Powstanie styczniowe - zbiorowa praca - ebook

Powstanie styczniowe ebook

zbiorowa praca

3,7

Opis

Powstanie styczniowe 1863 to antologia utworów prozatorskich oraz poezji, jakie dało polskiej literaturze największe z polskich powstań narodowych. Nie tylko pokładano w nim nadzieję na niepodległość, ale również widziano szansę na modernizację Polski. Bohaterstwo i poświęcenie powstańców wywarły wielki wpływ na polską kulturę narodową. Niniejsza publikacja prezentuje utwory m. in. Elizy Orzeszkowej, Henryka Sienkiewicza oraz Józefa Piłsudskiego, jak i kardynała Stefana Wyszyńskiego. Zawiera pieśni powstańców, w tym Mieczysława Romanowskiego – poety, który zginął bohaterską śmiercią podczas walk o wolność.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 105

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,7 (3 oceny)
1
1
0
1
0

Popularność




Okładka

Karta tytułowa

Leszek Żebrowski

Powstanie styczniowe

Po utracie niepodległości przez I Rzeczpospolitą i dokonanych rozbiorach jej terytorium (1772-1795) nie ustawały próby odbudowy państwa, choćby w ograniczonej postaci. Najbardziej sprzyjające warunki zaistniały już wkrótce, w epoce napoleońskiej. Choć Polacy gremialnie opowiedzieli się za cesarzem Napoleonem, dając ogromny wkład wojenny w jego politykę podbojów Europy, nie zaowocowało to adekwatnymi korzyściami. Powołał on z części ziem zaboru pruskiego i austriackiego zaledwie Księstwo Warszawskie (1807-1815), ale nawet w nazwie nie dopuścił do odbudowy Polski i zaspokojenia niepodległościowych aspiracji Polaków. Po klęsce jego polityki zaborcy zgodzili się na utworzenie Królestwa Polskiego (na kongresie wiedeńskim w 1815 r.) połączonego unią personalną z Rosją, ale na terytorium znacznie mniejszym niż Księstwo Warszawskie. Królestwo cieszyło się znaczną autonomią, miało własny sejm, wojsko i rząd, mogło być zatem w przyszłości, w sprzyjających warunkach, zalążkiem odbudowy Rzeczypospolitej w poprzedniej postaci.

Jednakże wszelkie swobody polityczne i obywatelskie były od początku ograniczane przez władze carskie. Było oczywiste, że prawdziwym celem caratu jest likwidacja polskiej państwowości i unifikacja tych ziem z Imperium Rosyjskim. W związku z tym narastało niezadowolenie, nasilały się żądania przestrzegania konstytucji oraz postulat przeprowadzenia tzw. rozszerzenia wewnętrznego, czyli wypełnienia obietnicy przyłączenia do Królestwa reszty ziem polskich, zabranych przez Rosję w kolejnych rozbiorach.

Splot czynników wewnętrznych oraz sprzyjająca sytuacja międzynarodowa (rewolucje we Francji i Belgii w 1830 r. — co było sygnałem osłabienia systemu wiedeńskiego) doprowadziły do wybuchu działań powstańczych i regularnej wojny z Rosją w latach 1830-1831. Na skutek ogromnej przewagi wojsk rosyjskich, wrogiej postawy pozostałych państw rozbiorowych oraz braku zainteresowania sprawą polską zachodnich mocarstw europejskich Polacy ponieśli klęskę. W wyniku czego, autonomia Królestwa Polskiego stała się w gruncie rzeczy fikcją, zniesiono konstytucję, odrębność armii i samorządów, nastąpiła wieloletnia militaryzacja i upadek gospodarczy. Język rosyjski stał się językiem urzędowym.

Mimo to po upadku powstania listopadowego obszar Królestwa Polskiego w dalszym ciągu najbardziej sprzyjał rozwojowi tajnych organizacji niepodległościowych. W pozostałych zaborach, na skutek niezwykle surowej polityki władz pruskich i austriackich, takie działania były z góry pozbawione wszelkich szans powodzenia.

Po przegranej przez Rosję wojnie krymskiej (1853-1856), na upokarzających ją warunkach, wzmogły się działania konspiracyjnych organizacji polskich. Żyło wówczas pokolenie, które pamiętało czasy napoleońskie, czasy sprzed powstania listopadowego, gdy istniały jeszcze liczne polskie instytucje i były nadzieje powrotu do Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. Co więcej, w tym czasie żyli jeszcze ludzie urodzeni w wolnej Polsce, którzy krzewili tęsknotę za utraconą wolnością.

Narastało wrzenie we wszystkich warstwach społecznych. Władze carskie stosowały coraz bardziej krwawe represje, wprowadzając stan wojenny (1861 r.) w odpowiedzi na jawne, liczne manifestacje patriotyczne. W wyniku stłumienia pokojowej demonstracji na Placu Zamkowym w Warszawie, zginęło 100 osób, kilkaset zostało rannych. Na skutek stale rosnącej liczby ofiar biernego oporu i wzmożonych represji, rosyjskich Kościół katolicki wprowadził żałobę narodową. Demonstracje i manifestacje patriotyczne obejmowały coraz większy obszar, objęte nimi było już nie tylko Królestwo Polskie, ale także ziemie zabrane i wcielone do Rosji.

W odpowiedzi na to władze carskie postępowały jeszcze brutalniej, pacyfikując nawet wiernych w kościołach podczas patriotycznych mszy i dokonując tam aresztowań, m.in. aresztowano 1878 wiernych w katedrze św. Jana w Warszawie. W konsekwencji tych wydarzeń, administratorzy diecezji zamknęli wszystkie kościoły i kaplice warszawskie.

Coraz bardziej śmiałe żądania przeprowadzenia reform politycznych, ustrojowych i gospodarczych prowadziły do wysuwania postulatów odbudowy państwa polskiego w granicach przedrozbiorowych, całkowicie niezawisłego od Rosji.

Utworzyły się dwa obozy konspiracyjne. Jednym z nich byli „czerwoni", grupujący najbardziej radykalne środowiska patriotyczne, dążący do szybkiego wybuchu powstania przeciwko Rosji. Obóz ten liczył około 25 tysięcy spiskowców, a swymi wpływami obejmował przede wszystkim ziemie zaboru rosyjskiego, mając swe ekspozytury także na terenie pozostałych zaborów i na emigracji. Przygotowania do otwartej walki z Rosją były mocno zaawansowane. Obozem „czerwonych" kierował Komitet Centralny Narodowy, na jego czele stanął generał Jarosław Dąbrowski. W lipcu roku 1862 została powołana Organizacja Narodowa (na terenie wszystkich zaborów), której celem było wywołanie powstania i odbudowa Rzeczypospolitej w jej historycznych granicach. Termin gotowości do powstania wyznaczono na wiosnę następnego roku.

Równolegle do obozu „czerwonych" kształtowała się konspiracja niepodległościowa w środowiskach bardziej zachowawczych, ziemiańskich i wśród bogatego mieszczaństwa. Dla odróżnienia i podkreślenia jej zachowawczego charakteru została nazwana obozem „białych". Działał on w oparciu o jawne struktury Towarzystwa Rolniczego na terenie Królestwa Polskiego oraz ziem zabranych. Ich postulaty były podobne do postulatów obozu „czerwonych", jednakże przewidywali przeprowadzenie reform agrarnych (uwłaszczenie chłopów) za odpowiednim odszkodowaniem. Natomiast wybuch powstania usiłowali odsunąć na dalsze lata, w celu powiększenia sił strony polskiej.

W tym samym czasie wzmogły się działania rosyjskich i polskich organizacji spiskowych, walczących z caratem. Podejmowały one działania przeciwko wysokim funkcjonariuszom aparatu carskiego, przeprowadzały również próby (nieudane) likwidacji Aleksandra Wielopolskiego, naczelnika Rządu Cywilnego Królestwa Polskiego, który – z jednej strony podejmując działania na rzecz pacyfikacji nastrojów niepodległościowych, z drugiej szukając dróg porozumienia z obozem „białych" – postrzegany był jako narzędzie cara i stanowił istotną przeszkodę w realizacji planów powstańczych. Podjął on faktyczne działania w tej sprawie, zarządzając tzw. „brankę" – imienny pobór do wojska carskiego, co miało nastąpić w połowie stycznia 1863 r. Na listach proskrypcyjnych znaleźli się przede wszystkim aktywni konspiratorzy (w liczbie 12 tysięcy), co miało całkowicie sparaliżować ich plany. W związku z tym już 3 stycznia Komitet Centralny Narodowy zarządził wybuch powstania z chwilą ogłoszenia branki, choć przygotowania nie były jeszcze ukończone.

Branka, na skutek wezwań konspiratorów, została całkowicie zbojkotowana. Komitet Centralny Narodowy, kierowany przez „czerwonych", ogłosił manifest o wybuchu powstania, i powołał Tymczasowy Rząd Narodowy. Na jego czele stanął Stefan Bobrowski, zaledwie 23-letni działacz niepodległościowy. Jednym z pierwszych dekretów Komitet Centralny Narodowy zarządził uwłaszczenie chłopów (aby ich powiązać z działalnością niepodległościową) oraz obiecał nadanie ziemi tym bezrolnym, którzy wezmą udział w walkach. Powołani zostali naczelnicy wojskowi w województwach, którym miały podlegać lokalne władze wszystkich szczebli.

Manifest wzywał narody Rzeczypospolitej do wspólnej walki:

Do broni więc, Narodzie Polski, Litwy i Rusi, do broni, bo godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty. A teraz odzywamy się do Ciebie, Narodzie Moskiewski: tradycyjnym hasłem naszym jest wolność i braterstwo Ludów, dlatego też przebaczamy Ci nawet mord naszej Ojczyzny, nawet krew Pragi i Oszmiany, gwałty ulic Warszawy i tortury lochów Cytadeli.

Przebaczamy Ci, bo i Ty jesteś nędzny i mordowany, smutny i umęczony, trupy dzieci Twoich kołyszą się na szubienicach carskich, prorocy Twoi marzną na śniegach Sybiru. Ale jeżeli w tej stanowczej godzinie nie uczujesz w sobie zgryzoty za przeszłość, świętych pragnień dla przyszłości, jeżeli w zapasach z nami dasz poparcie tyranowi, który zabija nas, a depcze po Tobie! biada Ci, bo w obliczu Boga i świata całego przeklniemy Cię na hańbę wiecznego poddaństwa i mękę wiecznej niewoli, i wyzwiemy na straszny bój zagłady, bój ostatni europejskiej cywilizacji z dzikim barbarzyństwem Azji.

W tym czasie na ziemiach Królestwa Polskiego stacjonowała potężna armia rosyjska, licząca 100 tysięcy żołnierzy, dysponująca artylerią oraz niezwykle wiernymi caratowi pułkami kozackimi.

Powstańcy mogli im przeciwstawić jedynie nieregularne oddziały partyzanckie, słabo uzbrojone i niewyszkolone, podzielone na grupy liczące od kilkuset do około 3,5 tysięcy żołnierzy. Kierownictwo powstania było skłócone, nie miało jasnego planu walki i działań, które nie były należycie koordynowane. Mimo to początkowo powstańcy odnosili spektakularne sukcesy, nadrabiając braki w uzbrojeniu i wyszkoleniu brawurą i chęcią walki, i uderzali na pomniejsze garnizony rosyjskie.

Zaczęto wydawać prasę powstańczą („Strażnica" i „Wiadomości z Pola Bitwy"). Przywódca Rządu Narodowego Stefan Bobrowski ogłosił odezwy: „Do braci Litwinów" oraz „Do braci Rusinów", wskrzeszając dawne tradycje I Rzeczypospolitej, usiłując tym samym maksymalnie rozszerzyć zasięg powstania, aby powstrzymywać siły rosyjskie walkami z dala od ziem Królestwa Polskiego. Spowodowało to wzniecenie działań powstańczych na tamtych terenach, ale ich skala i zasięg nie były na tyle duże, aby wiązać dużą liczbę wojsk rosyjskich.

Władze carskie przywróciły (zawieszony niedawno) stan wojenny, powołały sądy wojenno-polowe, masowo wydające wyroki śmierci na powstańców. Siły rosyjskie, otrzymawszy rozkazy koncentracji, wycofywały się z mniej znaczących garnizonów, aby działać w składzie co najmniej dwóch batalionów, a tym samym utrudniając przeprowadzanie ataków stronie polskiej. Doszło do opuszczenia przez wojska rosyjskie 14 miast powiatowych, a wygospodarowane w ten sposób jednostki miały tworzyć mobilne kolumny, zdolne do podjęcia na dużą skalę działań zaczepnych przeciwko powstańcom.

Na wodza powstania „czerwoni" wyznaczyli Zygmunta Padlewskiego, jednak jego niepowodzenia w województwie płockim spowodowały, że już po kilku dniach (26 stycznia) na dyktatora powstania mianowano Ludwika Mierosławskiego, który przebywał w tym czasie w Paryżu i dopiero 17 lutego dotarł na teren zaboru rosyjskiego. Po dwóch przegranych potyczkach udał się ponownie do Paryża i choć powrócił po dwóch tygodniach, nie miał już szans na objęcie poprzedniej funkcji.

W marcu 1863 r. do powstania przyłączył się już oficjalnie obóz „białych" (wspomagany głównie przez Francję), nadając mu nową dynamikę i obejmując jego kierownictwo, dysponuje bowiem znacznie bardziej wykwalifikowanymi kadrami dowódczymi i politycznymi. Wkrótce zresztą obóz „czerwonych" został pozbawiony czołowych przywódców — Stefan Bobrowski zginął 12 kwietnia w bezsensownym pojedynku na pistolety (jako skrajny krótkowidz nie miał w nim żadnych szans), a 27-letni generał Zygmunt Padlewski (naczelnik Warszawy i powstania w guberni płockiej) dostał się w ręce rosyjskie po walce pod Borzyminem. Rozstrzelano go 15 maja w Płocku.

Dowództwo wojsk powstańczych objął doświadczony generał Marian Langiewicz, który już wcześniej wsławił się zwycięskimi walkami z wojskami rosyjskimi. Jednak po kolejnych porażkach z przeważającymi siłami wroga przekroczył granicę austriacką i tam został uwięziony. Po dwóch latach spędzonych w twierdzy udał się na emigrację, a następnie wstąpił do armii tureckiej.

Zbrojne oddziały powstańców nie miały już szans w bezpośrednich starciach z lepiej wyszkolonymi i uzbrojonymi wojskami rosyjskimi. Działania zbrojne przybrały charakter ściśle partyzancki i polegały na atakowaniu z zaskoczenia mniejszych oddziałów rosyjskich.

Władze powstania tworzyły w konspiracji własne struktury państwowe (zwane państwem „tajemnym", które z założenia miały z czasem objąć wszystkie terytoria Rzeczypospolitej sprzed rozbiorów), wykorzystując patriotyczne, antyrosyjskie nastroje wśród ludności cywilnej i administracji.

Naczelnicy cywilni (wojewódzcy i powiatowi), pozostając w ścisłej konspiracji, mieli obowiązek wykonywania poleceń podziemnego rządu, egzekwowania podatków na rzecz powstania, sprawowania doraźnej administracji, opiekowania się rodzinami poległych i aresztowanych powstańców. Do ich obowiązków należały także sprawy propagowania celów powstania, utrzymywanie powstańczej poczty, organizowanie zaopatrzenia (w broń, amunicję, żywność, lekarstwa) dla walczących jednostek. Tworzono listy osób wrogo nastawionych do powstańców i współpracujących z wojskami rosyjskimi.

Dochodziło również do aktów niezwykłej lojalności urzędników wobec władz powstańczych. I tak polski personel Banku Polskiego przekazał 9 czerwca 1863 r. na Placu Bankowym, wobec licznie zgromadzonych mieszkańców Warszawy, zasoby Kasy Głównej Królestwa Polskiego, zasilając powstanie ogromną kwotą 3,6 mln złp, 500 tys. rubli i listami zastawnymi.

Władzę nad powstaniem przejmowały coraz to inne osoby z obu obozów zarówno „czerwonych", jak i „białych", usiłując podtrzymywać walczące w terenie partie zbrojne. 2 czerwca 1863 r. zostały powołane trybunały rewolucyjne, przeznaczone do osądzania pilnych spraw politycznych. 17 października dyktatorem powstania mianowano Romualda Traugutta, wcześniej awansowanego za zasługi wojskowe do stopnia generała. Przystąpił on energicznie do reorganizacji szczuplejących sił powstania, odstępując od ich podziału terytorialnego (na województwa i lokalne oddziały zbrojne), tworząc w ich miejsce cztery korpusy powstańcze z podziałem na dywizje i pułki. Nadał im, w wyniku wprowadzonej reformy, strukturę ściśle wojskową.

Wobec braku zdecydowanego poparcia dla powstania na scenie europejskiej, które ograniczało się wyłącznie do ogólnikowych działań dyplomatycznych (poza osamotnioną Francją), traciło ono szanse powodzenia. Prusy od początku zajęły postawę wrogą, obawiając się rozszerzenia działań na swe terytorium i utraty zdobytych wcześniej na Polsce ziem. Austria, po początkowych wahaniach, ostatecznie powróciła do sojuszu państw zaborczych. Wprawdzie europejska opinia publiczna od początku była bardzo przychylna sprawie polskiej, nie zdołała jednak wpłynąć na swe rządy w celu zmiany ich stanowiska, polegającego na neutralności, co było przyzwoleniem dla Rosji na stłumienie powstania. Stany Zjednoczone toczyły wówczas wojnę domową. Dyplomaci Unii (Północy) przeciwstawili się wystąpieniom politycznym w Europie na rzecz poparcia polskiego powstania i ogłosili, że popierają „liberalną Rosję przeciwko reakcyjnej, katolickiej i despotycznej Polsce".

Zdecydowanie brzmiał na tym tle głos papieża Piusa IX, który 24 kwietnia 1864 r. powiedział: „…sumienie mnie nagli, abym podniósł głos przeciwko potężnemu mocarzowi, którego kraje rozciągają się aż do bieguna… Monarcha ten prześladuje z dzikim okrucieństwem naród polski i podjął dzieło bezbożne wytępienia religii katolickiej w Polsce". Wezwał Kościół katolicki do modlitw za Polskę. Papież dysponował jedynie siłą moralną, a na prawosławnym samodzierżawiu rosyjskim nie robiło to żadnego wrażenia.

We wrześniu 1863 r. powstańcy dokonali nieudanego zamachu na carskiego namiestnika Królestwa Polskiego, generała Fiodora Berga. Działania zbrojne w terenie zanikały jednak, rozbijane w walkach oddziały powstańcze przestawały istnieć lub odtwarzały się w ograniczonych składach liczebnych. Granice między Królestwem a Prusami i Austrią były bardzo ściśle strzeżone przez obie strony, przez co niemożliwe stawało się przemycanie broni i amunicji oraz przedostawanie się do powstańców nowych oddziałów, formowanych na terenie Prus i Galicji.

Dyktator generał Traugutt wciągał do walki ludność chłopską, co przynosiło bardzo wymierne efekty. Jednakże ukaz carski z 2 marca roku 1864 o uwłaszczeniu i przyznaniu chłopom ziemi przez nich użytkowanej na własność spowodował, że stracili oni zainteresowanie sprawą narodową, zyskując od zaborcy przywileje stanowe.

Najdłużej w terenie, tocząc ciągłe walki i potyczki, utrzymał się powstańczy oddział ks. Stanisława Brzóski na Podlasiu. W stopniu generała był on naczelnym kapelanem sił powstańczych. Jego oddział został rozbity przez Rosjan dopiero w końcu grudnia 1864 r. Ks. Brzóskę ujęto (wraz z adiutantem) w kwietniu roku następnego. Skazany na karę śmierci, został powieszony 23 maja 1865 r. na rynku w Sokołowie Podlaskim, w obecności 10 tysięcy mieszkańców.

W powstaniu styczniowym wzięło udział około 200 tysięcy żołnierzy i konspiratorów, przy czym oddziały zbrojne jednorazowo liczyły 20-30 tysięcy ludzi. Straty były na bieżąco uzupełniane ochotnikami. Należy podkreślić, że sympatia, okazywana Polakom przez europejską opinię publiczną, skutkowała napływem ochotników z wielu państw Europy. Najwięcej było wśród nich Włochów, których pokaźny oddział, liczący 600 żołnierzy, zorganizował syn Giuseppe Garibaldiego — Menotti. Ich dowódcą został Francesco Nullo (zginął w walkach z oddziałami rosyjskimi), ale nie brakowało też Rosjan, przeciwników caratu (w tym oficerów wojsk carskich), Francuzów, Niemców… Wielu z nich — o ile uniknęli krwawych represji — osiadło później w Polsce, pozakładało tu rodziny i wtopiło się w polskie społeczeństwo, kultywując tradycję powstańczą i ciesząc się szczególnym szacunkiem. Wśród nich był np. Serafino Povallo, który osiadł na Śląsku z żoną Agnieszką, Polką. Został hurtownikiem włoskiego jedwabiu. Podczas plebiscytów śląskich przeznaczył cały majątek na propagowanie polskości Śląska.

Bilans powstania styczniowego był niezwykle tragiczny. Oddziały i partie powstańcze stoczyły łącznie 1229 bitew i potyczek z wojskami carskimi. Olbrzymia ich część miała miejsce na terenie Kongresówki, ponad 200 na terenie Litwy, kilkadziesiąt na terenach ziem zabranych, gdzie były liczne skupiska ludności polskiej.

Bezpośrednie straty strony polskiej to około 30 tysięcy powstańców poległych w walkach i dziesiątki tysięcy rannych. Około tysiąca powstańców stracono jeszcze w trakcie walk na mocy wyroków rosyjskich sądów doraźnych. Aż 38 tysięcy ujętych powstańców zesłano na katorgę, a zaledwie 10 tysięcy zdołało przedostać się na emigrację. Niektóre pacyfikacje, jak np. w Wilnie, dokonane przez osławionego generała Michaiła Murawjowa, nawet na tle ówczesnych represji carskich były wyjątkowo drastyczne. Nałożył on ogromne podatki na majątki szlacheckie, wsie podejrzane o sprzyjanie powstańcom nakazywał palić. Prawie 200 powstańców rozkazał powiesić (stąd jego przydomek „Wieszatiel"). Zsyłanym na Sybir i wysiedlanym z miejsca zamieszkania konfiskowano majątki.

Niezwykle dotkliwe były następstwa powstania we wszystkich sferach życia. Autonomia Królestwa Polskiego została bezpowrotnie zniesiona, zlikwidowano Królestwo — w jego miejsce utworzono Przywiślański Kraj. Skasowana została Szkoła Główna Warszawska. Miasta, które czynnie poparły powstanie, zostały pozbawione praw miejskich i popadały w ruinę. Zlikwidowano Bank Polski (jako znak pewnej odrębności od rosyjskiego systemu finansowego), zamknięto klasztory katolickie, skonfiskowano 1660 majątków ziemskich i rozdano carskim urzędnikom i oficerom. Rozpoczęła się bardzo intensywna rusyfikacja ziem polskich, także tych, które nie były ogarnięte walkami zbrojnymi.

5 sierpnia 1864 r. na stokach Cytadeli w Warszawie powieszono ostatnich przywódców powstania: Romualda Traugutta, Romana Żulińskiego, Józefa Toczyskiego, Rafała Krajewskiego i Jana Jeziorańskiego.

Echem powstania styczniowego było powstanie zabajkalskie, które wybuchło w czerwcu 1866 r., przeprowadzone przez polskich zesłańców. Utworzyli oni 700-osobowy Syberyjski Legion Wolnych Polaków. Jednakże bardzo słabo uzbrojeni, już po kilku dniach zostali rozgromieni przez wojska carskie. Duża ich część zginęła w walce, kilku stracono, reszcie wymierzono drastyczne kary.

Po upadku powstania w społeczeństwie polskim nastał okres długiej żałoby. Noszono czarne ubrania i krzyżyki, ograniczano życie towarzyskie i zabawy, unikano kontaktów z przedstawicielami władz carskich. Zmiany, które następowały pośpiesznie na skutek restrykcyjnych posunięć władz rosyjskich, były widocznym znakiem kresu dawnej Rzeczypospolitej.

Epoka powstania styczniowego zaowocowała licznymi błogosławionymi i świętymi Kościoła katolickiego wśród jego uczestników, co świadczy, że było to pokolenie niezwykle uduchowione.

Przez następne generacje wydarzenia lat 1863-1865 inspirowały pisarzy, poetów, malarzy, muzyków, których twórczość podsycała tradycje patriotyczne i wprowadzała do narodowego etosu bohaterów powstania i ich czyny.

Na etosie powstania styczniowego wykształciły się dwie różne tradycje. Jedna z nich, pozytywistyczna, w założeniach miała długotrwałą pracę organiczną, która z czasem doprowadziła do powstania Ligi Polskiej i trójzaborowej Ligi Narodowej. Druga, romantyczno-socjalistyczna, nawiązywała wprost do działań insurekcyjnych i w nich nadal widziała dalszą walkę o odzyskanie niepodległości.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. nieliczni już weterani powstania styczniowego uzyskali status żołnierzy Wojska Polskiego. Nosili specjalne fioletowe mundury i czapki rogatywki ze srebrnym orłem lub biało-czerwoną kokardą, która była ich znakiem rozpoznawczym podczas walk. Otrzymali państwowe pensje, zostali odznaczeni orderami Virtuti Militari. Cieszyli się niezwykłym szacunkiem w społeczeństwie. W grudniu 1919 r. było ich jeszcze 3644.

W 1930 r. ustanowiono specjalnie dla nich Krzyż Niepodległości, który otrzymało 365 weteranów. Dwaj ostatni z nich dożyli lat czterdziestych XX wieku Był to Mamert Wandalli, zmarły w 1942 r., i Feliks Bartczak, który zmarł w 1946 r. w wieku stu lat.

Idźmy! Śpiewy powstańcze 1863

Edward Słoński

A GDY NA WOJENKĘ

A gdy na wojenkę szli Ojczyźnie służyć, Wicher wiał od pola, od rozstajnych dróg, Niebo się nad nimi zaczynało chmurzyć, Pod gradową chmurą krakał czarny kruk.

Nikt im iść nie kazał, poszli, bo wiedzieli, | Po co idą walczyć, komu spłacać dług; | Nikt im iść nie kazał, poszli, bo tak chcieli, | Bo takie dziedzictwo wziął po dziadach wnuk.

A gdy ciemną nocką, kędyś po ugorze | Szedł po rannej rosie głuchy armat huk, | Ktoś się cicho modlił w murowanym dworze, | Ktoś w bielonej izbie głową bił o próg.

Mieczysław Romanowski, Stanisław Duniecki

CO TAM MARZYĆ!

Co tam marzyć o kochaniu, O bogdance, o róż rwaniu — Dla nas nie ma róż. My — jak ptacy na wędrówce — Dziś tu, jutro na placówce Może staniem już.

REF.: Co śni serce, niech raz prześni!

W twarde życie twarde pieśni Niech wiodą jak w tan. A miast ręce rękojeści Szczery uścisk gdy obwieści Z niebios chwilę Pan.

Szczęście, dola później może — | Ach! lecz tylko ty wiesz, Boże, |Co tam zdybie nas. | Ty wiesz, komu uśmiech miły, | Komu kwiaty na mogiły | Niesie przyszły czas. |

REF.: Co śni serce…

Anonim

PIEŚŃ KATORŻNIKÓW

Nie dbam jaka spadnie kara: Mina, Sybir czy kajdany; Zawsze ja wierny poddany Pracować będę na cara.

W minach, kruszec kując młotem, | Pomyślę: ta mina szara, — | To żelazo — z niego potem | Zrobi ktoś topór na cara;

Gdy będę na zaludnieniu, | Pojmę córeczkę Tatara: | Może w mojem pokoleniu | Zrodzi się Palen na cara.

Gdy w koloniach osiędę: | Ogród zorzę, grzędy skopię, | A na nich co rok siać będę | Same lny, same konopie.

Z konopi ktoś zrobi nici, — | Srebrem obwita nić szara | Może się kiedyś poszczyci, | Że będzie szarfą dla cara.

Anonim

PIEŚŃ AKADEMIKÓW WARSZAWSKICH

Zgasły naszych nadziei promienie Zanim zorza zaświeci nam blada Stańmy jako upiorów gromada, We krwi wrogów nasyćmy pragnienie.

Wzgardźmy życiem tem nędznie pędzonem, | Nam pioruny niech grają i gromy, | A na niebie od łuny czerwonem, | Anioł śmierci przeleci widomy. […]

Czas już skargi i żale porzucić, | Bo wstyd czoła już od nich nam pali, | Czyż nie lepiej się zemstą rozjuszyć | W krwi niemieckiej i ścierwach Moskali.

W noc spokojną, do domów wpadniemy, | Gdzie szczęśliwi cichemi śpią snami, | Naszą pieśnią ich spokój skłóciemy, | Niech się zerwą, niech idą za nami.

Więc gdy zgasły nadziei promienie, | Zanim zorza zaświeci nam blada | Stańmy jako upiorów gromada, | We krwi wrogów nasyćmy pragnienie.

Władysław Ludwik Anczyc

PIEŚŃ STRZELCÓW

Hej, strzelcy wraz, nad nami orzeł biały, A przeciw nam śmiertelny stoi wróg, Wnet z naszych strzelb śmiertelne zagrzmią strzały, A lotem kul skieruje Zbawca Bóg! Więc gotuj broń i kule bij głęboko, O ojców grób bagnetów poostrz stal, Na odgłos trąb twój sztucer bierz na oko, Hej baczność! cel, i w łeb lub serce pal!

REF.: Hej trąb, hej, trąb Strzelecka trąbko w dal! A kłuj, a rąb I w łeb lub serce pal!

Wzrósł liściem bór, więc górą wiara strzelcy, | Masz w ręku broń, a w piersi święty żar, | Hej Moskwa tu, a nuże tu wisielcy, | Od naszych kul nie schroni kniaź ni car. | Raz przecie już zabrzmiały trąbek dźwięki, | Lśni polska broń jak złotych kłosów fal, | Dziś spłacim łzy sióstr, matek i wdów jęki, | Hej baczność! cel i w łeb lub serce pal!

REF.: Hej trąb…

Chcesz zdurzyć nas, oszukać chcesz nas czule, | Plujem ci w twarz za morze twoich łask, | Amnestyą twą owiniem nasze kule, | Odpowiedź da huk armat, kurków trzask. | Do Azyi precz potomku Dżyngis-chana, | Tam żywioł twój, tam ziemia carskich gal. | Nie dla cię, nie, krwią polską ziemia zlana, | Hej baczność! cel i w łeb lub serce pal!

REF.: Hej trąb…

Do Azji precz tyranie, tam siej mordy, | Tam gniazdo twe, tam panuj, tam twa śmierć, | Tu Polska jest, tu zginiesz i twe hordy, | Lub naród w pień wymorduj, wysiecz, zgnieć. | O Boże nasz! o Matko z Jasnej Góry! |Błogosław nam, niech korne łzy i żal | Przebłaga Cię, niewoli zerwij sznury, | Hej baczność! cel i w łeb lub serce pal!

REF.: Hej trąb…

Włodzimierz Wolski

MARSZ ŻUAWÓW

Nie masz to wiary, jak w naszym znaku! Na bakier fezy, do góry wąsy — Śmiech — i manierek brzęk na biwaku, W marszu się idzie, jak gdyby w pląsy. Lecz gdy bój zawre, to nie na żarty Znak i karabin do ręki bierzem. A Polak, w boju kiedy uparty, Stanie od razu starym żołnierzem.

REF.: Marsz, marsz Żuawy! Na bój, na krwawy, Święty a prawy — marsz, Żuawy, marsz!

Pamięta Moskwa, co Żuaw znaczy, | Drżąc sołdat jego wspomina imię; | Sporo bo nakłuł carskich siepaczy | Brat nasz, francuski Żuawek w Krymie. | Miechów, Sosnówkę, Chrobrz, Grochowiska | Dzwoniąc też w zęby wspomni zbój cara — | Krwią garstka doszła mężnych nazwiska, | Garstka się biła jak stara wiara.

REF.: Marsz, marsz Żuawy…

Po boju spoczniem na wsi czy w mieście, | Cóż to za słodka dla nas podzięka, | Gdy spojrzy mile oko niewieście, | Twarz zapłoniona błyśnie z okienka! | Bo serce Polek, bo ich urodę, | Żuaw czci z serca, jak żołnierz prawy | I choćby za tę jedną nagrodę | Winien być pierwszy wśród boju wrzawy.

REF.: Marsz, marsz Żuawy…

Nie lubim spierać się o czcze kwestie, | Ale nam marne carskie dekrety, | Jakieś koncesje, jakieś amnestie, | Jedna odpowiedź: marsz na bagnety! | By ta odpowiedź była dobitną, | Wystosowaną zdrowo a celnie, | Niech ją żuawy najpierwsi wytną, | Bagnety nasze piszą czytelnie.

REF.: Marsz, marsz Żuawy…

Wincenty Pol, Alfred Bojarski

PIEŚŃ Z OBOZU JEZIORAŃSKIEGO

W krwawem polu srebrne ptaszę, Poszli w boje chłopcy nasze —

Hu! ha! Krew gra! Duch gra! Hu! ha! Niechaj Polska zna, Jakich synów ma!

Obok orła znak Pogoni, | Poszli nasi w bój bez broni — | Hu! ha! Krew gra! | Duch gra! Hu! ha! | Matko Polsko, żyj, | Jezus, Maria, bij!

Naszym braciom dopomagaj, | Nieprzyjaciół naszych smagaj — | Hu! ha! Wiatr gra! | Krew gra! Hu! ha! | Niechaj Polska zna, | Jakich synów ma.

Anonim

PIOSNKA HUŁAŃSKA

Jedzie ułan lasem, Śpiewa sobie czasem; A piechur na boku Pilnuje tłumoku.

REF.: Hop! Ha! tramda rada rada tramda rada tramda rada rada hop! la! tramda rada rada rada rada da

Hułany panięta | Pojedli cielęta| A piechury rury | Noszą po nich skóry.

REF.: Hop! Ha…

Wstąpił sobie hułan | Na szklaneczkę miodu, | Siegnął do kieszeni, | Pieniędzy jak lodu.

REF.: Hop! Ha…

Wstąpił sobie piechur | Na szklaneczkę piwa, | Sięgnął do kieszeni | A pieniędzy niema.

REF.: Hop! Ha…

Nie ma tego domu, | Nie ma i tej chatki | Gdzie by nie kochały | Ułana mężatki.

REF.: Hop! Ha…

Kochają i panny | Ale więcej skrycie, | Każda za ułana | Dałaby swe życie.

REF.: Hop! Ha…

Bo u nas ułanów | To taka ochota | Lepszy wąs ułański, | Niż cała piechota!

REF.: Hop! Ha…

Jakub Zakrzewski

OBÓZ W OJCOWIE

Od Krakowa, ode Lwowa Biegła młodzież do Ojcowa¸ Gdzie Kurowski stał. Dniem i nocą, chrzęstem broni, Gwarem, pieśnią, rżeniem koni Brzmiał skalisty wał.

Grajcie echa, grzmijcie skały | Narodowy hymn wspaniały, | Matce Polsce cześć! | Niech obleci okrzyk ziemię, | Że się polskie wolne plemię | Nie da wrogom zgnieść!

Wkoło zima wichrzy światem, | A tu jakby wiosną, latem | Kwiat wytryska róż; | Kwiat dorodny polskiej młodzi | Z każdym rankiem świeżo wschodzi | Z pod śniegu i burz!

Koroniarze i Litwini, | Krakowiacy i Rusini, | Jakby jeden ród! | Jedną myślą duch się korzy — | Ach, czyż kiedy Pan Bóg stworzy | Drugi taki cud.

Grajcie echa, grzmijcie skały | Narodowy hymn wspaniały, | Wieczną Bogu cześć! | On te jedność wpoił w serca, | By nas nie mógł wróg morderca | Rozerwać i zgnieść!

O Ty władco losów bitwy! | Przyjm gorące serc modlitwy: | Miej w opiece kraj! | Krwawo wschodzą ranne zorze, | Pójdziem, pójdziem przez krwi morze, | Tylko wodza daj! —

Anonim

PO MOSKIEWSKICH ŁBACH

Od zimy, od Wincentego, Bili się nasi tęgo, Więc i dzisiaj nie przestała Bić Moskala Polska cała.

REF.: Dalej strzelcy, tyraliery, Hej ułani, kosyniery, Po moskiewskich łbach, Ciachu, ciachu, ciach!

Niech kto chce robi układy, | My już poznali te zdrady, | Nasz układ wprost, w lewo, w prawo, | Pieczętujem zawsze krwawo.

REF.: Dalej…

Cóż nam przyjdzie z tych pisanin | I bezrozumnych gadanin, | Najlepsza na Moskwę psota, | Palnąć w łeb jedyna nota.

REF.: Dalej…

Spraw się chwacko bracie młody, | Bo z Moskwą nie ma już zgody, | Świadczą czyny Murawiewa, | Jaką piosnkę car nam śpiewa.

REF.: Dalej…

A więc z Bogiem i bez trwogi | Do walki idźmy na wrogi, | Na ich hasło łowie, łowie, | Jezus Marya odpowie.

REF.: Dalej…

Włodzimierz Wolski

MARSZ POWSTAŃCÓW

Za ojców, braci kości bielejące W Sybiru śniegach, wśród Kaukazu skał, Sióstr, żon i matek naszych łzy gorące, Co wróg im hańbę w żywe oczy plwał. Za plemion całych zmarnowane lata, Co im w zepsuciu truto myśl i cześć, Za niecne jarzmo, cośmy wobec świata Jęcząc i drzemiąc, mogli dotąd znieść.

REF.: Na bój, Polacy, na święty bój! Wolności duch — to Boga miecz. Na bój, na bój! Nikczemny zbój, Jak zwierz spłoszony, pierzchnie precz.

Za męczenników naszych krwawe płacze, | Odbite głucho o więzienny sklep, | Wygnańców naszych cierpienia tułacze, | Ich gorzki, bo z rąk obcych brany chleb. | Za chytre prawa dla rodowej dumy, | Gdy lud i pracę hańbił prawem car, | Jak bydło kazał smagać, bo te tłumy | Nie ludzie jeszcze, według carskich kar.

REF.: Na bój…

Za rzeź bezbronnych, klęczących w ulicach, | Z modlitwą jeszcze za ciemięzców swych; | Za tych szlachetnych, co na szubienicach, | Jakby złoczyńców, drgały ciała ich. | Za bohaterów, których rozstrzelano, | Gdy im szyderstwem wróg — oprawca truł | Ofiarę, jak łza matek — nieskalaną, | Półżywych potem zakopywał w dół.

REF.: Na bój…

Za wszystkie męki Polski, męki Litwy, | W imieniu wszystkich naszej Rusi mąk, | Do bitwy, bracia, do wytrwałej bitwy! | Zwyciężym — jeśli nie opuścim rąk. | Bo biały orzeł i pogoń z aniołem, | Opromieniony musi lot swój wznieść; | Cześć tym, co umią z ludem walczyć społem! | Im Naród cały powie kiedyś: cześć!

REF.: Na bój…

Mieczysław Romanowski

PIEŚŃ MŁODEJ WIARY

W górę serca! Świat się pali, Sądy boże głosi dzwon. Próchno zbrodni w gruz się wali, W gruz przemocy leci tron.

Dość już kajdan, łez i kłamstwa dróg! W piersiach ludów zmartwychwstaje Bóg. Cary — zbiry, z drogi, precz! Z narodami Bóg i miecz. Bóg nad nami Z piorunami Cary, zbiry z drogi, precz.

W górę serca! Polska wstaje, | Krwią obmyta z krwawych plam. | Uścisnęła ludy, kraje — | Ludom rzekła: „Pokój wam!". | Chwała Panu! sługom czarta zgon! | Święta nasza idzie zasiąść tron! | Z drogi cary! zbiry precz! | Z polskim ludem Bóg i miecz. | Bóg nad nami | Z piorunami, |Z drogi cary! zbiry precz!

Ze sztandaru orzeł biały, | Biały anioł z błoni róż, | Wieje skrzydłem w pola chwały, | W pola zwycięstw, śmierci, burz. | Za nim! za nim kędy zwróci lot, | Nagie piersi nieśmy w bitew grzmot! | Z drogi cary! zbiry precz! | Z polskim ludem Bóg i miecz — | Bóg nad nami | Z piorunami — | Z drogi cary! zbiry precz!

Kto polegnie, temu sława, | Za spełniony życia ślub. | Kto się zlęknie — hańba krwawa, | Hańba i bezczesny grób. | Idźmy! — za nas tam przed Boga tron | Lecą modły matek, sióstr i żon. | W piekło cary! zbiry precz! | Z polskim ludem Bóg i miecz. | Bóg nad nami | Z piorunami. W piekło cary! zbiry precz!

Anonim

IDŹMY BIJMY MOSKALI

Chcecie bym wam zaśpiewał, Nutą serca rozgrzewał, Pilno na to zważajcie, Co wam powiem, słuchajcie:

REF.: Idźmy, bijmy Moskali, Świat nas za to pochwali; Walczmy za swą krainę, Pędźmy licho za Dźwinę.

Naród niegdyś szczęśliwy, | Krwi i łupów nie chciwy, | Niewolą dziś stargany, | Dźwiga srogie kajdany.

REF.: Idźmy…

Sprzedali nas panowie, | Wspólnej Matki synowie, | Więc dziś na nich nie łóżmy, | Sami sobie pomóżmy.

REF.: Idźmy…

W bójce przeszło rok minął, | Naród przecież nie zginął, | Bóg nam sprzyja widocznie, | Więc niech żaden nie spocznie.

REF.: Idźmy…

Anonim

ŻOŁNIERZ IDZIE OD KRAKOWA

Żołnierz idzie od Krakowa, A droga przed nim gotowa.

REF.: Hej ha, hałodno Żołnierz żyje swobodno!

Żołnierz idzie, maszeruje, | Gąsior przed nim wyskakuje.

REF.: Hej ha…

Żołnierz koszuli nie pierze, | Bo ją prosto z płota bierze.

REF.: Hej ha…

Żołnierz stoi na kwaterze, | Wprost gąsiora babie bierze.

REF.: Hej ha…

Baba idzie do rotmistrza, | Gąsior z garnka łeb wytrzyszcza.

REF.: Hej ha…

Baba wraca od rotmistrza, | Gąsior z garnka do tornistra.

REF.: Hej ha…

Ernest Buława (Władysław hr. Tarnowski)

JAK TO NA WOJENCE ŁADNIE

Jak to na wojence ładnie, Kiedy ułan z konia spadnie,

Koledzy go nie ratują, | Jeszcze końmi go tratują. Kapitan z listy wymaże, | Porucznik grzebać rozkaże. […] A za jego młode lata, […] | Dała ognia cała rota. A już my go pochowali, | Trzy razy mu ognia dali; „Requiescat" zaśpiewali | I pikiety rozstawiali. Popamiętają Moskale, | Jak dostali w skórę w Skale. Wyginęła ich połowa, | Reszta uszła do Staszowa. Z Staszowa ich wypędziemy, | Aż o Kijów się oprzemy. A z kijowskiej okolicy | Pójdziem prosto do stolicy. Niech pamiętają łajdaki, | Jak dzielnie biją Polaki. A dla naszej większej chwały, | Wiwat sztab i korpus cały. A dla naszej większej troski | Wiwat pułkownik Czachowski. A dla jego większej sławy, | Jego adiutant dziurawy.

Anonim

ŚPIEW POWSTAŃCÓW LANGIEWICZA

Co to za gwar — Wesoły car — Bo mu margrab projekt podał, jak ugasić żar! Dalej carze, ruszaj w tany, Bo nowe brzęczą kajdany, Nowe świszczą baty knuty, — Świeża płynie krew, Świeża płynie krew!

Stój, carze, stój — | Nie ustał bój — | Jeszcze Maryan jest w obozie, | Słychać Polski tuj! | Póki jeden Polak żyje, | Póki jedno serce bije, | Dotąd musisz czuwać, carze! | I na czatach stać — | I zemsty się bać!

Lecz przyjdzie czas — | Że będziesz nasz — | Zamienim berło w kajdany | I w konopny pas! | Będziesz na nim dyndał, carze! | A wraz z tobą dygnitarze, | My po tobie potańcujem, | To życie dla nas | To zemsta dla nas!

Anonim

HEJ, TY KONIKU WRONY

Hej, ty koniku wrony, Olstrami objuczony! Zjeżyłeś grzywy włos, Wspólny nam dzielisz los!

REF.: Hura! hurra! hurra!

Na bój poniosę pana! | Wszak nam ta piosnka znana, | Znany nam bitew gwar, | A w sercu rośnie żar!

REF.: Hura…

Kto wie, co kiedy będzie, | My zawsze razem wszędzie. | Jak polegniemy wraz, | To pożałują nas!

REF.: Hura…

Anonim

WIĘZIEŃ SYBIRSKI

Szumny wiatr wionął po pustym stepie, I śnieżną zamieć w obłoki wzbił, Tuman tam biały rwie się i trzepie, Jak z uraganu rzęsisty pył.

A po tym stepie pocztowa droga | Jak szarfa z srebrnych uwita nić, | Piekłem wyryta, czy z woli Boga, | Tego odgadnąć daremnie chcieć.

A po tej drodze z wichrami fali | Pędzą kibitkę w odległy szlak, | I dzwonek tylko słychać w oddali | Jak pogrzebowy umarłych znak.

W kibitce widać postać młodzieńca, | Smutne, lecz dumne spojrzenie słał, | Na twarzy jego był ślad rumieńca, | Lecz ten za chwilę już zniknąć miał.

Wyjrzał z kibitki, potrząsnął głową, | Nie dbał, że wzbudzi w żandarmie gniew, | Oczy swe zwrócił w stronę stepową, | A pierś tęsknoty jęknęła śpiew:

Próżno na zachód łzą oczy zlane, | Tęskne spojrzenie rzucają tam, | Gdziem ja opuścił mój kraj kochany | I już na wieki żegnać go mam.

Nie ujrzę więcej mojego sioła, | Rodziny mojej nie ujrzę, nie, | Ani dziewczyny, mego anioła, | Nie ujrzę więcej, nie ujrzę, nie.

Łotry w kajdany skuli me dłonie, | Lecz wolnej duszy nie mogli skuć, | Zrzućcie kajdany, ja się obronię, | Ja was nauczę, jak wolność czuć.

Kornel Ujejski, Józef Nikorowicz

CHORAŁ

Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej, Do Ciebie Panie, bije ten głos, Skarga to straszna, jęk to ostatni, Od takich modłów bieleje włos. My już bez skargi nie znamy śpiewu, Wieniec cierniowy wrósł w naszą skroń, Wiecznie, jak pomnik Twojego gniewu, Sterczy ku Tobie błagalna dłoń.

Ileż to razy Tyś nas nie smagał, | A my ze świeżych nie zmyci ran, | Znowu wołamy: „On się przebłagał | Bo On nasz ojciec, bo On nasz Pan!" | I znów powstajem w ufności szczersi, | A za Twą wolą zgniata nas wróg, | I śmiech nam rzuca, jak głaz na piersi | „A gdzież wasz ojciec, a gdzież wasz Bóg?"

O Panie! Panie! Ze zgrozą świata, | Okropne dzieje przyniósł nam czas, | Syn zabił ojca, brat zabił brata, | Mnóstwo Kaimów jest pośród nas. | Ależ o Panie! oni niewinni, | Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz; | Inni szatani byli tam czynni, | O! rękę karaj nie ślepy miecz!

I z archaniołem Twoim na czele, | Pójdziemy wszyscy na straszny bój, | I na drgającym szatana ciele | Zatkniemy sztandar zwycięski Twój! | Zbłąkanym braciom otworzym serca. | Winę ich zmyje wolności chrzest, Wtenczas usłyszy podły bluźnierca | Odpowiedź naszą: Bóg był i jest!

Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński

„Z kurzem krwi bratniej…"

Dostępne w wersji pełnej

Papież Pius IX

Nakazując modlitwy za Polskę, 31 sierpnia 1863 roku

Dostępne w wersji pełnej

Papież Benedykt XVI

Przed niedzielną modlitwą „Anioł Pański", 22 stycznia 2012 roku

Dostępne w wersji pełnej

Eliza Orzeszkowa

Oni (r. 1863)

Dostępne w wersji pełnej

Wincenty Pol

Werbel

Dostępne w wersji pełnej

Stefan Żeromski

Rozdzióbią nas kruki, wrony…

Dostępne w wersji pełnej

Cyprian Kamil Norwid

Na zapytanie: Czemu w konfederatce? Odpowiedź

Dostępne w wersji pełnej

Maria Konopnicka

Jak Suzin zginął

Dostępne w wersji pełnej

Henryk Sienkiewicz

We mgle

Dostępne w wersji pełnej

Adam Asnyk

W dwudziestopięcioletnią rocznicę powstania 1863 roku

Dostępne w wersji pełnej

Abraham Kruk

[Święte Błogosławieństwo…]

Dostępne w wersji pełnej

Stanisław Grzegorzewski

Muzyka

Dostępne w wersji pełnej

Józef Piłsudski

Rok 1863

Dostępne w wersji pełnej

Książę Emil de Sayn-Wittgenstein-Berlebourg adiutant dworu cesarskiego

We dworze wroga

Dostępne w wersji pełnej

Ksiądz Władysław Chotkowski

W obozie Mielęckiego

Dostępne w wersji pełnej

Kazimierz Sczaniecki

Przed bitwą

Dostępne w wersji pełnej

Kazimierz Sczaniecki

Ze śpiewem na ustach

Dostępne w wersji pełnej

Paweł Wyskota Zakrzewski

Szarża pod Pyzdrami

Dostępne w wersji pełnej

Tadeusz Miciński

Xiądz Faust

Dostępne w wersji pełnej

Stanisław Rembek

Przekazana sztafeta

Dostępne w wersji pełnej

Julian Wołoszynowski

Szopka

Dostępne w wersji pełnej

Barbara Petrozolin-Skowrońska

Prolog

Dostępne w wersji pełnej

Elżbieta Szczęsnowicz

Trumny

Dostępne w wersji pełnej

Karta redakcyjna

Copyright © Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2013

All rights reserved

Projekt okładki

Tobiasz Zysk

ISBN 978-83-7785-245-3

Zysk i S-ka Wydawnictwo

ul. Wielka 10, 61-774 Poznań

tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67, faks 61 852 63 26

Dział handlowy, tel./faks 61 855 06 90

sklep@zysk.com.pl

www.zysk.com.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com