Google hacking. Jak szukać w Google, aby zarabiać pieniądze, budować biznes i ułatwić sobie pracę - Patrycja Hrabiec-Hojda, Justyna Trzeciakowska - ebook

Google hacking. Jak szukać w Google, aby zarabiać pieniądze, budować biznes i ułatwić sobie pracę ebook

Patrycja Hrabiec-Hojda, Justyna Trzeciakowska

3,8

Opis

 

Google hacking to zaawansowane techniki wyszukiwawcze, pozwalające na budowanie precyzyjnych zapytań w wyszukiwarce. Aby stosować Google hacking, nie trzeba być ani informatykiem, ani hakerem. 

W takim razie dla kogo i po co jest Google hacking? 

Google hacking to pakiet umiejętności, w jakie powinien być wyposażony każdy, kto szuka informacji w internecie. Na początek trzeba zrozumieć, jak wyszukiwarka działa, co wpływa na wyniki wyszukiwania, a potem poznać język, którym trzeba się z nią komunikować.  

Zaawansowane wyszukiwanie informacji z wykorzystaniem funkcjonalności, które daje nam powszechnie stosowany Google, to umiejętność uniwersalna. Przyda się w prowadzeniu firmy i codziennej pracy: do wyszukiwania klientów, do rekrutacji pracowników, do znajdywania, gdzie starać się o dotację i w wielu innych sytuacjach. Przyda się na etapie wyszukiwania informacji naukowej i wyszukiwaniu trudniej dostępnych materiałów do opracowania publikacji. Przyda się w szeroko rozumianym marketingu, dziennikarstwie i aby rozumieć, co dzieje się w branży, w której przyszło nam pracować. 

Przykłady zastosowania kompetencji Google hackingu można by jeszcze długo mnożyć. A korzyści? Na początek najbardziej oczywista czyli oszczędność czasu. Ale ważniejsze, że dzięki korzystaniu z dobrodziejstw zaawansowanych metod wyszukiwania można docierać do źródeł informacji, które niekoniecznie łatwo znaleźć po wpisaniu czegokolwiek w oknie wyszukiwarki. 

Od czego zacząć? 

Google hacking to nie wiedza tajemna, ale umiejętność, która wymaga wytrenowania i poświęcenia na to określonego czasu. Warto, ucząc się hackowania Google, skorzystać z wiedzy i porad ekspertów. Od dziś przyjdzie Ci to dużo łatwiej, bo właśnie ukazuje się pierwsza w Polsce książka Google hacking. Jak szukać w Google, aby zarabiać pieniądze, budować biznes i ułatwić sobie pracę, autorstwa Patrycji Hrabiec-Hojdy i Justyny Trzeciakowskiej. Autorki na co dzień z sukcesami wykorzystują techniki Google hackingu w pracy infobrokerskiej, przygotowując analizy rynku i konkurencji oraz ucząc w trakcie szkoleń, jak radzić sobie z zasobami on-line, skutecznie je eksplorując i z sukcesem wykorzystywać w codziennej pracy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 119

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




 

 

Copyright:

© Patrycja Hrabiec-Hojda, Justyna Trzeciakowska

 

Wydanie I

 

Projekt okładki:

Pracownia Register

Ilustracja na okładce:magann/Adobe Stock

 

Łamanie i skład:

Pracownia Register

 

Fotografie autorek:

Piotr Szałański

 

Redakcja i korekta:

Anna Gidaszewska

 

ISBN 978-83-954002-1-6

 

Wydawca:

Infomedia Group Sp. z o.o. Sp.k.

Wadowicka 12/315

30-415 Kraków

Kraków 2019

Podziękowania

Dziękujemy wszystkim Klientom Infobrokerska.pl za dostarczane nam wyzwania, na których mogłyśmy, i wciąż możemy, budować doświadczenie.

Dziękujemy naszemu zespołowi za współpracę i pomoc w organizacji procesu wydawniczego.

Dziękujemy Tobie, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku za Twoją cierpliwość w czekaniu na tę książkę.

Dziękujemy naszym Rodzinom za nieustanne wsparcie i wiarę w to, że nasza książka stanie się faktem. Bez Was to wszystko by się nie udało!

Autorki

Wstęp

W czasach, kiedy internet stał się dominującym źródłem pozyskiwania informacji, umiejętność sprawnego i skutecznego wyszukiwania staje się jedną z najważniejszych kompetencji, jakich potrzebujemy. Każdy z nas wie, czym jest wyszukiwarka Google, jednak szukanie w niej staje się coraz trudniejsze, szczególnie jeśli potrzebujesz konkretnej informacji biznesowej. Coraz bardziej potrzebna jest umiejętność wyszukiwania z wykorzystaniem zaawansowanych funkcji wyszukiwarki, korzystanie z wachlarza narzędzi oferowanych pod marką Google oraz znajomość wielu innych źródeł informacji.

