Rozmowy z Ramaną - David Konrad - ebook

Rozmowy z Ramaną ebook

David Konrad

0,0

Opis

Ramana Mahariszi był indyjskim mędrcem, jednym z największych hinduskich świętych nowożytności, autorytetem moralnym i nauczycielem wedanty. Niemal na całym świecie został ogłoszony istotą wyzwoloną. Nauczał podobnie jak Budda i Jezus, poprzez dyskursy skierowane do konkretnych poszukiwaczy duchowych, liczne analogie i przypowieści, ale także milcząc. Trzytomowe „Rozmowy z Ramaną” zawierają między innymi 653 dialogi. Jest to najpełniejszy zbiór, jaki do tej pory ukazał się w języku polskim.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 391

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




David Konrad

Rozmowy z Ramaną

Tom III

Projektant okładkiAjna Hłasko

© David Konrad, 2020

© Ajna Hłasko, projekt okładki, 2020

Ramana Mahariszi był indyjskim mędrcem, jednym z największych hinduskich świętych nowożytności, autorytetem moralnym i nauczycielem wedanty. Niemal na całym świecie został ogłoszony istotą wyzwoloną. Nauczał podobnie jak Budda i Jezus, poprzez dyskursy skierowane do konkretnych poszukiwaczy duchowych, liczne analogie i przypowieści, ale także milcząc. Trzytomowe „Rozmowy z Ramaną” zawierają między innymi 653 dialogi. Jest to najpełniejszy zbiór, jaki do tej pory ukazał się w języku polskim.

ISBN 978-83-8221-540-3

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Tom III

3 stycznia 1938 r.

Rozmowa 439.

Gość: Gdy Rama zapytał: „Skoro Brahman jest Czystością, to jak może powstać z niego maja i na dodatek jeszcze Go zasłonić?” Wasisztha[1] odpowiada wówczas: „W czystym umyśle kojarzonym z silną beznamiętnością takie pytanie nie powstanie.” Oczywiście w filozofii adwaity (nie-dualizmu) nie może być miejsca dla dźiwy, Iśvary i maji. U kogoś zatapiającego się w Jaźni, wasany(tendencje) całkowicie znikną, nie pozostawiając miejsca na stawianie takich pytań.

Mahariszi:Odpowiedzi takie będą adekwatne do możliwości rozumienia przez Poszukiwacza. Zostało to opisane w drugim rozdziale Gity, który zaznacza, że nikt się nie narodził, ani nie umarł. Natomiast w jej czwartym rozdziale Śri Kriszna mówi, że choć wcielenia Jego i Ardźuny były liczne, to wszystkie są Mu znane, ale nie są znane Ardźunie. Które z tych stwierdzeń jest prawdziwe? Oba te stwierdzenia są prawdziwe, ale z różnych perspektyw. Teraz pojawia się pytanie: Jak dźiwa może powstać z Jaźni? Muszę odpowiedzieć w ten sposób: Jeśli poznasz Swoje Prawdziwe Istnienie, wówczas nie postawisz tego pytania.

Dlaczego człowiek miałby uważać się za odrębne istnienie? Kim był przed narodzeniem i czym będzie po śmierci? Po co marnować czas na takie dyskusje? Jaka była twoja forma w głębokim śnie? Dlaczego uważasz siebie za indywidualną tożsamość?

G.: W głębokim śnie moja forma pozostaje subtelna.

M.: Jaki skutek, taka przyczyna. Jakie drzewo, takie jego nasiono. Całe drzewo jest zawarte w nasionku, które później przejawia się jako drzewo. Wyrośnięte drzewo musi mieć podłoże, które nazywamy mają. Prawda jednak jest taka, że nie ma ani ziarna, ani drzewa. Jest tylko Istnienie.

G.: Wasanakszaja (całkowity koniec wszystkich uwarunkowań) — Mano nasa (anihilacja umysłu) — Atma-śakszatkara (Urzeczywistnienie się Jaźni). Wygląda na to, że są od siebie wzajemnie zależne.

M.: Te poszczególne wyrażenia mają tylko jedno znaczenie. Różnią się one tylko w zależności od stopnia zaawansowania danej osoby. Beznamiętność, Urzeczywistnienie, wszystkie te terminy znaczą to samo; mówią też „praktyka i beznamiętność”. Dlaczego praktyka? Ponieważ koncepty umysłu raz ustępują, a potem znów się pojawiają; później giną i ponownie powstają i tak dalej.

G.: Prawieczne predyspozycje sprawiają, że ktoś postępuje niegodziwie. Bez dźńany owe predyspozycje nie mogą zaniknąć. Ale dźńana wygląda na prawie niemożliwą. Sama pokuta nie może cofnąć całej nagromadzonej karmy, bo ileż owej pokuty byłoby potrzebne! Spójrz, z czym się mierzymy! Wszystko wygląda na trudne, a nawet na niemożliwe. Przyłączenie się do mędrca wydaje się więc być jedynym lekarstwem na wszystkie choroby.

M.: A co ma być niby uczynione? Rzeczywistość jest tylko jedna. Jak można ją urzeczywistnić? Realizacja jest więc iluzją. Praktyka wydaje się być jednak konieczna. Ale kto ma praktykować? Szukając wykonawcy, działanie i wszystko mu towarzyszące automatycznie znikają.

Co więcej, jeśli Urzeczywistnienia nie ma tu i teraz, jakże ono może, jako nowo zdobyte, być użyteczne? To, co jest permanentne, musi być wiecznie obecne. Czy może być więc na nowo zdobyte i jednocześnie też permanentne?

Uświadom najpierw sobie, co jest obecne tu i teraz. Mędrcy tak robili wcześniej i nadal robią tylko w ten sposób. Stąd mówią, że wygląda pozornie na to, że urzeczywistnienie zostało na nowo zdobyte. Kiedyś zawoalowana ignorancją, a następnie odkryta Realność wygląda jakby była na nowo urzeczywistniona. Ale ona nowa nie jest.

G.: Karma, bhakti, joga,dźńana i ich podgrupy tylko mylą umysł. Podążanie za słowami mędrców wydaje się być jedyną prawdziwą ścieżką do podążania. Czego mam się trzymać? Proszę, powiedz mi. Nie mogę przesiać ziaren od plew, gdyż jest tego za dużo. Więc proszę, poradź mi.

(Brak odpowiedzi.)

Rozmowa 440.

Gość: Bez użycia logiki, bez wyuczonej terminologii, proszę naucz mnie drogi do Błogości Jaźni. Niech stanie się to wyłącznie za sprawą łaski Guru.

Mahariszi:Miej pełną świadomość swoich wymagań. Kto chce co zyskać? Dopiero wówczas zapytaj o metodę.

G.: Błogość przejawia się sporadycznie, ale nie potrafię jej opisać. Czasami jest rodzajem blasku, ale czy to jest ta Realność? Jeśli tak, to co mam zrobić, żeby pozostała na stałe? Metoda musi być prosta. Proszę opisz mi jasno, bez logiki, uczonych dyskursów czy tajemnych znaczeń.

(Brak odpowiedzi.)

Inny gość zapytał: Proszę, powiedz mi, która z metod jest najskuteczniejsza? Czy jest nią np. modlitwa do Boga, Guru anugraha, czyli Łaska mistrza, koncentracja umysłu itp.

M.: Jedna jest konsekwencją drugiej. Każda z tych metod prowadzi do kolejnego etapu. Tworzą one ciągłą całość. Bóg, Guru i Jaźń nie różnią się od siebie. Są jednym i tym samym. Dlatego metody nie dają żadnego realnego wyboru.

Rozmowa 441.

Pan Pannalal, I.C.S.[2], wysoki urzędnik państwowy z Allahabadu wraz ze swoją żoną, wytworną damą oraz pan Brijnarayan, emerytowany sędzia byli w aśramie przez tydzień z wizytą. W noc poprzedzającą ich wyjazd chcieli rozwiać swoje pozostałe wątpliwości. Ich sceptycyzm wyrazili następująco:

Mieliśmy naszego Guru za wielkiego mędrca. Doradził nam, byśmy „powtarzali imię Hari” mówiąc, że to jest w sumie wszystko; nie potrzeba żadnego wysiłku, by koncentrować umysł. Koncentracja pojawi się sama z siebie, jeśli Harinambędzie kontynuowane. Więc tak też robimy. Guru jednak odszedł. Poczuliśmy się jak statek bez steru pośrodku oceanu. W naszym dążeniu do znalezienia niezawodnego przewodnika czytaliśmy i słyszeliśmy o tobie. Wówczas bardzo zapragnęliśmy tu przybyć. Nasze wytęsknione pragnienie spełniło się po dwóch latach. Przybywając tutaj i przysłuchując się słowom Śri Bhagawana rozumiemy, że Mistrz uczy Atma-wiczary (badania Jaźni). Jest to metoda wiedzy (dźńana marga), podczas gdy ów inny Mistrz nauczał nas bhakti margi (metoda oddania się).

Co powinniśmy teraz zrobić? Czy mamy zrezygnować z tej poprzedniej metody i przyjąć nową? Jeśli teraz ją zmienimy, to czy nie powinniśmy zmieniać jej wielokrotnie w zależności od mistrzów, których spotkamy? Jaki postęp można osiągnąć dzięki tak częstym zmianom? Módl się, aby usunąć tę wątpliwość i pobłogosław nas.

Mistrz odesłał dżentelmena do artykułu, który ukazał się we wrześniowym numerze Vision, miesięczniku wydawanym przez Anandaśram w mieście Kanhangad.

FILOZOFIA IMIENIA BOŻEGO WEDŁUG ŚW. NAMDEVA

Imię to przenika cały wszechświat; któż może powiedzieć, do jakiej głębokości, w jakie rejony i na jaką wysokość w niebiosach ono się rozciąga? Ignoranccy głupcy przechodzą osiemdziesiąt cztery miliony różnych narodzin, nie poznając przy tym istoty rzeczy. Imię owo jest nieśmiertelne. Formy są niezliczone, ale Imię jest wszystkim. Samo Imię jest formą, a forma jest Imieniem. Nie ma rozróżnienia pomiędzy Imieniem a formą. Bóg objawił się i przyjął Imię oraz formę. Stąd nazwa, którą ustanowiły Wedy. Uważaj jednak, bo nie ma mantrypoza Imieniem. Ci, którzy twierdzą inaczej, są ignorantami. Imię to brzmi Keśawa[3]. Jest ono znane tylko kochającym wielbicielom Pana.

Wszechprzenikająca natura Imienia może być zrozumiana tylko wówczas, gdy rozpozna się swoje własne „ja”. Gdy swoje własne imię nie jest rozpoznane, niemożliwe jest doświadczenie wszechprzenikającego Imienia. Kiedy człowiek zna siebie, wówczas odnajduje owo Imię wszędzie.

Nikt nie może urzeczywistnić Imienia poprzez praktykę zdobywania wiedzy, medytację lub poprzez prowadzenie surowego życia. Poddaj swoją wolę najpierw u stóp Guru, a potem poznaj kim naprawdę jest wewnętrzne „ja”. Po odnalezieniu źródła tego „ja”, połącz swoją tożsamość w tej Jedności — która jest Jaźnią samo-istniejącą i pozbawioną wszelkiej dwoistości. Właśnie to Imię przenika wszystkie trzy światy.

Imieniem tym jest Sam Paramatman, w którym nie ma żadnego działania wynikającego z dwaity (dwoistości).

8 stycznia 1938 r.

Rozmowa 442.

Objaśniając swój własny wiersz, Śri Bhagawan zauważył: Słońce oświetla wszechświat, podczas gdy Słońce Arunaczali jest tak olśniewające, że wszechświat zostaje przez nie przesłonięty, pozostawiając tylko niezmącony blask. Ale nie dzieje się to w obecnym stanie; może zostać zrealizowane tylko wówczas, gdy zakwitnie lotos serca. Zwykły lotos kwitnie w świetle widzialnego słońca, podczas gdy subtelne Serce kwitnie tylko w obliczu Słońca Słońc. Niech Arunaczala sprawi, że moje serce zakwitnie tak, że jego niezmącony blask będzie jaśniał zupełnie samodzielnie!

Śri Bhagawan kontynuował: Lustro odbija przedmioty, ale nie są one prawdziwe, bo nie mogą pozostać poza lustrem. Podobnie mówi się, że świat jest odbiciem w umyśle i nie istnieje bez umysłu. Powstaje pytanie: jeśli wszechświat jest odbiciem, to musi istnieć rzeczywisty obiekt znany jako wszechświat, który mógłby być odbity w umyśle. Jest to równoznaczne z przyznaniem się do istnienia obiektywnego wszechświata. Prawdę jednak mówiąc, tak nie jest.

Dlatego ukazany jest obraz snu sugerujący, że świat snu nie ma fizycznej egzystencji? Jak więc został utworzony? Trzeba przyznać, że istnieją pewne wrażenia psychiczne. Nazywane są wasanami. Jak to się stało, że wasany istnieją gdzieś tam w głowie? Odpowiedź brzmi: one są subtelne. Tak jak całe drzewo jest potencjalnie zawarte w nasieniu, tak świat jest zawarty w umyśle.

