie?

– Przepraszam – szepnął.
– Za co konkretnie?
– Za to, że mnie dziś nie było. Za nic więcej nie muszę – odparł surowo.
– A to, że non stop wyjeżdżasz? I że zamontowałeś… – Nie dokończyła, nie zdążyła.
Adam niespodziewanie się uniósł i zamknął jej usta pocałunkiem. Jego gorące, miękkie wargi mocno do niej przylgnęły, a językiem delikatnie, acz stanowczo, rozchylił jej usta, aby pogłębić pocałunek. Złapał ją jedną ręką mocno w pasie, drugą wsunął we włosy, przechylając lekko głowę. Natalia cicho jęknęła, zaskoczona przypływem czułości. Wciąż spięte dłonie zacisnęła kurczowo na jego koszuli.

Adam całował ją nieśpiesznie. Delektował się jej smakiem i zapachem. Trzymał mocno w obawie, że wyrwie się z jego ucisku.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 309

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Rozdział 1

– Nie jestem pewna, czy wszystko wam spakowałam – powiedziała Natalia, kolejny raz nerwowo przeglądając zawartość walizki, którą skrupulatnie przygotowała wieczór wcześniej – Spakowałam Nelce kocyk, bez którego nie zaśnie, i…

– I ulubioną książkę Alkowi – dokończył za nią Adam – Kochanie, to także moje dzieci. Potrafię się nimi zająć – przypomniał, posyłając żonie rozbawione spojrzenie.

Oczywiście, że potrafisz się nimi zająć, pomyślała Natalia. Problem w tym, że większość czasu, to ona spędzała z dziećmi, podczas gdy on wciąż wyjeżdżał służbowo. W głowie pełnej obowiązków mogło zabraknąć miejsca na tak błahe informacje, jak ulubione przedmioty dzieci. Natalia postanowiła jednak zachować tę myśl dla siebie.

– Nie lubię wakacji – westchnęła tylko, podchodząc bliżej męża.

W granatowych chinosach i cienkim, szarym sweterku wyglądał klasycznie i bardzo elegancko. Adam Res miał wyczucie stylu i doskonałą świadomość swego ciała. Zebrał palcami wilgotne jeszcze po porannym prysznicu włosy i związał je w mały kok. Miał taką fryzurę, gdy się poznali, i nigdy nie przyszło mu do głowy, aby ją zmienić. Natalia też nie nalegała, by ściął długie pasma. Mąż w męskim koku i ze starannie przyciętą brodą wydawał jej się atrakcyjny i bardzo przystojny.

– Od kiedy? – Adam uniósł brew wyraźnie rozbawiony.

– Od kiedy ustaliliśmy, że całe wakacje spędzisz nad morzem, a ja tutaj – skrzywiła się Natalia.

Wygładziła ostatni raz kaszmirowy sweter opinający jego umięśnione barki i przeniosła dłonie na brzuch, wyczuwając pod palcami twarde efekty regularnych treningów.

– Nie będzie tak źle. Tygodnie szybko mijają, a wszystkie weekendy spędzisz z nami – odparł.

– Nie będzie tak źle? – powtórzyła za nim z nutką rozbawienia w głosie – Kochanie, to samo mówiłeś rok temu.

Rzeczywiście tak było, ale wtedy Adam jeszcze nie wiedział, że będzie miał w planach budowę nowego ośrodka wypoczynkowego nad morzem. Gdy wczesną jesienią trafiła się mu okazyjna oferta sprzedaży sporego kawałka ziemi na Pomorzu Zachodnim, nie mógł przejść obok niej obojętnie. Tym sposobem stał się właścicielem drugiego nowoczesnego kompleksu nad polskim morzem. Natalia doskonale znała swojego męża. Dla niego nowe inwestycje były jak hobby. Swoją drogą musiała przyznać, że był w tym świetny. Urodzony biznesmen. W głowie co chwilę rodziły się mu nowe pomysły na biznes. Gdyby doba miała więcej godzin, a miesiąc więcej dni, pewnie zrealizowałby je wszystkie.

Z powodzeniem.

Póki co w wieku trzydziestu dwóch lat był właścicielem wspomnianych kompleksów, warsztatu samochodowego i dobrze prosperującej firmy transportowej.

– Znasz mnie. Nie mogłem przepuścić takiej okazji – Adam mrugnął do żony porozumiewawczo.

Natalia, słysząc te słowa, machnęła ręką zrezygnowana.

– Nelka, chodź, włożymy sandałki – Złapała wpół radośnie podskakującą trzylatkę.

– Nie jestem Nelka. Jestem Elsa! – oburzyła się dziewczynka.

Adam skierował na żonę pytający wzrok i chwycił z szafki sznurowane buty syna.

– Za dużo „Krainy Lodu” – odpowiedziała na jego nieme pytanie, teatralnie wywracając oczami.

– Mamusiu! Jedź z nami – nalegała Nelka, wsuwając małe stópki w sandałki pasujące kolorem do jej niebieskiej sukienki.

– Neluś, rozmawiałyśmy już o tym – westchnęła Natalia – Mamusia przyjedzie w piątek i będzie z wami cały weekend – obiecała, całując córkę w czoło.

– Dlaczego nie możesz jechać z nami już dzisiaj? – dopytywała dziewczynka.

– A kto zajmie się kwiatkami w sklepie?

– Nie wiem.

– Ja muszę się nimi zająć, bo inaczej wszystkie zwiędną – wyjaśniła, wstając.

– Wszystko macie? – zwróciła się do męża, chcąc się upewnić.

– Jeśli nie, dowieziesz nam w piątek – Adam położył dłoń na klamce drzwi – Dzieci, biegnijcie przycisnąć guzik przy windzie – Otworzył szeroko drzwi do mieszkania, wypuszczając radośnie popiskujące maluchy na zewnątrz.

– Pa, mamusiu! – krzyknął Alek, biegnąc za siostrą.

– Pa, dzieciaki! – Natalia pomachała pociechom na pożegnanie, stając w progu mieszkania – Jedź ostrożnie – zwróciła się do męża.

– Przecież mnie znasz – Adam zmarszczył brwi, ciągnąc za sobą ciężką walizkę.

– Właśnie dlatego proszę, żebyś jechał ostrożnie, a nie gnał jak wariat – odparła.

– Zadzwonię, jak dojedziemy – Adam zignorował słowa żony i dotknął wargami jej policzka, drugi delikatnie muskając kciukiem.

– Do zobaczenia w piątek – Znów wygładziła delikatny materiał swetra na jego brzuchu – Dobrze wyglądasz – pochwaliła go.

– Wiem – odparł z cieniem uśmiechu na ustach i ruszył w kierunku windy.

