Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami - Jeannie Vanasco - ebook

Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami ebook

Jeannie Vanasco

2,0

Opis

„Nie wierzyłam, że to się kwalifikuje jako gwałt”.

Jeannie Vanasco od wielu lat śni ten sam koszmar. Zawsze jest o nim: jednym z jej najbliższych licealnych przyjaciół. Chłopaku, który ją… zgwałcił? Czy to, co zrobił Mark, można tak określić? Kto lub co o tym decyduje?

Jeannie postanawia – po czternastu latach milczenia – skontaktować się z Markiem. Mężczyzna zgadza się na spotkanie i rejestrację rozmowy. Vanasco szczegółowo opisuje swoją przyjaźń z Markiem przed i po napaści, zadając odważne i trudne pytanie: czy dobra osoba może popełnić straszny czyn? Przeprowadza z nim wywiad, badając, jak gwałt wpłynął na jego życie i jej własne.

Bezlitosne i odważne Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami są po części wspomnieniem, po części prawdziwym zapisem przestępstwa, a po części świadectwem siły kobiecych przyjaźni. To głos, który inspiruje do zadawania trudniejszych pytań oraz do koniecznej i od dawna zaległej dyskusji – o tym, jak przepisy prawa wpływają na uczucia i zachowania skrzywdzonych kobiet, a co za tym idzie, na częstotliwość zgłaszania przestępstw przeciwko wolności seksualnej.

Najlepsza książka roku 2019 wg ​Kirkus, TIME, Esquire, Feminist Book Club, Electric Lit, Book Riot, She Reads, Pop Sugar, Amazon

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 339

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Jeannie Vanasco

Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami

Przekład: Anna Dzierzgowska

Copyright © 2019 Jeannie Vanasco

Original title: Things We Didn't Talk About When I Was a Girl

Copyright for the Polish edition and translation © 2020 by Grupa Wydawnicza Relacja sp. z o.o.

Redakcja: Ewa Pawłowska

Korekta: Kamila Wrzesińska

Okładka: Ewelina Malinowska

Ilustracja na okładce: SensorSpot/iStock

Skład: Sylwia Budzyńska

ISBN 978-83-66750-11-1

Wydawnictwo Relacja

ul. Łowicka 25 lok. P-3

02-502 Warszawa

www.relacja.net

Dla Hannah

Ale jakim słowem nazwać to, czego doświadczyłam później?

Paisley Rekdal „Nightingale: A Gloss” 

Wczesny wieczór. Siedzieliśmy w twoim samochodzie, na końcu przecznicy, przy której mieszkałeś, pod znakiem stopu. Ulice opustoszały. Moje okno było otwarte. Nie cierpiałam zamykania okien, chyba wydawało mi się wtedy, że podejście w stylu „po co samochód, jeśli nie możesz poczuć wiatru” świadczy o mojej głębi. Mieliśmy po szesnaście lat.

– Po prostu musiałem wyjść z domu – powiedziałeś. 

Razem z kilkoma osobami z klasy zakuwaliśmy do egzaminu z optyki i fal i dumaliśmy nad tym, czemu tak znakomity nauczyciel jak nasz fizyk uczy w tak kiepsko wypadającej w rankingach publicznej szkole jak nasza. Koszty utrzymania? Program ochrony świadków? Naprawdę lubi Sandusky? Kiedy wychodziliśmy, koledzy wypisywali sobie cienkim markerem wzory na nadgarstkach.

– Jedźmy, aż trafimy na jakąś cywilizację – powiedziałam.

Gapiłeś się przed siebie, jak gdyby zapatrzony w coś niewidocznego.

– Gdzieś, gdzie jest księgarnia – mówiłam dalej – taka prawdziwa księgarnia, w której poezja zajmuje więcej niż jedną półkę. 

Zaciskałeś dłonie na kierownicy, a twoje blade knykcie przybrały karykaturalny wygląd: przypominały kiepski, niezacieniowany szkic. Ukradkiem zerkam na twoją twarz. Czuję, że powstrzymujesz łzy.

Powiedziałeś, że jestem dla ciebie ważna. Odparłam, że wiem, a ty na to:

– Nie, naprawdę, jesteś jedyną osobą, która mnie rozumie.

Odwróciłeś się, spojrzałeś na mnie, po czym szybko popatrzyłeś w inną stronę. Nigdy wcześniej nie widziałam, jak płaczesz. W ogóle widziałam niewielu płaczących nastolatków, ale tego ci nie powiedziałam.

– Wiem, że to rozumiesz – powiedziałeś. – Po prostu jestem taki samotny.

To jest chyba moja ulubione wspomnienie z nami w roli głównej.

