Przewodnik po Polsce z filozofią w tle. Tom II Dolny Śląsk - Grzegorz Senderecki - ebook

Przewodnik po Polsce z filozofią w tle. Tom II Dolny Śląsk ebook

Grzegorz Senderecki

4,0

Opis

Ten przewodnik zabierze Cię w podróż po Dolnym Śląsku i chyba zaskoczy. Wrocław, Świdnica, Strzegom, Legnica, Nysa, Otmuchów, Jelenia Góra i inne miejscowości Dolnego Śląska przyciągały mistyków, filozofów, astronomów i różnych szaleńców, którzy zostawili tu swój ślad. Jeśli pragniesz podążyć ich drogami, książka ta pomoże Ci zrozumieć, co chcieli nam przekazać. Wskaże miejsca, które ukształtowały ich niepospolite umysły. Urokliwe położenie tych miejsc i fascynujące zabytki stanowią przyczynek do snucia żywych opowieści o dawnych czasach, ludziach oraz ideach, którymi się kierowali i które tworzyli. Anegdoty, obrazowość i sugestywna narracja sprawią, że udasz się w podróż inną niż dotąd.

Rodzina Kauffmannów była niechętna małżeństwu ich córki z Gustavem Bornem, gdyż ten był tylko ubogim asystentem, którego praca polegała głównie na inseminacji żabich jaj. Do tego po pracy pisał wiersze, prezentował się więc niezbyt poważnie. Mimo oporu ze strony rodziców małżeństwo zostało zawarte. W roku 1882 w kamienicy przy placu Wolności 5 przyszedł na świat Max Born.

Grzegorz Senderecki
Rocznik 1972, absolwent filozofii oraz prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Radca prawny, podróżnik.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 267

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




ROZDZIAŁ IWROCŁAW

1

Najstarsza osada na terenie obecnego Wrocławia powstała na Ostrowie Tumskim. W roku 1810 Ostrów, oznaczający w dawnym języku po prostu wyspę, stał się fragmentem stałego lądu, gdyż władze pruskie zasypały koryto rzeki, które płynęło wzdłuż obecnej ulicy św. Józefa. Pierwszy gród na Ostrowie powstał na przełomie IX i X wieku. Śląsk wchodził wówczas w skład państwa wielkomorawskiego. Państwo to upadło w roku 907 wskutek najazdu Węgrów. Władzę nad Śląskiem przejęli Czesi. Nazwa miasta pochodzi prawdopodobnie od księcia czeskiego Wratysława I, który panował w Pradze do roku 921. W roku 990 Mieszko I, korzystając z chwilowej słabości Czechów, podbił Śląsk. Za panowania Bolesława Chrobrego ustanowiono we Wrocławiu pierwsze biskupstwo i wybudowano katedrę. Budowę obecnej katedry rozpoczęto w roku 1244. Dominuje w niej styl gotycki.

Katedra we Wrocławiu

Dwie majestatyczne wieże pochodzą z XV wieku. Znajdujące się na wierzchołkach wież iglice, kryte miedzianą blachą, zamocowano dopiero w roku 1991. Poprzednie zwieńczenia były systematycznie niszczone w czasie wojen, po raz ostatni w 1945 roku, w wyniku ataku artyleryjskiego Armii Czerwonej. U stóp wież znajduje się gotycki portal dobudowany w latach sześćdziesiątych XV wieku. Szczyt portalu zdobią rzeźby Madonny, św. Grzegorza oraz św. Pawła, niżej zaś ustawiono figury przedstawiające świętych będących patronami Śląska i Czech. Pamiątką czeskiego panowania jest figura okrytego zbroją św. Wacława, na którego tarczy widnieje czeski Lew. Rzeźbiarz epoki romańskiej nie przywiązywał wagi do szat. Rzeźbiarz późnogotycki starał się za ich pomocą oddać kształt ludzkiego ciała. Dążenie to uwidacznia się zwłaszcza w szatach spowijających figury kobiece stojące u wejścia do katedry: Madonny oraz św. Jadwigi Śląskiej.

Portal katedralny

W okresie Średniowiecza1 miasto przechodziło z rąk do rąk, będąc raz pod panowaniem Piastów, innym razem pod panowaniem władców czeskich: Przemyślidów, potem Luksemburgów. Norman Davies w książce Mikrokosmos. Portret miasta środkowoeuropejskiego wyraził pogląd, iż do utraty Śląska przez Piastów przyczynił się konflikt, jaki powstał między dwoma książętami piastowskimi – Henrykiem Probusem, władającym Śląskiem, oraz Władysławem Łokietkiem, władającym Kujawami. Obaj rywalizowali ze sobą w dziele zjednoczenia kraju. Rywalizację tę wygrał Łokietek. Gdyby zwycięzcą okazał się Probus, Wrocław stałby się zapewne jednym z głównych ośrodków władzy państwa polskiego. Probus tymczasem, czując się przegranym, w roku 1327 zrezygnował ze swych praw na rzecz Jana Luksemburskiego. Ostatnim polskim władcą, który próbował odzyskać Śląsk zbrojnie, w 1341 roku, był Kazimierz Wielki. Jego następca, Ludwik Andegaweński, pogodził się ze stratą.

2

Kierując się przez Wyspę Piaskową na drugą stronę Odry, trafiamy ulicą Szewską na Rynek, na którym dominuje gotycki budynek ratusza. Za czasów czeskiego panowania uprawnienia rady miejskiej Wrocławia były bardzo szerokie. Rada ściągała podatki i wymierzała sprawiedliwość. Wewnątrz ratusza, na parterze, dostępne są do zwiedzania między innymi Sala Mieszczańska, Sala Sądowa, Izba Rady. W XIV wieku do parterowego budynku dodano dwa piętra i wieżę, w XV wieku ozdobne szczyty. Pierwszy zegar mechaniczny przyozdobił ratusz w 1367 roku. Obecny zegar pochodzi z 1580 roku. Potrafi nie tylko mierzyć godziny, ale pokazuje także aktualne fazy Księżyca.