***

W momencie gdy drzwi apartamentu zamknęły się za rodziną, Natalia spojrzała na duży zegar zawieszony w holu. Wskazywał parę minut po godzinie siódmej. W poniedziałki o tej porze zwykle wracała z giełdy z nowymi zielonymi okazami do swojego sklepu. Dziś jednak postanowiła zostać w domu i wyszykować rodzinę do podróży.

Szybkim krokiem udała się do garderoby, którą dzieliła z mężem, i bez zbędnego namysłu chwyciła z półki jeansy z podwyższonym stanem i zwykły, szary T-shirt. Z tym prostym zestawem wbiegła do łazienki, by po krótkim prysznicu i jeszcze krótszym makijażu uznać, że jest gotowa do wyjścia.

W przedpokoju wsunęła stopy w ulubione białe trampki i przeglądając się w ogromnym lustrze, przeczesała palcami ciemne włosy, opadające na ramiona. Chwyciła ze stoliczka torebkę i szybko przejrzała jej zawartość.

Telefon, portfel, milion paragonów, wszystko mam – pomyślała, notując w głowie, by zrobić w końcu porządek w torebce.

– Klucze – powiedziała do siebie, rozglądając się po przedpokoju. Wczoraj wieczorem było chłodno, przypomniała sobie, otwierając szafę. W kieszeni płaszcza, w kolorze butelkowej zieleni, znalazła klucze do swojego samochodu i mieszkania. W windzie wcisnęła przycisk -2, by po chwili ruszyć w dół, do garażu podziemnego.

Gdy podeszła do swojego samochodu, zamek centralny się odblokował. Otworzyła drzwi i wsiadła za kierownicę swojego hatchbacka marki BMW. Położyła torebkę na miejscu pasażera i podnosząc wzrok, zerknęła na puste miejsce parkingowe po prawej stronie.

Jeszcze przed chwilą stał tam SUV tej samej marki, którym jej rodzina jedzie teraz w kierunku wybrzeża.

Zamknęła drzwi od strony kierowcy i wsunęła kluczyk w stacyjkę, zapięła pasy i wcisnęła guzik Start-Stop, a silnik jej samochodu obudził się do pracy.

Lubiła dźwięk, jaki wydawał. Choć musiała przyznać, że z początku wcale nie podobało jej się, że pod maską drzemie trzysta czterdzieści koni. Samochód sprezentował żonie Adam w dniu narodzin Nelki. Wiem, że to nie jest typowo rodzinne auto. Ale takie już mamy. To jest tylko dla ciebie, powiedział, wręczając jej kluczyki do bestii w kolorze estoril blue. Ona sama pewnie wybrałaby silnik o najmniejszej mocy, zawsze jeździła ostrożnie i przepisowo. Szybki samochód nie był jej najzwyczajniej w świecie potrzebny. To Adam kochał sportowe auta, lubił szybko jeździć i uwielbiał słuchać pracy silników o najwyższej mocy.

Tak już miał.

Odruchowo zerknęła w lewą stronę – tam również stało bmw.

Stara Siódemka. Natalia uśmiechnęła się w duchu. Z kolei tę maszynę sprezentowała ona sama mężowi na jego trzydzieste urodziny.

Gdy się poznali, jeździł dokładnie tym samochodem. Starym bmw 750i z lat dziewięćdziesiątych. Uwielbiał go. W każdą niedzielę jechał do myjni, raz w roku wybierał się na zloty z innymi pasjonatami marki. Powtarzał, że nigdy nie zmieni tego auta – do momentu, gdy miał otwierać swój pierwszy biznes i zabrakło mu środków. Wtedy zdecydował się je sprzedać z nadzieją, że kiedyś je odkupi. Ale los chciał, że w momencie gdy Natalia szukała prezentu dla męża, jego brat Filip podesłał jej link do ogłoszenia o sprzedaży samochodu. Dokładnie tego egzemplarza, który Adam parę lat wcześniej sprzedał. Bez namysłu umówiła się z Filipem i już następnego dnia wracali odkupionym bmw. Filip podjął się pracy przy samochodzie. Wymienił wszystkie zniszczone i zużyte części podwozia, odrestaurował skórę foteli, wymienił popękaną kierownicę, wypolerował lampy i zrobił wiele innych rzeczy, o których Natalia nie miała bladego pojęcia. Kiedy uznał, że auto jest gotowe, zadzwonił po nią. Z chwilą, gdy kobieta, widząc samochód, stanęła jak wryta z dłonią przy szeroko otwartych ustach, wiedział, że wykonał kawał dobrej roboty.

– Co ty zrobiłeś?! Podmieniłeś go na nówkę z salonu?! – spytała szczerze zdziwiona, obchodząc samochód z każdej strony.

Filip zaśmiał się, wycierając smar z dłoni o spodnie robocze.

– Zrobiłem tylko to, co potrafię najlepiej – odparł dumny z siebie.

Natalia wyszukała w kieszeni drzwi pilota do bramy garażowej i po chwili wyjechała na ulicę. Ich apartamentowiec znajdował się poza ścisłym centrum, a sklep Roślinka w samym sercu Poznania.

O jego lokalizację zadbał Adam. Gdy dowiedział się o planach żony, postanowił wspierać ją w realizacji celu. Jej mąż miał sporo kontaktów, zarówno prywatnych, jak i biznesowych. W krótkim czasie znalazł dla niej idealny lokal w centrum. Właściciel budynku wynajął im również miejsce w garażu podziemnym, co bardzo ułatwiło Natalii pracę. Trzeba mieć ogromne szczęście, żeby znaleźć wolne miejsce postojowe w centrum tego miasta. Ona nie musiała się o to martwić. Zaparkowała samochód i ruszyła w pośpiechu do Roślinki.

– Przepraszam, że tak późno – powiedziała zdyszana, wchodząc do sklepu.

Roślinka nie szczyciła się dużymi rozmiarami. Lokal zajmował trochę ponad trzydzieści metrów kwadratowych. Niewielką część właścicielka przeznaczyła na zaplecze i mały magazyn. Pozostałą powierzchnię zajmował sklep. Całość pomalowano na kolor kredy, a podłogę wyłożono ciemnym drewnem. Był to celowy zabieg. Na takim tle to rośliny grały pierwsze skrzypce. Natalia podeszła do centralnego, kolorowego stołu, robionego na zamówienie z desek łodzi rybackich znad Morza Karaibskiego. Paula zdążyła już zapełnić jego nierówną powierzchnię najciekawszymi okazami z dzisiejszej dostawy. Maranty, filodendrony i alokazje, które na nim ustawiła, prezentowały się pięknie i bardzo egzotycznie.