Nasza książka została pomyślana jako swoisty przewodnik po świecie online. Pierwsze trzy rozdziały koncentrują się na pokazaniu i omówieniu wszystkiego, co Google ma do zaoferowania. Przeprowadzimy Cię w nich przez opowieść o tym, jak to się stało, że dziś Google jest niemal monopolistą na rynku wyszukiwarek w Polsce oraz jak w pełni wykorzystać jego funkcjonalności. Pokazujemy, jak w Google działają poszczególne opcje, jak budować skuteczne kwerendy. Pamiętaj jednak, że Google żyje i ewoluuje. Oznacza to, że wszystkie recepty wyszukiwawcze, jakie Ci podsuwamy są aktualne na dzień 1 kwietnia 2019 (to nie prima aprilis!).

W czwartym i piątym rozdziale odrywamy się od Google, by pokazać Ci, jak używać szerszych zasobów internetu w celach biznesowych. Krok po kroku omawiamy kolejne zasoby informacyjne, ich specyfikę i możliwości wykorzystania.

Z kolei Dodatek Praktyczny to swoisty warsztat pracy Google Hackera. Dostajesz tam gotowy zestaw przykładowych kwerend w Google. Nic, tylko brać i korzystać.

Zaczynamy!

Jak powstało Google?

W połowie lat dziewięćdziesiątych sytuacja w internecie przypominała Dziki Zachód – duży popyt, olbrzymia przestrzeń i brak drogowskazów. Pojawił się problem z pozyskiwaniem informacji. Aby trafić na jedną z wielu stron, trzeba było znać jej dokładny adres. W tym czasie powstały już pierwsze wyszukiwarki, takie jak WebCrawler, Lycos, Magellan, Infoseek, Excite czy HotBot, jednak żadna nie spełniała oczekiwań internautów. Dostarczane wyniki były najczęściej nieadekwatne do zadanego pytania lub ogólnie ich nie uzyskiwano. W tym samym czasie Sergey Brin pracował nad przełożeniem eksploracji danych do internetu, zaś Lary Page postanowił „zgrać na swój komputer całą zawartość internetu”. W 1996 roku Brin i Page połączyli siły i razem rozpoczęli ściąganie stron www i analizowanie linków. Używali do tego specjalnego programu-pająka przeszukującego sieć internetową. Jak podaje D.A. Vice: „Brain czuł, że to prawdziwe wyzwanie dla jego umiejętności matematycznych i programistycznych”. Page zaś, bawiąc się znaczeniem własnego nazwiska, opracował nowy system hierarchizowania stron internetowych i nazwał go PageRank. System ten uwzględniał nie tylko liczbę linków prowadzących do danej strony www, ale również jakość stron, do których prowadziły te odnośniki. Na tle tego rozwiązania, na początku 1997 roku, powstała prymitywna wyszukiwarka BackRub. Wyszukiwarka ta rozwiązała jeden z największych problemów ówczesnych użytkowników internetu: trafność wyników. Jesienią tego samego roku Brin i Page postanowili zmienić nazwę wyszukiwarki. W końcu udało się stworzyć nazwę Google. Nazwa firmy pochodzi od słowa googol, które oznacza jedynkę z setką zer. Jak podaje twórca i założyciel firmy Lary Page, korporacja miała nazywać się googol, jednak w czasie rejestracji domeny internetowej popełniono błąd ortograficzny. Dokładnie 15.08.1997 roku został zarejestrowany jeden z obecnie najbardziej znanych adresów: www.google.com.

W 1997 roku z Google korzystali głównie studenci i pracownicy Uniwersytetu Stanforda. W tym samym roku biuro patentowe uczelni wszczęło procedurę rejestracyjną nowego wynalazku (systemu PageRank). Powstanie prostej, praktycznie pozbawionej grafiki, strony Google wynikało z braku funduszy i zdolności graficznych jej twórców.