Zegar ratuszowy

Stojąc u stóp ratusza, warto sobie uświadomić, co oznacza rok 1580. Nadchodzą ojcowie mechanicyzmu: Galileusz ma szesnaście lat, Thomas Hobbes przyjdzie na świat za osiem lat, Kartezjusz za lat szesnaście. Konstrukcje mechaniczne, jak wrocławski zegar, sprzyjały powstaniu filozofii mechanicyzmu, a filozofia ta zachęcała z kolei do tworzenia nowych konstrukcji. Mechanicyzm opisywał świat jako wielki mechanizm, który funkcjonuje dzięki ruchom przekazywanym bezpośrednio od jednego ciała do drugiego (Kartezjusz robił wyjątek dla duszy ludzkiej, ale zwierzęta uważał już za pozbawione czucia maszyny). W naszych czasach istnieje podobne sprzężenie. W oczach wielu współczesnych fizyków oraz filozofów świat jawi się jako gigantyczny software.

3

Wróćmy na ulicę Szewską, która w Średniowieczu była jedną z najokazalszych ulic miasta. W XV wieku wyłożona została drewnianymi okrąglakami. Pomiędzy ulicami Szewską a Łaciarską stoi gotycki kościół św. Marii Magdaleny. W czerwcu 1523 roku nowym proboszczem parafii został mianowany Jan Hess. Wygłaszał on kazania popierające Lutra. Rok później, poproszony o wyjaśnienia, opowiedział się wprost przeciwko papieżowi. Wydarzenie to przeszłoby zapewne bez rozgłosu, gdyby nie rada miejska, która opowiedziała się za Hessem. Wrocław był jednym z pierwszych miast, obok Magdeburga albo Norymbergii, w których niemal wszyscy mieszkańcy już w kilka lat po wystąpieniu Lutra przeszli na luteranizm.

Ostoją katolicyzmu we Wrocławiu stał się Ostrów Tumski. W roku 1526 w bitwie pod Mohaczem zginął władający Czechami Ludwik Jagiellończyk. Praski tron odziedziczył po nim cesarz Ferdynand I Habsburg – Śląsk stał się częścią Cesarstwa Austriackiego. Ferdynand, choć katolik, nie wykazywał wielkiego zapału w zwalczaniu herezji.

W roku 1618 przybył z Krakowa do Wrocławia niejaki Stanisław Scheffler – luteranin, spolszczony Niemiec, któremu król Zygmunt III Waza nadał tytuł szlachecki. We Wrocławiu poznał Marię Heinemann, córkę lekarza, z którą ożenił się niebawem w kościele Marii Magdaleny. W grudniu 1624 roku przyszedł na świat ich syn, któremu nadali imię Jan. Stanisław miał wówczas lat 62, a jego małżonka 24. Jan Scheffler został ochrzczony w kościele Marii Magdaleny, w wierze luterańskiej. Trzydzieści trzy lata później ukazał się zbiór epigramów pod tytułem Cherubinowy wędrowiec – jedno z największych dzieł poezji mistycznej, którego autorem był Jan Scheffler, znany powszechnie jako Angelus Silesius, czyli Anioł Ślązak.

Pierwotny kościół św. Marii Magdaleny powstał na początku XIII wieku, ale spłonął w 1342 roku. Obecna świątynia powstała w wyniku odbudowy po pożarze. Po II wojnie światowej władze przekazały budynek Kościołowi polsko-katolickiemu, który uczynił zeń katedrę. Na południowej ścianie znajduje się romański portal. Portal ten został przeniesiony w 1529 roku z rozebranego opactwa benedyktynów na Ołbinie. Ołbin to obecnie dzielnica Wrocławia, przylegająca od północy do Ostrowa Tumskiego. Na początku XII wieku powstała tu druga po Ostrowie Tumskim osada, skupiona wokół opactwa benedyktynów. Romański portal pochodzi z tamtych czasów. Szaty postaci są ledwie zaznaczone, gdyż dla rzeźbiarza istotny był symbol, a ten nie wymagał wiernego kopiowania natury.

Portal kościoła św. Marii Magdaleny

Angelus Silesius zajmował się pytaniem, czy jest możliwe poznanie Boga przez człowieka. Jakiego cudu miałby dokonać Bóg, aby dowieść swojego istnienia? Czy wystarczą wirujące słońca, krwawiące figury albo wskrzeszenia z martwych? Jeśli tego typu zjawiska nie są wytworem wyobraźni bądź wynikiem oszustwa, lecz mają miejsce naprawdę, świadczą co najwyżej o występowaniu anomalii fizycznych i dają podstawę do przypuszczeń, że w świecie istnieją siły, osobowe albo bezosobowe, których jeszcze nie znamy, a które mają na nas wpływ. Nie dowodzą istnienia Boga z tej prostej przyczyny, że Bóg jest z definicji absolutnie doskonały, a cuda mają jedynie pewien stopień doskonałości. To samo odnosi się do Wielkiego Wybuchu. Modele wszechświatów tworzone obecnie przez fizyków pracujących nad przestrzeniami Calabiego-Yau, na gruncie teorii strun, wskazują, że powstanie wszechświata, w którym jest możliwe pojawienie się życia, jest prawdopodobne mniej więcej jak 1 do 10500, czyli nieprawdopodobne w stopniu przekraczającym zdolność ludzkiej wyobraźni. Jeśli uznać istnienie życia za przejaw doskonałości, Wielki Wybuch był wydarzeniem o niewyobrażalnie wysokim stopniu doskonałości, nie oznacza to jednak doskonałości absolutnej. Dopóki nie ma dowodu na absolutną doskonałość Wielkiego Wybuchu, nie ma dowodu na to, że nasz wszechświat został stworzony przez Boga. Może być dziełem piromana.

Filozofem, który zdał sobie sprawę z dwuznacznej roli cudów, był Gottfried Wilhelm Leibniz. Jeśli stwórca musi interweniować, czyniąc cuda, czy aby nie świadczy to o tym, że akt stwórczy był wadliwy? Leibniz nie wypowiedział tego wprost, być może nie chciał przysparzać sobie wrogów, ale z jego pism, zwłaszcza z listów do Arnaulda, można wnioskować, że najchętniej pozbyłby się cudów. „Wszystko bowiem podlega porządkowi, nawet cuda”2.