– Przestań się wygłupiać. Poradziłam sobie bez problemu – odparła Paulina, sprzedawczyni w Roślince ale przede wszystkim najlepsza przyjaciółka Natalii. Kończyła właśnie podlewać begonie, które wypełniały po brzegi regał zajmujący całą ścianę frontową – Jeszcze tylko postawię akcesoria i wszystko będzie gotowe – dodała, wskazując na stół, przy którym stała Natalia. Pod nim dziewczyny ustawiały miedziane bądź stalowe konewki, zraszacze oraz ogrom ozdobnych osłonek. Wszystko, czego ogrodnicza dusza zapragnie, pomyślała Natalia, kierując się w stronę zaplecza.

– Rodzinka wyjechała? – spytała Paula, opierając się o framugę drzwi.

– Tak – westchnęła Natalia – Już tęsknię za dzieciakami – dodała, przewieszając torebkę przez fotel.

– A za Adamem nie? – spytała zadziornie Paula, unosząc brew.

– Oj, za nim oczywiście też!

Natalia podeszła do małego blatu i chwyciła czajnik elektryczny, aby napełnić go wodą – Zrobić ci kawę?! – krzyknęła do przyjaciółki, która wróciła do swoich zajęć, by zdążyć przed godziną otwarcia sklepu.

– Jasne! Kończę z sansewierią i będzie wszystko gotowe!

Chwilę później, postawiwszy dwa kubki z kawą obok kasy, Natalia podziwiała nowe, zielone perełki.

– Pięknie to wygląda, dorwałaś świetne okazy – pochwaliła koleżankę.

– Wiem! Spójrz na tę alokazję black velvet – Paulina wzięła do ręki niewielką doniczkę, z roślinką o ciemnozielonych, dużych liściach, w dotyku przypominających zamsz – Klienci często o nią pytają, i w końcu się pojawiła! – Odstawiła ostrożnie doniczkę na miejsce i pogładziła ozdobne liście.

– Sprawdzałam pogodę. Mają się zacząć upały, więc myślę, że możemy zrobić promocje na sukulenty – Natalia rzuciła propozycję, przeglądając fakturę z dzisiejszych zakupów Pauliny.

Upijając łyk kawy, z przyjemnością włączyła laptopa, aby wprowadzić nowe nabytki do stanu magazynowego sklepu, w systemie. Roślinka powstała z miłości do… roślin, nie z potrzeby zarabiania pieniędzy. Przy tak obrotnym mężu, jakim był Adam, Natalia mogłaby w ogóle nie pracować. Lecz rola kury domowej w jej przypadku nie wchodziła w grę. Uwielbiała każdy obowiązek związany ze sklepem.

– Okej, dobry pomysł. Zaraz zrobię nowe zdjęcia i wrzucę na Instagram – Jedną z pasji Pauliny była fotografia. Robiła przepiękne zdjęcia, a jej prywatne konto w mediach społecznościowych, śledziło kilka tysięcy osób. Paula przyciągnęła te osoby nie urodą, a talentem. Choć była przepiękną brunetką o czekoladowych oczach, miała pełen biust i wyraźnie zaznaczone biodra, to robiła cudne zdjęcia krajobrazowe, które codziennie zachwycały wiele osób w Internecie. Oczywistym więc było dla Natalii, że profil firmowy Roślinki poprowadzi właśnie ona.

– Fajnie, jeśli uda ci się do południa zrobić nowy post – Natalia zerknęła na zegarek – Jest za pięć dziesiąta, więc otwieramy – dodała i przełożyła tabliczkę na drzwiach z Zamknięte na Otwarte.

Dzień w pracy płynął im spokojnie. Klienci wchodzili jeden po drugim i zadowoleni opuszczali sklep z nowym, zielonym przyjacielem w papierowej torbie z minimalistycznym logo Roślinki. Natalia parzyła kolejną kawę na zapleczu, kiedy jej telefon zawibrował w kieszeni jeansów. Spojrzała na wyświetlacz, a widząc wiadomość od męża, odblokowała ekran, by już po chwili spojrzeć na swoich najbliższych szczerze uśmiechających się do niej ze zdjęcia.

Wybacz. Namówili mnie.

Przeczytała podpis i znów zerknęła na zdjęcie, tym razem dostrzegając w ręce córki opakowanie frytek, a u syna cheesburgera.

Kochanie, zbyt łatwo im ulegasz.

Odpisała szybko, dolewając do kawy mleka.

Nela, przepraszam, Elsa opanowałasztukę manipulacji do perfekcji.

Odczytała odpowiedź, chichocząc pod nosem.

Tak, ma to w genach po Tobie.

Dobrze, że chociaż to!

Upijając łyk gorącej kawy, Natalia przez chwilę w milczeniu przyglądała się fotografii. Z jednej strony bardzo chciała z nimi wyjechać, z drugiej jednak musiała dopilnować Roślinki. Sklep funkcjonował na rynku od kilku miesięcy. Nie mogła sobie pozwolić na dłuższą nieobecność w mieście. Jednak na myśl, że od rodziny dzieli ją odległość trzystu kilometrów, poczuła nieprzyjemne ukłucie w sercu.

Chcąc oddalić poczucie winy, postanowiła zająć się pracą.

Nim pojawiły się dzieci, nie miała pojęcia, że kobieta może przeżywać dwa tak skrajne uczucia jednocześnie. Gdy urodził się Aleksander, Adam nalegał, by została w domu, wówczas uległa i poświęciła się w pełni macierzyństwu. Tak samo zrobiła, gdy na świat przyszła Anielka. Czas spędzony z małymi dziećmi w domu był dla niej bezcenny, jednak nadszedł moment, kiedy poczuła, że jest znów gotowa do aktywności zawodowej. Wtedy w jej głowie narodził się pomysł sklepu z roślinami. Adam podjął tylko raz próbę przekonania jej, aby została z dziećmi, lecz po jej wyraźnym sprzeciwie przystał na Roślinkę.

Od tego momentu Natalia toczyła wewnętrzną walkę pomiędzy głosem, który podpowiadał, że powinna, jak przykładna matka Polka, siedzieć z dziećmi w domu, a potrzebą realizowania się zawodowo.

Paulina pracowała przy komputerze nad nowym postem na Instagram, gdy zauważyła przyjaciółkę.

– Mogę iść teraz na przerwę? – spytała, wyrywając Natalię z zamyślenia.

– Jasne. Nie pytaj – odparła Natalia, poprawiając zwisającego okazale scindapsusa, w pięknej, bawełnianej makramie. Bardzo lubiła tę część sklepu, w której znajdowały się rośliny pnące i zwisające. Sama planowała zapisać się na kurs plecenia makramy, by powiększyć swoją domową kolekcję, lecz nigdy nie znalazła wystarczająco dużo czasu.

– Jesteś moją szefową, więc pytam – powiedziała żartobliwie Paula.

Natalia odwróciła się i spojrzała na nią spode łba.