Jednym z pierwszych pomysłów biznesowych Brina i Page’a było sprzedanie oczekującej na patent wyszukiwarki. W tym celu spotkali się z Paulem Flahertym, twórcą Altavisty. Rozmowy nie przyniosły rezultatów i Altavista nie zainwestowała w Google. Później próbowano sprzedać system PageRank innym wyszukiwarkom, takim jak Excite, jednak bezskutecznie. Brin i Page długo nie mogli znaleźć inwestora. Pierwszym, który pozytywnie odpowiedział na ofertę inwestowania w projekt był David Filo, założyciel Yahoo!, który stwierdził jednak, że projekt powinien być reprezentowany przez poważną firmę z branży. Andy Bechtolsheim – jeden z założycieli Sun Microsystems w ciągu piętnastu minut podjął decyzję o zainwestowaniu 100 tys. dolarów w nowy wynalazek, przyczyniając się tym to do oficjalnej rejestracji firmy Google Inc.

We wrześniu 1998 roku firma wynajęła swoje pierwsze biuro. Początkowo mieściła się w garażu i kilku pokojach w willi w Menlo Park. W tym samym roku zatrudniła swojego pierwszego pracownika – Craiga Silversteina. Szybko okazało się, że komputery zaczynają zajmować coraz więcej miejsca i na początku 1999 roku firma zmieniła siedzibę. Google przeniosło się na University Avenue w centrum Palo Alto. W tym czasie wyszukiwarka obsługiwała 100 tys. zapytań dziennie. Popularność narzędzia rosła, a nawet nie poczyniono żadnych wydatków na reklamę. O wyszukiwarce zaczęto pisać w prasie tradycyjnej, a „PC Magazine” umieścił Google wśród 100 najlepszych stron www 1998 roku. Dynamiczny rozwój i rosnąca popularność serwisu spowodowały, że potrzeba było kolejnych nakładów finansowych. Pomimo sukcesu i zaufania użytkowników Brin i Page nie wiedzieli, w jaki sposób mają zacząć zarabiać na swoim wynalazku. Rozwiązanie przyszło z czasem. Pomimo kłopotów z modelem biznesowym, latem 1999 roku znaleźli się kolejni inwestorzy, którzy wyłożyli 25 milionów dolarów. W tym samym roku Google posiadało jedynie 300 komputerów, zaś po nieograniczonych zakupach, latem 2000 roku, było ich już ponad 4000. Aby pomieścić cały sprzęt, Google wynajmowało dwa magazyny w Kalifornii. Obecnie serwerownie firmy rozmieszczone są na terenie całych Stanów Zjednoczonych oraz w zagranicznych centrach. Pomimo rosnącej liczby zapytań i zadowolonych użytkowników wyszukiwarki, firma nie przynosiła dochodów.

Pierwotny plan biznesowy zakładał, że Google będzie zarabiać na sprzedaży licencji na swój produkt innym przedsiębiorstwom operującym w internecie. Rozwijający się internetowy rynek reklamy spowodował powstanie systemu, który jest obecnie głównym źródłem dochodu firmy Google Inc. Początkowo twórcy nie chcieli się zgodzić na stosowanie reklam na swojej stronie, ponieważ ich zdaniem było to niezgodne z misją firmy: „Don’t be evil1”. Jednak wypracowana wspólnie wraz z udziałowcami koncepcja przekonała Brina i Page’a. Reklama miała być wyświetlana w powiązaniu z zapytaniem wysłanym do wyszukiwarki i miała niepozorną formę: sam tekst. Z początku powierzchnię reklamową wyceniano w Google tak, jak w mediach tradycyjnych, to znaczy bazując na liczbie odbiorców. Po licznych dyskusjach zdecydowano się umieszczać reklamy w oznaczonych ramkach nad darmowymi wynikami wyszukiwania. Pierwsze moduły ogłoszeniowe sprzedawano pojedynczo, głównie dużym przedsiębiorstwom, które było stać na wystawne kampanie reklamowe. Wkrótce jednak dopracowano narzędzia internetowe pozwalające reklamodawcom na zgłaszanie swoich ofert online, co obniżyło koszty modułów i w konsekwencji przyciągnęło firmy średniej wielkości. Przeniesienie procedury zamawiania i zarządzania kampanią reklamową do internetu dało Google przewagę nad rywalami. Obecnie ten rodzaj reklamy w internecie nazywa się reklamą kontekstową. Zaś program Google pozwalający na ich obsługę nosił nazwę Google AdWords, od 2018 roku Google Ads.

W połowie 2000 roku wyszukiwarka obsługiwała dziennie 15 milionów zapytań (półtora roku wcześniej liczba ta wynosiła zaledwie 10 tysięcy). W tym samym roku Google otrzymało statuetkę Weeby za osiągnięcia techniczne. W 2000 roku kolejny raz zmieniono siedzibę firmy, tym razem przeniesiono się do własnych, bardzo nowoczesnych budynków zwanych Googleplex. Google Inc. zatrudniało już 85 pracowników. Byli to najlepsi specjaliści z Doliny Krzemowej. Pierwszorzędne rozwiązania techniczne i doborowi pracownicy pozwalali firmie rozwijać się dynamicznie na wszystkich frontach: sprzedaż reklam, wprowadzanie nowych narzędzi, rozbudowywanie infrastruktury i zabezpieczeń. W roku 2000 „Time Digital” obwieścił, że „Google w porównaniu ze swoimi rywalami jest jak laser przy tępo zakończonym patyku”.