Czy jest szansa, aby z absolutną pewnością doświadczyć istnienia Boga? Na to pytanie twierdząco odpowiadali mistycy. Zanim pojawił się Angelus, poprzedzała go w XIV wieku grupa dominikańskich mnichów zwanych mistykami nadreńskimi. Pierwszym z nich był Mistrz Eckhart. W cyklu Kazań trzecie kazanie zakończył w ten sposób:

 

Dam tu pewne porównanie: Jeśli mam mądrość, to sam nią nie jestem. Mogę mądrość zyskać, mogę ją też stracić. Ale cokolwiek jest w Bogu, to jest Bogiem; tego nie może On stracić. Zostaje to umieszczone w naturze boskiej, albowiem natura ta jest tak potężna, że cokolwiek znajdzie się w niej, albo znajdzie się tam w sposób doskonały, albo pozostaje całkowicie poza nią. Słuchajcie i zdumiewajcie się! Ponieważ Bóg przemienia w sobie rzeczy tak mało wartościowe, to, jak sądzicie, cóż robi z duszą, którą wyróżnił, tworząc ją na swój obraz i podobieństwo?3

 

Odpowiedź nasuwa się sama: dusza ludzka stanie się Bogiem. Teza ta wykraczała zbyt daleko poza oficjalną naukę Kościoła, dlatego Eckhart został wezwany do Awinionu w celu złożenia wyjaśnień. W rok po jego śmierci, w marcu 1329 roku, papież Jan XXII wydał bullę In agro dominico, w której siedemnaście artykułów Mistrza uznał za heretyckie. Potępiony artykuł dziesiąty brzmiał: „Przekształcamy się całkowicie w Boga i w Niego zamieniamy”4.

 

Otóż, aby artykuły tego rodzaju lub też ich treść nie mogły dalej zatruwać serc prostaczków, którym są głoszone, i by nie mogły u nich lub u innych w jakiś sposób zdobyć sobie uznania, za radą naszych wspomnianych braci wyraźnie potępiamy i odrzucamy5.

 

Ziarno zostało jednak zasiane. Mistrz Eckhart znalazł wkrótce swoich następców. Błogosławiony Henryk Suzo w Księdze Prawdyzadał pytanie: „Co można powiedzieć o współdziałaniu człowieka z Bogiem?6” i odpowiedział tak:

 

Tego, co się na ten temat mówi, nie należy pojmować według samego brzmienia słów, to jest zgodnie z ich ogólnie przyjętym znaczeniem. Trzeba to wyjaśniać jako zachwycenie, w którym człowiek przestał być sobą, pogrążył się w Jednym i stał się Nim7.

 

Mistycy nadreńscy wskazywali, iż aby doświadczyć Boga, trzeba stać się Bogiem. To, co głosili w sposób zawoalowany, Angelus wypowiedział wprost:

 

Gdy myślą kresu chcę i prapoczątku dobiec,

Podstawy w Bogu swej i Boskiej szukam w sobie.

Jak w blasku blaskiem On, tak muszę swoją postać

Uczynić słowem w słowie i Bogiem w Bogu zostać8.

 

Albo w taki sposób:

 

Ołów złotem się stanie, przyjdzie to zdarzenie,

Gdy z Bogiem i przez Boga w Boga się przemienię9.

 

Pomimo iż Cherubinowy wędrowiec z punktu widzenia nauki Kościoła zawiera liczne tezy heretyckie, Kościół nie tylko nie czynił Angelusowi żadnych problemów, lecz w 1657 roku opatrzył nawet pierwsze wydanie jego dzieła imprimatur. Ale też sytuacja polityczna była zupełnie odmienna niż w XIV wieku.

Kamienica, w której mieszkali Schefflerowie, znajdowała się przy ulicy Krawieckiej, równoległej do Szewskiej. Domy przy Krawieckiej zostały zniszczone w trakcie oblężenia Wrocławia w 1945 roku, dlatego dominuje na niej obecnie zabudowa współczesna.

Ulica Krawiecka

Idąc dalej na wschód ulicą Wita Stwosza, trafiamy na kościół św. Wojciecha, znajdujący się na placu Dominikańskim. Tu w roku 1112 wzniesiono pierwszą we Wrocławiu świątynię na lewym brzegu Odry. Na jej miejscu w 1224 roku sprowadzeni z Krakowa dominikanie wybudowali nowy kościół. Siedemnaście lat później został on zniszczony w trakcie najazdu Mongołów. Obecny kształt kościoła pochodzi z XIII i XIV wieku. Wewnątrz znajduje się barokowa kaplica z sarkofagiem błogosławionego Czesława Odrowąża, który dzięki cudowi ochronił wrocławski zamek przed Mongołami. Jan Długosz relacjonował:

 

Kiedy bowiem trwał w modlitwie, ognisty słup zstąpił z nieba nad jego głowę i oświetlił niewypowiedzianie oślepiającym blaskiem całą okolicę i teren miasta Wrocławia. Pod wpływem tego niezwykłego zjawiska serca Tatarów ogarnął strach i osłupienie do tego stopnia, że zaniechawszy oblężenia, uciekli raczej niż odeszli10.

 

Gdy Jan Scheffler miał 12 lat, zmarł jego ojciec, a dwa lata później matka. Śmierć rodziców, dzieciństwo i młodość, które przypadły na czas wojny trzydziestoletniej – czas przemocy, rabunków i epidemii – nadały jego umysłowi melancholijny charakter. Leszek Kołakowski w książce Świadomość religijna i więź kościelna oceniał Angelusa jako jednego z najbardziej utalentowanych poetów mistycznych, ale jednocześnie dodawał:

 

Poezja Schefflera, zarówno ta panteistyczna, jak ta wyznaniowa, ma pewien rys stały: tęsknotę za niezawodną opieką, potrzebę niesamodzielności, pragnienie życia cudzym życiem, pragnienie zależności od jakiegoś zwierzchnictwa całkowitego, które każdy fragment ludzkiej egzystencji i wszystkie jej sprawy chętnie weźmie na swoje barki11.

 

Jan był uczniem gimnazjum św. Elżbiety, które miało swą siedzibę w miejscu, gdzie aktualnie wznosi się gmach Ossolineum, przy północnym krańcu ulicy Szewskiej. Obecny budynek pochodzi z przełomu XVII i XVIII wieku. Zaprojektował go burgundzki architekt Jean Baptiste Matthey. Ściana zwrócona ku Odrze składa się z dwu ryzalitów, czyli wystających części fasady, oraz tarasu, na środku którego stoi letni pawilon przykryty kopułą z latarnią.