– Bardzo śmieszne – Wróciła do poprzedniego zajęcia, kiedy Paulina zniknęła na zapleczu. Chwyciła wcześniej przygotowaną konewkę z odstaną wodą i zabrała się za podlewanie roślin, które stały już dłuższy czas w sklepie. Postanowiła zacząć od narożnego regału. Nachyliła się i po kolei podlewała znajdujące się na najniższej półce okazałe maranty zebriny.

– Dzień dobry – usłyszała za plecami męski, niski głos.

– Dzień dobry – odparła automatycznie. Przez myśl przebiegło jej, że to stały klient, bo głos wydawał jej się dziwnie znajomy. Zaraz potem uświadomiła sobie, że dalej podlewa maranty… wypięta w kierunku klienta.

Rozdział 2

Wyprostowała się do pionu jak oparzona i odwróciła w stronę mężczyzny. Wilgotne od wody ręce mimowolnie wytarła o spodnie na pupie.

– Dzień dobry – powtórzyła, jak należy, czyli przodem do klienta.

Podniosła wzrok i… Wtedy go zobaczyła.

Ubrany w jasne jeansy, biały basicowy T-shirt i granatowe new balancey, sądząc po stopniu znoszenia, z poprzedniego sezonu.

Był wyższy i zdecydowanie bardziej postawny, niż go zapamiętała. Od razu zauważyła, że musiał ćwiczyć na siłowni, bo rozrósł się w barkach. Jasne włosy, niegdyś trochę przydługie, teraz miał krótko przystrzyżone. Zdecydowaną zmianą na plus był kilkudniowy, starannie przycięty zarost na jego twarzy. Zmienił się diametralnie.

Wizualnie prawie nic nie zostało w nim z chłopaka, którym był przed laty, gdy się spotykali. Zmieniło się właściwie wszystko poza spojrzeniem.

Niepowtarzalny błękit jego tęczówek, który dokładnie zapamiętała…

– Kuba?! – spytała, nie dowierzając.

– Tak, ale… Znamy się? – odparł zdziwiony mężczyzna.

Natalia zmarszczyła brwi, wyraźnie zakłopotana. Czy to możliwe, że jej nie poznał?!

– Żartuję – dodał ze śmiechem – co za miła niespodzianka. – Podszedł do niej bliżej, bez namysłu całując ją w policzek na powitanie.

– Tak, rzeczywiście miła. Nie spodziewałam się ciebie tutaj! Co tu robisz? – spytała, jeszcze raz mierząc go wzrokiem od stóp do głów.

Kuba zamrugał zmieszany.

– No… Przyszedłem kupić roślinę, a co by innego? – odparł, a policzek Natalii momentalnie zalał się rumieńcem.

– No jasne! – Uderzyła się teatralnie w czoło i zaśmiała. – Jakiej rośliny szukasz? – spytała, rozglądając się po sklepie. Kuba natomiast wyciągnął telefon z kieszeni spodni i po chwili skierował ekran w jej stronę. – Córka przysłała mi MMS-a z takim kwiatkiem. Nie wie, jak się nazywa, ale widziała u koleżanki w domu.

Natalia spojrzała na zdjęcie i już wiedziała. Charakterystyczny różowy kolor łodyg i ostry kształt liści. To jedna z jej ulubionych roślin.

Ma córkę, pomyślała.

– To alokazja pink dragon – odparła pewnym siebie tonem eksperta.

– Ooo, w takim razie… Czy dostanę tu tę alokazję? – spytał, rozglądając się wokół.

– Tak, masz szczęście – Natalia podeszła do regału, na którym stały alokazje silver dragon, black velvet, amazonica i właśnie pink dragon. – Przyjechały w dzisiejszej dostawie. – Spojrzała na trzy rośliny tego gatunku i wybrała tę z największą liczbą liści. – Spójrz, jaka piękna. – Podała mu sadzonkę.

– Wiesz… Ja to się właściwie nie znam. Ale rzeczywiście jest oryginalna i zjawiskowa – odparł, oglądając alokazję z każdej strony. – Biorę – dodał.

– Super. Daj, zapakuję ci ją, bo może trochę kapać woda z doniczki. Jest świeżo podlana – Natalia wzięła od niego roślinkę i postawiła na drewnianym stole, na środku sklepu.

– A co u ciebie? – spytał Kuba, przyglądając się, jak Natalia zabezpiecza dół doniczki.

– Aaa… Wszystko w porządku. Mieszkam dalej w Poznaniu, normalne życie. Dom, praca, dzieci, mąż… – wymieniła pokrótce – A u ciebie?

– To samo, z wyjątkiem męża – odparł ze śmiechem, odbierając od niej torbę z zapakowaną roślinką. – Nie miałem pojęcia, że lubisz rośliny. Ale dobrze wiedzieć, że tu pracujesz – dodał, podając Natalii kartę płatniczą.

– Pracuje? Ja tutaj pracuję, a Natalia jest właścicielką Roślinki – odpowiedziała mu Paulina, wychodząc z zaplecza. Szybko starła kciukiem okruszek bułki z kącika ust i stanęła obok przyjaciółki za kasą. Kuba pokiwał głową w niemym uznaniu, słysząc jej słowa. – Miło cię widzieć, Kuba! – dodała – w końcu pozbyłeś się tych niesfornych włosów! Wyglądasz całkiem, całkiem… – zażartowała uszczypliwie, a Natalia uderzyła ją dyskretnie łokciem w bok.

Kuba zaśmiał się, chowając kartę do portfela.

– Ty też wyglądasz całkiem, całkiem… – odparł, powtarzając za Paulą. – Obie wyglądacie zjawiskowo – dodał, patrząc prosto w oczy Natalii.

Odrobinę za długo, pomyślała speszona.

– Fajnie było cię spotkać – Podniósł papierową torbę.

– Tak, ciebie również – powiedziała Natalia, wyraźnie skrępowana jego nagłym, świdrującym spojrzeniem. Uciekała wzrokiem gdzieś na bok. On natomiast nie spuszczał z niej oczu.

– Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy – Chwycił ją delikatnie za łokieć i ucałował na pożegnanie nadal zarumieniony policzek Natalii – Cześć, Paula! – dodał głośniej, nawet nie patrząc w jej stronę, po czym wyszedł z Roślinki.

Natalia stała wciąż przy kasie, głośno wypuszczając powietrze. Obserwowała, jak Kuba przed witryną sklepu wsuwa czarne aviatory na nos i kieruje się gdzieś przed siebie.

– Nie widziałam go z dziesięć lat – powiedziała tuż za jej plecami Paulina, a Natalia podskoczyła zaskoczona. – Uuu… Ktoś tu się zamyślił – dodała Paula, chichocząc.