Wówczas powstaje pytanie: Nasiono jest produktem drzewa, które musiało kiedyś istnieć, dzięki czemu można je odtworzyć. Tak więc świat również musiał kiedyś istnieć. Odpowiedź brzmi: Nie! Musiało istnieć kilka wcieleń, aby móc zebrać wrażenia, które zostały odtworzone w obecnej formie. Musiałem istnieć wcześniej, tak jak istnieję teraz. Prostym sposobem na znalezienie odpowiedzi będzie sprawdzenie, czy świat istnieje. Przyznając się do istnienia świata, muszę założyć istnienie widza, którym nie jest nikt inny, niż ja sam. Muszę sam siebie poznać, abym mógł zrozumieć związek pomiędzy światem a widzącym. Kiedy szukam Jaźni i trwam jako Jaźń, nie ma świata, który można by zobaczyć. Jaka jest zatem Realność? Jest nią tylko widzący, a na pewno nie świat.

Taka jest prawda, z którą człowiek nadal się kłóci na podstawie wrażenia rzeczywistości świata. Czy ktokolwiek jednak prosił go, aby przyjął taki osąd świata?

Joga Wasiszta jasno definiuje Wyzwolenie jako porzucenie fałszu i pozostawanie jako Istnienie.

Rozmowa 443.

Pewien gość zapytał: Przykład lustra odnosi się tylko do zmysłu wzroku. Świat jest postrzegany również przez inne zmysły. Czy nierzeczywistość świata może być potwierdzona również w odniesieniu do innych zmysłów?

Mahariszi: Postać na ekranie na seansie kinowym wydaje się oglądać cały świat. Jaka jednak rzeczywistość kryje się za podmiotem i przedmiotem w tym samym seansie? Iluzoryczna istota ogląda iluzoryczny świat.

Gość: Ale to ja jestem świadkiem tego spektaklu.

M.: Na pewno jesteś. Ty i świat jesteście tak samo realni jak postać w filmie i świat na ekranie kina.

Rozmowa 444.

Przedstawiciel jednego z gości: Umysł staje się świadomy świata poprzez zmysły. Kiedy zmysły są aktywne, nie można nikomu pomóc w odczuwaniu istnienia świata. Jak wobec tego karma joga może być użyteczna w celu uzyskania czystej świadomości?

Mahariszi: Świat jest postrzegany przez umysł poprzez zmysły. Pochodzi on z umysłu. Widzący doświadcza umysł i zmysły wewnątrz swojej Jaźni, a nie poza nią. Praktykujący, pozostając nietknięty swoimi działaniami, oczyszcza się bardziej do czasu, aż nie uświadomi sobie Jaźni.

9 stycznia 1938 r.

Rozmowa 445.

Wyjaśniając werset z Akszaramanamalai, Śri Bhagawan powiedział, że mouna (cisza) jest najwyższą formą upadesy. Oznacza ona „ciszę” w kontekście zarówno mistrza, ucznia, jak i praktykującego. Trzech sannjasinów, którzy odwiedzali Śri Bhagawana, rozpoczęło dyskusję.

Gość: Gdyby zachować milczenie, to jak należy postępować dalej? Gdzie jest miejsce na karma-jogę?

Mahariszi: Zrozummy najpierw, czym jest Karma, czyja jest ta Karma i kto jest jej wykonawcą. Analizując to i dociekając prawdy, człowiek jest zobligowany do pozostawania w spokoju jako Jaźń. Niemniej jednak wszelkie działania będą przecież kontynuowane.

G.: Jak to się będzie miało niby dziać, skoro ja sam nie będę działał?

M.: Kto zadaje to pytanie? Czy to Jaźń, czy coś innego? Czy Jaźń martwi się czynami?

G.: Nie, nie Jaźń. Coś innego, różnego od Jaźni.

M.: Jasne jest więc, że Jaźń nie dotyczy czynów i takie pytanie wówczas nie powstaje.

G.: Zgadzam się.

Kolejnysannjasin zadaje pytanie: Jaki wygląda stan urzeczywistnionego człowieka? Czy on nie podejmuje żadnych działań?

M.: Z pytania wynika, że pytającym nie jest człowiek urzeczywistniony. Dlaczego więc miałbyś się przejmować kimś innym? Twoim obowiązkiem jest patrzeć na siebie, a nie pytać o innych.

G.: Pisma przedstawiają go jako ideał.

M.: Na pewno. On jest ideałem. Musisz najpierw urzeczywistnić Jaźń. Nawet jeśli teraz opiszemy ten stan, to zrozumienie go będzie zgodne z twoimi obecnymi możliwościami. Przyznajesz przecież, że twoja zdolność pojmowania jest ograniczona.

Pisma mówią, że stan urzeczywistnienia nie posiada żadnych ograniczeń. Zatem jedynym sposobem na zrozumienie takiego stanu jest uświadomienie sobie Jaźni i doświadczenie tego stanu. Jeśli później takie pytanie znowu się pojawi, odpowiedź sama się znajdzie.

Inny gość zapytał: W wersie otwierającym Upadesa Sarę dokonano rozróżnienia pomiędzy czującym a nieświadomym (czit i dżada).

M.: Upadesa przedstawia z punktu widzenia słuchacza. W nieczującym (dżada) nie ma prawdy. Cała świadomość (czit) jest sama i niepodzielna.

24 stycznia 1938 r.

Rozmowa 446.

Pan Grant Duff przebywał w holu. Śri Bhagawan wspominał między innymi o kilku nowych publikacjach i Maha Jodze. Zauważył również, że pan G. D. po przeczytaniu Sat Darśana Bhaszji byłby zaskoczony innym podejściem Maha Jogi. Obaj twierdzą, że reprezentują filozofię Śri Bhagawana, ale w swojej interpretacji różnią się tak bardzo, że Maha Joga w rzeczywistości potępia tę drugą.

Ktoś przytoczył ciekawe twierdzenie Sat Darśana Bhaszji, że indywidualność jest zachowana nawet po utracie ego.

Śri Bhagawan zauważył: Co niby ma być zrobione? Upaniszady wspominają: Brahmawid Brahmaiwa bhawati (Znający Brahmana staje się Brahmanem). Istnieje więcej niż jeden Brahmawid w tym samym czasie. „Czy wszyscy są tacy sami? Czy są od siebie oddzieleni?”. Zapytaj więc kilka osób. Oni patrzą tylko na ciała. Oni nie patrzą na realizację. Nie ma żadnej różnicy w realizacji Brahmawida. Taka jest prawda. Ale kiedy pojawia się pytanie z punktu widzenia ciała, odpowiedź musi być koniecznie „Tak. Są inne”. To jest przyczyną tego całego zamieszania.

Pan G. Duff: Buddyści zaprzeczają istnieniu świata; hinduska filozofia przyznaje jego istnienie, ale mówi, że jest nierealny. Czy mam rację?

Mahariszi: Różnica w spojrzeniu polega na różnicy w kątach postrzegania.

G.: Mówi się, że Śakti tworzy świat. Czy wiedza o nierealności wynika z odsłonięcia maji?

M.: Wszyscy przyznają istnienie kreacji Śakti. Jaka jest natura Stwórcy? Może być tylko zgodna z naturą stworzenia. Twórczyni [Śakti jest żoną Śiwy] ma taką samą naturę jak jej stworzenie.

G.: Czy istnieją stopnie iluzji?

M.: Iluzja sama w sobie jest iluzoryczna. Iluzja musi być zobaczona przez kogoś spoza niej. Czy taki widz może być jednak podmiotem owej iluzji? Czy może więc mówić o stopniach iluzji?

Na ekranie seansu filmowego ukazywane są różne sceny. Ogień wydaje się spalać budynki na popiół. Woda wydaje się rozbijać naczynia. Ale ekran, na którym wyświetlane są obrazy, pozostaje nietknięty ogniem i suchy. Dlaczego? Ponieważ obrazy są nierzeczywiste, natomiast ekran jest prawdziwy.

Inny przykład. Odbicia przechodzą przez lustro, ale na lustro w żaden sposób nie wpływa jakość ani ilość odbić na nim. Tak więc świat jest zjawiskiem na jednej Realności, która nie jest w żaden sposób przez niego dotknięta. Realność jest tylko jedna. Dyskusja o iluzji wynika z różnicy w kącie patrzenia na nią. Zmień swój kąt widzenia na taką z dźńany, a odkryjesz, że wszechświat to tylko Brahman. Będąc teraz w świecie, widzisz świat jako taki. Wyjdź poza niego, a on zniknie: jaśnieć będzie tylko sama Rzeczywistość.

Rozmowa 447.

Śri Bhagawan powiedział, że święty Namah Śiwaja, który wcześniej mieszkał na Arunaczali, musiał przechodzić poważne trudności. Śpiewał bowiem pieśń, która mówiła: „Bóg poddaje wielbiciela ciężkim próbom. Praczka wali materiałem o kamienną płytę[4], nie po to, by ją rozerwać, ale tylko po to, by usunąć z niej brud”.

25 stycznia 1938 r.

Rozmowa 448.

DOSŁOWNE TŁUMACZENIE „FILOZOFII IMIENIA BOŻEGO” NAMDEVA.

1. Imię to gęsto przenika niebo, najniższe regiony ziemi i cały wszechświat. Kto może powiedzieć, na jaką głębokość w otchłań i na jaką wysokość w niebiosa się rozciąga? Ignorant przechodzi osiemdziesiąt cztery miliony różnych narodzin, nie poznając istoty rzeczy. Namdev mówi, że owo imię jest nieśmiertelne. Formy są niezliczone, ale Imię jest wszystkim.

2. Samo Imię jest formą, a forma jest Imieniem. Nie ma rozróżnienia pomiędzy Imieniem a formą. Bóg objawił się, przyjmując imię i formę. Stąd Imię, które wymieniają Wedy. Uważaj, nie ma żadnej mantry poza owym Imieniem. Ci, którzy mówią inaczej są ignorantami. Namdev mówi, że Imieniem tym jest Sam Keśawa. Jest ono znane tylko kochającym wielbicielom Pana.

3. Wszech-przenikająca natura Imienia może być zrozumiana tylko wówczas, gdy rozpozna się swoje „Ja”. Kiedy nie rozpoznaje się własnego imienia, niemożliwe jest uzyskanie wszech-przenikającego Imienia. Kiedy człowiek pozna siebie, wtedy wszędzie odnajduje Imię. Postrzeganie Imienia jako odmiennego samego Nazwanego stwarza iluzję. Namdev mówi, „Zapytaj Świętych”.

4. Nikt nie może urzeczywistnić Imienia poprzez praktykę wiedzy, medytacji lub prowadzenie surowego żywota. Poddaj swoją wolę najpierw u stóp Guru i dowiedz się, że samo „ja” jest tym Imieniem. Po znalezieniu źródła tego „ja”, połączy swoją indywidualną tożsamość w tę jednię, która jest Samo-istniejąca i pozbawiona wszelkiej dwoistości. Przenikające poza dwaitę i dwaitatitę Imię weszło do trzech światów. To Imię jest samym Para Brahmanem. Nie powstają w nim działania wynikającego z dwoistości.

Kiedy Śri Bhagawan przeczytał to, pewien muzyk wszedł do sali i zaczął śpiewać Kirtany Tjagaradża w Telugu [język]. Jeden z nich mówi: „Znajdź źródło dźwięku, który jest transcendentalny (mooladhara sabda), nurkując głęboko niczym poławiacz za perłami”. A potem znowu inna pieśń: „Dla człowieka, który opanował swój umysł, gdzie jest użyteczność tapasji[5]? Zrezygnuj z myślenia „jestem-ciałem” i zrozum, że „nie jestem; Tyś wszystkim”.

Ta pieśń została przetłumaczona na pana G. D., który był wtedy w holu.

Pan G. D. zapytał: Czy trzeba kontrolować swój oddech? Co się dzieje z człowiekiem, który nie ćwiczył kontroli oddechu?

Mahariszi: Kontrola oddechu jest tylko pomocą przy nurkowaniu w głąb. Równie dobrze można zanurkować, kontrolując tylko umysł. W kontrolowanym umyśle oddech staje się kontrolowany automatycznie. Nie trzeba próbować kontrolować oddechu, wystarczy kontrola umysłu. Kontrolowanie oddechu jest zalecane dla człowieka, który nie może od razu kontrolować swojego umysłu.

Naham — nie jestem tym — nawiązuje do reczaka[6]

Koham. Kim jestem? (szukaj Ja) — nawiązuje do puraka

Soham — Jestem nim; (sama Jaźń) — nawiązuje do kumbhaka.

Takie są funkcje pranajamy.

Trzema formułami są:

Na — Aham. (Nie — Ja).

Ka — Aham (Kto — Ja).

Sa — Aham(On — Ja).

Usuń przedrostki i trzymaj się wspólnego czynnika we wszystkich z nich. Jest nim jest Aham — „Ja”, które jest sednem całej sprawy.

Później Śri Bhagawan odniósł się do tych pieśni, mówiąc: Tjagaradża prawi dobrze. Umysł powinien być kontrolowany. Pojawia się pytanie: „Czym jest umysł?” On sam odpowiada w kolejnym dwuwierszu, mówiąc, że jest nim myśl „jestem-ciałem”. Następnym pytaniem jest, w jaki sposób dokonuje się kontroli umysłu. Odpowiada ponownie, mówiąc: „Całkowitym poddaniem własnej woli. Zdajesz sobie sprawę, że nie ma mnie i że wszystko jest Nim.” Pieśń jest dobra i krótka. Wspomina również o innej metodzie, a mianowicie kontroli oddechu.

31 stycznia 1938 r.

Rozmowa 449.

