Jedz dobrze i nie tyj - Zbigniew Młynarski - ebook

Jedz dobrze i nie tyj ebook

Zbigniew Młynarski

3,0
29,90 zł

lub
Opis

Jadamy za dużo, bo zbyt często chcemy jeść, a jak już zaczniemy, trudno jest nam przestać. Tkwi w nas jakaś przemożna siła, która sprawia, że chce nam się jeść. Często nie potrafimy się jej przeciwstawić. Można ją porównać do żywiołu. Niekiedy staramy się z nią walczyć, zmuszając się do jedzenia mniej oraz wyrzekania się niektórych produktów. Niestety, nazbyt często głównym skutkiem tych wysiłków jest obniżenie przyjemności jedzenia.
Zamiast walczyć z żywiołem, lepiej go ujarzmić i wykorzystać dla swojego dobra. Opracowałem i opi¬sałem receptę na to, jak zmienić ukierunkowanie tej tkwiącej w nas siły. Skłonić ją, żeby działała w na¬szym interesie. Powodowała, że nasz organizm będzie dawał nam dobre sygnały, kiedy i co jeść, aby odżywiać się zdrowo. Żeby sam, w trakcie jedzenia, trafnie informował nas, że już wystarczy i powodował, że w odpowiednim momencie ustanie chęć sięgania po więcej. Z pewnością każdy przyzna, że warto postarać się o to, żeby nasz organizm stał się naszym przyjacielem i sam dbał o to, żeby jedzenie nie prowadziło do tycia, ale dawało możliwie najwięcej zdrowia i radości.

Zbigniew Młynarski

Opracowanie Zbigniewa Młynarskiego „Jedz dobrze i nie tyj” jest pozycją oryginalną na naszym rynku wydawniczym, kładzie bowiem duży nacisk na walory smakowe pożywienia oraz przyjemność związaną ze spożywaniem posiłków. Znajdujemy tu szerokie omówienie takich pojęć, jak głód, sytość, smakowość, nawyki i przyzwyczajenia żywieniowe, najczęściej popełniane błędy w sposobie odżywiania się, a także propozycję zastosowania w praktyce oryginalnego, komputerowego systemu samodzielnego poprawiania swoich jadłospisów. Naczelną zasadą systemu jest to, że ma on zapewnić każdemu dostarczanie w diecie odpowiednich ilości składników pokarmowych, a jednocześnie jest oparty na potrawach ulubionych, smakowitych, dających pełną satysfakcję ze spożywania posiłków.


Prof. dr hab. Janusz Stanisław Keller

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 143

Oceny
3,0 (1 ocena)
0
0
1
0
0

Popularność




© Copyright by Zbigniew Młynarski, Warszawa 2020

Tytuł „Jedz dobrze i nie tyj” © Copyright by Konrad Młynarski, Warszawa 2004

Konsultacja naukowa pierwszego wydania:

prof. dr hab. inż. Janusz Stanisław Keller

Konsultacja medyczna pierwszego wydania:

lekarz Paweł Kańka

Konsultacja dietetyczna pierwszego wydania

dr inż. Agnieszka Starbała-Stępniewski

Wydawca: Warsaw Apartments Sadyba Wilanów sp. z o.o. Wydanie drugie poprawione i uzupełnione

ISBN 978-83-918358-0-7

Redakcja:

JoannaKłos

Korekta:

Halina Stykowska, Weronika Pietrzyk

Skład:

PanDawer, www.pandawer.pl

Koncepcja okładki:

Żaneta Kozioł

Projekt graficzny:

Dominika Kuszel; Brand new Brand.