– Ja też nie widziałam go ponad dziesięć lat – odparła Natalia, wracając za kasę, gdzie bezmyślnie zaczęła otwierać jakieś aplikacje na komputerze. Nie chciała rozwijać tego tematu.

– Patrzył na ciebie, jakby chciał cię zjeść! – Przyjaciółka nie dawała za wygraną.

– Przestań…

– Naprawdę! Pewnie pomyślał sobie: Ale głupi byłem, że cię straciłem! – dodała, wymachując konewką.

Natalia zaśmiała się mimowolnie.

– Ale ty jesteś głupia! – odparła, pukając się w czoło. – Przecież on ma żonę!

A ja męża, dodała w myślach.

– No i co z tego? Zobacz, jak ty wyglądasz! Dwójka dzieci, a figura jak u modelki.

Natalia podparła dłoń na biodrze i uniosła brwi zaskoczona.

– Modelek chyba nie widziałaś – powiedziała, mimo to stanęła przed lustrem na zapleczu. – Poza tym skąd wiesz, jak wygląda jego żona? – spytała, nim zdążyła ugryźć się w język.

Po co w ogóle ciągnie ten temat?

– Jak to skąd? Z Facebooka! – Teraz Paula wparowała na zaplecze z taką samą, zaskoczoną miną – Nie obserwujesz jego profilu?

– Oczywiście, że nie. A po co mi to?! – Natalia zmarszczyła brwi oburzona.

– No jak to po co? Żeby wiedzieć, co się dzieje u byłego faceta! – wyjaśniła przyjaciółka, krzyżując ręce na piersi.

– Jesteś nienormalna. Mam inne rzeczy na głowie niż śledzenie życia byłych facetów. Ty obserwujesz swoich byłych?

– Jasne, że tak!

– Ale po co?! – zdziwiła się znów Natalia.

– Żeby popatrzeć na zdjęcia ich nowych dziewczyn i powtarzać sobie: Jestem lepsza od twoich byłych, obecnych i kolejnych dziewczyn – wyrecytowała, teatralnie gestykulując dłonią.

Natalia wybuchnęła niepohamowanym śmiechem.

– Jesteś nienormalna!

Telefon w jej kieszeni zaczął wibrować, więc wyciągnęła go i spojrzała na wyświetlacz.

– Paula, sprawdź monstery, może trzeba je podlać. Jeśli mogę cię prosić – ucięła temat i przesunęła palcem po ekranie, odbierając połączenie.

– Witaj, kochanie! – usłyszała melodyjny głos matki.

– Cześć, mamuś, co tam? – spytała, stając ponownie przed lustrem. Obróciła się tyłem do niego, oglądając w odbiciu swój tyłek.

– Adam jeszcze nie dojechał, a nie mogę się do niego dodzwonić – odparła matka, wyraźnie zmartwiona.

– Mamo, nie martw się, za chwilę na pewno będą. Nie wiesz, jak to jest z dzieciakami? Co chwilę trzeba robić postój na toaletę.

W sumie nie wygląda najgorzej. Paula ma rację, dwie ciąże nie odbiły się negatywnie na jej ciele.

– No tak, ale ja mam już obiad dla dzieci gotowy. I czekam – westchnęła matka – Tata przyszykował wjazd do ośrodka. Posadził róże, wysyłałam ci ich zdjęcia parę dni temu. Mam nadzieję, że Adamowi się spodoba – dodała, a Natalia oczami wyobraźni widziała, jak matka nerwowo przygryza paznokieć.

– Tak, widziałam. Na pewno mu się spodoba. Mówiłam ci, że jest bardzo zadowolony z tego, jak zajmujecie się kompleksem – uspokoiła matkę.

Rodzice Natalii już trzeci sezon prowadzili dla Adama pierwszy z jego ośrodków wypoczynkowych. Kiedyś zajmowali się zupełnie innymi rzeczami. Matka Natalii, Elżbieta, pracowała w osiedlowej księgarni. Ojciec był zawodowym kierowcą. Zaraz po ślubie córki Robert cudem przeżył wypadek samochodowy. Po trudnej i żmudnej rehabilitacji udało mu się stanąć na nogach. Jednak nie odzyskał sprawności na tyle, by wrócić do zawodu. Sam powtarzał, że po tym, co go spotkało, nie chce już jeździć. Kiedy skończył leczenie, zaczął szukać nowego zajęcia. Wówczas Adam wyszedł z propozycją, aby oboje zaczęli prowadzić jego kompleks wypoczynkowy nad morzem. Rodzice na to przystali i sprzedali swoje mieszkanie w Poznaniu. Baltic Sea RESort brzmi lepiej niż „Wczasy u Resa” albo coś w tym rodzaju, no i od razu widać, że to nie agroturystyka. Kompleks otwarty jest dla turystów przez cały rok. Oprócz sezonu wakacyjnego można w nim spędzić cudowne święta Bożego Narodzenia i sylwestra. Restauracja w ośrodku zmienia się na ten czas w świąteczną krainę, jak powiedział rok temu synek Natalii. W sylwestra Robert organizuje prywatny pokaz sztucznych ogni dla gości i mieszkańców pobliskich miejscowości. Przez cały rok rodzice mają ręce pełne roboty.

– A ty, córeczko, kiedy przyjeżdżasz? – spytała matka.

– Mówiłam ci już, w piątek.

– Masz zamiar całe lato przyjeżdżać tylko na weekendy?

Zaczyna się, pomyślała Natalia, wywracając oczami.

– Nie całe. Ostatnie dwa tygodnie sierpnia będę z wami.

– Nie wygłupiaj się, Natalko – skarciła ją matka – Dlaczego nie zostawisz w wakacje sklepu pod opieką Paulinki, a sama nie przyjedziesz tutaj, żeby spędzić czas z mężem i dziećmi.

– Mamo, przestań, to mój sklep, nie Pauliny. Ja muszę wszystkiego dopilnować.

– To ty przestań, Natko. Ty i Adam ciągle się mijacie. Najpierw ty byłaś z dziećmi w domu, on ciągle w pracy. Teraz oboje non stop pracujecie. A gdzie czas dla was? Ja się absolutnie nie chcę wtrącać, ale takie rozłąki to nic dobrego dla małżeństwa!

– I kto to mówi?! Żona kierowcy? Mamo, chcę ci przypomnieć, że taty nigdy nie było w domu, jak byłam mała – odgryzła się Natalia. – Zresztą… – Odetchnęła głośno. – Nie chcę się z tobą kłócić – dodała znacznie łagodniej. – Między mną i Adamem jest wszystko dobrze, kochamy się i nasze małżeństwo się nie rozpada – zapewniła matkę, odchodząc od lustra.

– Też nie chcę się kłócić, po prostu… Przemyśl to – odparła matka. – Muszę kończyć, córeczko, chyba Adam wjeżdża z dzieciakami!