Po tym, jak pan G. D. wyjechał, powstała wzmianka o jego wizycie w aśramie. Śri Bhagawan zauważył: „Niektóre Śakti[7]przyciągają ludzi ze wszystkich stron świata do naszego centrum.” Jeden z wielbicieli trafnie zauważył wówczas, „że Śakti nie różni się niczym od Śri Bhagawana.” Śri Bhagawan od razu zauważył: „Które Śakti mnie tu pierwotnie przyciągnęło? To samo Śakti przyciąga też wszystkich innych.”

Śri Bhagawan był, dla wszystkich szczęśliwie, w nastroju, aby opowiedzieć następujące historie.

1. Był raz król z wierzącą królową. Ona była wyznawczynią Śri Ramy i tęskniła za tym, by jej mąż również został jego wyznawcą. Pewnej nocy odkryła, że król bełkotał coś podczas snu. Przystawiła ucho blisko jego ust i usłyszała ciągle powtarzane słowo „Rama”, niczym ma to miejsce w dżapie. Swoim odkryciem była zachwycona i już następnego dnia wydała swojemu ministrowi polecenie zorganizowania z tej okazji uczty. Król, który wziął udział w owym raucie, poprosił swoją żonę o wyjaśnienie. Ona opowiedziała mu więc o całym zdarzeniu dodając, że uczta była zorganizowana na cześć Boga z wdzięczności za spełnienie jej długo oczekiwanego pragnienia. Król był jednak poirytowany faktem, że jego wyznanie zostało odkryte. Niektórzy mówią, że zdradziwszy w ten sposób swojego Boga, uznał się za niegodnego i popełnił samobójstwo. Oznacza to, że nie powinno się otwarcie okazywać swojej pobożności. Możemy przyjąć jednak wersję, że król powiedział królowej, aby nie robiła zamieszania w związku z jego pobożnością, po czym dalej żyli razem długo i szczęśliwie.

2. THONDARADIPODI (Bhaktanghrirenu) ALWAR: Ten, który rozkoszuje się pyłem stóp wiernych. Wyznawca (o tym imieniu) posiadał poletko, na którym uprawiał tulasi[8], świętą bazylię, z której robił girlandy i dostarczył je Bogu w świątyni. Pozostawał kawalerem i był szanowany za sposób, w jaki prowadził życie i za swoje postępowanie. Pewnego dnia dwie siostry, które żyły z prostytucji, przechodziły obok ogrodu i usiadły pod drzewem. Jedna z nich powiedziała: „Jak obrzydliwe jest moje życie, w którym codziennie kalam moje ciało i umysł. Życie tego człowieka jest najbardziej pożądane.” Druga odpowiedziała, „Skąd znasz jego umysł? Może nie jest tak dobry, jak się wydaje. Funkcje cielesne mogą być na siłę kontrolowane, podczas gdy sam umysł może oddawać się szalonym myślom. Nie można kontrolować swoich wasan tak łatwo jak fizyczności.” Ta pierwsza wówczas odpowiedziała: „Działania są wskaźnikami umysłu. Jego życie pokazuje, że umysł jest czysty.” Druga odrzekła: „Niekoniecznie. To jeszcze nie dowodzi czystości jego umysłu.„Pierwsza siostra więc rzuciła drugiej wyzwanie, by ta udowodniła, że jego umysł jest czysty. Zawarto układ. Postanowiła zostać sama, ubrana tylko w postrzępione resztki stroju. Pierwsza siostra wróciła do domu, zostawiając drugą samą w tym nędznym ubraniu. Kiedy ta druga siadła pod drzewem, wyglądała na skruszoną i pokorną. Święty mężczyzna zauważył ją i po pewnym czasie podszedł do niej. Zapytał, co się z nią stało, że wygląda tak marnie. Błagała o skruchę za swoje poprzednie życie, chciała od teraz wieść czystszą i szlachetniejszą egzystencję, a na koniec modliła się do niego, by przyjął jej pokorną czeladź w ogrodzie lub posługiwanie jemu samemu. Doradzał jej, by ta wróciła do domu i prowadziła normalne życie, ale ona zaprotestowała. Więc zatrzymał ją do podlewania roślin tulasi. Zaakceptowała tę funkcję z zachwytem i rozpoczęła pracę w ogrodzie.

Pewnej deszczowej nocy odkrył tę kobietę stojącą pod wystającym daszkiem szopy krytej strzechą, w której mieszkał święty mężczyzna. Jej ubranie było całkowicie przemoczone, a ona sama drżała z zimna. Mistrz zapytał, co się stało, że znalazła się w tak żałosnym położeniu. Odpowiedziała, że jej miejsce zalał deszcz, więc szukała schronienia pod wystającym zadaszeniem i że odejdzie z powrotem, gdy tylko ustanie deszcz. Poprosił ją, aby weszła do chaty, a później powiedział jej, aby zmieniła swoje mokre ubranie. Ona nie miała jednak żadnego suchego ubrania do założenia. Zaoferował jej więc jedno z własnych ubrań. Założyła je, a potem poprosiła w podzięce o pozwolenie na masaż jego stóp. Zgodził się. W końcu wpadli sobie w ramiona.

Następnego dnia wróciła do domu, spożyła wykwintny posiłek i założyła ładne ubrania. Nadal jednak kontynuowała swoją pracę w ogrodzie. Czasami długo przebywała w swoim domu. Wówczas ów święty człowiek zaczął ją odwiedzać, aż w końcu z nią zamieszkał. Nie zaniedbywał jednak ani ogrodu, ani codziennego składania girland Bogu. W związku ze zmianą stylu jego życia pojawił się publiczny skandal. Wówczas Bóg postanowił przywieść go na dawną drogę i w ten sposób przyjął postać swojego świętego wyznawcy. Pojawił się u dasi[9] [konkubiny] i potajemnie zaoferował jej bogaty prezent, boską bransoletę na kostkę. Była ona z tego prezentu bardzo zadowolona i ukryła go zaraz pod poduszką. Następnie mężczyzna zniknął. Wszystko to było potajemnie obserwowane przez służącą w jej domu.

Okazało się, że ozdoby tej brakowało w świątyni. Jedna z wyznawczyń zgłosiła zaginięcie odpowiednim władzom. Zaoferowali kuszącą nagrodę dla każdego, kto da wskazówkę pomagającą odzyskać utracone mienie. Służąca wówczas zgłosiła się i zażądała nagrody. Policja odzyskała ornament i aresztowała dasi, która powiedziała, że otrzymała bransoletkę od świętego wyznawcy. Został on potraktowany bardzo surowo, ale wówczas nadnaturalny głos powiedział. „Ja to zrobiłem. Zostawcie go w spokoju.” Król i wszyscy inni byli zaskoczeni. Padli na kolana u stóp mężczyzny i uwolnili go. Potem prowadził lepsze i szlachetniejsze życie.

3. KADUVELI SIDHAR był znany jako bardzo surowy pustelnik. Żywił się suchymi liśćmi opadłymi z drzew. Król kraju usłyszał o nim, zobaczył go i zaoferował nagrodę dla każdego, kto udowodni wartość tego człowieka. Pewna bogata dasi zgodziła się podjąć wyzwania. Zamieszkała w pobliżu pustelnika i udawała, że mu pomaga. Delikatnie wkładała kawałki papadu[10] do zebranych przez niego suchych liści. Kiedy zjadł je, zaczęła zostawiać inne smaczne rzeczy wraz z suchymi liśćmi. W końcu zaczął wybierać same dobre, smaczne dostarczane przez nią potrawy. Doszło też do sytuacji intymnej i urodziło się im dziecko. Zgłosiła sprawę do króla.

Król chciał wiedzieć, czy może udowodnić ich wzajemny stosunek na forum publicznym. Zgodziła się i zaproponowała plan działania. W związku z tym król ogłosił publiczny występ taneczny tej dasi, spraszając na niego ludzi. Wiele osób się tam zgromadziło, pojawiła się również owa dasi, ale przed tym podała dziecku pewien środek i zostawiła go w domu pod opieką świętego.

Przedstawienie taneczne było u szczytu, kiedy dziecko zaczęło płakać w domu za matką. Nie mogąc go uspokoić, ojciec wziął dziecko na ręce i poszedł na występ. Ona wesoło tańczyła. Nie mógł podejść do niej z dzieckiem. Kiedy zauważyła mężczyznę i niemowlę, wymyśliła sobie kopnięcie nogami w tańcu, aby rozluźnić jedną z bransolet na kostce stopy. Gdy podeszła do miejsca, w którym znajdował się święty, delikatnie podniosła nogę, a ten zawiązał jej bransoletę. Publiczność krzyczała i śmiała się, ale on pozostał niewzruszony. Ażeby udowodnić swoją wartość, zaśpiewał tamilską pieśń:

„Dla zwycięstwa, odpuszczam moją złość! Uwalniam mój umysł, gdy się gdzieś spieszy. Jeśli to prawda, że śpię dzień i noc cały czas świadomy Jaźni, niech ten kamień rozpadnie się na strzępy i stanie się szeroką przestrzenią!”

Wówczas ten kamień (idol) pękł z głośnym hałasem. Ludzie byli zdumieni.

Śri Bhagawan kontynuował:

W ten sposób udowodnił, że jest niezłomnym Dźńanim. Nie należy oszukiwać się zewnętrznym wyglądem Dźńaniego. Tak podaje Wedanta Czudamani — V. 181.

Jego znaczenie jest następujące:

Chociaż dźiwanmukta związany z ciałem może, dzięki swojemuprarabdha[11], wydawać się, że popada w ignorancję lub mądrość, to jednak jest tylko czysty niczym eter (akaśa), który jest zawsze czysty — czy pokryty gęstymi chmurami, czy oczyszczony z chmur prądami powietrza. Zawsze objawia się w Jaźni samotnie, jak kochająca żona, która rozkoszuje się tylko swoim mężem, choć zajmuje się nim, używając rzeczy uzyskanych od innych (w drodze szczęścia, jak określa to jej prarabdha). Chociaż on milczy, jakby był pozbawiony wiedzy, to jednak jego nadrzędność wynika z ukrytej dwoistości waikhari wak (wypowiadanych słów) w Wedach; jego milczenie jest najwyższym wyrazem urzeczywistnionej niedualności, która jest przecież prawdziwą treścią Wed. Choć poucza swoich wyznawców, to jednak nie kreuje się na nauczyciela, w pełnym przekonaniu, że nauczyciel i uczeń są tylko konwencjami zrodzonymi z iluzji (maji), a więc nadal wypowiada słowa (jako akaśwani[12]). Jeśli natomiast mruczy słowa niespójnie niczym szaleniec, to dlatego, że jego doświadczenie jest niewyrażalne, jak słowa kochanków będących w objęciach. Jeśli jego słowa są liczne i wypowiadane płynnie, niczym słowa oratora, stanowią one wspomnienie jego doświadczenia, ponieważ jest on niewzruszoną, niedualną Całością, która nie czeka już na spełnienie. Chociaż może wydawać się zasmucony, jak każdy inny człowiek w żałobie, to jednak odczuwa słuszną miłość i współczucie dla zmysłów, które wcześniej kontrolował, zanim zdał sobie sprawę, że są one jedynie narzędziami i przejawami Najwyższej Istoty. Kiedy wydaje się być żywo zainteresowany cudami świata, ośmiesza jedynie ignorancję zrodzoną z nakładania na Realność. Jeśli wydaje się, że rozkoszuje się przyjemnościami seksualnymi, to rozkoszuje się wiecznie istniejącą Błogością Jaźni, która podzieliła się na Jaźń Indywidualną i Uniwersalną, zachwyca się ich jednoczeniem, aby odzyskać swoją pierwotną Naturę. Jeśli wydaje się być gniewny, to znaczy, że jest dobry dla przestępców. Wszystkie jego działania powinny być potraktowane tak, jakby były tylko Boskimi przejawami na płaszczyźnie ludzkości. Nie powinna pojawić się nawet najmniejsza wątpliwość co do jego emancypacji jeszcze w trakcie życia. Żyje on tylko dla dobra świata.

Śri Bhagawan ostrzegł teraz słuchaczy przed błędem lekceważenia Dźńaniego za jego pozorne zachowania i ponownie przytoczył historię Parikszita[13].

Był jeszcze płodem. Kobiety płakały i wznosiły modły do Śri Kriszny, aby ten uratował dziecko. Mędrcy zastanawiali się, w jaki sposób Kryszna zamierza uratować dziecko przed skutkami strzał (apandawastra) Aśwatthamy[14]. Kryszna powiedział: „Gdyby dziecko zostało dotknięte przez osobę żyjącą w wiecznym celibacie (nitjabrahmaczari), zostałoby przywrócone do życia. „Nawet Suka nie odważył się dotknąć dziecka. Nie znajdując nikogo wśród znanych świętych wystarczająco odważnych, aby dotknąć dziecka, Kryszna poszedł i dotknął go, mówiąc: „Jeśli jestem wiecznie żyjącym w celibacie (nitjabrahmaczari), niech to dziecko zostanie przyprowadzone do

życia.” Dziecko zaczęło oddychać, a potem wyrosło na Parikszita.

Spójrzcie tylko! Kriszna, mimo że otoczony 16.000 gopi[15], ciągle jestbrahmaczari! Taka jest właśnie tajemnica dźiwanmukti! Dźiwanmukta jest tym, który nie widzi nic poza samym sobą [Jaźnią]. Jeśli jednak człowiek świadomie spróbuje osiągnąć siddhi [nadnaturalne moce], dostanie kopa w tyłek.

3 lutego 1938 r.