W tym samym roku rozpoczęła się światowa ekspansja firmy. Google rozpoczęło tłumaczenie swojego produktu na inne języki: początkowo był to francuski, niemiecki, włoski, szwedzki, fiński, hiszpański, portugalski, holenderski i duński. Do końca 2000 roku wyszukiwarka obsługiwała już 25 języków. Pojawił się także nowy produkt Google AdSense, który umożliwia użytkownikom zarabianie na reklamach. Kolejnym „kamieniem milowym w rozwoju Google i potwierdzeniem strategii biznesowej” było podpisanie umowy o współpracy z najstarszym i największym portalem Yahoo. W 2000 roku kierownictwo Yahoo oświadczyło, że wybrało Google z wielu powodów, przede wszystkim ze względu na jakość usług i nacisk na innowacyjność. Przy tej okazji Google obwieściło, że z ponad miliardem zindeksowanych stron www są największą wyszukiwarką w historii.

W pierwszym kwartale 2001 roku Google obsługiwało około tysiąca zapytań na sekundę, co daje ponad 100 milionów zapytań dziennie. Latem tego roku wprowadzono nową usługę – wyszukiwarkę grafiki. Rok później firma podpisała umowę z American Online. Największy amerykański portal otworzył przedsiębiorstwu dostęp do 34 milionów użytkowników. Od tego momentu internauci mogli korzystać z wyszukiwarki Google na każdej stronie portalu. Google podpisało kontrakt z konkurencyjną wyszukiwarką Ask Jeeves, dzięki czemu narzędzie nadal dostarczało wyniki wyszukiwania, bazując na swojej opatentowanej technologii, ale umieszczanie reklam brało na siebie Google.

W 2003 roku firma uruchomiła wielu przydatnych usług: Google Translate, Google Catalogs2, Google Answers3, opublikowano serwis Google News. Oparta na prostych rozwiązaniach witryna wyświetla wiadomości z wielu serwisów informacyjnych, które są pogrupowane wg różnych kategorii. W 2004 roku Google uruchomiło pocztę Gmail, Google Maps oraz iGoogle – usługę spersonalizowanej strony startowej Google oraz zadebiutowało na giełdzie. Jednak wcześniej po raz pierwszy podano do publicznej wiadomości wyniki finansowe firmy. W pierwszej połowie 2004 roku Google Inc. odnotowało obroty w wysokości 1,4 miliarda dolarów oraz przyniosło 143 miliony dolarów zysku. Z początku firma zarabiała wyłącznie na reklamach wyświetlanych obok wyników wyszukiwania na stronie głównej, ale w pierwszej połowie 2004 roku już połowa obrotów pochodziła z reklam zamieszczanych przez Google na innych stronach internetowych, a liczba współpracujących witryn ciągle rosła. Debiut przedsiębiorstwa na giełdzie przyciągnął uwagę wielu mediów z całego świata. Akcje firmy oznaczone symbolem GOOG pojawiły się na giełdzie NASDAQ 19.08.2004 roku. Cena wywoławcza wynosiła 85 dolarów. Kilka godzin po otwarciu giełdy cena akcji skoczyła do 100,01 dolarów. Google Inc. uzyskało 1,67 miliarda dolarów, co zwiększyło jego wartość rynkową do 23,1 miliarda dolarów.

Wyszukiwarka Google dedykowana dla Polski pojawiła się w 2002 roku. Obecnie korzysta z niej około 97% użytkowników sieci w naszym kraju. Trzy lata później Google utworzyło w naszym kraju trzy biura: w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Od 2015 roku w Warszawie działa również Google Campus, którego zadaniem jest wspieranie start-upów.

W 2015 roku firma zmieniła nazwę na Alphabet Inc., Google zostało zaś jedną z firm w portfelu holdingu4.