– Wiem, że teraz jest ci smutno – odparłam – ale obiecuję, kiedyś to będzie szczęśliwe wspomnienie. My pod tym idealnie prostym znakiem stopu.

Pokiwałeś głową, a ja zaczęłam się zastanawiać, czy mam wyjaśnić moją uwagę i czy moja uwaga była dostatecznie wnikliwa, żeby posłużyć jako metafora, coś w stylu: „Nauczmy się dostrzegać, kiedy wszystko jest tak, jak być powinno”.

Tu wspomnienie się kończy. Gdybyście miały podejść do niego krytycznie, mogłybyście powiedzieć coś w rodzaju: „Hej, Jeannie, czy to nie jest już trochę zbyt doskonałe?”. Wspomnienie zatrzymane pod znakiem stopu.

Część pierwszaPomysł

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Istnieją luki

Przewiduję klęskę.

Obawiam się, że powie „nie”, albo, co gorsza, że mnie zignoruje. Chociaż czemu miałby nie zgodzić się na rozmowę? Jest mi to winien.

Mogłabym ukryć jego tożsamość, zmienić mu imię.

Szukając, ze słownikiem imion w ręku, jakiegoś przybliżonego przekładu słowa „przyjaciel”, najpierw trafiam na imię Aldwin – old friend. Wyobraźnia podsuwa mi obraz rycerza, jedenastowiecznego normańskiego najeźdźcy, czarodzieja z powieści fantasy, prezesa męskiego klubu na Martha’s Vineyard, dziecka elegancko wytatuowanych rodziców. Social Security Administration między rokiem 1880 a 2016 odnotowało tylko 129 dzieci o imieniu Aldwin. Pseudonim mojego byłego przyjaciela powinien być imieniem popularnym, współczesnym, bezpretensjonalnym. Zależy mi na tym, żeby czytelniczki i czytelnicy znali osoby noszące to samo imię.

Phil dosłownie znaczy przyjaciel. Ale on nie jest typem w rodzaju Phila. Phil to taki ktoś, kto stawia wszystkim drinki. Phil ściska ci dłoń, mówi: „Jestem Phil”. Phil jest imieniem zbyt swobodnym, za bardzo wyluzowanym. Mój były przyjaciel mógł sobie różne rzeczy odpuszczać, ale na ogół przechodził w sposób płynny od lęku do depresji.

Może więc Philip? Philip zawiera w sobie przyjaciela. Przyjaciela koni. Tylko że moim zdaniem on nigdy nawet nie dotknął konia. Wolał siedzieć w domu, rzadko odklejał się od kanapy, biurka i łóżka. Jego jasna skóra łatwo ulegała poparzeniom.

Zapomnijmy o źródłosłowie imion. Co ze słowami, które coś znaczą i jednocześnie są imionami? Na przykład nick. Jedno z mniej znanych znaczeń słowa nick: rachunek albo rozliczenie, w slangu także: wagina.

Tyle że chodziłam kiedyś z jednym Nickiem. W college’u, krótko, między jednym a drugim chłopakiem. Wolałabym, żeby wspomnienia o Nicku (Nick mówi mi: „No cóż, nie byłaś najlepiej wykształcona, kiedy cię poznałem” albo: „Jak to, nie słyszałaś o Broken Social Scene?”, albo: „Nie rozumiem, czemu się ze mną nie prześpisz, skoro ci się podobam?”) nie miały wpływu na ten projekt. Chociaż lubię brzmienie słowa nick. Czyli: szukam jednosylabowego słowa, które może być też imieniem i zawiera głoskę „k”.

Może Mark? Jedno ze słownikowych znaczeń angielskiego mark: granica – coś, co separuje, wyznacza granicę. A przecież o to właśnie tu chodzi, o granice.

Doskonale.

Czyli Mark.

Dlaczego miałabym chronić Marka?

Wpisuję adres jego miejsca pracy w Google Street View.

Zamiast na jasnożółte biurowce stojące przy jednokierunkowej, przemysłowej ulicy, ustawiam widok na chmury i druty telefoniczne. Druty nie łączą się z sobą jak należy. Są między nimi luki, samo niebo.

Luki w komunikacji…

Powinnam przestać szukać metafor.

Mark i ja straciliśmy z sobą kontakt, kiedy poszliśmy do college’u. On trafił do Ohio, na studia inżynierskie. Ja do Illinois, gdzie robiłam dyplom z dziennikarstwa.

Rzucił studia krótko po naszej ostatniej rozmowie, co oczywiście nie znaczy, że rzucił je z mojego powodu albo z powodu tego, do czego doszło między nami.