Rozmowa 450.

Panna Umadevi, Polka nawrócona na hinduizm, zapytała Śri Bhagawana: Kiedyś wcześniej opowiedziałam Śri Bhagawanowi, jak miałam wizję Śiwy w czasie mojego nawrócenia na hinduizm. Podobne doświadczenie powróciło do mnie w Courtallam [wioska w Tamil Nadu]. Te wizje są chwilowe, ale są błogie. Chcę wiedzieć, jak można je uczynić trwałymi i ciągłymi. Bez Śiwy nie ma życia w tym, co widzę wokół siebie. Tak się cieszę, że o nim myślę. Proszę, powiedz mi, jak Jego objawienie może być dla mnie wieczne.

Mahariszi: Mówisz o objawieniu Śiwy. Widzenie jest zawsze obiektem. Oznacza ono istnienie podmiotu. Wartość wizji jest taka sama, jak widzenie oglądającego. (To znaczy, że natura wizji jest na tej samej płaszczyźnie, co widza). Pojawienie się oznacza również zniknięcie. To, co się pojawia, musi również zniknąć. Wizja wobec tego nigdy nie może być wieczna. Ale Śiwa jest wieczny.

Naoczna pratjaksza (objawienie) Śiwy oznacza istnienie oczu do patrzenia, buddhi (intelekt) leżący za wzrokiem, widza za buddhi i za wzrokiem i wreszcie Świadomość leżąca u podstaw tegoż widza. Tapratjaksza (wizja) nie jest tak prawdziwa, jak to sobie można wyobrazić, bo nie jest gruntowna i ciągła [nierozłączna]; nie powstaje z pierwszej ręki. Jest to wynik kilku kolejnych faz Świadomości. Spośród nich, sama Świadomość nie rozróżnia się. Jest wieczna. To jest Śiwa. To jest Jaźń.

Wizja oznacza widza. Widzący nie może zaprzeczyć istnieniu Jaźni. Nie ma momentu, w którym Jaźń jako Świadomość by nie istniała; widzący nie może też pozostawać poza Świadomością. Ta Świadomość jest wiecznym Istnieniem i jedynym Istnieniem. Widzący nie może zobaczyć siebie samego. Czy zaprzecza swojemu istnieniu, ponieważ nie może widzieć siebie oczami w ten sam sposób, co pratjaksza (w widzeniu)? Nie! Więc pratjaksza nie oznaczać widzenia, ale Istnienie.

„Być” to uświadomić sobie — JESTEM, KTÓRY JESTEM. JESTEM jest Śiwą. Nic innego nie może istnieć bez Niego. Wszystko ma swoje istnienie w Śiwie i z powodu Śiwy. Dlatego zapytuj się: „Kim jestem?” Należy zatopić się głęboko w samym sobie i trwać jako Jaźń. Śiwa istnieje jako ISTNIENIE. Nie oczekuj, że wizje o Nim będą się powtarzać. Jaka jest różnica pomiędzy przedmiotami, które widzisz, a Śiwą? On jest zarówno podmiotem jak i przedmiotem. Nie możesz istnieć bez Śiwy. Śiwa jest zawsze urzeczywistniony, tu i teraz. Jeśli myślisz, że go jeszcze nie zrealizowałaś, to jesteś w błędzie. Jest to przeszkodą w urzeczywistnieniu Śiwy. Porzuć również tę myśl, a odnajdziesz tam realizację.

G.: Tak. Ale w jaki sposób mogłabym to zrobić najszybciej?

M.: To też jest przeszkodą na drodze do realizacji. Czy może istnieć tożsamość bez Śiwy? Nawet teraz On jest tobą. Nie ma mowy o jakimś czasie potrzebnym do urzeczywistnienia. Jeśli istniałby jakiś najmniejszy moment niezrealizowania, to mogłoby pojawić się pytanie o realizację. Ale tak jak to jest, nie możesz istnieć bez Niego. On jest już zrealizowany, zawsze zrealizowany i nigdy nie niezrealizowany.

Poddaj się do Jego dyspozycji i podporządkuj się Jego woli, niezależnie czy się pojawi, czy zniknie; czekaj na Jego przyjemność. Jeśli prosisz Go, aby robił, co chcesz, to nie poddajesz się, lecz rozkazujesz mu. Nie możesz pozwolić, aby był ci posłuszny, a mimo to myśleć, że się mu poddałaś. On wie, co jest dla ciebie najlepsze, kiedy i jak co zrobić. Wszystko całkowicie zostaw Jemu. On przejmuje cały ciężar: nie masz już wówczas żadnej własnej troski. Wszystkie twoje troski stają się Jego troskami. Takie jest poddanie się. To jest bhakti.

Albo zapytaj, czyje są te pytania. Nurkuj głęboko w Serce i pozostań jako Jaźń. Jedna z tych dwóch dróg jest otwarta dla praktykującego.

Śri Bhagawan dodał również: Nie istnieje istota, która nie byłaby świadoma i dlatego nie byłaby Śiwą. Nie tylko on jest Śiwą, ale także wszystko inne wraz z Nim, niezależnie czy jest świadomy, czy nie jest świadomy. Ale on myśli w swojej czystej ignorancji, że widzi wszechświat podzielony na różne formy. Jeśli widzi swoją Jaźń, nie jest wówczas świadomy swojej odrębności od wszechświata; w rzeczywistości jego indywidualność i inne byty znikają, choć utrzymują się we wszystkich swoich formach. Śiwa jest postrzegany jako wszechświat, choć widzący nie widzi samego tła. Pomyśl o człowieku, który widzi tylko tkaninę, a nie bawełnę, z której jest zrobiona; albo o człowieku, który widzi obrazy poruszające się na ekranie podczas seansu filmowego, a nie sam ekran jako jego tło; albo znowu o człowieku, który widzi litery, które czyta, ale nie papier, na którym zostały napisane. Przedmioty te są więc Świadomością i formą. Zwykły człowiek widzi przedmioty we wszechświecie, ale już nie Śiwę w tych formach. Śiwa jest Istnieniem, które przyjmuje te różne formy i widzącą je Świadomością. Oznacza to, że Śiwa jest tłem leżącym u podstaw zarówno podmiotu jak i przedmiotu, Śiwą Odpoczywającym i Śiwą Działającym, albo Śiwą i Śakti, albo Panem i Wszechświatem. Cokolwiek by to nie było, jest to tylko Świadomość, czy to niewzruszona, czy w działaniu. Czy istnieje ktoś, kto nie jest świadomy? Więc kto nie jest świadomy? Jak zatem mogą pojawić się pytania wątpiące w realizację lub pragnące tej realizacji? Jeśli „ja” nie jestem pratjakszą dla mnie samego, mogę wtedy powiedzieć, że Śiwa także nie jest pratjakszą.

Pytania te pojawiają się, ponieważ ograniczyłaś Jaźń do ciała; tylko wtedy pojawiają się pojęcia „wewnątrz” i „zewnątrz”, podmiot i przedmiot. Obiektywne wizje nie mają żadnej wewnętrznej wartości. Nawet jeżeli byłyby wiecznie, nie mogą zadowolić człowieka.

Uma[16] ma Śiwę zawsze przy sobie. Oboje razem tworzą Ardhanariśwarę. Ale ona chciała poznać Śiwę w Jego prawdziwej naturze. Robiła tapas. W swojej dhjanie widziała jasne światło. Pomyślała: „To nie może być Śiwa, bo jest w zasięgu mojej wizji”. Jestem większa od tego światła”. Więc wznowiła swoje tapas. Myśli zniknęły. Zapanował spokój. Wtedy zdała sobie sprawę, że Istnienie jest Śiwą w Jego prawdziwej naturze.

Muruganar zacytował strofę Appara: „Aby usunąć moją ciemność i dać mi światło, Twoja Łaska musi działać tylko przez Mnie”.

Śri Bhagawan zacytował fragment Manićkawaczagary: „Robimy bhadźanę i całą resztę. Ale nie widzieliśmy ani nie słyszeliśmy o tych, którzy widzieli Ciebie.” Nie można widzieć Boga i jednocześnie zachować indywidualność. Widzący i widziane łączą się w jedno Istnienie. Nie ma ani poznającego, ani poznania, ani tego, co ma zostać poznane. Wszyscy łączą się tylko w jednego najwyższego Śiwę!

4 lutego 1938 r.

Rozmowa 451.

Tej nocy przybył pan S. S. Suryanarayana Sastri, wykładowca Filozofii na Uniwersytecie w Madrasie. Miał wątpliwości, które, jak powiedział, zostały wyjaśnione podczas czytania komentarza Sarmy na temat „Wiedzy o Jaźni”. A mianowicie:

Jak świat może być wyobraźnią lub myślą? Myśl jest funkcją umysłu. Umysł znajduje się w mózgu. Mózg znajduje się w czaszce człowieka, który jest tylko nieskończoną częścią wszechświata. Jak zatem wszechświat może być zawarty w komórkach mózgu?

Śri Bhagawan odpowiedział mówiąc: Jak długo umysł będzie uważany za istotę, taką jak opisana, tak długo będą się utrzymywać wątpliwości. Ale czym jest umysł? Rozważmy to. Świat jest oglądany, gdy człowiek budzi się ze snu. On przychodzi po pojawieniu się „Ja-myśli”. Głowa podnosi się do góry, więc umysł się uaktywnił. Czym jest świat? To przedmioty rozłożone w przestrzeni. Kto to rozumie? Umysł. Czyż umysł, który pojmuje przestrzeń, sam nie jest przestrzenią (akaśa)? Przestrzeń jest fizycznym eterem (bhootakaśa). Umysł jest mentalnym eterem (manakaśą), który jest zawarty w transcendentalnym eterze (czidakaśie). Umysł jest więc zasadą eteru, akaśa tattwa. Będąc zasadą wiedzy (dźńana sattwa), jest on utożsamiany z eterem (akaśa) poprzez metafizykę. Uznając go za eter (akaśa), nie będzie trudności w pogodzeniu pozornej sprzeczności w owym pytaniu. Czysty umysł (suddha manas) jest eterem (akaśa). Aspekty dynamiczne i pasywne (radża i tamas) działają jako fizyczne obiekty itp. Tak więc cały wszechświat istnieje tylko w umyśle [jest psychiczny].

Weźmy pod uwagę człowieka, który śni. Idzie spać w pokoju z zamkniętymi drzwiami, tak że nic nie może mu przeszkadzać podczas snu. Zamyka oczy podczas snu, tak że nie widzi żadnego obiektu. Ale kiedy śni, widzi całą przestrzeń, w której żyją ludzie i poruszają się między sobą wraz z nim samym. Czy ta cała panorama wchodziła przez te drzwi? Została mu po prostu nałożona przez jego mózg. Czy jest to mózg śpiącego, czy też dzieje się w jego mózgu? To jest w mózgu osoby śpiącej. Jak tworzy się i dzieje ten rozległy kraj w jego malutkich szarych komórkach? Jedynym wyjaśnieniem musi być tak wielokrotnie powtarzane twierdzenie, że cały wszechświat jest tylko myślą lub serią myśli.

Suami A. poprosił: Czuję ból zęba. Czy to tylko myśl?

Mahariszi: Tak.

Gość: Dlaczego nie mogę myśleć, że nie ma bólu zęba i w ten sposób się wyleczyć?

M.: W innych myślach nie czuje się bólu zęba. Kiedy się śpi, nie odczuwa się bólu zęba.

G.: Ale ból zęba pozostaje taki sam.

M.: Takie jest mocne przekonanie o rzeczywistości świata, że niełatwo go z siebie strząsnąć. Świat nie staje się z tego powodu bardziej realny niż jego indywidualna tożsamość.

G.: Teraz trwa wojna chińsko-japońska. Jeśli istniejne tylko w wyobraźni, to czy Śri Bhagawan może sobie wyobrazić coś przeciwnego i zakończyć tę wojnę?

M.: Bhagawan pytającego jest takim samym tworem mentalnym, jak ta chińsko-japońska wojna. (Śmiech)

7 lutego 1938 r.

Rozmowa 452.

Pan Dhar, wysoki oficer ICS i jego żona, oboje młodzi, bardzo kulturalni i inteligentni, przybyli tutaj z wizytą, ale od razu zachorowali. Pani Dhar chciała wiedzieć, jak medytacja może stać się stabilna.

Mahariszi: Czym jest medytacja? Polega na wypieraniu myśli. Wszystkie obecne kłopoty wynikają z myśli i same w sobie są myślami. Zrezygnuj z myśli! To właśnie jest szczęście, a jednocześnie medytacja.

Gość: Jak się rezygnuje z myśli?

M.: Myśli są dla myśliciela. Pozostań jako Jaźń myśliciela, wówczas wszelkie myśli się zakończą.

Pan Dhar zapytał Śri Bhagawana, dlaczego Brahma, który jest Doskonałością, tworzy i stawia nas w trudnej sytuacji, aby Go ponownie odzyskać.

M.: Gdzie jest osoba, która zadaje to pytanie? On jest we wszechświecie i jest włączony w kreację. Jak stawia to pytanie, skoro jest związany w samym stworzeniu? Musi wyjść poza nie i zobaczyć, czy wtedy jeszcze pojawi się jakieś pytanie.

8 lutego 1938 r.

Rozmowa 453.

Są tu trzy panie z krótką wizytą: pani Hearst z Nowej Zelandii, pani Craig i pani Allison z Londynu. Jedna z nich zapytała: Jaki jest najlepszy sposób na pracę na rzecz pokoju na świecie?