O popularności i przeniknięciu wyszukiwarki do codzienności jej użytkowników i szeroko rozumianego społeczeństwa, najlepiej świadczy to, że w słownikach Uniwersytetu Oxford oraz Uniwersytetu Cambridge Google nie jest tylko rzeczownikiem, ale również czasownikiem, synonimem słowa szukać5. W użyciu pojawiło się również słowo googling, które także oznacza wyszukiwanie. Dlatego też pierwsza część książki wprowadza w świat Google i wyszukiwania z użyciem operatorów logicznych. Zrozumiesz dzięki niej, jak działa wyszukiwarka, dlaczego wyniki wyszukiwania różnią się w zależności od dni, urządzenia i miejsca, w którym szukasz. Przekonasz się, czym są wyszukiwarki specjalistyczne udostępniane przez Google i jak można je wykorzystać w praktyce.

Jak pokazują badania, Google w swoich zasobach indeksuje od 6 do 20% sieci. Reszta pozostaje w tzw. Deep web, czyli ukrytym, głębokim lub niewidzialnym internecie (ang. hidden, invisible web).Zasoby ukrytego internetu stanowią często podstawę w dostarczaniu wiarygodnej informacji biznesowej. Więcej o tym znajdziesz w drugiej części książki, gdzie podpowiadamy, jak uzyskać informacje potrzebne do napisania biznesplanu, weryfikacji kontrahentów czy znalezienia pomysłu na dywersyfikację produktów.

Życzymy miłej lektury i owocnego researchu!

1 Tłumaczenie na polski „Nie czyń zła”.

2 Już nie istnieje, zamknięte w sierpniu 2015 roku.

3 Usługa dostępna tylko do czytania pod adresem http://answers.google.com. Od 2006 roku nie przyjmuje już pytań.

4 Strona przedsiębiorstwa https://abc.xyz/.

5 https://dictionary.cambridge.org/pl/dictionary/english/google [data dostępu: 1.03.2019], https://en.oxforddictionaries.com/definition/google [data dostępu: 1.03.2019].

Rozdział 1.

Wyszukiwanie – czas start!

Z tego rozdziału dowiesz się:

Jak zaplanować wyszukiwanie informacji?

Czym są skuteczne słowa kluczowe?

Jakie narzędzia wspierają tworzenie słów kluczowych?

Co to są punkty startowe i jak je odnajdywać?

Strategia wyszukiwania

Strategia wyszukiwania to prosta ścieżka pozwalająca na odnalezienie odpowiednich informacji w gąszczu różnych źródeł, wyszukiwarek i technik wyszukiwania. Wyszukiwanie z użyciem strategii pozwala na dokładne przemyślenie, jakich informacji potrzebujesz. Research stanie się dokładniejszy i szybszy. Dzięki planowaniu strategii nauczysz się tworzyć schematy wyszukiwawcze, które zaoszczędzą Twój czas i pozytywnie wpłyną na produktywność.

Strategię wyszukiwania można również zdefiniować jako plan przedstawiający następujące po sobie czynności, których celem jest odnalezienie jak największej liczby stron i dokumentów odpowiadających na nasze zapytanie w jak najkrótszym czasie.

Dlaczego warto układać strategię wyszukiwania?

1. Porządkuje research.

2. Pozwala być pewnym, że nie pominęliśmy ważnego źródła.

3. Przyśpiesza pracę z wyszukiwaniem.

4. Wypracowane schematy pozwalają na tworzenie procedur i uczenie innych, jak odnaleźć informacje dotyczące danego tematu.

5. Korzystanie z już istniejących strategii pozwala uczyć się, jak zrobili to inni.

Strategie wyszukiwania będą się różnić od siebie w zależności od tematu i rodzaju informacji, jakich potrzebujemy6.

My jednak skoncentrujemy się na bardzo uniwersalnej strategii, którą na początkowym etapie można zastosować do dowolnego tematu. Strategia ta składa się z ośmiu podstawowych elementów i jest ich bardzo praktycznym mixem. Stosujemy ją w swojej pracy od lat i możemy śmiało powiedzieć, że zdaje egzamin, szczególnie w trudnych tematach.

Uniwersalna strategia:

1. Określ cel wyszukiwania informacji.

2. Dobierz słowa kluczowe.

3. Określ zakres czasowo-przestrzenny.

4. Ustal punkty startowe/źródła informacji.

5. Rozpocznij research.

6. Sprawdź znalezione informacje.

7. Powtórz research lub przebuduj strategię, np. słowa kluczowe, jeśli dotychczasowe rezultaty są niezadowalające.

8. Sprawdź znalezione informacje.

1. Określ swój cel

Często, siadając do komputera i uruchamiając wyszukiwarkę, zupełnie się nie zastanawiamy, w jakim celu potrzebujemy informacji i jak zamierzamy je wykorzystać w praktyce. Tymczasem zupełnie inaczej szuka się informacji medycznych, naukowych, biznesowych czy technicznych. Do różnych zagadnień przeznaczone są inne bazy, portale i techniki pozyskiwania informacji. Ważne jest, aby jasno określić cel poszukiwań. Odpowiedz sobie na pytanie, co ma być efektem Twojej pracy? Chcesz stworzyć: bazę firm potencjalnych klientów, znaleźć dane statystyczne dotyczące rozwoju określonego rynku, zbadać stan prawny określonego zagadnienia? Praca researcherska często składa się z kilku etapów i przynosi wiele różnych efektów.

