Leśne Warsztaty. Poradnik dla nauczycieli, edukatorów i rodziców - Anna Jodełka - ebook

Leśne Warsztaty. Poradnik dla nauczycieli, edukatorów i rodziców ebook

Anna Jodełka

3,0

Opis

Pierwsza w Polsce książka o organizacji leśnych warsztatów!

Leśne warsztaty to nie kolejne zajęcia edukacyjne do zaliczenia po szkole ani atrakcja na wakacje. Las powinien być obecny w naszym codziennym życiu. Będąc leśnym towarzyszem, przyjacielem czy mentorem masz możliwość inspirować innych, by kontakt z naturą stał się codziennością w przedszkolach, szkołach czy pracy. Budując taką leśną wspólnotę przyczyniamy się do małych zmian, które w przyszłości będą mieć ogromne znaczenie dla naszej planety oraz przyszłych pokoleń. Nasze leśne działania mają długofalowy wymiar, który zaowocuje w niedalekiej perspektywie.

Chcesz prowadzić leśne warsztaty? Ta książka poprowadzi Cię przez wszystkie aspekty związane z organizacją tego typu zajęć.

Zawartość książki:

CZĘŚĆ 1: Leśna ścieżka

Skąd pomysł na JODEŁKA Leśne Warsztaty? Dlaczego zajęcia w lesie są tak ważne? Co zyskują dzieci podczas pobytu w lesie?

CZĘŚĆ 2: Leśny warsztat

Praktyczne wskazówki dla organizatorów leśnych warsztatów. Od czego zacząć? Jak się przygotować? O czym pamiętać w trakcie

CZĘŚĆ 3: Leśne harce

20 zabaw i zadań do zrealizowania podczas warsztatów lub spacerów z dzieckiem.

Wywiady z leśnymi edukatorami

Poprosiliśmy pięciu edukatorów prowadzących leśne warsztaty o podzielenie się swoim doświadczeniem. Zapytaliśmy co jest dla nich ważne podczas pracy z grupą, czym kierują się przy wyborze miejsca, na co zwracają szczególną uwagę podczas organizacji warsztatów, jak sobie radzą w gorszych warunkach atmosferycznych oraz o ich przepisy na udane spotkanie. Odpowiedzi udzielili: Kasper Jakubowski („Dzieci w Naturę”), Dorota Stobiecka („Zmysły w lesie”), Władek Bętkowski („EduTatry Edukacja przez turystykę”), Aneta Chmielińska („Dzikoprzygody”), Magda Paldeak („Uczenie w terenie”).

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 96

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Anna Jodełka

Leśne Warsztaty

Poradnik dla nauczycieli, edukatorów i rodziców

pracownia k. | Kraków 2020

Leśne warsztaty. Poradnik dla nauczycieli, edukatorów i rodziców. 

Copyright © by Anna Jodełka 2020

Copyright © for this edition by pracownia k. 2020

Okładka i łamanie: Michał Rokita, pracownia k.

Redakcja: Anna Komorowska, pracownia k.

Korekta: Grażyna Dobromilska, madgraf.eu

ISBN: 978-83-953572-8-2wersja drukowana

ISBN: 978-83-953572-9-9wersja elektroniczna

wydanie: pierwsze, Kraków 2020

wydawca: pracownia k., ul. Kalwaryjska 64/10, 30-504 Kraków

Wszystkie książki możesz zakupić w naszym sklepie: www.pracowniak.pl/sklep

Publikacja, ani żadna jej część nie może być powielana oraz w żaden dostępny sposób upowszechniana publicznie bez pisemnej zgody wydawcy.

Wstęp

Pamiętasz ten czas, kiedy wspinaliśmy się na drzewa, zrywaliśmy rumiane jabłka w sadzie i budowaliśmy bazę w krzakach mimo deszczowej pogody? Ile niezwykłych zastosowań miał znaleziony kij czy gałązka! Każdy siniak przy­niesiony z podwórka krył w sobie ciekawe historie, jak znalezione szkiełko, z którego powstawał kwiecisty witraż. Przypominasz sobie pierwszy zapach wiosny, woń skoszonej trawy, kwitnących kasztanów lub letnich żniw? Ten bukiet aromatów mam do tej pory głęboko utrwalony w pamięci. Czy się­gasz do wspomnień, w których stare drzewa były doskonałym miejscem  do wspinaczki oraz punktem obserwacyjnym, z którego świat wyglądał zupeł­nie inaczej? Albo do „kuchni” wykonanej ze starych belek, wyposażonej w nieużywane garnki, talerze, sztućce, w której przygotowane potrawy z bło­ta, patyków i liści z pewnością zasługiwały na Gwiazdkę Michelin. Te i wiele innych sytuacji, zdarzeń, miejsc przywołują wspomnienia beztroskiego, wol­nego dzieciństwa, którego mogłam doświadczyć. 