Mahariszi: Czym jest świat? Co to jest pokój, a kto jest pracującym? Świata nie ma w twoim śnie. Tworzy projekcję twojego umysłu w twoim dżagracie [na jawie]. Jest więc myślą i niczym więcej. Pokój to brak zakłóceń. Zakłócenie spowodowane jest powstaniem myśli u indywidualnej tożsamości, którą jest tylko ego powstające z Czystej Świadomości. Sprowadzać pokój oznacza być wolnym od myśli i trwać jako Czysta Świadomość. Jeżeli ktoś sam pozostaje w pokoju z samym sobą, to jest właśnie pokój.

Gość: Jeżeli jest to kwestia zrobienia czegoś, co uważamy za złe, a tym samym uratowania kogoś innego przed wielkim złem, to czy należy to zrobić, czy też powstrzymać się?

M.: Co jest dobre, a co złe? Nie ma standardu, według którego można by coś oceniać jako dobre, a inne jako złe. Opinie różnią się w zależności od charakteru danej osoby i od jej otoczenia. To znowu są tylko myśli i nic więcej. Nie przejmuj się nimi. Ale pozbądź się ich. Jeśli zawsze pozostaniesz praworządna, to prawo będzie dominować w świecie.

G.: O czym należy myśleć podczas medytacji?

M.: Czym jest medytacja? To wyrzucenie z umysłu wszelkiej myśli. Denerwują cię myśli, które pędzą jedna po drugiej. Trzymaj się jednej konkretnej myśli, żeby wyrzucić inne. Ciągła praktyka daje niezbędną siłę umysłu do angażowania się w medytację.

Medytacja różni się w zależności od stopnia zaawansowania poszukiwacza. Jeśli jeden nadaje się do niej, może bezpośrednio trzymać się samego myśliciela, a myśliciel automatycznie zatonie w swoim źródle, mianowicie w Czystej Świadomości. Jeśli ktoś nie może bezpośrednio trzymać się myśliciela, musi medytować nad Bogiem i w odpowiednim czasie ta sama osoba stanie się wystarczająco czysta, aby uchwycić się myśliciela i zatonąć w absolutnym Istnieniu.

Jedna z pań nie była zadowolona z tej odpowiedzi i poprosiła o dalsze wyjaśnienia.

Następnie Śri Bhagawan wskazał, że widzieć zło w innym człowieku oznacza widzenie swojego własnego zła. Rozróżnianie pomiędzy dobrem a złem jest źródłem grzechu. Własny grzech znajduje swoje odbicie na zewnątrz, a dana osoba w swojej niewiedzy nakłada go na drugiego człowieka. Najlepszym sposobem na zaradzenie temu jest osiągnięcie stanu, w którym takie rozróżnianie już nie powstaje. Czy widzisz zło czy dobro we śnie? Czy nie istniałaś we śnie? Bądź we śnie nawet w stanie czuwania! Trzymaj się Jaźni i pozostań nieskażona tym, co się dzieje dookoła.

Ponadto niezależnie od tego, jak bardzo byś im nie doradzała, twoi słuchacze mogą się nie chcieć naprawiać. Bądź we właściwym sobie stanie i zachowaj milczenie. Twoje milczenie będzie miało większy wpływ, niż twoje słowa i czyny. To jest właśnie rozwijanie silnej woli. Wtedy świat stanie się królestwem niebieskim, które jest w tobie.

G.: Jeśli ktoś ma się sam wycofać, to dlaczego świat istnieje?

M.: Gdzie jest świat i dokąd trzeba się udać, żeby się wycofywać? Czy trzeba polecieć samolotem poza kosmos? Czy to jest wycofanie się?

Faktem jest, że świat jest tylko myślą. Tak, jak ty mówisz: Czy ty jesteś w świecie, czy świat jest w tobie?

G.: Ja jestem w świecie. Jestem częścią tego świata.

M.: To jest błąd! Gdyby świat istniał poza tobą, to czy on przyjdzie i powie ci, że istnieje? Nie. Ty widzisz, że on istnieje. Widzisz go, kiedy się obudzisz, a nie kiedy śpisz. Jeśli istnieje poza tobą, to musiałby ci to móc powiedzieć i musiałabyś być go świadoma nawet podczas snu.

G.: Dowiedziałam się o nim w moim dżagracie [na jawie]

M.: Czy zdajesz sobie najpierw sprawę z siebie samej, a potem ze świata? Czy też uświadamiasz sobie świat, a dopiero potem samą siebie? Czy też uświadamiasz sobie jedno i drugie jednocześnie?

G.: Muszę powiedzieć, że jednocześnie.

M.: Czy przed uświadomieniem sobie siebie istniałaś, czy nie istniałaś? Czy przyznajesz, że istniałaś także przedtem, a nie dopiero kiedy uświadamiasz sobie świat?

G.: Tak.

M.: Jeżeli zawsze istniejesz sama z siebie, to dlaczego nie jesteś świadoma świata we śnie, jeżeli istnieje on poza Jaźnią?

G.: Uświadamiam sobie zarówno siebie samą, jak i świat.

M.: Więc uświadamiasz sobie siebie. Kto uświadamia sobie kogo? Czy są dwie Jaźnie?

G.: Nie.

M.: Więc widzisz, że błędem jest przypuszczanie, że świadomość ma przemijające fazy. Jaźń jest zawsze świadoma. Kiedy Jaźń identyfikuje się jako widzący, wówczas widzi przedmioty. Tworzenie podmiotu i podmiotu jest tworzeniem świata. Przedmioty i podmioty są tworami w Czystej Świadomości. Widzisz obrazy poruszające się na ekranie w czasie seansu kinowego. Kiedy jesteś pochłonięta tymi obrazami, nie jesteś świadoma obecności ekranu. Ale obrazy nie mogą być widoczne bez ekranu poza nimi. Świat oznacza obrazy, a Świadomość oznacza ekran. Świadomość jest czysta. Jest tym samym, co Jaźń, która jest wieczna i niezmienna. Pozbądź się podmiotu i przedmiotu, a pozostanie sama Czysta Świadomość.

G.: Ale dlaczego Czysty Brahman stał się Iśwarą i uzewnętrznił wszechświat, skoro nie miał tego na myśli?

M.: Czy Brahman albo Iśwara ci to powiedzieli? Ty mówisz, że Brahman stał się Iśwarą i tak dalej. Tego też nie mówiłaś podczas snu. Tylko w swoim stanie dżagratu mówisz o Brahmanie, Iśwarze i wszechświecie. Standżagratu jest dwoistością podmiotu i przedmiotu — dzięki powstawaniu

myśli. Więc to są twoje kreacje myślowe.

G.: Ale świat istnieje w moim śnie, mimo że nie jestem tego świadoma.

M.: A jaki masz dowód na jego istnienie?

G.: Inni są go świadomi.

M.: Czy mówią ci o tym, gdy śpisz, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że inni widzą świat we śnie?

G.: Nie, ale Bóg zawsze jest go świadomy.

M.: Zostaw Boga w spokoju. Mów za siebie. Ty nie znasz Boga. On jest tylko tym, co o Nim myślisz. Czy on istnieje poza tobą? On jest tą Czystą Świadomością, w której kształtują się wszystkie idee. Ty jesteś tą Świadomością.

10 lutego 1938 r.

Rozmowa 454.

Pani Dhar: Śri Bhagawan doradza praktykę badania Jaźni nawet, gdy jest się zaangażowanym w działania zewnętrzne. Ostatecznością takiego badania jest urzeczywistnienie Jaźni i w konsekwencji oddech musi się zatrzymać. Jeśli oddech się zatrzyma, to jak będą przebiegać dalsze czynności, czyli jak niby oddech ma się zatrzymać, kiedy ktoś pracuje?

Mahariszi: Istnieje rozdźwięk między sposobem a celem (tj. sadhaną i sadhją). Kto jest pytającym? Aspirant, a nie siddha [mistrz]. Zapytanie oznacza, że pytający uważa się za coś odrębnego od samego zapytania. Jak długo trwa dwoistość, tak długo musi być kontynuowane pytanie, tj. aż indywidualizm zaniknie i Jaźń stanie się jedynym wiecznym Istnieniem (włączając w to pytanie i pytającego).

Prawda jest taka, że Jaźń jest stałą i niekończącą się Świadomością. Przedmiotem zapytania jest znalezienie prawdziwej natury Jaźni jako Świadomości. Należy praktykować zapytanie tak długo, jak długo postrzegana jest odrębność. Jeżeli raz dojdzie do urzeczywistnienia, to nie ma potrzeby zadawania dalszych pytań. Pytanie również już się nie pojawi. Czy sama świadomość może kiedykolwiek pomyśleć o pytaniu się, kto jest świadomy? Świadomość pozostaje czysta i pojedyncza. Pytający jest świadomy swojej własnej indywidualności. Zapytanie nie stoi na przeszkodzie jego indywidualnej świadomości, ani nie przeszkadza mu w tym zewnętrzna praca. Jeśli praca, pozornie zewnętrzna, nie przeszkadza indywidualnej świadomości, to czy praca, uświadomiona sobie, że nie jest oddzielona od Jaźni, przeszkadza nieprzerwanej Świadomości Jaźni, która jest nieprzerywalną Jednością, a nie jest osobą oddzieloną od jej pracy?

Rozmowa 455.

Pani Dhar: Stanowię część kreacji i w ten sposób pozostaję od niej zależna. Nie mogę rozwiązać zagadki, dopóki nie stanę się niezależna. Pytam jednak Śri Bhagawana, czy nie powinien on odpowiedzieć na to pytanie za mnie?

Mahariszi: Tak. To Bhagawan mówi: „Stań się niezależna i sama rozwiąż zagadkę. Ona jest dla ciebie, abyś mogła to zrobić.” Jeszcze raz: gdzie jesteś teraz, kiedy zadajesz to pytanie? Czy jesteś na świecie, czy też świat jest wewnątrz ciebie? Musisz przyznać, że świat nie jest doświadczany we śnie, chociaż nie możesz wtedy zaprzeczyć swojemu istnieniu. Świat pojawia się, gdy się budzisz. Więc gdzie on jest? Wyraźnie widać, że świat jest twoją myślą. Myśli są twoimi projekcjami. Najpierw tworzone jest „ja”, a potem świat. Świat jest tworzony przez „ja”, które z kolei wznosi się z Jaźni. Zagadka stworzenia świata zostanie więc rozwiązana wówczas, gdy rozwiążesz tworzenie „ja”. Więc mówię, znajdź swoją Jaźń.

Ponownie, czy świat przychodzi i pyta cię „Dlaczego „ja” istnieję? Jak zostało stworzone „ja”? ” To ty zadajesz to pytanie. Zadający pytanie musi ustalić związek pomiędzy światem a samym sobą. Musi przyznać, że świat jest jego własną wyobraźnią. Kto go sobie wyobraża? Niech znajdzie owo „ja”, a potem Jaźń.

Co więcej, wszystkie naukowe i teologiczne wyjaśnienia nie są zharmonizowane. Różnice w takich teoriach wyraźnie wskazują na bezużyteczność poszukiwania takich wyjaśnień. Są one bowiem czysto umysłowe lub intelektualne i niczym więcej. Wszystkie one są prawdziwe zgodnie z punktem widzenia danej osoby. Nie ma żadnego stworzenia w stanie urzeczywistnienia. Kiedy widzi się świat, nie widzi się siebie. Kiedy widzimy siebie, świat nie jest widziany. Więc zobacz Jaźń i uświadom sobie, że nie ma żadnego stworzenia.

Kobieta, która źle się poczuła i musiała zostać w łóżku, nie może przyjść do sali i czuje się przez to nieszczęśliwa, że choć jest tak blisko, to jednak nie może wejść do sali. Wspomniano o tym Śri Bhagawanowi. Odpowiedział: „Cóż, myślenie w ten sposób utrzymuje ją w ciągłej Obecności”. To lepsze niż pozostawanie w sali i myślenie o czymś innym.”

11 lutego 1938 r.

Rozmowa 456.

KONTAKT ZE ŚWIĘTYMI

NIEBEZPIECZEŃSTWO:

„Szukajcie towarzystwa świętych wszelkimi sposobami, ale nie pozostawajcie z nimi w nieskończoność. Powiedzenie, że przyzwyczajenie rodzi lekceważenie, odnosi się nawet do ich przypadku” — pisze Suami Ramdas w artykule w The Vision.

„Wzrost duchowy jest, bez wątpienia, w dużej mierze zależny od odpowiedniego towarzystwa. Towarzystwo świętych jest zatem uważane za niezbędne dla poszukującego prawdy. Ale nie może być to rozumiane w ten sposób, że poszukujący powinien ciągle tkwić w towarzystwie świętych. Może on przez krótki czas pozostać w kontakcie z nimi i w ten sposób czerpać natchnienie i być przez nich prowadzonym, aby dokładnie przebudzić się do świadomości zamieszkującej w rzeczywistości. Dobrze byłoby jednak dla niego odejść od nich, zanim światło i natchnienie, które otrzymał, zajdzie lub się wypali.”

MOGĄ OBRÓCIĆ SIĘ W SZYDERCÓW:

„Jest wiele przypadków znanych osobiście pisarzowi i wiele innych, o których słyszał i czytał, w których takie ciągłe zamieszkiwanie w towarzystwie Świętych nie tylko ochłodziło ich żarliwość oraz aspirację poszukującego, ale także zamieniło ich w szyderców i sceptyków. Odejście sadhaka[17]

od wiary, czystości i aspiracji czyni mu nieobliczalną krzywdę.”