– Pa, ucałuj ich ode mnie – Natalia się rozłączyła i odłożyła telefon na resztę dnia w pracy.

Parę minut po godzinie osiemnastej Paula przełożyła tabliczkę na drzwiach na stronę Zamknięte.

– To był dobry dzień – podsumowała Natalia, rozliczając kasę.

– Niewątpliwie, skoro odwiedziła cię twoja pierwsza miłość – odparła uszczypliwie Paulina.

– Paula! Ale ty jesteś złośliwa.

Przez większość czasu Natalia nie myślała o Kubie. Raczej rozważała to, co usłyszała od matki. Zastanawiała się, czy rzeczywiście nie miała racji, mówiąc, że ostatnimi czasy ona i jej mąż za dużo czasu i energii wkładają w pracę i najzwyczajniej w świecie zapomnieli o sobie.

Dzieci, praca, dom.

Dzieci, praca, dom i tak, nie wiedzieć kiedy, upłynęło im ostatnie parę lat. Ona poświęcała się macierzyństwu, później skupiła swoją uwagę na przygotowaniu sklepu i wyborze asortymentu. Całe dnie spędzała w hurtowniach, potem odbierała dzieci z przedszkola, planowała posiłki, a wieczorami sprzątała dom, żeby rano zacząć znów wszystko od nowa. Adam natomiast, miał do dopilnowania parę interesów jednocześnie. Nie raz dostawała SMS-a, że wyjeżdża służbowo na parę dni. Zdarzały się miesiące, że w domu był tylko gościem, ale nigdy się o to nie kłócili. Gdy już oboje mieli wolne, spędzali czas z dziećmi i wydawało jej się, że wszystko w ich życiu świetnie funkcjonuje, aż do… teraz.

Może rzeczywiście powinni oboje zwolnić?

– Jutro widzimy się przed samym otwarciem. Nie będzie tak dużo pracy, rośliny dzisiaj podlałyśmy, wystarczy otworzyć i działamy. – Postanowiła nie ciągnąć tematu Kuby. Uznała, że i tak nie ma nic na jego temat do powiedzenia. Widzieli się raptem dziesięć minut, po ponad dziesięciu latach, i jedyne, co sobie powiedzieli, to: Miło było cię zobaczyć. Po co więc roztrząsać temat? Natalia nie widziała w tym sensu.

Zamknęła drzwi na klucz, gdy obie wyszły z Roślinki.

– Dziś Twój pierwszy wolny wieczór bez dzieciaków! Nie chcesz wyjść na miasto? – spytała Paulina, szukając w torebce okularów przeciwsłonecznych.

– Nie, dzisiaj mam ochotę na domowe spa i wieczór z Netflixem. Może innym razem? – zaproponowała.

– Jasne, nie ma sprawy – Paula pomachała na odchodne i ruszyła w swoją stronę.

Po drodze do domu Natalia wstąpiła do restauracji sushi i wzięła na wynos swój ulubiony zestaw. Niegdyś jadali w tym miejscu z Adamem bardzo często, jeszcze zanim urodziły się dzieci. Mieli wtedy mnóstwo czasu dla siebie. Przypomniała sobie, jakie życie było łatwe i beztroskie.

Dziś jednak ogrom obowiązków pochłaniał ich w całości, a wypady do tej czy innych restauracji poszły w zapomnienie. Natalia kolejny dziś raz głośno wypuściła powietrze przez usta. Zamknęła za sobą drzwi apartamentu i rozejrzała się po wnętrzu.

Jak tu czysto, pomyślała.

Z reguły w całym przedpokoju i salonie porozrzucane były zabawki dzieci – dziś idealnie poukładane w ich pokojach. Uśmiechnęła się w duchu.

Tego wieczoru mogła skupić się wyłącznie na sobie i bardzo jej to odpowiadało. Odłożyła na blacie kuchennym torbę ze swoją kolacją i udała się prosto do łazienki. Odkręciła wodę i wlała ulubiony płyn, do wanny. Już miała wskoczyć do wody, gdy zaczął dzwonić jej telefon. Spojrzała na wyświetlacz i ujrzała twarz swojego męża. Zdjęcie zrobiono w czasie ich podróży poślubnej. To był trzeci dzień ich pobytu na Zanzibarze, a już zdążył się opalić, jakby byli tam drugi tydzień. Uśmiechał się do niej szczerze ze zdjęcia, a jego spojrzenie było przepełnione miłością i szczęściem. Próbowała sobie przypomnieć wyraz jego twarzy dziś rano, gdy się żegnali, i zdała sobie sprawę z tego, że nie pamiętała, w jaki sposób na nią patrzył.

Czy dalej z jego oczu mogła wyczytać to samo?

– Cześć, kochanie – usłyszała miękki głos męża.

– Hej – Przycisnęła ramieniem telefon do ucha i odpowiedziała, wskakując do wanny.

– Jak ci minął dzień?

– Dzień jak co dzień, nic szczególnego. Ale po drodze do domu kupiłam sobie sushi z naszej restauracji – odparła, opierając głowę o brzeg wanny.

– O proszę, chyba dawno tam nie byliśmy – zauważył.

– Też tak pomyślałam. Ostatni raz, jak Alek miał roczek.

– Naprawdę? Czas zdecydowanie za szybko leci. Jakie masz plany na wieczór?

– Obejrzę sobie jakiś serial, a ty?

– Muszę jeszcze trochę popracować – usłyszała w tle, jak włącza swój laptop – Ale najpierw dzieciaki muszą pójść spać.

Odchyliła telefon od policzka, aby spojrzeć, która jest godzina.

– Za chwilę zasną – usłyszała w telefonie wesołe krzyki swoich pociech, które wbiegły do sypialni ojca – Rozmawiasz z mamą? – spytała Nelka.

– Hej, mamo! – przywitały się równocześnie dzieci.

– Cześć, dzieciaki. Jak się wam podoba nad morzem? – spytała Natalia, głębiej zanurzając się w ciepłej wodzie z pianą.

– Jest super! Dziadek uczył nas dzisiaj pływać w basenie! – krzyczał do telefonu Alek.

– Ale ekstra.

– Obiecał, że jutro też popływamy, jak tata pojedzie do pracy.

– Jak to tata pojedzie jutro do pracy? – zmarszczyła brwi Natalia.

– Noo… Tak mówił – odparł zakłopotany Alek.

– Dobrze, kochanie, bawcie się dobrze, a teraz zmykajcie już do spania – powiedziała łagodnie Natalia.

– Mamooo! Za ile dni będziesz? – piszczała do telefonu Aniela.

– Nelka, wystaw rączkę przed siebie i zegnij dwa paluszki – poinstruowała ją – Ile ci zostało? – zadała pytanie, a w telefonie usłyszała ciche liczenie synka.