Zakład Narodowy im. Ossolińskich

Mając 20 lat, Scheffler udał się na studia do Strasburga, potem do Lejdy w Holandii i do Padwy we Włoszech, gdzie uzyskał dyplom w zakresie medycyny i filozofii. W roku 1649 wrócił na Śląsk. Jego zainteresowania mistycyzmem nie znalazły aprobaty u protestanckich protektorów. Za podszeptem dworskiego kaznodziei Christopha Freytaga, który uznał przemyślenia religijne Schefflera za bałwochwalcze, książę oleśnicki Sylwiusz Nimrod zakazał ich druku. Scheffler poczuł się zdradzony. Podjął decyzję o zmianie wyznania i 12 czerwca 1653 roku przyjął katolickie sakramenty w kościele św. Macieja, stojącym na placu Nankiera – przylegającym do ulicy Szewskiej. Przy chrzcie przyjął imię Angelusa.

Kościół św. Macieja

Kościół katolicki nie zwracał większej uwagi na zgodność głoszonych przez Angelusa poglądów ze swoją nauką, gdyż ważniejsze było w tamtym czasie nagłośnienie konwersji utalentowanego poety, a jednocześnie wysłanie czytelnego sygnału, że katolicy, w przeciwieństwie do protestantów, są otwarci na poszukiwania.

Kościół św. Macieja powstał w połowie XIII wieku, ale został gruntownie przebudowany w wieku XIV. Około 1487 roku dobudowano doń wieżę. Został zniszczony w 1945 roku i odbudowany po wojnie. Po lewej stronie od wejścia widać resztki renesansowej ambony, która również uległa zniszczeniu.

Prezbiterium kościoła św. Macieja

Na pytanie, w jaki sposób człowiek może stać się Bogiem, Angelus odpowiadał, że tylko przez porzucenie własnych pragnień i dumy, przez wydanie siebie na drwiny i cierpienia.

 

By się nad siebie wznieść, rozważ moje zdanie:

Boskości bliższy ten, kto się nicością stanie12.

 

Zalecenie to Angelus realizował w praktyce. W roku 1661 wstąpił do zakonu franciszkanów, rok później odebrał święcenia kapłańskie w Nysie. Po powrocie do Wrocławia rozdał cały swój majątek i zamieszkał w przytułku dla biednych przy kościele św. Macieja. Swój czas dzielił na modlitwę i pomoc ubogim. Mając 53 lata, zmarł w przytułku pośród żebraków i chorych, którymi się opiekował.

Tego typu postawa łatwiejsza jest do realizowania w samotności, gdy człowiek zerwie więzy łączące go ze światem. Problem powstaje wtedy, gdy na człowieku ciążą różne obowiązki. Można podziwiać kogoś, kto dobrowolnie wydaje się na męczeństwo, ale byłoby wysoce podejrzane, gdyby z równą ochotą wystawiał na męczeństwo swoich bliskich. Dopóki człowiek nie zerwie wszystkich więzów łączących go ze światem, dopóty będzie skazany na nieustanne dokonywanie różnych nieprzyjemnych wyborów. Bo czy święty powinien łajać tego, kto przechodzi na czerwonym świetle, czy raczej zachować wyrozumiałość? W praktyce trzeba wybierać i bywa często, że święty, aby uniknąć zarzutu, że narzuca tylko własną wolę, tak bardzo utożsamia się z pewnymi ideami, że staje się ich żywą tubą. Tego typu przypadek przytrafił się również Angelusowi. Już w Cherubinowym wędrowcu dostrzec można przebłyski późniejszej jego postawy, jak choćby wtedy, gdy pisał:

 

Słusznie czynisz i dobrze, nie kochając ludzi:

Niech człowieczeństwo w nich miłość twoją budzi13.

 

Angelus potępiał miłość do konkretnego człowieka, zalecając miłość do idealnego abstraktu wyciągniętego z człowieka. Po wydaniu Cherubinowego wędrowca Angelus poświęcił swój talent na układanie pamfletów, w których atakował heretyków, wzywając do tępienia ich siłą. Pod koniec życia napisał traktat poetycki o rzeczach ostatecznych, w którym z sadystyczną uciechą odmalował tortury, jakim zostaną poddani heretycy w piekle. Zesłał na nich brud, siarkę, roztopiony metal, grzmoty, grad, błyskawice, ogień, zarazę, robactwo, żaby, ropuchy, węże, wszy, komary, pająki, myszy, szczury, kruki, jastrzębie, sępy, smród, głód i pragnienie. Ohn Unterlaß, ohn Ende – bez przerwy, bez końca. Kołakowski podsumował całe przedsięwzięcie, pisząc „o poetyckiej degrengoladzie autora”14.

Mamy do czynienia z dosyć osobliwą sytuacją, kiedy autor heretyckich epigramów poświęca cały swój talent na śledzenie i tępienie heretyków. W drugim tomie W poszukiwaniu straconego czasu Marcel Proust pisał, że istnieje nawyk wyszukiwania u innych wad, jakie ma się samemu:

 

I właśnie zawsze o tych wadach mówimy, jakby to był pośredni sposób mówienia o sobie, łączący przyjemność zwierzeń z przyjemnością rozgrzeszenia. Zresztą zdaje się, iż nasza baczność, wciąż zwrócona na to, co nas charakteryzuje, spostrzega to u drugich bardziej niż wszystko inne. Krótkowidz mówi o drugim: „Ależ on ledwo widzi”; suchotnik powątpiewa o stanie płuc najtęższego człowieka; brudas mówi o niedostatku kąpieli u innych; niepachnący twierdzi, że kogoś czuć; zdradzany mąż wszędzie widzi zdradzanych mężów; kobieta lekka kobiety lekkie; snob snobów. A przy tym każda przywara, jak każdy zawód, wymaga specjalnej wiedzy – i rozwija tę wiedzę – którą człowiek chętnie roztacza. Zboczeniec tropi zboczeńców15.

4

Gmina żydowska we Wrocławiu była jedną z trzech największych na terenie Niemiec. W roku 1910 liczba Żydów we Wrocławiu przekroczyła 20 tysięcy. Żydzi stanowili 4% ogółu ludności miasta, ale pośród studentów Uniwersytetu Wrocławskiego aż 16%. Liczby te wskazują, że wrocławscy Żydzi byli raczej zamożni i dbali o wykształcenie swoich dzieci. Miało to wpływ na ich późniejsze osiągnięcia naukowe.

Dzielnica żydowska znajdowała się na południowy zachód od Rynku. Przed II wojną światową funkcjonowało w mieście kilka synagog. Wojnę przetrwała tylko jedna, zwana synagogą Pod Białym Bocianem. Zasadniczą zmianę w sytuacji Żydów przyniosło zajęcie Śląska przez Prusy w 1741 roku. Królowie pruscy, opanowani przez ideały Oświecenia, stopniowo zrównywali Żydów w prawach politycznych. W roku 1790 ówczesny pruski minister do spraw Śląska zaproponował budowę wielkiej synagogi dla całej gminy żydowskiej. Władze chciały mieć lepsze rozeznanie w tym, co się dzieje wśród ludności żydowskiej, a przy okazji doprowadzić do likwidacji rozproszonych w wielu miejscach domów modlitwy. Żydzi nie byli chętni projektowi. Do jego realizacji doszło dopiero w roku 1826, gdy przedsięwzięciem zainteresowała się grupa liberalnych Żydów. Trzy lata później zakończono budowę świątyni i odbyło się w niej pierwsze nabożeństwo. Synagogę postawiono na działce przy ulicy św. Antoniego 35 w miejscu, gdzie znajdowała się wcześniej gospoda „Pod Białym Bocianem”. Nazwa gospody przeszła na świątynię.

Synagoga Pod Białym Bocia

Synagogę zaprojektował w stylu neoklasycystycznym niemiecki architekt Carl Ferdinand Langhans. W roku 1872 przejęli ją żydzi ortodoksyjni i w celu oddzielenia kobiet od mężczyzn dobudowali żelbetowe galerie. Kobiety miały wstęp wyłącznie na nie. W nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku bojówki nazistowskie zdemolowały świątynię. Inne synagogi w mieście zostały podpalone. Synagoga Pod Białym Bocianem przetrwała wyłącznie dlatego, że była otoczona innymi budynkami i napastnicy nie chcieli ryzykować pożaru całej dzielnicy. Została zwrócona gminie żydowskiej w 1996 roku.

Wnętrze synagogi

Jedną z bogatszych wrocławskich rodzin żydowskich była kupiecka rodzina Cassirerów, do której należała większość kamienic przy ulicy Mierniczej. W trakcie wojny nie uległy one poważniejszym zniszczenim, dzięki czemu zachowały swój wygląd z końca XIX wieku. Cassirerowie mieszkali nieopodal, w neorenesansowej kamienicy przy obecnej ulicy Komuny Paryskiej 62. W roku 1874 przyszedł na świat Ernst Cassirer. Na studia wyjechał do Berlina. Zaczął studiować prawo, ale uznał to za błąd i przeniósł się na filozofię. Studiował na kilku niemieckich uczelniach, by w końcu trafić do Marburga, gdzie znajdował się jeden z najsilniejszych ośrodków kantyzmu.

Immanuel Kant uważał, że przestrzeń i czas nie istnieją w świecie, lecz w umyśle. Są jak okulary, przez które oglądamy świat. Drzewa, zwierzęta, domy jawią się nam zawsze w określonej przestrzeni i czasie, ponieważ zawsze oglądamy je przez okulary przestrzeni i czasu. Na poparcie swojej tezy Kant przytaczał spostrzeżenie, że przestrzeń i czas różnią się kardynalnie od wszystkich rzeczy zmysłowych, gdyż w przeciwieństwie do nich są absolutnie stałe i jednolite. Ernst Cassirer w roku 1910 napisał książkę Substancja i funkcja, w której powtórzył rozumowanie Kanta:

 

Idealny układ osi, na który spoglądamy, zaspokaja w istocie fundamentalne żądanie niezależności od wszelkich sił zewnętrznych, którego wymaga „podstawowy układ współrzędnych”: jak bowiem siły te mogłyby oddziaływać na linie, na figury czysto geometryczne?16

 

Pytanie, którym Cassirer zakończył swój wywód, miało być retoryczne. Odpowiedź wydawała się oczywista: nie ma takich sił fizycznych, które mogłyby oddziaływać na linie albo na figury czysto geometryczne. Jakież musiało być zaskoczenie Cassirera, gdy dowiedział się, że Einstein udzielił właśnie odpowiedzi twierdzącej. Prędkość i masa zniekształcają czasoprzestrzeń. Teoria względności mogła okazać się dla kantystów intelektualnym ciosem. W roku 1921 Cassirer opublikował książkę O teorii względności Einsteina, broniącą kantyzmu. Pracę tę przesłał zresztą samemu Einsteinowi, który wyraził się o niej z aprobatą. Obaj myśliciele spotkali się wkrótce w Hamburgu, gdzie Cassirer był profesorem w Katedrze Filozofii, zaś Einstein przyjechał z wykładem gościnnym.

Cassirer zwracał uwagę, że z punktu widzenia współczesnej fizyki świat nie jest zbiorem rzeczy, lecz relacji matematycznych, wyrażanych przez liczby. Weźmy pod rozwagę taki przykład: zdrowy rozsądek podpowiada, że jedną z najbardziej stabilnych własności obiektów fizycznych jest ich masa. Iloczynem masy i prędkości jest pęd. Połączenie dwu założeń – stałości prędkości światła oraz zasady zachowania pędu – zmusiło Einsteina do manipulowania przy masie i sformułowania wniosku, że masa wzrasta wraz z prędkością. W pewnych układach odniesienia moja masa może wynosić setki, tysiące, miliony kilogramów, chociaż mój wygląd nie ulega żadnym zmianom. Masa nie jest własnością, lecz relacją. Cassirer w Substancji i funkcji zauważył, że już na gruncie mechaniki Newtona masę można traktować jako relację pomiędzy danym ciałem a otoczeniem. Masę „dołączamy do pojedynczego ciała, żeby zrozumieć całość jego możliwych zmian oraz jego zachowanie wobec impulsów zewnętrznych”17.

Jeżeli zaakceptujemy, że świat jest siecią relacji matematycznych, a jednocześnie zaakceptujemy teorię Einsteina, musimy uznać, że pewne relacje w najprostszy sposób opisuje geometria Euklidesa, inne zaś relacje – geometrie nieeuklidesowe. Świat wymusza zmiany okularów. Idąc na spacer, wystarczy założyć okulary geometrii Euklidesa, ale próbując zbadać, co dzieje się we wnętrzach gwiazd, lepiej użyć okularów geometrii hiperbolicznej.

 

Bowiem także tutaj doświadczenie w żaden sposób nie dostarcza podstawy aksjomatom geometrii, a jedynie dokonuje spośród nich – jako różnych możliwych logicznie systemów, z których każdy jest wyprowadzony w sposób ściśle racjonalny – wyboru, pod kątem konkretnego zastosowania w interpretacji zjawisk18.

 

Upraszczając koncepcję Cassirera, można porównywać ją do filmu Matrix. Świat, którego doświadczamy, podobnie jak w filmie braci Wachowskich, jest tylko ciągiem cyfr. Nasze umysły odczytują ciągi cyfr i nadają im znaczenie. Po lewej stronie widzę kolejno biurko, parapet i okno. Ta kolejność w przestrzeni (najbliżej biurko, najdalej okno) jest tylko sposobem, w jaki umysł odczytuje sieć relacji, którą tworzą cyfry. Co kryje się za ciągami cyfr? W filmie Matrix kryje się za nimi paskudny świat, w którym komputery hodują ludzi, by pozyskiwać z ich ciał energię. U kantystów kryje się rzecz sama w sobie. Kantyści uważają, że nie można o niej niczego powiedzieć. Nie da się też wykluczyć, że żadnej rzeczy samej w sobie nie ma. Istnieją ciągi cyfr, i tylko one.

5

Na południowym krańcu dzielnicy żydowskiej znajduje się plac Wolności. W kamienicy pod numerem piątym w latach osiemdziesiątych XIX wieku mieszkał Gustav Born – profesor anatomii i embriologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Prowadził badania nad żabami. Żona Gustava, Margarethe, pochodziła z bogatej rodziny żydowskich przemysłowców. Jej ojciec, Salomon Kauffmann, był właścicielem jednej z największych śląskich spółek – „Meyer-Kauffmann Textilwerke”. Losy obu rodzin ilustrują, w jaki sposób Żydzi starali się dostać do lokalnej elity – Bornowie przez naukę, Kauffmannowie przez majątek. Rodzina Kauffmannów była niechętna małżeństwu ich córki z Gustavem Bornem, gdyż ten był tylko ubogim asystentem, którego praca polegała głównie na inseminacji żabich jaj. Do tego po pracy pisał wiersze, prezentował się więc niezbyt poważnie. Mimo oporu ze strony rodziców małżeństwo zostało zawarte. W roku 1882 w kamienicy przy placu Wolności 5 przyszedł na świat Max Born. Gdy Max miał cztery lata, a jego siostra, Käthe, dwa, zmarła ich matka, w wyniku ataku kamicy żółciowej. Czternaście lat później na atak serca umarł ojciec.

Kamienica przy placu Wolności 5

Max ukończył najpierw gimnazjum Króla Wilhelma I, które mieściło się w budynku przy obecnej ulicy Pawłowa 22. Studiował na uniwersytetach we Wrocławiu, Heidelbergu, Zurychu i Getyndze. Przez cztery lata prowadził we Wrocławiu wykłady, po czym przeniósł się do Getyngi. Tamtejszy uniwersytet był wówczas jednym z najlepszych ośrodków matematycznych.

Dzielnica uniwersytecka Wrocławia znajduje się na północ od Rynku. Stojący przy placu Uniwersyteckim barokowy gmach Collegium Maximum ma aż 171 metrów długości. Skromna elewacja północna, od strony rzeki, kontrastuje z bogato zdobioną elewacją południową.

Collegium Maximum

W roku 1702 cesarz Leopold I powołał Akademię Leopoldyńską, którą prowadzili jezuici. W latach trzydziestych XVIII wieku z największym przepychem została urządzona Aula Leopoldyńska. Prusacy po wtargnięciu do Wrocławia zamknęli uczelnię, a w budynku Collegium Maximum urządzili kolejno lazaret, więzienie i magazyn żywności. W roku 1758 szkołę reaktywowano. W roku 1811 król Fryderyk Wilhelm III w miejsce dotychczasowej uczelni katolickiej powołał świecki Uniwersytet Wrocławski noszący imię króla.

Aula Leopoldyńska

W listopadzie 1925 roku Max Born udał się w podróż do Ameryki, gdzie miał wygłosić serię wykładów. Fizycy pracujący w tym czasie nad mechaniką kwantową dysponowali dużą liczbą równań matematycznych, ale nie potrafili nadać im fizycznego sensu. W równaniach tych pojawiały się liczby zespolone, funkcje falowe, macierze etc. Nie bardzo jednak było wiadomo, do czego się odnoszą. Erwin Schrödinger próbował odnosić je do pakietów fal, które miały jego zdaniem zastąpić tradycyjne cząstki. Gdyby miał rację, mechanika kwantowa okazałaby się jedynie pewnym fragmentem mechaniki klasycznej, spokrewnionym z teorią drgań. Pierwszym, który zdał sobie sprawę, że mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją, był Max Born. Latem 1926 roku opublikował dwa artykuły, w których dowodził, że funkcji falowej nie da się przypisać żadnej fizycznej realności, ponieważ wyraża ona prawdopodobieństwo. Bornowi nie chodziło o to, że wskutek naszej niewiedzy zmuszeni jesteśmy mówić jedynie o prawdopodobieństwie (jak mówimy, dla przykładu, że jutro prawdopodobnie spadnie deszcz), lecz o to, że prawdopodobieństwo należy potraktować w ten sam sposób, jak traktowano dotąd obiekty fizyczne.

 

Cząstki poruszają się zgodnie z prawami probabilistycznymi, ale samo prawdopodobieństwo rozchodzi się zgodnie z prawem przyczynowym19.

 

W stosunku do mechaniki klasycznej nastąpiło odwrócenie ról. Okazało się, że obiekty matematyczne, takie jak prawdopodobieństwo, istnieją dokładnie w określonym czasie i przestrzeni, podczas gdy istnienie obiektów fizycznych jest, jeśli można wyrazić się w ten sposób, rozmyte. W roku 1954 Max Born otrzymał za swoje odkrycie Nagrodę Nobla.

Interpretacja Borna zyskała akceptację Duńczyka Nielsa Bohra, wiodącego prym wśród młodych fizyków. Określa się ją obecnie jako interpretację kopenhaską. Opublikowanie artykułów Borna zmieniło stosunek Einsteina do mechaniki kwantowej. O ile wcześniej wyrażał się o niej z życzliwością, od momentu powstania interpretacji kopenhaskiej stał się jej cierpkim krytykiem. W grudniu 1926 roku w liście do Maxa Borna Einstein pisał:

 

Mechanika kwantowa jest teorią wielce zajmującą. Niemniej jakiś wewnętrzny głos mówi mi, że nie jest ona tym, o co ostatecznie chodzi. Mimo tak znakomitych wyników teoria nie przybliża nas wcale do tajemnicy prajedni. Tak czy owak, jestem głęboko przeświadczony, że Bóg nie gra w kości20.

 

Pomimo że interpretacja kopenhaska została przyjęta przez większość fizyków, wielu wyrażało swoje niezadowolenie. Einstein sądził, że interpretacja ta została zaakceptowana wskutek naszej niewiedzy. Sugerował, że we wszechświecie muszą istnieć dodatkowe parametry, o których nic dotąd nie wiemy, a które wypełnią kiedyś probabilistyczne luki mechaniki kwantowej.

Gdybym miał polecić tylko jedną książkę na temat powstania mechaniki kwantowej, wskazałbym Czas Nielsa Bohra Abrahama Paisa. Szkielet tej książki stanowi co prawda życiorys Nielsa Bohra, ale w rzeczywistości jest to praca o tym, jak narodziła się mechanika kwantowa. Pokazuje – rok po roku, miesiąc po miesiącu – z jakimi problemami borykali się fizycy zajmujący się mechaniką kwantową i jak rozwiązanie jednego problemu przynosiło nowy problem, który musieli rozwiązać.

6

W roku 1908 została otwarta Hala Targowa, usytuowana tuż przed mostem prowadzącym na Wyspę Piaskową. Jej korpus został zaprojektowany przez niemieckiego architekta Richarda Plüddemanna, zafascynowanego gotykiem. Wnętrze, będące przejawem odważnego, wczesnego modernizmu, zaprojektował Heinrich Küster. Wykonane z żelbetu paraboliczne łuki, wspierające zadaszenie, wyglądają niczym żebra wielkiego dinozaura.

Wnętrze Hali Targowej

W finałowej scenie filmu Piękny umysł amerykański matematyk John Nash, którego rolę gra Russell Crowe, odbiera Nagrodę im. Nobla. W rzeczywistości, w roku 1994, Nagrodę im. Nobla z ekonomii odebrał nie jeden, lecz trzech matematyków, gdyż obok Nasha stali jeszcze Reinhard Selten oraz John Harsányi. Selten to wrocławianin. Ojciec Reinharda Seltena był ubogim Żydem. Prowadził we Wrocławiu drobny interes polegający na wypożyczaniu gazet za niewielką opłatą. Matka przyszłego noblisty była Niemką wyznania luterańskiego. Dzięki podwójnemu pochodzeniu małemu Reinhardowi udało się uniknąć obozu koncentracyjnego. Większość krewnych ze strony ojca zginęła w obozach. W roku 1942 zmarł ojciec Reinharda. Aby zwiększyć swe szanse na przeżycie, chłopiec przyjął chrzest w wyznaniu luterańskim. W szkole wykazywał duże zdolności matematyczne, lecz mimo to, gdy miał 14 lat, został z niej usunięty. Prawo III Rzeszy zakazywało mu dalszej nauki. Jako w połowie Żyd był przeznaczony, podobnie jak Polacy, jedynie do robót fizycznych. Gdy w styczniu 1945 roku Stalin rozpoczął ofensywę zimową, Selten musiał wraz z matką uciekać z Wrocławia, gdyż jako Niemcowi groziła mu śmierć z rąk Sowietów.

W jednej z początkowych scenPięknego umysłu John Nash siedzi wraz z kolegami w pubie. Trafia na wzrok pięknej blondynki i rozumuje: jeśli wszyscy spróbujemy poderwać blondynkę, osłabi to szansę każdego z nas. Koleżanki blondynki po czymś takim nie będą nami zainteresowane, bo nikt nie lubi być tylko substytutem. Nie ma sensu, aby każdy próbował poderwać najpiękniejszą blondynkę; chodzi raczej o to, aby każdy próbował poderwać kobietę właściwą – wtedy osiągnie najlepszy możliwy rezultat. Taka strategia w teorii gier nosi nazwę równowagi Nasha. Równowaga Nasha to stan, w którym jakakolwiek zmiana strategii jest niekorzystna dla każdego z graczy. Nash udowodnił, że każda gra o dowolnej sumie i ze skończoną liczbą strategii dla każdego gracza ma równowagę. Za to otrzymał Nobla.

Reinhard Selten rozszerzył dowód Nasha, wprowadzając pojęcie równowagi doskonałej. Równowaga gry jest doskonała wtedy i tylko wtedy, gdy wyznacza optymalną strategię dla wszystkich podgier w danej grze. Jeśli podrywanie nie odbywa się tylko przez jeden wieczór, ale jest rozciągnięte na wiele dni, i jeśli dla każdego dnia oddzielnie można wyznaczyć równowagę Nasha, wówczas dla całego procesu podrywania istnieje równowaga doskonała Seltena.

Gdyby wszyscy ludzie trzymali się równowagi Nasha, wszyscy osiągaliby możliwie najlepsze rezultaty swoich działań. Cel ten okazał się praktycznie niewykonalny, bo teoria gier opiera się na pewnych wątpliwych założeniach. Zakłada, że wszyscy gracze są racjonalni; że wszyscy gracze są przekonani, iż pozostali gracze są racjonalni; i że wszyscy gracze potrafią rozpoznać równowagę Nasha. W normalnym życiu żaden z tych postulatów nie funkcjonuje jak należy. Nash raczej lekceważył ten problem, za to Selten był nim głęboko przejęty, bo nie chciał uprawiać tylko czystej matematyki, ale rozwiązywać praktyczne problemy. Jako odpowiedź pojawiła się ekonomia behawioralna.

Głównym twórcą ekonomii behawioralnej był Daniel Kahneman. W 2002 roku otrzymał Nagrodę im. Nobla. Ekonomiści behawioralni skupili się na badaniu psychologicznych procesów podejmowania decyzji. Dlaczego ludzie nie wybierają strategii prowadzących do równowagi Nasha? Powodem jest nasza ewolucyjna przeszłość. Ludzkim postępowaniem kierują dwie zasady, które z punktu widzenia teorii gier są nieracjonalne. Po pierwsze, ludzie znacznie bardziej obawiają się stracić niż zyskać. Po drugie, ludzie przedkładają szybkie korzyści nad długofalowe. Naszym postępowaniem rządzą głównie uczucia, a te kształtowały się w dalekiej ewolucyjnej przeszłości, gdy życie ludzkie było nędzne i krótkie. Homo erectus, który dla niepewnego i przyszłego zysku narażał się na stratę, bywał bezlitośnie eliminowany, bo strata nawet niewielkich zasobów oznaczała często śmierć. Determinuje to nasze obecne zachowania: statystyczny homo sapiens dopiero wtedy zaryzykuje stratę, gdy przewidywany zysk będzie dwukrotnie wyższy od możliwej straty. W pewnym eksperymencie psychologicznym informowano lekarzy, iż proponowana terapia niesie 99% szans przeżycia pacjenta. W drugiej grupie lekarzy informowano ich, że terapia niesie ze sobą 1% ryzyka śmierci pacjenta. Odsetek medyków, którzy decydowali się podjąć terapię, był znacząco wyższy w pierwszej grupie. Nasza racjonalność dostosowana jest do życia na sawannie.

Jeden z najbogatszych wrocławskich kupców, Rudolf Petersdorff, zamówił u żydowskiego architekta Ericha Mendelssohna projekt nowoczesnego domu handlowego, który miał stanąć przy ulicy Szewskiej 6. W roku 1928 dom był gotowy. Początkowo nosił nazwę Domu Handlowego „Petersdorff”, później „Kameleon”. Dom ten jest przykładem wyrafinowanego modernizmu, eleganckiego i drogiego. Poziome pasy fasady zrobione są z trawertynu. Dzielą je brązowe gzymsy i wielkie tafle okien. Poziome linie ulegają zaokrągleniu w narożniku, który nadwieszony został nad skrzyżowaniem ulic. Dom Handlowy wyposażony był luksusowo. Do wykończenia wnętrz użyto japońskiej laki oraz drewna mahoniowego. Petersdorff wiedział, co robi. W komfortowych warunkach homo sapiens wydaje więcej pieniędzy. Jeśli sprzedawca chce zwiększyć swoją sprzedaż, nie powinien pytać klienta, czy chce coś kupić, leczco chce kupić. Sam sposób sformułowania pytania wpływa na sprzedaż.

Dom przy ulicy Szewskiej 6

Najciekawszą książką naukową omawiającą zagadnienia teorii gier wydaje mi się praca zbiorowa polskich autorów Konkurencja i kooperacja. Teoria gier w ekonomii i naukach społecznych. Z publikacji popularnonaukowych polecałbym Rynkowy umysł, której autor, Michael Shermer, omawia zagadnienia teorii gier w zderzeniu z wynikami ekonomii behawioralnej.

7

Na wschód od centrum miasta znajduje się dzielnica Szczytniki, która była pierwotnie osadą rybacką. Na przełomie wieków XVIII i XIX książę Friedrich Ludwig von Hohenlohe-Ingelfingen założył tu park. W XIX wieku powstał tor wyścigów konnych. W roku 1854 teren wykupiła gmina. Z uwagi na dynamiczny rozwój gospodarczy Wrocławia, wiążący się ze wzrostem ludności, władze miasta podjęły decyzję o wybudowaniu hali dużych rozmiarów, która służyłaby organizowaniu wystaw, uroczystości, występów, turniejów. Ostateczna decyzja zapadła w 1910 roku. Hala miała być gotowa na rok 1913, dla uczczenia setnej rocznicy zwycięstwa nad Napoleonem. Nazwno ją Halą Stulecia, lecz po II wojnie światowej przemianowano na Halę Ludową. Autorem projektu architektonicznego jest Max Berg.

Hala Ludowa

Berg urodził się w Szczecinie, ukończył berlińską Wyższą Szkołę Techniczną. Był architektem, którego myślenie głęboko przenikała filozofia pitagorejska. Pitagorejczycy uważali, że światem rządzą liczby. Pod wierzchnią warstwą chaotycznych wrażeń zmysłowych kryją się idealne proporcje, symetrie i miary. Berg wierzył, że nieuchronnie ujawnią się one w projektach architektonicznych, gdyż odzwierciedlają podstawowe, choć ukryte, cechy naszego wszechświata.

 

Przebadałem obecność proporcji w przekroju i rzucie zaprojektowanej przeze mnie Hali Stulecia. Byłem zdumiony pewnym faktem, mianowicie dokładnością różnorodnych proporcji, które niosła w sobie ta budowla. Zarówno rzut, jak i przekrój oraz widok ogólny zostały wykonane według miary oka, tzn. niedokładnie, a jednak jawiły się tam kwadratury i triangulacje. Fakt ten utwierdził mnie w przekonaniu, że w taki sam sposób powstał układ proporcji w starożytnych budowlach21.

 

Pruski Urząd Budowlany w Berlinie odmówił zatwierdzenia projektu, gdyż uznał go za zbyt niebezpieczny. Dopiero po potwierdzeniu obliczeń przez berlińskiego profesora statyki Heinricha Müllera przystąpiono do jego realizacji. Rozpiętość kopuły, wynosząca 65 metrów, stanowiła światowy rekord. Dla porównania, rozpiętość kopuły Panteonu to 44 metry, a świątyni Hagia Sophia 31 metrów. Kopuła w kształcie koła wznosi się na czterech arkadach tworzących grecki krzyż. Filary arkad zostały zaprojektowane na planie kwadratów. Budowlę wykonano z żelbetu, który pozostawiono w stanie surowym, co nadało wnętrzu brutalistycznego sznytu. Dla Berga ważniejsza od zdobień była forma. Hala miała nawiązywać do budowli monumentalnych – piramid, zigguratów, katedr. „Myślałem, aby dać tej budowli wykonanej w nowoczesnym materiale odpowiednią formę przestrzenną, kształt przesiąknięty duchem gotyckim”22.

Kopuła Hali Ludowej

Gdy hala była gotowa i pozostawało jedynie zdjąć rusztowania, robotnicy odmówili ich rozebrania, twierdząc, że dach musi się zawalić. Wówczas Berg wszedł na najwyższe rusztowanie i zaczął demontować je własnoręcznie. Widząc to, robotnicy pospieszyli mu z pomocą. Matematyka okazała się większa od ludzkiej wyobraźni.