„Młoda roślina rosnąca w cieniu w pełni rozwiniętego olbrzymiego drzewa nie rozwija swoich sił i postury. Rozwijać się będzie karłowata, wysuszona i chora. Natomiast jeśli ta sama roślina zostanie umieszczona na otwartej przestrzeni, wystawiona bezpośrednio na działanie burzy, ciepła, zimna i innych czynników atmosferycznych, to z pewnością wyrośnie na potężne drzewo, czerpiące pożywkę zarówno od góry, jak i od dołu.”

STŁUMIONY WZROST:

„Ta analogia do rośliny trafnie ilustruje skarłowaciałe życie poszukiwacza, który jest przywiązany jedynie do zewnętrznej osobowości świętego i spędza wszystkie swoje dni w ścisłym związku z nim. W tym przypadku inicjatywa swobodnego wyrażania jego unikalnych predyspozycji duchowych zostaje stłumiona. Nie wykształca on podstawowych cech swojego rozwoju, jakimi są nieustraszoność, samodzielność i wytrzymałość. Jedynym wielkim Przewodnikiem, który kontroluje jego umysł, mowę i ciało, powinien być wszechmocny wewnętrzny Duch. Celem poszukiwacza jest poddać się temu Duchowi i stać się jego wcieleniem. Stanąć na własnych nogach, walczyć i wzrastać własną siłą i doświadczeniem, a wreszcie oddać się Bogu własnym wysiłkiem — dopiero to przynosi prawdziwe wyzwolenie i spokój.”

„Z tego, co zostało powiedziane powyżej, nie należy rozumieć, że na wielkość i skuteczność towarzystwa Urzeczywistnionych przez Boga dusz jest kładziona jakaś ujma. Taki kontakt jest najbardziej efektywnym sposobem na szybką duchową ewolucję duszy. W rzeczywistości łaska świętych jest nieocenioną pomocą dla sadhany, a bez niej stan aspiranta jest jak ptak bijący na próżno skrzydłami o kraty klatki dla odzyskania wolności. Święci są zbawicielami i wyzwolicielami.

Hinduistyczna koncepcja świętego jest taka, że jest on wcieleniem samego Boga. Zatem czcijcie go, czerpcie wyjątkowe korzyści z jego społeczności, służcie mu szczerym i czystym sercem, słuchajcie uważnie jego rad i starajcie się działać zgodnie z nimi, by osiągać najpełniejszą wiedzę o Prawdzie, której szukacie. Ale starajcie się nie pozostawać przywiązani do jego osoby i nie traćcie duchowych darów, które otrzymaliście od niego dzięki pierwszym z nim kontaktom”.

Ten urywek został odczytany Śri Bhagawanowi. On słuchał, milcząc. Został poproszony, aby powiedzieć, czy kontakt ze świętymi może stanowić zagrożenie.

Następnie Śri Bhagawan zacytował tamilską strofę, która mówi, że kontakt z Guru powinien być utrzymywany aż do widehamukti (bycia bezcielesnym). Następnie zapytał, gdzie jest Satpurusza[18]? On jest tylko wewnątrz. Następnie przytoczył znaczenie innej zwrotki:

„O Mistrzu, który byłeś we mnie, we wszystkich moich poprzednich wcieleniach, i który objawił się jako człowiek, tylko po to, by mówić językiem zrozumiałym dla mnie i mnie prowadzić.”

12 lutego 1938 r.

Rozmowa 457.

Pani Rosita Forbes[19] miała podobno być w Indiach. Śri Bhagawan powiedział: Odkrywcy szukają szczęścia w odnajdywaniu ciekawostek, odkrywaniu nowych krain i podejmowaniu ryzyka w kolejnych przygodach. Są porywający. Ale gdzie znajduje się przyjemność? Tylko w środku. Przyjemności nie należy szukać w świecie zewnętrznym.

13 lutego 1938 r.

Rozmowa 458.

Śri Bhagawan powiedział, że idea nie-dualności jest zalecana, ale sama adwaita w działaniu już nie jest. Jak ktoś się ma nauczyć adwaity, jeśli nie znajdzie mistrza i nie otrzyma od niego instrukcji? Czyż nie ma więc w niej dwoistości? Takie jest znaczenie.

14 lutego 1938 r.

Rozmowa 459.

Cytując Solilokwium [monolog] Alexandra Selkirka[20], Śri Bhagawan powiedział: Szczęście samotności nie znajduje się w odosobnieniach. Może być nawet w ruchliwych ośrodkach. Szczęścia nie można szukać ani w samotności, ani w miejscach zatłoczonych. Jest ono w Jaźni.

17 lutego 1938 r.

Rozmowa 460.

Obserwując księżyc przed wschodzącym słońcem, Śri Bhagawan zauważył: Popatrz na księżyc, a także chmurę na niebie. Nie ma żadnej różnicy w ich blasku. Księżyc wygląda tylko jak plamka na chmurze. Umysł dźńaniego jest jak ten księżyc przy świetle słonecznym. Istnieje, ale nie świeci się sam z siebie.

18 lutego 1938 r.

Rozmowa 461.

Gdy Śri Bhagawan przeglądał listy, które dotarły tego dnia, odczytał jeden z nich w następujący sposób:

Bramiński chłopiec pracujący w gospodarstwie domowym położył się spać jak zwykle. Przez sen płakał. Kiedy się obudził, powiedział, że poczuł, jak jego prana wychodzi z ciała przez usta i nozdrza. Dlatego płakał. Poczuł się martwy, a jego dusza została zabrana do Wajkunthy[21], gdzie bóg Wisznu stał otoczony przez innych bogów oraz wyznawców ze znakami Wisznu na czołach. Wisznu przemówił wówczas: „Ten człowiek powinien być przyprowadzony tutaj jutro o 2:00”. Dlaczego sprowadzono go już teraz?” Chłopiec następnie obudził się i opowiedział o swoich przeżyciach. Umarł następnego dnia o 14:00.

19 lutego 1938 r.

Rozmowa 462.

Pani Dhar chciała zadać kilka pytań i uzyskać pomoc od Śri Bhagawana. Wahając się, podeszła do niego i delikatnie nawiązała do swoich rozterek: Podczas moich prób koncentracji ulegam frustracji powodowanej nagłymi palpitacjami serca oraz towarzyszącymi im ciężkimi, krótkimi i szybkimi oddechami. Wtedy moje myśli również pędzą, a umysł staje się nie do opanowania. W lepszych warunkach zdrowotnych jestem bardziej skuteczna i w głębokiej koncentracji mój oddech zatrzymuje się. Od dawna chciałam czerpać korzyści z bliskości Śri Bhagawana, która służy udanemu zwieńczeniu mojej medytacji, dlatego po wielu trudach przyjechałam aż tutaj. Rozchorowałam się jednak i nie mogłam medytować, więc czułam się przygnębiona. Podjęłam zdecydowany wysiłek, aby skoncentrować mój umysł, pomimo niepokojących mnie krótkich i szybkich oddechów. Choć medytacja była częściowo udana, nie satysfakcjonuje mnie to. Zbliża się czas opuszczenia przeze mnie tego miejsca. Czuję się coraz bardziej przygnębiona, gdy myślę o tym. Tutaj odnajduję ludzi, którzy poprzez medytację w sali, uzyskują spokój, podczas gdy ja nie jestem błogosławiona takim spokojem. Już to samo w sobie ma na mnie przygnębiający wpływ.

Mahariszi: Sama myśl „nie jestem w stanie się skoncentrować” jest przeszkodą. Dlaczego miałaby ta myśl powstawać?

Gość: Czy można pozostać bez rodzących się myśli całą dobę, przez wszystkie 24 godziny? Czy powinnam trwać poza medytacją?

M.: Czym znowu są „godziny”? To jest tylko koncept. Każde twoje pytanie jest podyktowane pewną myślą. Twoją naturą jest spokój i szczęście. Myśli są przeszkodą w realizacji. Medytacja lub koncentracja ma na celu pozbycie się tych przeszkód, a nie osiągnięcie Jaźni. Czy można pozostawać poza Jaźnią? Nie! Prawdziwa natura Jaźni jest nazywana Spokojem. Jeżeli ten sam spokój nie zostanie odnaleziony, to nieodnalezienie go jest tylko myślą, która jest obca samej Jaźni. Praktykuje się medytację tylko po to, by pozbyć się tych obcych wyobrażeń. Tak więc myśl musi zostać stłumiona, gdy tylko ona się zacznie pojawiać. Kiedykolwiek pojawia się jakaś myśl, nie daj się jej ponieść. Stajesz się świadoma ciała, kiedy zapominasz o Jaźni. Ale czy można zapomnieć o Jaźni? Jak można zapomnieć o Jaźni? Musiałyby istnieć dwie Jaźnie, żeby jedna mogła zapomnieć o drugiej. To absurdalne! Zatem Jaźń nie jest przygnębiona, nie jest niedoskonała, jest zawsze szczęśliwa. Przeciwieństwem tego uczucia jest zwykła myśl, która tak naprawdę nie ma w sobie wytrwałości. Pozbądź się myśli. Dlaczego ktoś miałby podejmować się medytacji? Będąc Jaźnią, pozostaje się zawsze urzeczywistnionym. Należy tylko pozostawać wolnym od myśli.

Myślisz, że twoje zdrowie nie pozwala ci na medytację. Tę chandrę należy prześledzić, aż do jej źródła. Pochodzenie owo jest błędem w identyfikacji ciała z Jaźnią. Choroba nie pochodzi z Jaźni. Powstaje z ciała. Ale ciało nie przychodzi i nie mówi ci, że jest zajęte chorobą. To ty to mówisz. Dlaczego? Ponieważ błędnie utożsamiłaś się z ciałem. Samo ciało jest tylko myślą. Bądź taka, jaka naprawdę jesteś. Nie ma powodu do zamartwiania się.

Kobieta została zawołana, po czym odeszła. Jej pytanie było jednak kontynuowane.

G.: Odpowiedzi Śri Bhagawana nie pozwalają nam na stawianie dalszych pytań, nie dlatego, że nasze umysły są spokojne, ale dlatego że nie potrafimy się z tym spierać. Nasze niezadowolenie nie ma końca. Aby dolegliwości fizyczne ustąpiły, powinny ustąpić dolegliwości psychiczne. Obydwie ustępują, kiedy myśli odchodzą. Myśli nie giną jednak bez wysiłku. Wysiłek nie jest możliwy przy obecnej słabości umysłu. Umysł potrzebuje Łaski, aby zyskać siłę. Łaska objawia się dopiero po poddaniu własnej woli. Tak więc wszystkie pytania, zadawane rozmyślnie lub nieświadomie, sprowadzają się do pytania o łaskę Śri Bhagawana.

Mahariszi uśmiechnął się i odpowiedział: Tak.

G.: Mówi się, że poddanie się jest bhakti. Ale Śri Bhagawan jest znany z tego, że sprzyja badaniu Jaźni. W słuchaczu rodzi się więc dezorientacja.

M.: Poddanie się może stać się skuteczne tylko wtedy, gdy zostanie dokonane z pełną świadomością.

Taka wiedza przychodzi po badaniu Jaźni. Kończy się ono poddaniem się.

G.: Poznanie Istoty Najwyższej następuje po przekroczeniu granic swojej indywidualności. To jest dźńana. Gdzie wobec tego ma zaistnieć potrzeba poddania się?

M.: Dokładnie! Nie ma żadnej różnicy pomiędzy dźńaną a poddaniem się. (Uśmiech).

G.: Jak więc pytający może zostać zadowolony? Jedyną alternatywą jest skojarzenie z mądrością lub oddaniem się Bogu (satsang lub Iśwara bhakti).

Mahariszi uśmiechnął się i odrzekł: Tak.

21 lutego 1938 r.

Rozmowa 463.

W trakcie rozmowy Bhagawan wyraził uznanie w kontekście służby Palanisamiego i Ayyasamiego — jego byłych asystentów. Powiedział, że wznieśli oni w ogrodzie dwie platformy, które zajmował on sam i Palanisami; było im tam bardzo wygodnie. Choć siedziska były zrobione tylko ze słomy i mat bambusowych, to były jeszcze wygodniejsze niż stojąca tutaj sofa. Palanisami zwykł przedzierać się przesmykiem między rzędami kolczastych grusz, aby każdej nocy przynosić wyżebrane w Kizhnathoor[22] jedzenie. Chociaż Śri Bhagawan protestował, Palanisami jednak nadal to robił. Był wolny od chciwości i wszelkiego rodzaju przywiązania. Zarobił trochę pieniędzy na służbie w Osiedlach Cieśninowych [Straits Settlements] i zdeponował swoje małe oszczędności u kogoś w mieście, mogąc korzystać z gotówki w nagłych wypadkach. Otrzymał propozycję wygodnego życia w swojej rodzinnej wiosce, ale odrzucił ją i nadal mieszkał ze Śri Bhagawanem do samego końca.

Ayyasami pracował u pewnego Europejczyka w RPA, był czysty, aktywny i zdolny. Potrafił zarządzać nawet dziesięcioma aśramami jednocześnie. Był również wolny od wszelkich przywiązań i chciwości. Był lojalny wobec Palanisamiego, a nawet go lubił. Był zdolniejszy od innych.