www.mlynarski.plzbyszek@mlynarski.pl

www.jedzdobrze.plwww.drdietman.pl

Konwersja do epub i mobi A3M

Spis treści
Podziękowania
Jedz dobrze i nie tyj
Pragnienia
Głód
Głód emocjonalny
Sytość
Smak
Smak miłości
Apetyt
Ważniejsze składniki odżywcze
Tłuszcze
Węglowodany
Błonnik
Białka
Sól
Wapń
Żelazo
Magnez
Fosfor
Potas
Cynk
Miedź
Mangan
Selen
Chlor
Fluor
Chrom
Molibden
Jod
Witamina A
Witamina D
Witamina E
Witamina C
Tiamina
Ryboflawina
Niacyna
Kwas pantotenowy
Witamina B6
Witamina B12
Kwas foliowy
Witamina K
Biotyna
Dlaczego tyjemy?
Błąd – spożywanie szybko przyswajalnych węglowodanów
Błąd – spożywanie nierównych porcji
Błąd – brak zrównoważenia odżywiania
Błąd – uleganie fobii antytłuszczowej
Błąd – podejmowanie szkodliwych diet
Błąd – nieprzemyślane zakupy
Czy żywność jest zdrowa?
Jak żywią profesjonaliści?
Restauracja Augustus
Program DrDietman
Suplementacja diety
Poprawianie odżywiania
Odżywianie w cukrzycy
Niektóre dania z restauracji Augustus
Zupy
Ciastka i ciasteczka dla cukrzyków
Purée o niskim IG
Sprawdzanie odżywiania
Poprawianie odżywiania w cukrzycy
Odchudzanie z Programem DrDietman
Piśmiennictwo

Zdrowieutrzymanezapomocą

restrykcyjnej diety to przykrachoroba.

Monteskiusz

Powstanie cywilizacji przemysłowej wywołało między innymi szybki rozwój przemysłu spożywczego. Powstały nowe technologie daleko zaawansowanego przetwarzania surowców roślinnych i zwierzęcych, zaczęto wytwarzać żywność wygodną, gotową do spożycia oraz produkować artykuły spożywcze nie zawsze cechujące się dużą wartością odżywczą. Sposób odżywiania się większości ludzi zmienił się radykalnie, często niewłaściwie, co spowodowało rozwój wielu chorób, zwanych cywilizacyjnymi. W ślad za tym powstało poradnictwo dietetyczne oraz pojawiło się na rynku księgarskim szereg broszur i książek upowszechniających wiedzę o żywieniu człowieka, zarówno zdrowego, jak i chorego. Znakomita większość tej działalności popularyzatorskiej przywiązuje niestety wagę głównie do wartości odżywczej nowo zalecanych diet, mających zmienić sposób odżywiania się, a zdecydowanie za mało należnej uwagi zwraca się na cechy psychiczne oraz nawyki i przyzwyczajenia żywieniowe pacjentów. Takie poradnictwo jest w efekcie mało skuteczne.

W świetle powyższych uwag opracowanie Zbigniewa Młynarskiego „Jedz dobrze i nie tyj” jest pozycją oryginalną na naszym rynku wydawniczym, kładzie bowiem duży nacisk na walory smakowe pożywienia oraz przyjemność związaną ze spożywaniem posiłków. Znajdujemy tu szerokie omówienie takich pojęć, jak głód, sytość, smakowość, nawyki i przyzwyczajenia żywieniowe, najczęściej popełniane błędy w sposobie odżywiania się, a także propozycję zastosowania w praktyce oryginalnego, komputerowego systemu samodzielnego poprawiania swoich jadłospisów. Naczelną zasadą systemu jest to, że ma on zapewnić każdemu dostarczanie w diecie odpowiednich ilości składników pokarmowych, a jednocześnie być oparty na potrawach ulubionych, smakowitych, dających pełną satysfakcję ze spożywania posiłków.

Prof. dr hab. Janusz Stanisław Keller (†)

Podziękowania

Książka ta powstała z inicjatywy i namowy nieżyjącego już Profesora Janusza Kellera, będącego jedną z najwybitniejszych postaci w historii polskiej nauki o żywieniu człowieka. Pan Profesor powtarzał mi wielokrotnie: „opanował pan bardzo dobrze tajniki dietetyki, zdobywając wiedzę dla siebie, a nie w celu wykonywania zawodu. Patrzy pan na zasady odżywiania z innej perspektywy niż osoby parające się tym zawodowo. Jest pana obowiązkiem podzielenie się częścią swoich przemyśleń z wszystkimi osobami, które pragną wyregulować swoje poczucie apetytu, żeby móc zawsze jeść to, na co im przyjdzie ochota, a jednocześnie odżywiać się zdrowo i czerpać z jedzenia możliwie najwięcej przyjemności”.

Powstała zatem książka, która nie pretenduje do roli podręcznika naukowego, lecz prezentuje wiedzę o odżywianiu podaną przystępnie, adresowaną do wszystkich zainteresowanych. Informacje zawarte w tej publikacji mają solidne podstawy naukowe i poparte są racjonalną wiedzą o odżywianiu. Książka ta może być także bardzo użyteczna dla praktykujących dietetyków, ponieważ ułatwia lepsze zrozumienie problemów osób, którym pomagają.

Do swojej wiedzy o dietetyce zawsze podchodziłem z pokorą, kierując się zasadą „wiem, że jest wiele zagadnień, których nie znam”. Muszę więc podziękować Panu Profesorowi Januszowi Kellerowi, lekarzowi Pawłowi Kańce oraz dietetyczce dr inż. Agnieszce Stabale-Stępniewskiej za pomoc merytoryczną i zweryfikowanie zgodności głoszonych poglądów z zasadami nauki o żywieniu człowieka. Pragnę także podziękować Grzegorzowi Bednarskiemu, zręcznemu informatykowi, który opracował Program DrDietman oraz strony internetowe związane z Polskim Portalem Żywnościowym jedzdobrze.pl.

Dziękuję także dietetykom z Polskiego Portalu Żywnościowego jedzdobrze.pl Vivianie Cieślak-Stanley, Karolinie Leydy, Paulinie Meksule i Piotrowi Rutkowskiemu za owocną współpracę i cenne uwagi, które pozwoliły na zweryfikowanie zgodności podanych w książce tez z kanonem wiedzy o żywieniu człowieka oraz ustalenie ostatecznej treści wydania drugiego.

Dziękuję też naszym współpracownikom, którzy dzielili się z nami swoimi odczuciami związanymi z odżywianiem. Nie sposób wymienić wszystkich osób, którym wypada podziękować, jednak nie mogę nie wyrazić wdzięczności Andrzejowi i Teresie Amanowiczom, Marioli Dziadek, Jackowi

Grynczelowi, Andrzejowi Kani, Grzegorzowi Kapturowi, Patrycji Kobyleckiej, Edycie Pielarz, Agnieszce Szymańskiej, Maciejowi Tenerowiczowi, Jolancie Wyporskiej.

Kiedyś mój, ośmioletni wówczas, syn Konrad spytał mnie: „Nad czym tak rozmyślasz?”. Odpowiedziałem, że mam dziesięć propozycji tytułu książki i zastanawiam się, który jest najlepszy. Powiedział mi: „Żaden z nich. Ja proponuję Jedzdobrzeinietyj, bo dorośli, to chcieliby jeść dobrze, ale boją się, że utyją”. Muszę mu więc za wymyślenie tego tytułu podziękować.

Zbigniew Młynarski

Dziękuję mojej Mamie Annie Kołodziej, która sprawiła, że gotowanie jest dla mnie i nie tylko dla mnie źródłem wielkiej radości.

Katarzyna Kołodziej

Nicniepotrafinamdaćtylezdrowiaityleprzyjemności,cojedzenie.Po zastanowieniusięzgodząsięztymstwierdzeniemnawet ci, którzy mawiali: „Znamy mocniejszedoznania!”.

Dlaczego?Otóżtrudnooprzyjemność,którejmożnabyzaznawaćtakczęstojakjedzenia.Pozatymradośćzjedzenia najczęściej przeżywamy wrazzinnymi.A wspólne przeżycia bywająnajsilniejsze.

Jedz dobrze i nie tyj

Moje zdrowie niepozostawiamiwyboru.Muszę się dobrze odżywiać. Konieczne stało się więc opanowanie racjonalnej wiedzy o żywieniu człowieka.

Gruntowne studiowanie literatury uzupełniłem uczestniczeniem, w charakterze wolnego słuchacza, w wykładach na SGGW. Miałem przyjemność poznać wybitnych specjalistów, profesorów Stanisława Bergera i Janusza Kellera. Okazali się osobami o wielkim uroku osobistym. Przez ponad rok co tydzień spotykałem się z nieżyjącym już prof. Januszem Kellerem na trzygodzinnych sesjach. To miłe – móc o sprawach ważnych dyskutować ze znawcą.

Problem, który chciałem wtedy wspólnie z nim rozważyć, polegał na uzyskaniu odpowiedzi na pytanie: czy po to natura dała nam poczucie smaku i apetyt, żebyśmy ciągle odmawiali sobie tego, na co mamy ochotę, i zmuszali się do czegoś niesmacznego? Chyba naturze nie mogło o to chodzić? Raczej wyposażyłanaswapetytpoto,żebyśmymieliochotęnato,co właśniejestpotrzebneizdrowe.A jednak wiele osób wie i czuje, że często ma chęć na coś, co nie jest zdrowe. Pozostają w słusznym przekonaniu, że jeśli będą zawsze jadły to, na co mają ochotę, i tyle, ile chcą, nadwyrężą swoje zdrowie i na dodatek utyją. Dlaczego? Prawdopodobnie mają rozregulowane poczucie apetytu, więc przychodzi im ochota na jedzenie, które w danej chwili nie jest dla nich korzystne.

Natura wyposażyła nas w apetyt po to, żebyśmy mieli ochotę na to, co jest potrzebne i zdrowe.

Zauważyliśmy wspólnie, że apetyt można uregulować. Można sprawić, żeby ochota najczęściej przychodziła nam na to, co jest w danej chwili najkorzystniejsze dla naszego organizmu. Wtedy jedząc to, co chcemy, uzyskamy z jedzenia wiele przyjemności, a na dodatek będziemy się odżywiali zdrowo i – o ile nie posiadamy silnej skłonności do nadwagi – utrzymamy odpowiedniąmasęciałaisylwetkę.Dawniej człowiek często cierpiał głód i szukał w jedzeniu choćby minimalnych porcji energii, żeby przeżyć. Obecnie, gdy pożywienia mamy pod dostatkiem, jedzenie stało się ważnym przeżyciem zmysłowym.

Dzięki uregulowaniu apetytu,jedząc to,na co mamy ochotę, utrzymamy odpowiednią masę ciała i sylwetkę.

Pragnienia

Największą przyjemność odczuwamy wtedy, gdy spełniają się nasze pragnienia. I chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, to właśnie jedzeniem zaspokajamy znaczną część najważniejszychznich.

„Coś za nami chodzi”

Dlaczego tak się dzieje? Otóż z pożywienia czerpiemy wiele ważnych, niezbędnych nam do życia substancji. Jeśli jednej z nich zabraknie, choć o tym nie myślimy, nasze ciało zaczyna to odczuwać, czasem nawet dotkliwie. Na dodatek potrzeba uzupełnienia odczuwanego braku wciąż i wciąż w nas narasta. W końcu przybiera tak wielką siłę, że staje się naszym pragnieniem. Pragnienie to odczuwamy jako apetyt – ochotę na takie pożywienie, którezawieradobreipożądanesubstancje.Mówimy nawet czasem: „coś za mną chodzi”.

Apetyt to ochota na takie pożywienie, które zawiera dobre i pożądane substancje.

Zaspokajając apetyt, czyli jedząc to, na co mamy ochotę, dajemy organizmowi to, czego pragnął. Spełniając jedzeniem silne pragnienia, sprawiamy sobie wielką przyjemność. Przyjemność zdrową – bo dostarczanie organizmowi tego, czego potrzebuje, służy zdrowiu.

Głód

Głód znamy wszyscy. Jest jak świecąca się kontrolka poziomu paliwa w samochodzie – a nawet bardziej natarczywy, przejmujący, dręczący.

Wilcze łaknienie

Brak pożywienia może mieć dla człowieka o wiele bardziej znaczące konsekwencjeniż dla samochodu brak benzyny. Silne przegłodzenie może być wstrząsem dla organizmu. Potrafi nawet spowodować rozstrój zdrowia. Odreagowujemy je czasem tzw. wilczym głodem. Odczuwamy wtedy wręcz zwierzęcą żądzę, żeby zjeść wszystko, co jest jadalne i znajduje się w naszym zasięgu. Zdarza się, że mówimy: „zjadłbym konia z kopytami”.

Gdy zabraknie paliwa

Głód wskazuje na niedobory pożywienia i wzywa do ich uzupełnienia. Najczęściej zawiadamia, że mamy za mało „paliwa”, z którego uzyskujemy energię potrzebną do ogrzewania ciała i pracy narządów wewnętrznych. Sygnał do jego ujawnienia powstaje m.in. w związku z zarejestrowaniem przez ośrodek głodu i sytości, w części mózgu zwanej podwzgórzem, niskiego poziomu glukozy we krwi. Ten najsilniej odczuwany rodzaj głodu bywa nazywamy głodemenergetycznym.Pojawia się po zbyt długim odstępie pomiędzy posiłkami lub po posiłkach za małych.

Niski poziom glukozy we krwi wywołuje głód energetyczny.

Utajone braki

Głód może też oznaczać, że w naszym organizmie występują braki i niedobory wielu różnych składników odżywczych, w tym zwłaszcza białka. Taki głód nazywamy głodemutajonym.Na co dzień bywa przysłaniany głodem energetycznym, stąd na dobre ujawnia się po zaopatrzeniu organizmu w składniki pokarmowe będące źródłem energii.

Niedobory wielu składników odżywczych, w tym zwłaszcza białka, to głód utajony.

Ślinka cieknie

Samo występowanie niedoborów pożywienia nie zawsze powoduje, że odczuwamy głód. Ujawnia się on wtedy, gdy zbliża się pora, w której zwykle jemy, ponieważ nasz organizm mechanicznie podejmuje przygotowania do rozpoczęcia jedzenia. Pierwsze zapowiedzi tych przygotowań to zwiększonewydzielanieślinyisokówtrawiennych.Może do niego dojść na widok jedzenia, pod wpływem jego zapachu albo gdy o jedzeniu rozmawiamy lub tylko myślimy. Można też poczuć głód w następstwie bardziej intensywnej pracy organizmu, przebywania na świeżym powietrzu, wzięcia kąpieli oraz po niektórych silnych przeżyciach.

Masz wiadomość

Zdarzenia takie nie wywołują jednak głodu same w sobie, a jedynie sprzyjają jego ujawnieniu. Nasz organizm musi czegoś potrzebować. Głód powstaje właśnie po to, aby – niczym e-mail – o tym braku poinformować.

Ci, którzy jedzą mało, wystawiająnapróbęzdrowieiurodę.

Człowiek nie zawsze może coś zjeść, gdy tylko poczuje głód. Nauczyliśmy się go ujarzmiać, aby nadmiernie nie uprzykrzał nam życia. Czasem mówimy: „trzeba oszukać głód”. Wiele osób ma na to swoje wypróbowane sposoby. Są tacy, u których zdolność tłumienia głodu nad wyraz się rozwinęła. Dzięki temu nie czują go nawet wtedy, gdy ich organizm ma bardzo duże braki, więc jedzą za mało, wystawiającnapróbęzdrowieiurodę. Należy jednak uważać. Skrajna forma tłumienia głodu – anoreksja – jest chorobą śmiertelną.

Głód emocjonalny

Bywa, że czujemy się głodni i jemy, mimo że nie brakuje nam ani energii z pożywienia, ani potrzebnych składników odżywczych. Jemy wtedy tylko po to, aby sprawić sobie przyjemność.

Apetyt na miłość

Często dzieje się tak dlatego, że żyjemy w stresie i chcemy, aby przyjemność z jedzenia pomogła nam sobie z nim poradzić. Głód skłaniający nas do jedzenia bez potrzeby fizjologicznej, wyłącznie z powodów psychologicznych, w tym tylko dla przyjemności, bywa nazywany głodempsychologicznym lubemocjonalnym.

Głód psychologiczny najczęściej występuje zpowoduemocjinegatywnych: smutku, gniewu, przygnębienia. Może być reakcją na problemy w pracy czy w rodzinie, na natłok spraw do załatwienia i życie pod presją czasu. Bywa, że jest przejawem braku akceptacji siebie albo walki z poczuciem, że nikt nas nie kocha. Jest czasem formą autoagresji. Jego przyczyn może być naprawdę wiele.

Negatywne emocje też mogą spowodować głód.

Oj tam, jeszcze kawałek

Są osoby, które trapi głód emocjonalny, ponieważ nie potrafią na co dzień

znajdować w jedzeniu odpowiedniej przyjemności. Stąd po niektórych posiłkach ich organizmuczuciemniedosytudomagasięczegośjeszcze, aby wyrównać brak oczekiwanej przyjemności. Uczucie to zna również wiele osób z nadwagą. Spożywają posiłki z obawą, że od jedzenia tyją. Chociaż nie zawsze sobie to uświadamiają, po posiłku gdzieś w głębi ducha mają żal, że z głodu jednak coś zjadły i przybyło im tkanki tłuszczowej. Powstaje wtedy nieśmiałe: „oj tam, zjem jeszcze coś słodkiego dla samej przyjemności”.

Zwyczaj jedzenia deserów powstał po to, żeby czymś słodkim i lubianym wynagrodzić sobie niedostatek przyjemności po spożyciu niesmacznego posiłku.

Pączek na smutki

Są osoby – nieliczne – u których głód emocjonalny nie występuje; nie reagują chęcią jedzenia na sytuacje stresowe. Są natomiast i takie, o których można mówić, że zajadają emocje. Dla nich na smutek najlepsze są ciastka i słodycze, na zdenerwowanie – konkretny kawałek mięsa, a na znudzenie – chipsy lub orzeszki. Jeśli sprowadza się to do okresowych zachcianek, nie ma w tym nic złego. Organizm umiesobieradzićzincydentalnymi zaburzeniami prawidłowego odżywiania. Czasem warto tym sposobem uniknąć skutków nagromadzania się stresu i złych emocji, które w innym wypadku mogłyby znaleźć bardzo przykre ujście.

Do pewnego stopnia organizm umie sobie radzić z podjadaniem niezdrowych pokarmów.

Gdy głód emocjonalny wymknie się spod kontroli – może prowadzić do powstania szkodliwego nałogu.

Sytość

Gdy się już najemy, odczuwamy radosną, błogą sytość. Jest ona przeciwieństwem głodu. Jedzenie do syta to jedna z większych przyjemności, jakie mamy z posiłków.

Więcej się nie da

Zwykle najsilniejszym sygnałem skłaniającym nas do zakończenia jedzenia jest uczucie napełnionego żołądka. Co prawda nie jest ono oznaką sytości, sprawia natomiast, że kończymy jedzenie. Rozumiemy, że więcej już zjeść się nie da. Jednak po kilku minutach żołądek częściowo się opróżnia. Możemy wtedy jeść dalej.

Nie wolno mylić jedzenia do syta z jedzeniem dla zapełnienia żołądka.

Nie należy mylićjedzeniadosytazjedzeniemdlaodczuciapełnego żołądka.Jeść do syta to jeść tyle, żeby zasilać organizm wszystkim, czego potrzebuje z pokarmu, i tym sposobem uśmierzać głód. Jeśli dany posiłek nie dostarczy organizmowi wszystkiego, co potrzebne, spowoduje uczucie, że żołądek jest napełniony tym, co nie daje nam satysfakcji. Można nawet mówić o szkodliwym przejedzeniu się tym, co w danej chwili nie było potrzebne.

Oszukać podwzgórze

Fizjologiczny mechanizm powstawania sytości jest bardzo złożony. Nie jest on też do końca poznany. Wiadomo, że odczuciesytościpowstajewpodwzgórzu mózgowym. Docierają tam sygnały metaboliczne, hormonalne oraz neuroprzekaźnikowe z wielu naszych narządów. A gdyby tak powstała pigułka, po której zażyciu podwzgórze uzna, że jesteśmy nasyceni? Ten, kto ją wynajdzie i sprawi, że otyłość przejdzie do historii, ma Nobla w kieszeni.

Odczucie sytości powstaje w podwzgórzu mózgowym.

Powoli do syta

Odczucie sytości nie powstaje natychmiast po rozpoczęciu jedzenia. Organizm potrzebuje czasu na wysłanie odpowiednich sygnałów. Należyspożywaćposiłkipowoli,żeby organizm miał czas poinformować nas o sytości, bo w przeciwnym razie możemy zjeść za dużo.

Posiłki należy spożywać bez pośpiechu.

Do sygnałów informujących o dostawach energii należy podwyższenie stężenia glukozy we krwi, do którego dochodzi po spożyciu węglowodanów, oraz wydzielanie się cholecystokininy potwierdzające, że rozpoczęło się trawienie tłuszczów lub białek. Jednak informacja o postępującym zaspokojeniu potrzeby zasilenia organizmu w energię niedajepełnejsytości.

Ukryty brak się odzywa

Rozbudzenie organizmu jedzeniem sprzyja ujawnieniu się głodu utajonego, związanego z brakami wielu różnych składników odżywczych. Stąd po zaspokojeniu wyłącznie głodu energetycznego odczuwamy niedosyt. To znak, że oprócz składników dających nam energię brakujenamjeszczeczegoś. Wiele osób po powrocie z pracy i zjedzeniu pierwszego posiłku w domu, z powodu nawarstwionych braków wielu składników odżywczych chętnie podjadałoby bez końca.

Organizm da znać, że jeszcze czegoś mu brakuje.

Jeść do syta to jeść tak, żeby nie być głodnym – czyli zaopatrzyć organizm we wszystko, czego aktualnie potrzebuje – a zarazem nie doprowadzić do odczucia napełnionego żołądka.

Smak

Delektowanie się ulubionym smakiem potrawy jest wielką przyjemnością. Szukając jej, staramy się jeść tylko to, co lubimy. Każdy znajduje ją w czymś innym, bo określenie „smaczne” czy „niesmaczne” jest subiektywne. Osoby, które miały szczęśliwe dzieciństwo, bardzo chętnie szukają w potrawach smaków poznanych w domu rodzinnym.

Smak świadczy o jakości

Smak jest podstawowym nośnikiem informacji o danej potrawie. Bywa, że dla ustalenia, jak smakuje, nawet nie musimy jej próbować. Widząc ją czy słysząc o niej, od razu to wiemy. Wszak już ją jedliśmy i pamiętamy jej smak. Rozpoczynając jedzenie, sprawdzamy, czy dana potrawa ma taki smak, jakiego oczekujemy. Jeśli go nie znajdziemy, jemy mniej chętnie lub nawet ją odstawiamy. Posmakupotrawymożemypoznać,czyzostała dobrzeugotowana.Można też po nim poznać, że dany produkt się zepsuł.

Po smaku potrawy możemy poznać, czy została dobrze ugotowana.

Najbardziej lubimy te potrawy, z których otrzymaliśmy potrzebne składniki odżywcze. Ich smak kojarzy się nam podświadomie ze składnikami pokarmowymi, które uzyskaliśmy spożywając dany posiłek. Warto kosztowaćpotraworóżnychsmakach, żeby wyrobić sobie skojarzenia smaku wielu produktów ze składnikami odżywczymi i dzięki temu je polubić. Im więcej różnych smaków lubimy, tym łatwiej możemy urozmaicać swoje posiłki, a to sprzyja prawidłowemu odżywianiu.

Warto próbować nowych smaków.

Smaki miłe i niemiłe

Dla wielu ulubiony smak to smak białego pieczywa, ziemniaków, frytek,