Jasno postawiony cel będzie nam również podpowiadać, jakie dodatkowe słowa kluczowe powinny zostać przez nas użyte podczas wyszukiwania.

Dobierz słowa kluczowe

Sztuka szukania polega na tym, aby użyć tego samego słowa, które ktoś inny zastosował do opisania np. dokumentu lub strony www. Głównym składnikiem skutecznego wyszukiwania są dobrze przemyślane słowa kluczowe. Ich odpowiednie dobranie pozwala na szybkie i precyzyjne odnalezienie informacji.

Słowa kluczowe to wyrazy i połączenia wyrazów, jakich używamy do opisania danego zjawiska. W tym miejscu należy wspomnieć, że istnieje tzw. język słów kluczowych. Jest to jeden z języków informacyjno-wyszukiwawczych, czyli takich systemów językowych, które stworzono w celu opisywania zbiorów danych oraz wyszukiwania w tych zbiorach. Jednak nie to jest tematem tej książki, a samo wyszukiwanie i wykorzystanie słów, przejdźmy więc do praktyki7.

Pisząc o „słowach kluczowych”, należy zwrócić uwagę, że słowo kluczowe nie musi być jednym wyrazem. Słowa kluczowe mogą być również wielowyrazowe, np. wafle bezglutenowe albo system zarządzania treścią. Wyrazów jest kilka, ale w całości tworzą poszukiwane przez nas słowo kluczowe.

Dlaczego te słowa są ważne? Ponieważ wyszukiwarka szuka wskazanych słów kluczowych w tytule, adresie URL oraz tekście strony www. Im na stronie częściej użyto szukanego przez nas określenia lub jego synonimów, tym strona powinna się pokazać wyżej w wynikach wyszukiwania. Google w swoim wyszukiwaniu bierze pod uwagę maksymalnie 10 wpisanych wyrazów, a wszystko ponad to zostanie przez wyszukiwarkę brutalnie pominięte. Dlatego tak istotne jest pisanie precyzyjnych słów kluczowych. W przypadku wielowyrazowych słów kluczowych trzeba czasem zastosować cudzysłów, aby wyszukiwarka widziała je jako całość, a nie jako oddzielne słowa. Na przykład jeśli szukasz wafli bezglutenowych i wpiszesz do wyszukiwarki: wafle bezglutenowe, to oprócz poszukiwanych wafli bezglutenowych w wynikach wyszukiwania znajdą się też wafle pszenne i ciastka bezglutenowe, a wynik tej kwerendy wciąż będzie poprawny. Natomiast jeśli wpiszę „wafle bezglutenowe” to wyszukiwarka zwróci tylko wyniki zawierające tę wskazaną frazę. Niestety czasem nadużywamy cudzysłowu i nie stosujemy go w odpowiednich miejscach, a to może skutkować zepsuciem nieźle zapowiadającej się kwerendy. Więcej o tym znajdziesz w rozdziale dotyczącym zaawansowanego wyszukiwania.

Kolejność wyrazów ma znaczenie w Google. Wyraz, który jest dla nas najistotniejszy, np. nazwa firmy, której szukamy, powinien znaleźć się na początku. Często będzie to wymagało od Ciebie odwrócenia szyku zdania, jakie zbudowałbyś naturalnie. Przykładowo: pracownicy firmy XYZ, poprawne zapytanie do Google powinno brzmieć: XYZ pracownicy.

Słowa kluczowe wymagają Twojej uwagi. Jeśli wpiszesz do wyszukiwarki cokolwiek, to w odpowiedzi również dostaniesz cokolwiek. Czasem trzeba się chwilę zastanowić, jakimi słowami można określić zagadnienie, które Cię interesuje. Oczywiście pierwsze słowa często same się nasuwają, ale jeśli szukamy informacji bardziej szczegółowych, to powinniśmy precyzyjnie określić, czego szukamy.

Tworzenie słów kluczowych nie zawsze jest proste. Szczególnie jeśli nasze wyszukiwania prowadzimy w języku obcym albo w temacie, z którym wcześniej nie mieliśmy styczności lub brakuje nam w nim doświadczenia.

Podpowiedzi w Google to informacja o tym, z jakimi jeszcze wyrazami inni użytkownicy sieci kojarzą nasze zagadnienie.

Tworzenie słów kluczowych zaczynamy od znalezienia znanych nam synonimów do naszego pojęcia. Następnie wypisujemy sobie wyrazy, które zawężają lub rozszerzają nasz termin.

Do rozpisywania słów kluczowych przydatna bywa technika map myśli.

Technika map myśli, zwana również mind mappingiem,jest pobudzającym procesy myślowe sposobem notowania, przeciwnym do tradycyjnego notowania linearnego. Za autora techniki uznaje się brytyjskiego naukowca Tony’ego Buzana, który badał techniki zapamiętywania i mechanizmu pracy ludzkiego umysłu. Zaletą map myśli jest pobudzanie prawej półkuli mózgu, odpowiedzialnej za kreatywność, postrzeganie przestrzenne, przy jednoczesnym zaangażowaniu półkuli lewej. Budując mapy myśli łączy się obrazy i tekst, trzymając się kilku prostych zasad8:

– w centralnym punkcie strony umieszczamy temat lub główne słowo kluczowe,

– dookoła grupujemy słowa kluczowe, które kojarzą nam się z tematem, zawężają go lub rozszerzają,

– pisz wyraźnie,

– grupuj wyrazy, działaj zgodnie z zasadą od ogółu do szczegółu,

– jeśli lubisz, koloruj, używając różnych kolorów; to ułatwi szybkie rozeznanie w mapie,

– słowa kluczowe, które są najważniejsze, powinny być wyraźnie zaznaczone.

Do tworzenia map myśli można używać kartki papieru i kredek/długopisów/pisaków, jak wolisz. Jeśli jesteś człowiekiem techniki, możesz skorzystać z jednego z kilku programów do mind mappingu, np. Free Mind9.

Oczywiście technika map myśli nie jest obowiązkowa, jeśli wolisz stworzyć prostą listę słów kluczowych, to pracuj, jak Ci wygodniej. Ważne, aby zacząć zwracać uwagę na wyrazy, które wpisujemy w wyszukiwarkę.

 

Przykładowa mapa myśli – rysunek

 

Przykładowa mapa myśli – screen

W zależności od tematu, ważne może być także używanie słów potocznych i slangowych. Szukając informacji na temat firmy lub instytucji, warto się zastanowić, czy społeczność, która funkcjonuje w danym środowisku, nie ma swojego słownictwa, którym określa np. firmę, zakład pracy itp. Na przykład pruszkowska fabryka ołówków „Majewski St. i S-ka” jest nazywana potocznie „ołówkową”, a Rondo Polsadu w Krakowie, przez pracujące w jego okolicy osoby, nazywane jest „Rondem Ofiar Outsourcingu”. To te nazwy potoczne posłużą do znalezienia mniej formalnych wypowiedzi lub publikacji.

Kiedy szukasz oficjalnych dokumentów lub stron, warto używać nazw oficjalnych.

Przykład 1:

Szukamy informacji o regulacjach prawnych i podatkach w Afganistanie. Dobrze jest nazwę państwa, którą posługujemy się w języku codziennym, zamienić na oficjalną, co w tym przypadku brzmi: Demokratyczna Republika Afganistanu. Użycie pełnej nazwy kraju powoduje, że strony www, na których użyto tego słowa, będą znajdowały się wyżej w wynikach wyszukiwania Google. Co więcej, stosując oficjalne sformułowania, będziemy bliżej treści, które zawierają taki oficjalny język.

Przykład 2:

Jeśli potrzebujesz znaleźć np. firmy, które w Afganistanie dostarczają usługi internetowe, możesz użyć języka mniej oficjalnego. Pamiętaj jednak, że trzeba szukać nie tylko po oficjalnych nazwach firm, ale także po markach produktów.

Przykład 3:

Szukając informacji o firmach, nie używaj tylko ich nazw jako słów kluczowych. Wyszukuj także po nazwiskach prezesów lub kadry zarządzającej.

Przykład 4:

Budując słowa kluczowe, możesz dodawać wyrazy wskazujące na rodzaj dokumentów lub źródła, jakiego szukasz, np. analiza, raport, lista, baza itp. Pamiętaj jednak, że te określenia to też słowa kluczowe, którymi trzeba odpowiednio manipulować i żonglować, w szczególności jeśli po pierwszych próbach rezultaty nie są zadowalające. Powód jest prosty: to, co dla Ciebie jest np. rejestrem, bazą lub listą, dla kogoś innego może być wykazem albo ewidencją. Zdarza się, że przeoczenie takich elementów dyskwalifikuje skuteczność tak naprawdę prostej kwerendy.

