Kocie królestwo - Szymański Marcin - ebook

Kocie królestwo ebook

Szymański Marcin

0,0
4,04 zł

lub
Opis

Skarpetka nie była zwykłą kotką. Ciągle mówiła o ludziach i nie zawsze chodziła swoimi ścieżkami, jak inne mruczki. Bały się one trochę, że biało-ruda psotnica może któregoś dnia zdradzić jakiemuś człowiekowi drogę do ich świata. Miała ona bowiem niezwykły dar. Potrafiła rozmawiać z dziećmi, gdy w pobliżu nie było żadnego dorosłego. Na szczęście, duzi ludzie i tak pewnie nie uwierzyliby w słowa maluchów.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 17




Marcin Łukasz Szymański

Kocie królestwo

O czym mruczą Skarpetka i Barnaba

© Marcin Łukasz Szymański, 2020

Skarpetka nie była zwykłą kotką. Ciągle mówiła o ludziach i nie zawsze chodziła swoimi ścieżkami, jak inne mruczki. Bały się one trochę, że biało-ruda psotnica może któregoś dnia zdradzić jakiemuś człowiekowi drogę do ich świata. Miała ona bowiem niezwykły dar. Potrafiła rozmawiać z dziećmi, gdy w pobliżu nie było żadnego dorosłego. Na szczęście, duzi ludzie i tak pewnie nie uwierzyliby w słowa maluchów.

ISBN 978-83-8221-978-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Skarpetka nie była zwykłą kotką. Ciągle mówiła o ludziach i nie zawsze chodziła swoimi ścieżkami, jak inne mruczki. Bały się one trochę, że biało-ruda psotnica może któregoś dnia zdradzić jakiemuś człowiekowi drogę do ich świata. Miała ona bowiem niezwykły dar. Potrafiła rozmawiać z dziećmi, gdy w pobliżu nie było żadnego dorosłego. Na szczęście, duzi ludzie i tak pewnie nie uwierzyliby w słowa maluchów.

Pewnego dnia Skarpetka została wezwana do kociego króla. Kocie królestwo znajdowało się w piwnicy wielkiego, opustoszałego domu. Nikt w nim nie mieszkał od wielu lat. Ogród wokół niego tak bardzo zarósł krzewami i chwastami, że trudno go było dostrzec z pobliskiej szosy. Kiedyś mieszkała w nim samotna staruszka, dokarmiająca miejscowe koty. Miały one teraz dla siebie dużo więcej przestrzeni niż tylko piwnicę, ale ją sobie najbardziej upodobały. Szacowna pani była córką bogatych Państwa, którzy zostawili jej posiadłość w spadku. Historia domu sięgała więc kilku pokoleń i wyraźnie czuć w nim było ducha przeszłości.

— Wejdź, proszę — powiedział Barnaba, tłusty i puszysty kocur o błękitnych oczach i pobłażliwym uśmiechu. Leżał na welurowym siedzisku, u którego podstawy znajdował się drapak ze sznurków.

— Wiesz, że nie przepadam zbytnio za ludźmi, ale trzeba pomóc pewnej rodzinie, która mimo własnych kłopotów, wiele razy pomagała nam przetrwać zimę.

— Rozumiem — odpowiedziała Skarpetka, wpatrując się pokornie w króla.

— Zadanie nie będzie łatwe, nawet dla Ciebie — tak cudacznej kotki, która ma tyle sympatii dla ludzi. Może nawet więcej niż dla nas — Barnabazaśmiał się donośnie, ale z pełną sympatią wobec urwisa.

Król wyjaśnił swojej podwładnej, w czym tkwi problem. W pobliskiej wsi mieszkali mama i tata 6-letniej Lenki. Dziewczynka stała się bardzo niegrzeczna, odkąd zachorował tata i zabrakło pieniędzy na zabawki i inne miłe rzeczy, do których zdążyła się tak bardzo przyzwyczaić. Zadaniem Skarpetki miało być zaprzyjaźnienie się ze złośnicą i uświadomienie jej, że w życiu nie zawsze i nie tylko liczą się przyjemności. Drobna kotka ze śnieżnobiałymi łapkami najpierw ucieszyła się bardzo. Po chwili jednak zrozumiała że, ludzkie problemy nie są jej aż tak dobrze znane.

— Nie przejmuj się. Mam