Scooby-Doo! I Szalony jaskiniowiec - James Gelsey - ebook + książka

Scooby-Doo! I Szalony jaskiniowiec ebook

James Gelsey

4,1
9,99 zł

lub
Opis

Każdy kto przepada za jazdą figurową na lodzie marzyłby o wytrawnym nauczycielu od kroków, skoków i piruetów. Wyobraźcie sobie radość Daphne, kiedy okazało się, że będzie mogła doskonalić swoje umiejętności łyżwiarskie z samą mistrzynią olimpijską Betty Kunkle. Ale co to za pech! Betty nie może odnaleźć swoich ukochanych srebrnych łyżew! Detektywi z Tajemniczej Spółki podejmują się rozwiązać tę tajemniczą zagadkę. I tu totalne zaskoczenie! Przestępcą okazuje się być… prehistoryczny jaskiniowiec! Podobno spędził wieki zamrożony w lodzie! Czy Scooby-Doo i jego przyjaciele zdołają schwytać go i umieścić tam, skąd przybył – w bryle lodu?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 31

Popularność




Rozdział 1

– Hej, akto miwypił całą moją gorącą czekoladę? – zawołał Kudłaty ztylnego siedzenia Wehikułu Tajemnic.

– Jaką znowu gorącą czekoladę? – spytała Velma.

– Ano taką znowu gorącą czekoladę, którą wiozłem sobie, żeby wypić nalodowisku, kiedy zmarznę – odparł Kudłaty. – Czytoty wypiłeś, Fred?

– Przecież jacały czas prowadzę – padła odpowiedź znad kierownicy.

– Atomoże ty, Daphne? – Kudłaty najwyraźniej prowadził śledztwo. – Wporównaniu ztym, cobyło przy zakupach, wyglądasz, jakbyś się czymś rozgrzała.

– Todlatego, żemam nasobie kostium łyżwiarski – wyjaśniła Daphne.

– Ej, detektywie, niepatrz tak namnie! – zawołała Velma. – Janieznoszę gorącej czekolady.

W tej sytuacji pozostał jużtylko jeden podejrzany. Kudłaty odwrócił się ipopatrzył naswojego przyjaciela, który wyglądał przez tylne okno Wehikułu ipogwizdywał odniechcenia.

– Scooby-Doo? – zaczął Kudłaty znutką podejrzliwości wgłosie.

– Ocochodzi? – zapytał Scooby niewinnie.

– Czywypiłeś moją gorącą czekoladę? – kontynuował dochodzenie Kudłaty.

Scooby odwrócił się, kręcąc przecząco głową.

– Jasne, żenie– zaszczekał.

Fred zerknął dotyłu przez lusterko iwybuchnął śmiechem. Daphne iVelma spojrzały naScooby’ego irównież zaczęły się śmiać.

– Zczego się śmiejecie? – zapytał Scooby.

– Scooby, daj spokój. Albo jesteś kiepskim kłamcą, albo zapuściłeś sobie czekoladową brodę iwąsy – żartował Kudłaty wyraźnie zadowolony zeswojego dowcipu.

Scooby zaczął zezować, żeby zobaczyć swoje wąsy. Oblizał sobie nos iwąsy, anastępnie przełknął resztki czekolady zgłośnym mlaśnięciem.

– Che, che! Che, che, che! – zachichotał.

– Nic się niemartw, Kudłatku – pocieszała goVelma. – Tam, gdzie się wybieramy, napewno niezabraknie gorącej czekolady.

– Alepamiętajcie, niejedziemy nakryte lodowisko, żeby pić gorącą czekoladę – upomniał ichFred. – Jedziemy, żeby Daphne mogła pojeździć nałyżwach zBetty Kunkle.

Kudłaty iScooby ryknęli śmiechem, gdy usłyszeli tonazwisko.

– Akto tojesttaBetty Kunkle? – zapytał Kudłaty, chichocząc, gdy wymawiał nazwisko.

– Doniedawna była czołową zawodniczką naświecie włyżwiarstwie figurowym – wyjaśniła Daphne. – Zdobyła złoty medal olimpijski naostatnich igrzyskach. No ateraz postanowiła rozpocząć karierę jako łyżwiarka rewiowa. Ioto, dlaczego jesttutaj. Dziś wieczorem ma się odbyć jejdebiut, pierwsze przedstawienie „Srebrne Łyżwy Betty Kunkle – Arktyczna Rewia naLodzie”.

– Skoro tak, topocojedziemy tam wśrodku dnia? – dziwił się Kudłaty.

– Ponieważ Daphne wygrała ten konkurs łyżwiarski wcentrum handlowym. Co, niepamiętasz? – Włączyła się dorozmowy Velma. – Główną nagrodą była możliwość pojeżdżenia razem zBetty Kunkle.

Kudłaty zaśmiał się znowu.

– Cocię tak śmieszy? – obruszyła się Daphne.

– Niemam pojęcia, Daphne – odparł Kudłaty.

– Chyba tonazwisko. Ile razy jesłyszę, chce misię śmiać.

– Radzę ci jednak poćwiczyć samokontrolę – ostrzegła goDaphne. – Niezrób nam wstydu, kiedy jąspotkamy.

– Spotkamy kogo? – spytał Kudłaty.

– Betty Kunkle. – Daphne wzruszyła ramionami.

Scooby natychmiast zaczął chichotać, natomiast Kudłaty starał się opanować wesołość. Pochwili jednak parsknął śmiechem. Jeszcze moment iKudłaty wraz zeScoobym tarzali się ześmiechu popodłodze ztyłu samochodu.

– OBoziu! – westchnęła Velma.

– Ej, koledzy, dajcie jużsobie nawstrzymanie – strofował ichFred. – Wjeżdżamy właśnie nateren lodowiska. Pamiętajcie, comówiła Daphne. Nieróbcie wstydu.

– Wiadomo, ocochodzi. Mamy się nieśmiać z nazwiska tej Betty jak jejtam – zauważył Kudłaty.

– Iniewpakujcie się wżadne tarapaty – upominała ichDaphne.

– Spokooojnie. Wjakie niby tarapaty moglibyśmy się wpakować nakrytym lodowisku? – dziwił się Kudłaty.

– Ani niewiemy, ani niechcemy się dowiedzieć! – ucięła dyskusję Velma.