Annamalai najpierw odwiedził Maharisziego w jaskini Wirupaksza, a później udał się do Kovilur, gdzie studiował niektóre pisma tamilskie. Później wrócił do Skandaśramam. Zmarł w styczniu 1922 r. w swoim 29. roku życia. W międzyczasie skomponował w języku tamilskim 36 wierszy pełnych znaczenia i zapału. Śri Bhagawan kazał je przeczytać i krótko wyjaśnił ich znaczenie.

5 marca 1938 r.

Rozmowa 464.

Odczytano fragment z Arunaczala Mahatmji (Chwała Arunaczali). Odnosił się on do Pangunniego (kulawego mędrca), który dzięki łasce Śri Arunaczali odzyskał nogi. Następnie Śri Bhagawan opowiedział historię człowieka, którego Śri Mahariszi widział, podczas gdy był w Gurumurtham[23]. Mężczyzną tym był pewien Kuppu Iyer[24]. Jego nogi były bezużyteczne, a on sam nie mógł chodzić. Był kiedyś w drodze do Vettavalam, dokąd poruszał się na samych pośladkach. Nagle pojawił się przed nim stary człowiek i powiedział: „Wstań i chodź!. Dlaczego poruszasz się na pośladkach?” Kuppu Iyer był podekscytowany i nie czuł się sobą. Mimowolnie wstał i zaczął swobodnie iść. Po przejściu krótkiego dystansu spojrzał za siebie, by zobaczyć nieznajomego, który kazał mu iść, ale nie mógł już nikogo dostrzec. Opowiedział o tym zdarzeniu wszystkim, którzy byli zaskoczeni, gdy go zobaczyli. Każdy starszy człowiek w mieście może poświadczyć, jak Kuppu Iyer odzyskuje władzę nad swoimi nogami.

Innego razu dziewczyna ze szkoły dla dziewcząt została zwabiona oraz okradziona z biżuterii. Nagle pojawił się tam starzec, który uratował dziewczynkę, odprowadził ją do domu, a następnie zniknął. Takie tajemnicze wydarzenia często mają miejsce w Tiruvannamalai.

6 marca 1938 r.

Rozmowa 465.

Bhagawan wyjaśnił emerytowanemu sędziemu Wysokiego Trybunału kilka punktów w Upadeśa Saram w następujący sposób:

1. Medytacja powinna pozostać niezmącona niczym strumień. Jeśli jest niezłomna, nazywa się ją samadhi lub Kundalini śakti.

2. Umysł może być ukryty i łączyć się w Jaźń; musi koniecznie ponownie powstać; po tym można odnaleźć się tylko takim jak zawsze. W tym stanie bowiem predyspozycje umysłowe pozostają obecne w formie utajonej, aby w korzystnych sobie warunkach ponownie się uaktywnić.

3. Aktywność umysłu może być także całkowicie zniszczona. Różni się to od dawnego umysłu tym, że wszelkie przywiązanie jest tutaj utracone i nigdy nie pojawi się ponownie. Nawet jeśli człowiek widzi świat po tym, jak był w stanie samadhi, świat jest brany tylko według jego wartości, to znaczy, że jest to zjawisko Jednej Realności. Prawdziwe Istnienie może być zrealizowane tylko w samadhi; co było wtedy, jest również i teraz. Inaczej nie może to być Realność ani Wszechobecne Istnienie. Co było podczas samadhi, jest także i tu, i teraz. Potrzymaj to, bo jest to twój naturalny stan Istnienia. Praktyka samadhi musi do niego doprowadzić. W przeciwnym razie jaki miałby być pożytek z nirwikalpasamadhi, w której człowiek pozostaje jak kłoda drewna? Musi on koniecznie wyjść z tego czy innego powodu i stawić czoła światu. W sahadży samadhi pozostaje on nietknięty przez świat.

Tak wiele obrazów przechodzi po ekranie kina: ogień spala wszystko, woda wszystko zalewa, ale sam ekran pozostaje nietknięty. Sceny są tylko zjawiskami, które przemijają, pozostawiając ekran takim, jakim był wcześniej. Podobnie zjawiska ziemskie po prostu przechodzą przed Dźńanim, pozostawiając jego samego nietkniętym.

Można powiedzieć, że ludzie doznają bólu lub przyjemności w ziemskich zjawiskach. Wynika to z nakładania się. Nie musi jednak tak być. Właśnie z takim zakończeniem, jako celem, powinno się praktykować. Praktyka polega na jednej z dwóch ścieżek: oddaniu lub wiedzy. Ale nawet one nie są celem. Musi zostać osiągnięte samadhi; musi być stale praktykowane, aż do osiągnięcia rezultatów w postaci sahadży samadhi. Następnie nie pozostaje już nic więcej do zrobienia.

Rozmowa 466.

Pan Vaidyalingam, pracownik Banku Narodowego zapytał: Dzięki medytacji znika manifestacja, a potem rodzi się ananda[25], które jednak trwa krótko. Jak zrobić, żeby trwała cały czas?

Mahariszi: Poprzez spalenie predyspozycji.

G.: Czy nie jest tak, że tylko Jaźń jestem świadkiem (sakszimatra)?

M.: Termin „świadek” ma zastosowanie wówczas, gdy istnieje jakiś przedmiot, który można obserwować. Wtedy jest to dualizm. Prawda leży poza obydwoma. W mantrze śakszi czeta kewalonirgunascza słowo śakszi musi być rozumiane jako sannidhi (obecność), bez której nie mogłoby cokolwiek istnieć. Zobacz, jak konieczne do codziennej aktywności jest słońce. Nie bierze ono samo jednak udziału w ziemskich aktywnościach, ale one nie mogą się bez słońca odbywać. Ono jest niejako świadkiem tych działań. Tak samo jest z Jaźnią.

7 marca 1938 r.

Rozmowa 467.

Yogi Ramiah: Wszystkie działania mają miejsce dzięki Śakti. Jak daleko sięga owaŚakti? Czy ona może działać na coś bez wysiłku własnego praktykanta?

Mahariszi: Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, co jest rozumiane przez termin Purusza. Czy jest to ego czy Jaźń?

Gość: Purusza to swarupa.

M.: Ale nie może wykonać żadnej prajatny (wysiłku).

G.: Dźiwa [dusza] jest tym, co robi prajatnę.

M.: Jak długo trwa egoizm, tak długo jest konieczna prajatna. Kiedy egoizm znika, działania stają się spontaniczne. Ego działa w obecności Jaźni. Ono nie może istnieć bez Jaźni.

Jaźń czyni wszechświat tym, czym jest, właśnie poprzez swoje Śakti, a jednak Ona sama nie działa. Śri Kryszna mówi w Bhagawadgicie: „Nie jestem wykonawcą, a jednak czyny dalej są kontynuowane”. Staje się jasne w Mahabharacie, że cudowne działania miały miejsce dzięki Krysznie. Ale On mówi, że nie jest ich wykonawcą. Zależność jest taka, jak pomiędzy słońcem i ziemskimi działaniami.

G.: On jest bez abhimany[26] (przywiązania), podczas gdy dźiwa jest z abhimaną.

M.: Tak. Mając przywiązania, działa i zbiera według nich owoce. Jeżeli owoce są zgodne z jego pragnieniem, to jest szczęśliwy, inaczej staje się nieszczęśliwy. Szczęście i nieszczęście wynikają z jego przywiązań. Gdyby czyny odbywały się bez przywiązania, nie powstawałyby żadne oczekiwania wobec owoców.

G.: Czy działania mogą odbywać się spontanicznie, bez indywidualnego wysiłku? Czy nie powinniśmy przygotowywać naszego jedzenia, aby je później spożyć?

M.: Atman działa poprzez swoje ego. Wszystkie działania wynikają tylko z jego wysiłku. Śpiące dziecko jest karmione przez matkę. Dziecko spożywa jedzenie, nie będąc w pełni obudzone, a potem zaprzecza, że konsumowało cokolwiek we śnie. Matka jednak wie, jak było naprawdę. Podobnie nieświadomie działa Dźńani. Inni widzą, jak działa, ale on sam o tym nie wie. Ze strachu przed nim wieje wiatr itp. Taki jest porządek rzeczy. On powoduje wszystko, a wszechświat działa zgodnie z nim, a jednak On o tym nie wie. Dlatego nazywa się go Wspaniałym Wykonawcą. Każda wcielona istota (ahankari) jest związana poprzez nijamę. Nawet Brahma nie może jej przekroczyć.

[Ten wyznawca później wyjaśnił znaczenie swojego pytania. Słysząc, jak Śri Bhagawan mówi, że świat toczy się dalej, a indywidualne potrzeby są zaspokajane przez Boską Wolę, stwierdza, że Bhagawan budzi mieszkańców aśramu około 4:00 nad ranem, by ci pokroili warzywa na carry zjadane później w ciągu dnia. Chciał, aby wątpliwości zostały wyjaśnione dla jego własnego dobra, a pytanie nie było przeznaczone do dyskusji].

10 marca 1938 r.

Rozmowa 468.

Kiedy Śri Bhagawan wychodził, z jednej z chat dało się słyszeć następującą wedyjską pieśń: Antaraditja manasa dźwalantam — Brahmana windat. Śri Bhagawan zwrócił naszą uwagę na to i powiedział:

W Taittrija Upaniszadach również mówi się, że jest On zrobiony ze złota itp. Co to wszystko jednak znaczy? Chociaż słońce i inne obiekty świetlne, jak to się mówi, świecą, to jednak nie świecą one z siebie, lecz świecą światłem Istoty Najwyższej (na tatra surjo… wibhati). Dopóki się je uważa jako oddzielonych od Brahmana, dopóty ich „Samoświetlistość” jest świetlistością Brahmana. Wszystkie te mantry wspominające o słońcu itd. mówią tylko o Brahmanie.

Rozmowa 469.

Yogi Ramiah zapytał: Do mistrza przybywa aspirant, aby uzyskać oświecenie. Mistrz mówi, że Brahman nie ma żadnych cech, ani skazy, ani ruchu itp. Czy on nie mówi wtedy jako osoba? Jak można wymazać ignorancję aspiranta, skoro mistrz nie przemówi? Czy słowa mistrza jako osoby prowadzą do Prawdy?

Mahariszi: Do kogo ma mówić mistrz? Kogo on instruuje? Czy widzi on kogoś innego niż Jaźń?

Gość: Ale uczeń prosi mistrza o wyjaśnienie.

M.: Prawda, ale czy mistrz widzi w nim kogoś innego od siebie samego? Ignorancja ucznia polega na tym, że nie wie, iż wszyscy są Samo-urzeczywistnionymi. Czy ktoś może istnieć poza Jaźnią? Mistrz po prostu pokazuje, że tam leży ignorancja i dlatego nie wyróżnia się on jako osoba.

Czym jest Urzeczywistnienie? Czy jest to zobaczenie Boga z czterema rękami, dzierżącego w nich muszlę, koło, pałkę itp. Nawet jeśli Bóg miałby pojawić się w takiej formie, to w jaki sposób ignorancja ucznia zostaje wymazana? Prawda musi być wiecznym Urzeczywistnieniem. Bezpośrednie postrzeganie jest zawsze obecnym Doświadczeniem. Bóg natomiast jest znany jako postrzegany bezpośrednio. Nie oznacza to bowiem, że On pojawia się przed uczniem, jak to zostało powyżej powiedziane. Jeśli Urzeczywistnienie nie jest wieczne, to nie może służyć żadnemu pożytecznemu celowi. Czy pojawienie się istoty o czterech rękach może być wiecznym urzeczywistnieniem? Jest zjawiskowe i iluzoryczne. Musi istnieć widzący. Ale tylko widz jest prawdziwy i wieczny.

Niech Bóg ukaże się jako światło miliona słońc: Czy to pratjaksza? Żeby ją zobaczyć, potrzebne są oczy, umysł itd. Jest to wiedza pośrednia, podczas gdy widzący jest bezpośrednim doświadczeniem. Widzący sam jest pratjakszą. Wszystkie inne postrzegania są tylko wiedzą drugorzędną. Teraźniejsze nałożenie własnego ciała jako „ja” jest tak głęboko zakorzenione, że projekcja przed oczami uważana jest za pratjakszę, a nie za samego widza. Nikt nie chce urzeczywistnienia, bo nie ma nikogo, kto nie byłby urzeczywistniony. Czy ktoś może powiedzieć, że nie jest już zrealizowany albo że istnieje poza Jaźnią? Nie. Ewidentnie wszyscy są zrealizowani. To, co czyni poszukiwacza nieszczęśliwym, to pragnienie korzystania z nadzwyczajnych mocy. On wie, że nie może tego zrobić. Dlatego chce, aby Bóg pojawił się przed nim, przekazał wszystkie swoje moce swojemu czcicielowi, a sam pozostawał gdzieś w tle. W skrócie, Bóg powinien zrzec się swoich mocy na rzecz człowieka.

G.: Mahatmowie, tacy jak Śri Bhagawan, umieją wypowiadać się tak przystępnie. Ponieważ Prawda nie zbacza nigdzie w twoim zrozumieniu, uważasz to za łatwe dla wszystkich innych. Mimo to, zwykli ludzie mają z nią prawdziwą trudność.

M.: Czy ktoś twierdzi, że nie jest Jaźnią?

G.: Chciałem powiedzieć, że nikt inny nie ma odwagi wyłożyć sprawy tak prosto jak Mahariszi.

M.: Gdzie niby jest potrzebna odwaga, by mówić o rzeczach takimi, jakimi są?