– Trzy! Alek mówi, że trzy! – odpowiedziała córka.

– Właśnie za tyle dni mamusia będzie z wami, a teraz idź spać z bratem i oddaj telefon tatcie. Dobranoc, kochanie – pożegnała się Natalia.

– Dobranoc, mamusiu! Wysyłam ci milion buziaczków! – krzyknęła Nelka.

– Jak to jutro idziesz do pracy?! – warknęła Natalia do słuchawki po odczekaniu chwili.

– Natka, nie zachowuj się jak dziecko – westchnął Adam – Muszę jechać do Rewala dopilnować wszystkiego przed otwarciem – dodał spokojnym tonem.

– Miałeś jechać w czwartek, a nie we wtorek – jęknęła – A czas dla dzieci? Miały być głównie z tobą nie z dziadkami.

– Kochanie, będą. Daj mi otworzyć ten kompleks i będę cały dla nich – obiecał Adam.

– Trzymam cię za słowo!

– Dobrze. Wykąp się w spokoju. Słyszę jak ci woda pluska w wannie… Aż wskoczyłbym tam do ciebie – mruknął.

– Nie zasłużyłeś dziś na wspólną kąpiel! – odparła zadziornie.

– Już dawno zasłużyłem, moja droga. Muszę kończyć, zdzwonimy się jutro.

***

Mając w perspektywie samotny wieczór, Natalia zdecydowała się na spędzenie go w towarzystwie Netflixa. Przebrana w domowy dres, chwyciła torbę z zestawem sushi z blatu i udała się do salonu. Rozsiadła się wygodnie na sofie i naciągnęła na nogi puszysty beżowy koc. Nieważne, czy był środek upalnego lata, czy mroźna zima, w ich apartamencie klimatyzacja była ustawiona na szesnaście stopni, więc panujący za oknem upał w niczym nie przeszkadzał, aby skulić się pod kocem z lampką wina w dłoni. Chwyciła ze stoliczka kawowego pilota i włączyła telewizor. Z listy zapisanej na Netfliksie wybrała ulubiony serial i nacisnęła opcję „Oglądaj dalej”. Otworzyła opakowanie sushi i chciała ugryźć pierwszy kęs nigiri, gdy jej telefon wydał z siebie dźwięk oznajmiający nowe powiadomienie z Facebooka. Natalia chciała je zignorować, lecz kątem oka zauważyła, że to nowe zaproszenie do znajomych. Uniosła brwi i głośno przełknęła ryż z krewetką.

Kuba Gelner zaprasza Cię do grona swoich znajomych.

Patrzyła przez chwilę na ekran, na którym wyświetliła się opcja „Zobacz profil”. Przypomniała jej się rozmowa z Paulą, o przeglądaniu zdjęć byłych partnerów i porównywaniu siebie do ich obecnych partnerek. Natalia uśmiechnęła się do siebie, zaakceptowała zaproszenie, ale zrezygnowała z przeglądania profilu byłego chłopaka. Odłożyła telefon na bok i nacisnęła PLAY na pilocie. Obejrzała parę scen nowego odcinka, a telefon znów się odezwał. Oderwała wzrok od telewizora i ponownie spojrzała na wyświetlacz. „Nowa wiadomość od Kuba” – powiadomił komunikator kompatybilny z Facebookiem. Zaciekawiona odblokowała telefon i wyświetliła wiadomość:

Cześć.

Cześć!

Wiesz co? Miło widzieć „Masz nowąwiadomość od Natalia” po dziesięciu latach!

Natalia uśmiechnęła się do siebie. Dla niej również było to miłe. Rozstali się w dziwny sposób. Jedna kłótnia przekreśliła bardzo zgodny związek. Niegdyś zakochani, całe noce spędzali na przesyłaniu sobie wiadomości na komunikatorze. Zdarzało się, że zasypiali z włączonymi komputerami przy łóżkach Po rozstaniu natomiast nie kontaktowali się ze sobą, aż do dzisiaj. Po takim czasie, gdy na ekranie smartfona pojawił się komunikat: „Masz nową wiadomość od Kuby”, serce Natalii zabiło szybciej i przez sekundę poczuła tę samą ekscytację, co dziesięć lat temu, gdy na ekranie jej komputera wyskakiwała podobna ikonka.

Nie pisz, ile lat minęło, bo jaksobie pomyślę, jaka jestem stara…

Przestań! Już dziś Tobie i Pauli powiedziałem, że wyglądacie pięknie… Jesteście jak wino!

Białe czy czerwone?

Z cieniem uśmiechu na ustach, pozwoliła sobie na delikatną grę słowną.

Musujące!

Ha, ha, ha, okej. Mogę być… Prosecco.

Możesz być. W końcu jesteś pełnoletniaKiedyś byłaś co najwyżej… Lemoniadą.

Lemoniadą?

Wiesz, jak się mówi… Kiedy życie dajeCi cytrynę, zrób z niej lemoniadę!

Nie przesadzaj. Nie mogłam być aż taka straszna!

Oczywiście, że nie. Żartuję sobie.

Mam nadzieję!

Tak teraz sobie myślę, że nie mogę porównywać Cię do lemoniady czy cytryny… One wykrzywiają usta. A gdy byliśmy razem, przez większość czasu się śmialiśmy!

Zdecydowanie bardziej trafne będzie porównanie Ciędo bezalkoholowej, arbuzowej Margarity albo – jeśli wolisz coś bardziej przyziemnego – jak kakao?

Natalia zaśmiała się pod nosem, czytając wiadomość od swojego byłego chłopaka. Spojrzała przelotnie na ekran telewizora i zdała sobie sprawę, że od paru minut w ogóle nie śledzi odcinka swojego ulubionego serialu. Za to w pamięci powoli odświeżała dawno niewspominane momenty. Poznali się w liceum, byli wtedy beztroscy, ale też bardzo niedojrzali.

Kuba miał rację, stanowili bardzo zgodną parę. Nie tracili czasu na kłótnie, za to dużo się śmiali. Momentami Natalia się bała, że od ciągłego śmiechu wyjdą jej zmarszczki wokół ust, więc w tajemnicy podbierała mamie krem przeciwzmarszczkowy i nigdy się do tego nikomu nie przyznała.

Okej, zgodzę się na kakao!

To dobrze. Od dzisiaj lubię kakao.

A co to ma znaczyć? Wykrzywiła usta, zdziwiona.

Doszukiwanie drugiego dna w wypowiedziach innych uznawała za jedną ze swoich wad. Zawsze czytasz między wierszami, niepotrzebnie, karciła samą sobie w duchu.

Co u Ciebie, Kuba?

Ponowiła poranne pytanie, które padło z jego ust. Wszak odpowiedzieli sobie na nie zdawkowo, ale tak naprawdę niczego się o sobie nie dowiedzieli.