Pamiętaj, że budując listę słów kluczowych (mniej istotne, w jakiej formie graficznej), musisz niejako wejść w buty autora poszukiwanych przez Ciebie treści. Zastanów się, czy ów autor Twoim zdaniem posługiwał się językiem potocznym, slangiem branżowym, a może urzędniczą nowomową, z którą wciąż jeszcze możemy się spotkać. Uświadomienie sobie tego pozwoli Ci lepiej „poczuć” klimat materiałów, których poszukujesz (jeśli przypomina Ci się szkolne pytanie: Co autor miał na myśli?, jesteś w domu).

Dobrze skonfigurowane słowa kluczowe nie wystarczą, by zapewnić Ci sukces w researchu, szczególnie gdy temat jest bardzo szeroki (popularny) lub odwrotnie, gdy temat jest niszowy i Google nie daje rady. Pora na wykorzystanie kolejnych elementów w Twojej optymalnie skrojonej strategii wyszukiwania informacji.

2. Określ zasięg czasowo-przestrzenny

Siadając do kwerendy, musisz zastanowić się nad dwoma aspektami, które nazywamy zakresem i zasięgiem wyszukiwania.

Zakres odnosi się do horyzontu czasowego, w którym ma mieścić się poszukiwana przez Ciebie informacja. Czy ma być nie starsza niż sprzed kilku dni albo miesiąca? Czy może jednak akceptujesz treści publikowane w ciągu ostatniego roku albo nawet pięciu lat? Możesz mieć też do czynienia z tematami, w których potrzebna Ci będzie informacja archiwalna sprzed dziesiątek lat.

Zasięg z kolei odnosi się do geografii. To moment, w którym definiujesz, czy szukasz informacji na poziomie całego konkretnego kraju, może kilkunastu państw, może jednego województwa czy powiatu albo konkretnego miasta.

Z pozoru wydaje się, że zasięg i zakres są dla nas od razu oczywiste i nie trzeba o tym myśleć. Warto jednak zainwestować (tak, zainwestować, a nie poświęcić!) chwilę na uzmysłowienie sobie, jak te zagadnienia mają się w naszym konkretnym zadaniu. To będzie mocno rzutować choćby na dobór źródeł informacji, które inaczej określamy punktami startowymi.

3. Ustal punkty startowe

Punkty startowe to miejsca, od których należy zacząć research. Większość internautów używa do tego celu wyszukiwarki Google. I jest to dobry punkt wyjścia. Ale… według różnych badań wyszukiwarki indeksują od 4 do 20% zasobów sieci10. A gdzie jest reszta?

Pozostała część zasobów zostaje w indeksach innych wyszukiwarek, w tzw. Deep web (ukrytym internecie, na temat którego przeczytasz więcej w rozdziale czwartym). Wracając do punktów startowych, chodzi o strony, bazy danych, portale, które znasz lub kojarzysz, i wiesz lub chociaż podejrzewasz, że mogą zawierać przydatne Ci informacje.

Pracując z jakimś tematem, szczególnie jeśli już kiedyś zdarzyło Ci się szukać podobnych informacji, masz wyobrażenie, gdzie możesz znaleźć to, czego potrzebujesz. Jeśli robisz research nowego zagadnienia, zastanów się, kto (w rozumieniu instytucji, podmiotu) gromadzi informacje na interesujący Cię temat.

Przykład:

Szukasz informacji na temat rynku żywności w Polsce. Kto może mieć informacje na ten temat? Będą to na pewno:

• ministerstwo lub podległa mu jednostka zajmująca się np. regulacją tego rynku,

• urząd statystyczny,

• stowarzyszenia branżowe,

• izby handlowe,

• portale branżowe,

• prasa dla producentów żywności,

• firmy doradcze wyspecjalizowane w tym obszarze,

• strony producentów żywności,

• strony targów spożywczych itp.

Jako przykłady podsuwamy Ci tylko dziewięć rodzajów instytucji, które mogą mieć informacje na temat rynku spożywczego i produkcji żywności. Do każdej z powyżej wymienionych kategorii źródeł informacji można wskazać po kilka, niekiedy kilkanaście stron www/publikacji, które uznajemy za wartościowe w temacie żywności. Może się okazać, że jest ich więcej, szczególnie jeśli mówimy o portalach i prasie branżowej. Jeśli zakładalibyśmy, że interesuje nas również to, co zagraniczna prasa lub media piszą na temat naszego rynku, to powstanie naprawdę zacny katalog źródeł informacji.