Rozmowa 470.

Gdy pewna europejska hrabina wyjeżdżała dziś wieczorem do Europy, poprosiła o pobłogosławienie dla niej i jej rodziny.

Mahariszi: Nigdzie nie odchodzi się z Obecności tak, jak sobie to wyobrażasz. Obecność jest wszędzie. Ciało przemieszcza się z miejsca na miejsce, ale nie opuszcza jedynej Obecności. Nikt nie może być więc poza zasięgiem wzroku Najwyższej Obecności. Ponieważ jedno ciało utożsamiasz ze Śri Bhagawanem, a drugie ze sobą, umiejscawiasz dwa oddzielne ciała i mówisz o odejściu stąd. Gdziekolwiek byś nie była, nie możesz mnie opuścić.

Dla zilustrowania tego: Obrazy poruszają się na ekranie podczas seansu filmowego, ale czy sam ekran się porusza? Nie. Obecność jest ekranem: Ty, ja i inni są obrazami. Osoby mogą się poruszać, ale nie Jaźń.

Rozmowa 471.

Gość: Mówi się, że awatary są bardziej chwalebne niż samo-zrealizowani dźńani. Maja nie wpływa na nich od urodzenia; boskie moce się manifestują; zapoczątkowane zostają nowe religie i tak dalej.

M.: 1. „Dźńani twatmaiwa me matam”

2. „Sarwam khalwidam brahma.”

Czym różni się awatar od dźńaniego, albo w jaki sposób może istnieć awatar różny od wszechświata?

G.: Mówi się, że oko (czakśu) jest składnicą (adźataną) wszystkich form; więc ucho (śrotra) jest magazynem wszystkich dźwięków itd. Ta jedyna Czaitanja działa jak wszystko; żadne cuda nie są możliwe bez pomocy zmysłów (indrijów). Jak mogą wobec tego w ogóle istnieć cuda? Jeśli mówi się o nich, że przewyższają ludzkie rozumienie, to tak samo jest ze stworzeniami w snach. Gdzie w takim razie jest ten cud? Rozróżnienie między Awatarem a Dźńanim jest absurdalne. „Wiedzący o Brahmanie staje się tylko Brahmanem” byłoby inaczej sprzeczne.

M.: Dokładnie tak jest!

15 marca 1938 r.

Rozmowa 472.

Duża grupa osób z Pendżabu przybyła tu pociągiem specjalnym dla pielgrzymów. Przyjechali do Ramanaśramamu około 8:45 rano i długo siedzieli cicho. Około 9:20 jeden z nich powiedział: „Twoja reputacja rozprzestrzeniła się aż do Pendżabu. Przebyliśmy długą drogę, aby otrzymać twój darśan. Powiedz nam coś w ramach instrukcji.” Nie nastąpiła jednak żadna ustna odpowiedź Śri Bhagawana, który tylko się uśmiechnął, nie odwracając od nich wzroku. Po pewnym czasie gość zapytał: „Która droga jest najlepsza, joga, bhakti czy dźńana?” Śri Bhagawan nadal się tylko uśmiechał i patrzył jak przedtem.

Śri Bhagawan wyszedł z sali na kilka minut. Goście zaczęli się rozchodzić. Niewielka część z nich ciągle jeszcze siedziała w sali. Długoletni uczeń powiedział odwiedzającemu, że Śri Bhagawan odpowiedział na jego pytania swoim milczeniem, które było jeszcze bardziej wymowne niż słowa. Po powrocie Bhagawana, gość zaczął trochę przemawiać. W trakcie swojej mowy zapytał:

Gość: Błogosławieni, którzy wierzą w Boga. Inni pytają „Czy istnieje Bóg?”

Mahariszi: Czy ty istniejesz?

G.: Tak mi się wydaje. Takie jest pytanie. Widzę na moich oczach przechodzący batalion sipajów[27]. Dlatego istnieję. Świat musiał być więc stworzony przez Boga. Jak mam zobaczyć Stwórcę?

M.: Ujrzyj siebie samego, który to widzi, a problem się rozwiąże.

G.: Należy w tym celu cicho siedzieć, czytać święte księgi, czy koncentrować umysł? Bhakti pomaga w koncentracji. Ludzie padają u stóp bhakta. Jeżeli tak się nie stanie, czuje się on rozczarowany i jego bhakti zanika.

M.: Pragnienie szczęścia nigdy nie zanika. To właśnie jest bhakti.

G.: Jak mogę osiągnąć to szybciej? Załóżmy, że skoncentruję się dziś przez dwie godziny. Jeśli następnego dnia spróbuję wydłużyć ten okres, to zasypiam, bo jestem zmęczony zajęciami.

M.: Nie męczysz się podczas snu. Jest tu przecież teraz obecna ta sama osoba. Dlaczego miałbyś być teraz zmęczony? Bo twój umysł jest niespokojny i błądzi, więc to on się męczy, a nie ty.

G.: Prowadzę biznes. Jak mam się zająć interesami, zachowując równocześnie spokojny umysł?

M.: To też jest tylko myśl. Zrezygnuj również z tej myśli i pozostań jako prawdziwa Jaźń.

G.: Mówi się: Wykonuj swoje obowiązki, nie spodziewając się rezultatów. Skąd mam brać dobre samopoczucie?

M.: Nie musisz dążyć do osiągnięcia nowego stanu, ani tym bardziej go zdobywać. Pozbądź się swoich obecnych myśli — to wszystko.

G.: Jak mam zdobyć niezbędne do tego bhakti?

M.: Bhakti jest pozbyciem się myśli, które są ci obce (tj. Jaźni).

G.: Czym jest siła myśli, mesmeryzm[28] itp.? W Paryżu był lekarz, który nazywał się dr Coue. Był analfabetą, ale mimo to był w stanie wyleczyć wiele nieuleczalnych chorób właśnie za pomocą siły woli. Zwykł mawiać: „Wytwórz siłę, by się wyleczyć. Ta moc jest w tobie.”

M.: Dzięki tej samej sile woli utworzona została siedziba wszystkich chorób, czyli ciało.

G.: Mówi się więc, że myśli objawiają się jako przedmioty.

M.: Ta myśl powinna być przeznaczona dla mukti (wyzwolenia).

G.: Bóg musi umożliwić nam pozbycie się innych myśli.

M.: To jest znowu myśl. Pozwól by to, co wcielone, postawiło pytanie. Nie jesteś jednak tym, bo jesteś wolny od myśli.

Inny gość z Rawalpindi zapytał: Atman jest bezforemny. Jak mam się na nim skoncentrować?

M.: Zostaw w spokoju Atmana, który według ciebie jest bezforemny lub nieuchwytny. Umysł jest dla ciebie namacalny. Trzymaj się umysłu, a zadziała.

G.: Sam umysł jest bardzo subtelny i jest jednocześnie taki sam jak Atman. Jak mamy poznać naturę umysłu? Wspomniałeś, że wszelkie wsparcie jest bezużyteczne. Na czym wobec tego mamy się opierać?

M.: Na czym opiera się twój umysł?

G.: Gdzie on stoi?

M.: Zapytaj samego umysłu.

G.: Teraz pytam ciebie. Czy powinniśmy więc skupiać się na umyśle?

M.: Uhm!

G.: Ale jaka jest natura umysłu? Jest on bezkształtny. Zadanie jest kłopotliwe.

M.: Dlaczego jesteś zakłopotany?

G.: Śastry wymagają od nas, żebyśmy się skoncentrowali, a ja nie mogę tego zrobić.

M.: Przez jakie śastry poznajemy nasze istnienie?

G.: To kwestia doświadczenia. Ale ja chcę się skoncentrować.

M.: Bądź wolny od myśli. Nie trzymaj się niczego. Myśli nie trzymają cię przecież. Bądź samym sobą.

G.: Jeszcze nie rozumiem, na czym się opieram i koncentruję. Czy mogę medytować nad swoim umysłem?

M.: Czyim umysłem?

G.: Moim własnym umysłem?

M.: Kim jesteś? Teraz pytanie samo się rozwiązuje.

(Wszyscy wyszli na lunch. Ów gość wrócił o 2:30 i zadał to samo pytanie.)

Powiedział: Mahariszi radzi poszukiwaczowi, aby ten pozbył się myśli. Na czym powinienem skupić umysł po tym, jak wszystkie myśli zostaną już wyrzucone? Nie widzę, na czym wtedy mam się oprzeć i na czym skoncentrować.

M.: Dla kogo jest koncentracja?

G.: Dla umysłu.

M.: Więc skoncentruj się na umyśle.

G.: Na czym?

M.: Sam odpowiedz sobie na pytanie. Czym jest umysł? Dlaczego miałbyś się koncentrować?

G.: Nie wiem czym jest umysł. Pytam Maharisziego.

M.: Mahariszi nie stara się poznać umysłu. Pytający musi zapytywać sam umysł, żeby ustalić czym on jest.

G.: Mahariszi radzi, żeby umysł ogołocić z myśli.

M.: Samo to jest już myślą.

G.: Kiedy wszystkie myśli znikają, co pozostaje?

M.: Czy umysł różni się od myśli?

G.: Nie. Umysł składa się z myśli. Chodzi mi o to, że kiedy wszystkie myśli znikają, jak mam skoncentrować umysł?

M.: Czyż nie jest to też myśl?

G.: Tak, ale radzi nam się skoncentrować.

M.: Dlaczego powinieneś się skoncentrować? Dlaczego nie pozwolić na swobodną zabawę swoim myślom?

G.: Śastry mówią, że myśli, gdy swobodnie się zabawiają, prowadzą nas na manowce, czyli do rzeczy nierealnych i zmiennych.

M.: A więc nie chcesz być poprowadzony do tego, co nierealne i zmienne. Twoje myśli są nierealne i zmienne. Chcesz złapać Realność. Dokładnie o tym mówię. Myśli są nierealne. Pozbądź się ich.

G.: Teraz rozumiem. Ale powstaje wątpliwość. „Nawet na moment nie możesz pozostać nieaktywny.” Jak mam wobec tego pozbyć się myśli?

M.: Ta sama Gita mówi: „Chociaż wszystkie czynności się odbywają, to ja nie jestem ich wykonawcą.” To jest jak słońce wobec działań ziemskich. Jaźń zawsze pozostaje bezczynna, podczas gdy myśli rodzą się i giną. Jaźń jest doskonałością; jest niezmienna; umysł jest ograniczony i zmienny. Musisz tylko pozbyć się swoich ograniczeń. W ten sposób twoja doskonałość zostaje ukazana.

G.: Do tego potrzebna jest Łaska.

M.: Łaska jest zawsze obecna. Wystarczy, że się jej poddasz.

G.: Poddaję się i modlę się, żeby nawet gdybym błądził, został na siłę naprostowany.

M.: Czy to jest poddanie się? Poddanie się, aby było całkowite, musi być bezwarunkowe.

G.: Tak, poddaję się. Mówisz, że muszę zanurzyć się w oceanie Jaźni jak poławiacz pereł w morzu.

M.: Bo teraz myślisz, że jesteś poza oceanem Świadomości.

G.: Praktykuję pranajamę. Wytwarza ona ciepło w ciele. Co powinienem robić?

M.: Ciepło przeminie, gdy umysł się uspokoi.

G.: To prawda, ale równocześnie jest najtrudniejsze.

M.: To znowu jest myśl, która jest przeszkodą.

Rozmowa 473.

Ktoś zauważył: Mówi się, że ci, którzy żyją lub umrą w promieniu 30 mil wokół Arunaczali doświadczają mukti [wyzwolenia] nawet bez proszenia o nie. Przyznaje się również, że wyzwolenie można uzyskać tylko poprzez dźńanę. Purana zauważa także, że Wedantę Widźńanę trudno jest zdobyć. Więc mukti jest także trudna do zdobycia. Ale życie lub śmierć wokół tej Góry łatwo powoduje mukti. Jak to jest możliwe?

Mahariszi: Śiwa powiada: „Na mój rozkaz.” Ci, którzy tu mieszkają, nie potrzebują żadnej inicjacji, dikszy[29] itp., a dostają mukti… Taki jest rozkaz Śiwy.

Gość: Purana mówi też, że ci, którzy się tu urodzili, to grupa wyznawców Śiwy, takich jak duchy, istoty bezcielesne itd.

M.: Tak samo mówi się o innych kszetrach[30], np. Tiruvarur, Chidambaram.

G.: Jak to się dzieje, że samo życie lub śmierć dają mukti? Trudno to zrozumieć.

M.: Darśanad Abhrasadasi dźanananat Kamalalaje, Kasjantu maranam muktih śmaranad Arunaczale.

„Zobaczyć Chidambaram, urodzić się w Tiruvarur, umrzeć w Benares, czy choćby myśleć o Arunaczali, to być pewnym wyzwolenia.”

Dźananat Kamalalaje znaczy „urodzić się w Kamalalaji”. Co to jest? To jest Serce. Podobnie, Abhrasadasi — Siedziba Świadomości, Kasi jest Światłem Urzeczywistnienia. Pamiętanie o Arunaczali kończy werset. To powinno być również rozumiane w takim sensie.

G.: Więc bhakti jest konieczne.

M.: Wszystko zależy od perspektywy. Ktoś uważa, że wszyscy urodzeni w Tiruvarur, albo odwiedzający Chidambaram, albo umierający w Banares, albo kontemplujący Arunaczalę są muktami[Wyzwolonymi].

G.: Myślę o Arunaczali, ale i tak nie jestem muktą.

M.: