O piramidach inaczej - Andrzej Bochnacki - ebook

O piramidach inaczej ebook

Andrzej Bochnacki

4,0
15,00 zł

lub
Opis

Przypuszczalnie nigdy nie dowiemy się, jakimi przesłankami kierowali się Egipcjanie, wykuwając z litej skały w ciągu niecałych 200 lat co najmniej 20 milionów metrów sześciennych kamieni. Piramidy są namacalnym dowodem na to, że ta gigantyczna praca została wykonana. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kamienie wykuwano w kamieniołomach w Tura oraz w kilkudziesięciu innych miejscach w pobliżu budowanych piramid, a niektóre bloki granitu aż w górnym biegu Nilu, czy w jednym miejscu, drążąc tunel w wapiennym masywie gór Pustyni Arabskiej, aby z czasem dotrzeć do ich granitowego rdzenia?
Przyjmując drugą wersję, nie zmieniamy nic w „bilansie energetycznym epoki”, dokonujemy jedynie operacji myślowej, polegającej na skupieniu wysiłku Egipcjan na realizacji jednego celu.
Kluczem do wszelkich rozważań jest cel, jakiemu mają służyć. Jaki jest więc cel tej książki? Przecież nie można wymagać, aby każdy z czytelników uwierzył w istnienie tunelu, dłuższego od zbudowanego pod kanałem La Manche. Ale jeżeli potraktujemy ten hipotetyczny tunel jako nadrzędny cel budowy piramid, wyższą konieczność, która dotyczyła kilku pokoleń ludzi żyjących w tym czasie w Egipcie, jeżeli dzięki takiemu założeniu piramidy przestaną być tak niezrozumiałymi budowlami, to cel książki zostanie osiągnięty.
Umieszczone w tekście adresy internetowe filmów na You Tube wykonanych przez autora książki, znacznie ułatwią zrozumienie wielu zagadnień dotyczących metod transportu możliwych do stosowania w czasie budowy piramid.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 76

Oceny
4,0 (1 ocena)
0
1
0
0
0



Andrzej Bochnacki

O PIRAMIDACH INACZEJ

Rysunki według projektu autora:

Andrzej Jurkiewicz

Animacje i filmy:

Andrzej Bochnacki

Zdjęcia:

Andrzej Bochnacki

Redakcja wydania drugiego:

Lena Bochnacka

Korekta:

Katarzyna Oledzka

Skład:

Sławomir Drachal

© Copyright by Andrzej Bochnacki

ISBN 978-83-950688-0-5

Wydawca: Andrzej Bochnacki

Gdynia 2008

Publikację elektroniczną przygotował:

WSTĘP

Ponad 2 tys. lat temu grecki poeta ułożył listę najsłynniejszych budowli antycznych. Były to, znane później jako siedem cudów świata, posąg Zeusa, świątynia Artemidy, mauzoleum w Halikarnasie, Kolos Rodyjski, latarnia morska w Aleksandrii, wiszące ogrody w Babilonie i wielkie piramidy w Egipcie. Pierwsze sześć budowli już nie istnieje, znamy je tylko z opisów i nikt nigdy nie kwestionował twierdzenia, że wykonała je ręka ludzka. Również cel ich budowy nie budził niczyich wątpliwości.

Zupełnie inaczej wygląda nasz stosunek do piramid egipskich. Piramidy istnieją, budzą podziw swoim ogromem. Wszelkie próby wyjaśnienia metod, jakimi je zbudowano, są tak mało przekonujące, że powstało wiele fantastycznych teorii o ich pozaziemskich budowniczych. W wielu publikacjach na temat piramid pojawia się pogląd, który można nazwać kompleksem piramid, polegający najczęściej na stwierdzeniu, że nawet przy pomocy współczesnych metod budowy i projektowania trudno byłoby nam je zbudować. Tymczasem współcześnie budujemy obiekty znacznie większe, jak tamy, autostrady, olbrzymie tankowce. Nie wzbudzają one jednak tak wielkiego podziwu, ponieważ ich przeznaczenie jest dla nas oczywiste. Prawdopodobnie kompleks piramid jest wynikiem braku wiary, że piramidy były budowane jako grobowce faraonów. Rzadko znajdowano 100% dowody na to, że dana piramida przeznaczona była dla konkretnego faraona, przeważnie znajdowano jedynie ślady, że budowy były prowadzone za panowania któregoś z nich. Tajemniczość celu budowy powoduje, że wielu ludzi doszukuje się specjalnego znaczenia wymiarów i proporcji wymiarowych piramidy Cheopsa i wszystkich znajdujących się w jej wnętrzu komór. Doszukuje się niemal magicznych właściwości w samym kształcie piramidy, który może nas chronić przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym lub zapewnić naturalną mumifikację zwłok.

Łatwiej uwierzyć w fascynujące tajemniczością teorie niż w to, że faraon zaczynał budowę swojego grobowca zaraz po objęciu władzy, często bez szans na ukończenie jej za życia.

Osobiście uważam, że każda rzecz stworzona przez człowieka miała swój początek w praktycznym celu, jakiemu miała służyć, dopiero jej kolejne naśladownictwa mogły być budowane w celach zupełnie irracjonalnych, dla zaspokojenia pychy, próżności władców lub z przeznaczeniem do obrzędów religijnych. Zastanawia więc fakt, że największe egipskie piramidy pojawiły się nagle. Powstała zupełnie nowa forma architektoniczna, wykonana nową techniką budowlaną, z materiału, którego w tej formie i na taką skalę dotychczas nie stosowano. Olbrzymie góry kamienia, pod którymi wykuwano komory o wielkości nie przekraczającej 1% objętości całej góry, pojawiły się około 2650 roku p.n.e., a po mniej więcej 2450 roku p.n.e. przestano budować tak olbrzymie obiekty. Piramidy pochodzące z późniejszych czasów nie były już takie monumentalne, jedynie kształtem przypominają swoje poprzedniczki.

Ich budowa nie wymagała takiej koncentracji sił i środków, jak na przykład piramidy Cheopsa lub Chefrena w Gizie, których cykl budowy trwał co najmniej dwadzieścia kilka lat. Przy ówczesnej średniej długości życia (około 30 lat) oznaczało to zatrudnienie przy budowie jednej piramidy co najmniej dwóch pokoleń robotników. Rodzą się więc pytania:

Jakie to wyższe cele pozwalały kontynuować budowę dłużej niż świadome lata życia budowniczych?

Jakie cele kazały Egipcjanom budować jedna za drugą duże kamienne piramidy przez 200 lat panowania III, IV i V dynastii faraonów?

Dlaczego moda na duże kamienne piramidy była tak krótkotrwała w historii starożytnego Egiptu, trwającej 5 tys. lat?

Dlaczego Egipcjanie opisywali wszystko oprócz budowy piramid?

Czy setki ton czerwonego granitu sprowadzano z kamieniołomów leżących 1 tys. km na południe, w górnym biegu Nilu?

Są to pytania bez jednoznacznych odpowiedzi i jest ich znacznie więcej, szczególnie jeżeli zagłębimy się w detale konstrukcyjne pojedynczych budowli.

Kiedy 20 lat temu próbowałem konstruować maszyny do budowy piramid, nie zadawałem sobie takich pytań.

Przyświecał mi wyłącznie jeden cel: przeprowadzenia eksperymentów z maszynami budowlanymi skonstruowanymi na wzór stawu kolanowego, który jak wszystkie konstrukcje przyrody, zupełnie lekceważy wynalazek koła obracającego się na osi. Dla mojego pokolenia piramidy egipskie były modelowym przykładem budowli wzniesionej bez użycia koła. Usiłowałem, posługując się przykładem piramid, wylansować swoje dźwignie różnicowe, krążki i przekładnie cięgnowe. Moje maszyny nie zyskały na popularności, bo hydraulika siłowa wyparła z użycia wszelkiego typu maszyny proste, a próba wykorzystania piramid do tak przyziemnych celów przypuszczalnie rozgniewała duchy władców starożytnego Egiptu. Zemsta faraonów spowodowała, że przez niemal 20 lat nie mogłem oderwać się od tematu piramid, który ciągle powracał i za każdym razem inne szczegóły procesu budowy piramid przykuwały moją uwagę.

Eksperymenty, jakie przeprowadziłem z maszynami budowlanymi wykonanymi w skali 1 : 1 (prezentowane w telewizji w 1983 roku w programie Wandy Konarzewskiej), wiele mi wyjaśniły. Utwierdziłem się w przekonaniu, że maszyny takie mogły istnieć, nie pochłaniały zbyt wielkich ilości drewna i odpowiadały z grubsza opisowi Herodota: „(...) dźwigali resztę kamieni w górę machinami, które sporządzili z krótkich drewien, unosząc głaz z ziemi na pierwszy rząd odstępów. Ilekroć kamień wydostał się na ten rząd, kładziono go na inną machinę, która stała na pierwszym rzędzie stopni, a z tego wciągano go za pomocą innej machiny na drugi rząd. Ile bowiem było rzędów stopni, tyle było machin, albo też przenoszono tę samą machinę, ponieważ była jedyna i łatwa do niesienia...”.

Istnieje bardzo wiele wersji wykonania maszyn w oparciu o elementy stawu kolanowego (opisałem je w artykule „Jak zbudowano piramidy”, publikowanym w „Problemach”, numer 8, 1986 rok), przestało więc mieć dla mnie znaczenie, jak dźwigano kamienie na coraz to większe wysokości. Problem budowy piramid zaczął przesuwać się w zupełnie innym kierunku. Znacznie większego znaczenia zaczęły nabierać pytania: Jaką metodą piętrzono bryłę piramidy, stopień po stopniu czy inaczej? Skąd brano i jak transportowano kamienie? Czy człowiek może pracować na południowej ścianie piramidy, nagrzanej prostopadle padającymi promieniami słonecznymi?

Fantazja ludzka jest nieograniczona. Ostatnio powstała teoria, że bloki kamienne, z których składa się piramida, odlewano w ten sam sposób, jak obecnie odlewamy bloki cementu. Nie mam nic przeciwko głoszeniu takich teorii. Pobudzają do myślenia i wykonywania eksperymentów z nowymi rodzajami spoiwa, zawsze uczą czegoś nowego i nikomu nie szkodzą, bo adresowane są do ludzi dorosłych, którzy zawsze podejdą do tego rodzaju rewelacji sceptycznie.

I być może nie spieszyłbym się z publikowaniem kolejnej teorii (odkładałem to na emeryturę), gdyby nie zaistniałe ostatnio okoliczności.

Temat piramid co jakiś czas ożywa i ukazują się różne publikacje, a w nich najrozmaitsze hipotezy. W ciągu ostatnich lat bardzo pięknie wydano między innymi dwie książki dla dzieci i młodzieży. Są to książki „W czasach starożytnych Egipcjan”, z serii „Tak żyli ludzie” (Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 1990 rok) i „Siedem cudów świata” (Wydawnictwo BGW, Warszawa, 1990 rok).

W książkach tych autorzy próbują wmówić dzieciom, że piramidy zbudowano, wtaczając kamienie na drewnianych balach po rampach, w sposób przedstawiony na rysunku.

Jakież to wnioski mogą dzieci wyciągnąć z takiego obrazka? Dziecko pomyśli, że budowanie wcale nie było trudne. Wystarczyło silnie ciągnąć liny i można było zbudować piramidę. Oceni Egipcjan jako dość prymitywne jednostki, które zbudowały piramidy wyłącznie katorżniczą pracą tysięcy robotników.

Rysunek 1. Budowa piramidy według autora książki „Siedem cudów świata”

Czytelnik zapewne nie zauważy, że rysunek przeczy prawom fizyki, bo jeżeli uważnie przyjrzymy się powiększonym fragmentom rysunku, to nie pozbędziemy się obaw, że za chwilę liny szeregów robotników ciągnących na rampie zakręcającej pod kątem 90o naprężą się i część biednych niewolników zawiśnie nad przepaścią.

Rysunek 2. Powiększone fragmenty rysunku nr 1

Natomiast w miejscu, gdzie rampa przechodzi z pochyłości w część płaską, naprężona lina dociśnie część ciągnących do krawędzi. Miejmy nadzieję, że zdążą zabrać ręce i nie zedrą sobie skóry, szorując o chropowatą powierzchnię rampy.

Fakt, że jest to książka dla dzieci nie upoważnia do prezentowania dziecinnych metod transportu 2,5-tonowych bloków skalnych. Nie dość, że ciągnięcie na zakręcającej rampie przy tak długim szeregu ciągnących jest niemożliwe, to sama idea transportu po zaledwie kilku rampach przyklejonych do boków piramidy jest pozbawiona logiki. Piramidy istnieją, ilość bloków jest policzona, a na temat czasu realizacji budowy poszczególnych piramid napisano dziesiątki książek. Tempo budowy, 120 tys. bloków rocznie, jest dość „mocno” udokumentowane i można przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że takie średnie tempo budowy zachowane było przez cały okres 200 lat budowy wielkich piramid.

Łatwo więc obliczyć, że przy założeniu (dla ułatwienia rachunków) 10-godzinnego dnia pracy przez 300 dni w roku otrzymamy tempo budowy równe 40 blokom w ciągu godziny. W tym czasie bloki musiały być wciągnięte na odpowiednią wysokość i precyzyjnie ustawione na właściwym miejscu. Musiałyby więc zaprzęgi ciągnących poruszać się z prędkością co najmniej 2 km/h. Poruszanie się w takim tempie po stromej pochylni jest już nie lada wysiłkiem, a przecież należałoby jeszcze ciągnąć linę z siłą co najmniej 20 kG. Przy takiej koncepcji transportu ludzie pracujący na nagrzanej słońcem ścianie piramidy musieliby rozwijać moc rzędu 1 KM, a jest to absolutnie niemożliwe. Jeżeli autor decyduje się na taką koncepcję transportu, to nie może pisać w tej samej książeczce, że piramidę wybudowano w ciągu 30 lat. Chociaż rzecz dotyczy czasów starożytnych, gdzie daty wydarzeń możemy ustalać sobie z dokładnością kilku lat, to w zjawiskach czysto fizycznych nie możemy lekceważyć czynnika czasu. Prawa fizyki obowiązywały również przed 5 tys. lat. Należy zdawać sobie sprawę, że wykonanie jakiejkolwiek pracy ograniczone jest nie siłą, ale czasem jej wykonania. Bariera mocy jest nieprzekraczalna, to właśnie sekundy i minuty ograniczają nasze możliwości. Wielkość siły możemy dowolnie zwiększać za pomocą maszyn prostych, wobec upływu czasu jesteśmy bezsilni. Jak na ironię, opis budowy piramid przekazany przez Herodota jest zdecydowanie bardziej zgodny z prawami fizyki niż wiele współczesnych publikacji? Koncepcja transportu bloków ze stopnia na stopień ma tę podstawową zaletę, że pozwala na bardzo szeroki front robót. Na ścianach piramidy możemy zatrudnić równocześnie wielu ludzi, co pozwoli im pracować znacznie wolniej.

Cóż nam jednak daje zastanawianie się nad szczegółami budowy piramid, kiedy nie wiemy na pewno, skąd wzięto na nie kamienie, jak je wydobywano i obrabiano, i wreszcie, po co je budowano. Przecież ostatnio opublikowane rewelacje głoszą, że według amerykańskiego orientalisty Zacharia Sitchina napis na kamieniu w sklepieniu jednej z komór odciążających w piramidzie Cheopsa, jedyny dotychczas ślad łączący piramidę z imieniem faraona, jest zwykłym falsyfikatem.

Nie