Chociaż tak naprawdę mam nadzieję, że właśnie to było powodem, czy też raczej, mam nadzieję, że powodem, dla którego rzucił studia, było to, co zrobił mi w czasie ferii zimowych, na drugim roku.

Nie potrafię zapomnieć, nawet jeśli chwilami film mi się urywał.

Mark prowadzi teraz sklep fotograficzny. Niedawno trafiłam na forum internetowe, na którym odpowiada na pytania dotyczące aparatów i kamer. Ktoś spytał, czy zdjęcie z rozmazaną plamą może być dobre, a Mark odpowiedział: „Jeśli chodziło o to, żeby dać abstrakcyjne przybliżenie, z jakiegoś artystycznego powodu, jest to do przyjęcia, ale jeśli nie taki był zamiar, po prostu mamy do czynienia ze złą techniką: coś, co powinno być ostre, uległo zamazaniu”.

Gdyby mógł robić zdjęcia tamtej nocy, czyby je zamazał? Gdzie byłyby plamy?

Moje wspomnienia są zamazane. Są w nich luki.

Wiem, co zrobił, i on też to wie. Następnego dnia, czy może kilka dni później, przeprosił:

– Nie powinienem był ci tego robić. Bardzo mi przykro. Fatalnie się zachowałem. Czy możesz mi wybaczyć?

– Mogę.

Powiedziałam, że wybaczam. Kazałam mu przeczytać Franny i Zooeya Salingera, w tym czasie była to moja ukochana książka. Teraz na to wspomnienie aż wzdrygam się z zażenowania.

Przeczytał i powiedział, że ta książka przypomina mu o nas.

Tylko że w książce nikt nie znosi pijanej przyjaciółki do piwnicy, nie ściąga z niej ubrania, gdy jest nieprzytomna, nie wkłada jej palców do pochwy i nie masturbuje się nad jej ciałem. A gdy przyjaciółka płacze, nie mówi jej: „To tylko sen”.

– Tak się cieszę, że książka ci się podobała – odpowiedziałam.

Rok później Mark rzucił college.

Z powrotem wprowadził się do domu rodziców, przez chwilę chodził na terapię, został mechanikiem – tyle w każdym razie jego tata opowiedział mojej mamie. W tym czasie już się nie przyjaźniliśmy, wątpię, żeby jego rodzice i rodzeństwo wiedzieli dlaczego. Przyjaciele dorastają i oddalają się od siebie – tak pewnie myśleli. I podobnie jak o wielu innych rzeczach, o których nie mówiłam po śmierci mojego taty, także o tym nigdy mamie nie wspomniałam.

Mark, jak wynika z LinkedIn, wrócił na uczelnię, zrobił licencjat na studiach międzywydziałowych, a kilka lat później obronił dyplom z inżynierii lądowej.

Kiedy jeszcze się przyjaźniliśmy, powiedziałam mu:

– Pewnego dnia będziesz sławnym inżynierem. Odkryjesz wzór tak skomplikowany, że licealiści będą go przed sprawdzianami zapisywać na nadgarstkach.

Za każdym razem, kiedy myślę o Marku, czuję wściekłość i smutek. Zaczęłam rozumieć, dlaczego przez setki lat nostalgię uważano za chroniczną chorobę umysłową.

Chcę go znienawidzić, ale nie potrafię.

Jeśli powie „nie”

Przede wszystkim: telefon czy e-mail?

Jeśli zdecyduję się na telefon, czy mam dzwonić z numeru zastrzeżonego?

E-mail za łatwo jest zignorować.

Czy powiem mu od razu, dlaczego dzwonię? Czy najpierw zmiękczę go miłą rozmową o niczym? „Więc, tak, co tam u ciebie? Co nowego?”.

Nie zamierzam lecieć tam, gdzie teraz mieszka.

Chociaż osobiście trudniej jest odmówić.

Wiem, gdzie pracuje. Dziewięć minut jazdy od lotniska. Trzydzieści cztery minuty, gdybym zdecydowała się iść na piechotę. I nagle zaczynam się zastanawiać: Czy to by było bezpiecznie iść pieszo? Zastanawiam się nad godziną przylotu.

Powiedzmy, że zdecyduję się na konfrontację z Markiem twarzą w twarz.

Powiedzmy, że powiem mu: „To jedyny sposób, żebym ci wybaczyła”.

Odwybaczyłam mu. Zapomniałam go tylko o tym powiadomić.

Edytor tekstu zaznacza, że nie ma takiego słowa, jak „odwybaczyć”, za to podpowiada, że mogę użyć słowa „niewybaczone”.

Jeśli Mark powie „nie”, i tak to zrobię.

Dlaczego nie „niewybaczalne” albo „nie do wybaczenia”?

I w ogóle do czego potrzebna mi jego zgoda? Ja swojej nigdy mu nie udzieliłam.

Czym byłaby ta książka bez niego?

Kim byłabym, gdybym nigdy go nie poznała?

Chcę go włączyć – bez niego ta książka stanie się po prostu jeszcze jedną opowieścią o napaści na tle seksualnym.

Dlaczego mam zakładać, że nie da się opowiedzieć jeszcze jednej historii o napaści na tle seksualnym? Albo że to nikogo nie zainteresuje?

Pytam moją redaktorkę, co o tym sądzi.

– Tak czy inaczej, chcę znów z tobą pracować – odpowiada. – Ale, niestety, możesz mieć rację. Jeśli uda ci się go włączyć do projektu, książka na pewno będzie wyjątkowa, ale nawet bez niego chcę ją wydać. Po prostu bez niego to będzie inna książka.

Wkurza mnie to, że jestem od niego zależna.

Muszę mieć scenariusz. Żadnego oddalania się od głównego wątku po to, żeby zająć się emocjami Marka.

Jeśli odmówi, powiem mu po prostu: „Powinieneś powiedzieć, że żałujesz i że zrobisz to dla mnie. Jesteś mi to winien”.

Chociaż te przeprosiny nie będą szczere. Poza tym już przeprosił. A zresztą, nie chcę kolejnych przeprosin.

Chcę jego zgody.

Jeśli powie „tak”

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Mogłabym to robić w nieskończoność

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Mogłabym przestać się wstydzić

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Zasadnicze pytanie

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Inaczej niż dając rady

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Rodzaj propozycji zawarcia pokoju

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Duch czasu

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Jak to możliwe?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Dlaczego tego nie było, kiedy byłam mała?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Wiem, że to pusty moralizatorski trop

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie, nie spytam go

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Część drugaRozmowa telefoniczna

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Czuj to, co czujesz

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie będę cię powstrzymywał

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Ten wątek z banalnością zła

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie mogę uwierzyć, że mnie do tego zmusiłaś

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Mężczyźni wszystko komplikują

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Możemy to zrobić u mnie

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie wiedziałem, że jesteś o wiele zdolniejsza

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie rozumiem fizyki czasu

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Gdyby tylko nie było mnie w tej piwnicy

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Wspomnienia z liceum

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Taki oczywisty czarny charakter

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Tak wielu rzeczy nie pamiętam

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Mam nadzieję, że ci to pomoże

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Gwałt jako wątek poboczny

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie zwalnia go to od odpowiedzialności

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Upokorzenie to za słabe słowo

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Oskarżenie

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie mogę już tego słuchać

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Część trzeciaKolejna rozmowa telefoniczna

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Droga Czytelniczko, doprowadziłam do jego aresztowania

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Równa i przeciwstawna

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Ty też przepraszasz insekty

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Utknąć w XVI wieku

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Znajdowanie odpowiedników

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Ale nieważne

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Rzecz, której najbardziej w życiu żałuję

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Zawsze znajdziesz sposób, żeby się samobiczować

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Zależeć od Marka?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Powiedział ci coś takiego?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Zmagając się z tym wszystkim

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Napaść nie zmieniła

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Byłam w gorszej sytuacji

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

To nie jest coś, co łatwo z ludzi wyciągnąć

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Co tylko potwierdza, że go wykorzystuję

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Myślałam, że jestem mniej skołowana

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Ile jeszcze chcesz dla niego zrobić?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

No więc czemu wciąż czuję dyskomfort

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Po prostu się wydarzy?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie, nie czułeś się podobnie

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Czy naprawdę potrzebowałam do tego Locke’a?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Ale jak to jest?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Rzeczy, które powinnaś zrobić

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Jak to się wszystko skończy?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Część czwartaWizyta

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Uświadamiam sobie, że drżą mi dłonie

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Czy to słuszny sposób na życie?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Użył palców, żeby zgwałcić swoją ofiarę

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Pod wodą

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Odważna?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Musimy nadal zajmować się sztuką

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Nie dociera tu zbyt wiele dźwięków

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Jak film puszczony od tyłu

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Starasz się jeszcze bardziej siebie udręczyć?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Ale skończyło się tak, że czuję się jak odrętwiała

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Tylko dlatego, że jest mi to winien

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Tyle pracy

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Po prostu odwiedziny u starego przyjaciela

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Oto tragedia

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

I on to robi dobrowolnie?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Ostatecznie po prostu przestanę o nim myśleć

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Tu właśnie jesteśmy

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Podziękowania

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.