Czym się zajmuje? Czy dalej mieszka w mieście?

Od momentu, gdy drzwi jej sklepu zamknęły się za nim, wiele pytań kłębiło się w jej głowie, pozostając bez odpowiedzi.

A co chcesz konkretnie wiedzieć?

Wszystko!

Ha, ha, wszystko… Zacznę od tego, że mamna imię Kuba, mam trzydzieści lat i…

Oj, daj spokój! To przecież wiem! Chciałam się dowiedzieć,czym się zajmujesz, czy mieszkasz w Poznaniu? A jeśli tak,to jakim cudem nie wpadłam na Ciebie przez ponad dziesięć lat?!

Za dużo chcesz wiedzieć!

Okej, już nie pytam!

Żartuję.

Pracuję w szpitalu dziecięcym w Poznaniu. I dalej tu mieszkam.

A dlaczego na siebie nie wpadliśmy? Nie mam pojęcia.Może dlatego, że jestem w pracy częściej niż w domu?Nie bywam na mieście, a Ty miałaś to szczęście,że nie trafiłaś z dziećmi do szpitala i nie natknęłaś się tam na mnie!

Czytając wiadomość od Kuby, Natalia kiwała lekko głową w uznaniu. Kiedyś Kuba chciał zostać kucharzem, a życie popchnęło go w zupełnie inną stronę. Zresztą tak jak i ją. Marzyła o zawodzie stewardessy, później rzuciła studia prawnicze, dopiero po paru latach, ślubie i dwójce dzieci odkryła, że uszczęśliwia ją prowadzenie sklepu z roślinami. Oczywiście zdawała sobie sprawę z tego, że nie jej sklep, a firmy męża utrzymują ich rodzinę i zapewniają im dostatnie życie, ale robiła to, co kochała, i to było najważniejsze.

Telefon zabrzęczał, oznajmiając o nadejściu kolejnej wiadomości.

A co u Ciebie? Poza sklepem?

Nie powiem Ci!

Dlaczego?

Bo za dużo chcesz wiedzieć!

Zacytowała Kubę, zadowolona z siebie. Zawsze lubiła jego specyficzne, sarkastyczne poczucie humoru. Pod tym względem pasowali do siebie w stu procentach.

Okej, już nie pytam.

Okej, już nie powiem.

Dobra, powiedz!

Nie.

Tak.

Nie.

Okej, nie.

Dlaczego?

Bo już wszystko wiem z Twojego profilu!

Tak? Czego ciekawego się dowiedziałeś?

Hmm… Po przejrzeniu Twoich zdjęć i wcześniejszychwpisów wiem, że masz dwójkę dzieci – Aleksandra i Anielkę.

Podałaś nawet daty ich urodzin, więc wiem, ile mają lat.Po zdjęciach widzę, że często spotykasz się z Pauląpo pracy, na wino. O, jakie miłe zaskoczenie… PijecieProsecco. Na wakacje całą rodziną jeździcie nad morze…

Boże!

Adam mówił jej tysiąc razy, żeby ograniczyła wpisy i informacje o sobie i rodzinie na profilu społecznościowym. Nigdy nie sądziła, że ktoś, kto nie widział jej tyle czasu, jednym kliknięciem w profil, czyta z niej jak z otwartej księgi! Przeraziła się.

Od pięciu lat w to samo miejsce! Musi się Wam tam podobać.

Tak, to ośrodek mojego męża. Podoba mi się bardzo, odpowiedziała w myślach.

Widzę też sporo Twoich zdjęć w bikini, bardzo ładne.

Zaczerwieniła się.

Widzę też, że Twój mąż ma na imię Adam iza niecały miesiąc obchodzicie rocznicę ślubu.

Dziękuję za piękne sprawozdanie z mojego życia.Czy coś jeszcze mam dodać?

Jutro muszę ogarnąć wszystko na tym pieprzonym profilu! – zanotowała w głowie.

Możesz jeszcze wrzucić parę zdjęćw tym czerwonym stroju!

Ha, ha, bardzo śmieszne!

Wy, kobiety, zawsze wstawiaciedużo zdjęć i postów…

No widzisz, tak już mamy.

Przynajmniej Wy, mężczyźni macie na co popatrzeć.

Albo się pośmiać, dopowiedziała w myślach

Tak, tutaj się z Tobą zgodzę.

Natalia, chcąc się zrewanżować, wyświetliła w swoim telefonie profil Jakuba.

Pierwsze ukazało się zdjęcie przedstawiające Kubę z trzema dziewczynkami.

Od razu rozpoznała w nich jego córki. Wszystkie odziedziczyły po ojcu błękitny kolor oczu i ich niepowtarzalny kształt…

Zdjęcie przedstawiało jej byłego chłopaka, teraz w zasadzie obcego mężczyznę, w granatowym opinającym ciało T-shircie. Podejrzewała, że nosił go często, bo uwydatniał zarys mięśni na jego brzuchu. Do koszulki dobrał lniane, szare bermudy, a na nosie miał te same aviatory, które włożył dziś przed witryną sklepu. Najstarsza z dziewczynek trzymała ojca za rękę i opierała głowę o jego przedramię, szczerze uśmiechając się do zdjęcia. Była bardzo ładna i bardzo podobna do ojca.

Na ramiona średniej dziewczynki opadały ciemne, kręcone pasma włosów. Siedziała na rowerku czterokołowym i sądząc po jej minie, dopiero uczyła się jeździć. Najmłodszą Kuba trzymał na ręce, wydawała się być w wieku Nelki i również była kopią taty.

Następnie wyświetliło się parę linków do artykułów sportowych i informacja o stanowisku pracy w szpitalu dziecięcym.

To tyle?! – pomyślała rozzłoszczona. W zasadzie niczego się nie dowiedziała. – A gdzie zdjęcie żony, o którym mówiła Paula? – zastanawiała się, od razu ganiąc siebie w myślach. Dlaczego obchodziło ją, jak wygląda obca kobieta?!

Zamknęła profil i całą aplikację w telefonie. Chwyciła kieliszek z winem ze stolika kawowego i wypiła jego zawartość za jednym razem. Wstała i udała się z pustym kieliszkiem do kuchni, żeby ponownie go napełnić.

Telefon znów oznajmił nową wiadomość.

A Ty? Czego dowiedziałaś się z mojego profilu?

Czy kobiety są aż tak przewidywalne? Skąd wiedział, że ona też przejrzy jego profil?

W zasadzie to niczego,czego nie wiedziałam wcześniej.

Nalała sobie lampkę wina.

Wiedziałem, że zerkniesz.

Wiedziałam, że wiesz.

A po chwili dopisała:

Pewnie dlatego wyczyściłeś jego zawartość.

Nie