Nostalgia za tymi słodkimi latami natchnęła mnie do działań, dzięki którym powstały moje wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju, bliskie natu­rze zajęcia dla dzieci. Szereg decyzji, wzlotów i upadków doprowadził mnie do miejsca, w którym jestem teraz. Dzięki wieloletniej pracy z grupą dzieci i młodzieży oraz możliwości obserwowania ich w różnych środowiskach za­pragnęłam towarzyszyć im w leśnej wędrówce z dala od monitorów i miej­skiego zgiełku. Tak właśnie powstała JODEŁKA – leśne warsztaty. To właśnie o nich w tej książce chcę Ci opowiedzieć.

Niewykluczone, że podzielasz moje tęsknoty i pragniesz, tak jak ja, za­szczepiać bliskim ideę wyjścia w przyrodę. Dlatego książka, którą czytasz, jest swego rodzaju przewodnikiem opartym na moich własnych doświadcze­niach. Znajdziesz w niej odpowiedź na pytanie, jak zacząć leśną przygodę, poznasz wartości, którymi kieruję się w pracy z dziećmi, oraz jakie są klu­czowe kwestie w prowadzeniu warsztatu blisko natury. Książka skierowana jest do nauczycieli, edukatorów, rodziców, którzy prowadzą swoje pociechy w edukacji domowej, oraz dla wszystkich sympatyków lasu. Oddając ją To­bie, mam nadzieję, że zasłuży ona na miano drogowskazu lub towarzyszki w Twoim prywatnym lub zawodowym życiu. 

CZĘŚĆ 1

Leśna ścieżka

Z potrzeby serca

Las jest obecny w moim życiu odkąd sięgam pamięcią. Od wczesnych lat dzieciństwa pojawiał się w różnych konfiguracjach: a to podczas dzikich za­baw z rówieśnikami na wsi, wypraw z ojcem na grzyby czy pikników rodzin­nych nad rzeką. Okres nastoletni był z kolei mocno związany z harcerstwem i z letnimi obozami nad morzem, gdzie centrum naszego ówczesnego życia znajdowało się w środku sosnowego lasu. Pamiętam zachody słońca, w które wpatrywałam się jak zahipnotyzowana czy ogniska zapalone od jednej zapał­ki, kiedy w tle płynęła muzyka prosto z gitar. Wspominam też z uśmiechem brak dostępu do prądu i ciepłej wody. To właśnie harcerstwo nauczyło mnie najlepszych praktyk outdoorowych, pozytywnych zasad, wartości, jakimi należy kierować się w życiu, oraz odpowiedzialności za siebie i innych. Kolej­ny etap stanowiło wejście w życie dorosłe i zbieranie pierwszych doświadczeń w pracy z dziećmi. Tu wciąż natura była blisko mnie, a jej tajniki mogłam zgłę­biać jako wychowawczyni obozowa w najdzikszym rejonie Polski – Bieszcza­dach. W wiosce na krańcu Polski z grupą dzieci i młodzieży odkrywaliśmy nowy, nieznany nam wcześniej świat, bez dostępu do Internetu, konsoli czy zasięgu w telefonie. Mieliśmy tylko las, strumyk, pagórki i nas. Na pozór nic, a jednak tak wiele. Wówczas liczyła się nasza kreatywność, swobodna zaba­wa, pokonywanie własnych słabości, poznawanie swoich mocnych i słabych stron. Był czas na pogłębianie relacji, na długie rozmowy do zmierzchu lub wsłuchiwanie się w głuchą ciszę. 

Jak mawiał amerykański biolog i zoolog Edward Osborne Wilson: „Przy­rodnika tworzą osobiste doświadczenia, a nie systematycznie gromadzona wiedza. Lepiej przez jakiś czas być niewykształconym dzikusem, który nie zna nazw i detali anatomicznych. Lepiej poświęcić więcej czasu na poszu­kiwania i marzenia” [1]. W głębi duszy czułam, że jestem właśnie taką przy­rodniczką, dzikuską zafascynowaną naturą od najmłodszych lat. Stworzenie leśnych warsztatów wynikało z głębokiej potrzeby serca. Na tym etapie po­czułam jednak potrzebę uporządkowania przyrodniczej wiedzy wyniesionej z własnych doświadczeń. Wówczas zaciekawieniem leśnym światem próbo­wałam zaspokoić, zgłębiając literaturę, obserwując zagranicznych sąsiadów i ich styl życia, pochłaniając wiedzę na licznych konferencjach dotyczących edukacji alternatywnej. Poznałam koncepcję leśnych przedszkoli, która mnie  zachwyciła. Perspektywa, że w leśnym przedszkolu dzieci spędzają pod go­łym niebem około 80% czasu w skali roku, niezależnie od pogody (oczywi­ście pomijając ekstremalne  warunki jak silny wiatr, burza czy śnieżyca, kiedy dzieci wraz z wychowawcami pozostają w bezpiecznym dla nich miejscu), wydała mi się fantastyczna. Dziwiło mnie, że kiedy ja poznawałam tajniki le­śnych przedszkoli, edukacja w plenerze w Polsce była wciąż nowatorska i dość szokująca. Tym bardziej, że idea ta została zapoczątkowana już w latach 50. XX wieku przez skandynawską mamę, która regularnie wybierała się z dzieć­mi do lasu. Z czasem dołączali do niej sąsiedzi ze swoimi pociechami i tak oto powstała pierwsza na świecie leśna grupa przedszkolaków [2]. Nie bez powodu leśne przedszkola zapoczątkowane zostały u naszych sąsiadów z północy. Jej mieszkańcy przywiązują szczególną wagę do pielęgnowania więzi człowieka z przyrodą. Skandynawska kultura koncentruje się na stylu życia wokół natu­ry, która uznawana jest za podstawę wychowania zdrowych, wszechstronnie rozwiniętych dzieci, wrażliwych na kwestie związane z przyrodą. Taki styl życia nazywany jest „friluftsliv”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza życie blisko przyrody. W Szwecji pojęcie natury nie jest tylko utopijną wizją, o któ­rej mówi się wyłącznie od święta. Natura stanowi tam nieodłączny element życia codziennego. Regularny kontakt dzieci z przyrodą sprawił, że wiele z nich już jako dorośli staje dziś w obronie środowiska. Nic dziwnego, że Skandynawia jest światowym liderem w zakresie recyklingu, wykorzystywa­nia odnawialnych źródeł energii i oszczędzania zasobów naturalnych [3].  

W naszym kraju trend ten zaczął rozwijać się znacznie później niż w Danii, Norwegii czy Szwecji, na szczęście obecnie na mapie Polski można zaobserwować przyrost liczby punktów przedszkolnych działających w zgo­dzie z naturą. W jednym z nich miałam zresztą przyjemność pracować jako wychowawca najmłodszej grupy. Niestety, w Polsce Ministerstwo Edukacji wciąż nie uznaje prawnie takiej formy edukacji. Natomiast jest wiele jedno­stek, takich jak Polski Instytut Przedszkoli Leśnych, które walczą o lepsze, bliskie natury jutro dla naszych dzieci. Jego misją jest szerzenie idei przed­szkoli leśnych w Polsce oraz zrzeszanie, wspieranie i edukowanie miłośników leśnej edukacji przedszkolnej. Celem Instytutu jest także działanie na rzecz przedszkolnej edukacji leśnej w Polsce, aby w efekcie doprowadzić do uzyska­nia przez te inicjatywy prawnego statusu przedszkoli [4]. Wierzę, że już niedłu­go sytuacja zostanie prawnie uregulowana i leśne przedszkola będą dostępne w każdym mieście.

Leśna kąpiel

Tworząc JODEŁKA – leśne warsztaty, pragnęłam, by moje zajęcia były prze­prowadzane w zgodzie z naturą i jej cyklicznością, by dzieci przychodzące do mnie, do lasu przeżywały prawdziwą dziką przygodę, by zdobywały nowe umiejętności oraz wiedzę w oparciu o poszanowanie otaczającego nas śro­dowiska naturalnego. Życzyłam sobie, by każdy rodzic czuł się u mnie swo­bodnie, by mógł współuczestniczyć w tworzeniu klimatu naszych leśnych spotkań. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że to się udało. Taka forma zajęć zyskała swą popularność z tego względu, że dzisiejsze dzieciństwo różni się od tego, którego doświadczyliśmy my. Powodem może być zmiana tempa życia, rozwój technologii, natłok dodatkowych zajęć. Jak się okazuje, nie dotyczy to tylko dorosłych. Często tygodniowy grafik dziecka jest przepełniony wielo­ma atrakcjami. Jakby jednak przyjrzeć się temu zjawisku z innej perspekty­wy, okazuje się, że dziecko zatrudnione jest na pełnym etacie plus wyrabia nadgodziny. Pisząc to, mam na myśli godziny spędzone w przedszkolu czy szkole, a następnie na zajęciach dodatkowych. Coraz mniej chwil mogą po­święcać na swobodną zabawę w naturze. Amerykański dziennikarz i autor Ri­chard Louv określił to jako „zespół deficytu natury”, czyli niedobór kontaktu z przyrodą. Na brak witaminy „N” (N jak Natura), cierpią nie tylko dzieci, ale też dorośli. Odnowienie kontaktu ludzi z przyrodą ma przecież fundamental­ne znaczenie, zarówno dla naszego zdrowia, jak i naszej planety. Na szczęście świadomość rodziców jest coraz większa i decyzje czy działania dotyczące ich pociech często związane są z myślą o naturze. Zauważyłam, że zajęcia w lesie stały się też odskocznią od rozmaitych ofert dla dzieci, które organizuje się w zamkniętej przestrzeni, gdzie hałas i plastikowe kulki przyprawiają o zawrót głowy. Doświadczenie pracy w czterech ścianach z grupą maluchów pozwala mi śmiało twierdzić, że to nie jest miejsce dla mnie, ale też nie dla dzieci. Dzię­ki temu mogłam zaobserwować i porównać, jak oddziałuje na dziecko tzw. „sala zabaw” a jak otwarty teren. Refleksje dotyczące tych pierwszych zacho­wam dla siebie, zostawiając Ci przestrzeń do własnych obserwacji i wyboru, który najbardziej będzie służył Tobie i Twojemu maluchowi. 

Tymczasem skupię się na tym, co daje dziecku las. Przede wszystkim czyste powietrze. Obecnie jest to „produkt” deficytowy w większości miast w Polsce. Las ma w sobie wielkie bogactwo mikrobiotyczne: unoszą się w nim strzęp­ki grzybów, glonów, zarodniki, pyłki, które wzmacniają naszą odporność i zmniejszają skłonność do alergii. Na przykład bakteria mycobacterium vaccae, mieszkająca w glebie, pomaga walczyć z chorobami skóry z autoagresji (zapale­nie skóry, łuszczyca), ale też depresją, wyczerpaniem. Z kolei fitoncydy – sub­stancje, które rośliny wydają w celu obrony i komunikacji, w naszych drogach oddechowych działają bakterio- i wirusobójczo. Mogą też chronić komórki nerwowe, czym wspomagają pracę mózgu. Olejki eteryczne, które wdychamy, działają przeciwzapalnie i bakteriobójczo [5]. 

W Japonii lekarze wypisują na receptę swoim pacjentom kąpiele leśne zwane Shinrin-yoku [6]. Według nich spacer po lesie pozytywnie wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Pamiętam jak moja babcia mawiała, że drze­wa posiadają właściwości lecznicze i należy się do nich przytulać. Podobno poprzez bliski kontakt z nimi organizm się leczy. Wspominała, że najbardziej ceniona jest brzoza. Niestety, nie było mi dane dopytać o szczegóły, ale po­stanowiłam na własną rękę zgłębić temat. Każdy gatunek drzewa ma w sobie energię, która oddziałuje na nasz organizm. Dawniej niektórym gatunkom, takim jak dęby, lipy, klony oddawano hołd i cześć. Dęby ze względu na nie­zwykłe rozmiary, długowieczność i twardość drewna były symbolem życio­wej siły, mądrości, rozwagi, stateczności, potęgi i nieuległości w walce. Kul­towym uznaniem od najdawniejszych czasów obdarzano również wiekowe lipy. Były one znakiem ładu, dobroci, spokoju i zdrowia, co prawdopodobnie wynikało stąd, że w czasie kwitnienia przybierały złotawy wygląd, pachniały miodem i rozbrzmiewały pszczelim brzęczeniem. Uzyskiwany z ich kwiatów przez pszczoły miód lipowy miał też właściwości terapeutyczne w przeziębie­niach, o czym się stosunkowo szybko przekonano. Korony drzew lipowych dzięki gęstemu ulistnieniu dostarczały w czasie słonecznych, letnich dni upra­gnionego cienia oraz miłego aromatu. Dlatego też stanowiły magnes przycią­gający ludzi do wypoczynku po codziennych trudach. Nawet krótkotrwałe przebywanie  pod  lipą sprzyja  regeneracji sił fizycznych i psychicznych oraz usposabia człowieka pozytywnie do życia [7]. Osobiście czuję, że bliski kontakt z drzewami służy mi i wierzę, że są one dobrymi lekarzami. Polecam spraw­dzić na własnej skórze.