Scooby-Doo i Mistrz w masce - James Gelsey - ebook

Scooby-Doo i Mistrz w masce ebook

James Gelsey

4,4
9,99 zł

lub
Opis

 

Czy wierzycie w magię? Scooby i Kudłaty są przekonani, że warto w nią wierzyć, zwłaszcza kiedy iluzjonista wyczarowuje wykwintny obiad złożony z dwunastu przepysznych dań – mniam, mniam. Członkowie Tajemniczej Spółki są zachwyceni wizytą w Magicznym Pałacu. Ale co to?! Czary Mistrza w Masce powodują zniknięcie kosztownego klejnotu! Abrakadabra, czary-mary, czas wyjaśnić te koszmary!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 32

Popularność




Rozdział 1

– Popatrz nato, Scooby – powiedział Kudłaty. Przyjaciele podróżowali wtylnej części Wehikułu Tajemnic ijak zwykle świetnie się bawili. – Oto mała sztuczka. Nauczyłem się jejodtego sztukmistrza, którego widzieliśmy wczoraj wieczorem wtelewizji.

Kudłaty podniósł pusty papierowy talerz. Następnie ztylnej kieszeni wyciągnął czerwoną chusteczkę ipomachał nią wpowietrzu.

– Spójrz natęzwyczajną chusteczkę – powiedział doScooby’ego. – Zakryję nią teraz ten zwyczajny papierowy talerz.

Kudłaty przykrył chusteczką talerz iprawą dłonią trzykrotnie zatoczył nad nim koło.

– Abrakadabra, raz, dwa, trzy – skandował Kudłaty. – Niech zwykły talerz stanie się porcją pizzy.

Kudłaty jednym błyskawicznym ruchem zerwał chustkę ztalerza. Talerz pozostał jednak talerzem.

– Kudłaty, niemożesz poprostu wymówić kilku słów ispodziewać się, żestanie się cud – powiedział siedzący zakierownicą Fred. – Potrzeba lat, byumieć sprawić, aby rzeczy pojawiały się bądź znikały.

– Jeżeli toprawda, toKudłaty iScooby sąsztukmistrzami odlat – zauważyła Daphne.

– Oczym ty mówisz? – spytała Velma.

– Akto jeszcze potrafi sprawić, żenanaszych oczach znika cała pizza? – spytała zuśmiechem Daphne.

Wszyscy wWehikule Tajemnic wybuchnęli śmiechem.

– Ztechnicznego punktu widzenia niema takiej rzeczy jak magia – zauważyła Velma.

– Ależ jest, Velmo – oponowała Daphne.

– Absolutnie niema – upierała się Velma. – Każdą sztuczkę magiczną, jaką nam pokazują, da się logicznie wytłumaczyć.

– Jak bytopowiedzieć… wolę nieznać logicznych tłumaczeń – odparła Daphne. – Tak jestowiele ciekawiej.

Fred skierował Wehikuł Tajemnic naparking.

– Oto jesteśmy, szanowna ekipo – powiedział. – Przed nami Magiczny Pałac.

Fred zaparkował furgonetkę dokładnie naprzeciwko pałacu iTajemnicza Spółka wysiadła. Wszyscy ubrani byli wyjściowo, wbiało-czarne stroje. Przybyli, bypomóc nabalu charytatywnym odbywającym się tego wieczoru.

Nad nimi wznosił się Magiczny Pałac, wktórym miała się odbyć impreza. Pałac zbudowany był zkamienia imiał olbrzymie drzwi frontowe, które wyglądały jak most zwodzony. Rząd wież wznosił się nad pałacem.

– Orany! – westchnęła Velma. – Towygląda jak jakiś zamek.

– Cudowny! – dorzuciła Daphne. – Poprostu jak zbajki.

– Cóż, jak dla mnie wygląda trochę podejrzanie – powiedział Kudłaty. – Może lepiej Scooby ijapoczekamy nawas wWehikule Tajemnic – dorzucił. Obydwaj zawracali jużwkierunku furgonetki.

– Onie, wżadnym wypadku! – zdenerwowała się Daphne. – Jesteśmy tutaj, bypomagać naimprezie charytatywnej. Apoza tym musimy zobaczyć pokaz magii.

– Kto wie, Kudłaty, być może nauczysz się jakichś prawdziwych sztuczek – dodał Fred.

– Naprzykład jak sprawić, bypojawiła się pizza… – rozmarzył się Kudłaty.

– Pizza! Mniam! – zaszczekał Scooby.

Kudłaty iScooby wymienili znaczące spojrzenia.

– Przekonaliście nas – powiedział Kudłaty.

Po chwili Tajemnicza Spółka wpełnym składzie dotarła dopotężnej bramy. Zanim jednak Fred zdążył sięgnąć iprzekręcić gałkę udrzwi, te, skrzypiąc przeraźliwie, otworzyły się powoli.

– Onie! – krzyknął Kudłaty. – Mam nadzieję, żeten pałac niejestnawiedzony!

– Oczywiście, żenie– odpowiedziała Daphne. – Totylko magiczne drzwi.

– Właściwie todrzwi otworzyły się, ponieważ nadepnęliśmy nareagującą nanacisk płytę umieszczoną pod chodnikiem – wyjaśniła Velma. – Niebyło wtym żadnych czarów.

Członkowie Tajemniczej Spółki przeszli przez bardzo małą iciemną sień, minęli jeszcze jedne drzwi iznaleźli się wciemnej komnacie.

– Todziwne – zauważył Fred. – Wydaje się, jakby tutaj nikogo niebyło.

– Jesteś pewna, żebal jestdzisiaj?

– Oczywiście, żejestem pewna – odpowiedziała Daphne, aleniepewnie rozejrzała się wokół. – Przynajmniej tak mi się wydaje…

Nagle ciemności przeszył jakiś niesamowity głos.

– Abrakadabra! – zawołał ówgłos.

Po chwili – BŁYSK! izapaliły się wszystkie światła. Przyjaciele stali naśrodku gigantycznej sali balowej. Olbrzymi żyrandol zwisał zsufitu nad ichgłowami.

– Witajcie wMagicznym Pałacu – powiedział głos.