Droga Icemana. Metoda Wima Hofa. Ćwiczenia oddechowe, trening z zimnem oraz praca z umysłem - Wim Hof, Koen de Jong - ebook

Droga Icemana. Metoda Wima Hofa. Ćwiczenia oddechowe, trening z zimnem oraz praca z umysłem ebook

Wim Hof, Koen de Jong

4,3

13 osób interesuje się tą książką

Opis

Droga Icemana to książka legendarnego Wima Hofa – holenderskiego rekordzisty i guru sprawności fizycznej. Hof, znany również jako Iceman, do perfekcji opanował kontrolowanie swojego organizmu i wypracował ponadprzeciętną odporność na niskie temperatury. Jego niekonwencjonalne metody treningowe pozwalają na osiąganie spektakularnych wyników oraz znaczne zwiększenie wydolności ciała, nic więc dziwnego że przyciągają rzesze zwolenników.

Udowodniono naukowo, że legendarna metoda Wima Hofa przynosi wymierne rezultaty:

  • podnosi poziom energii,
  • poprawia krążenie,
  • łagodzi stres i pozytywnie wpływa na jakość snu,
  • poprawia koncentrację i siłę woli,
  • wzmacnia układ odpornościowy i całe ciało,
  • skutecznie zwalcza wiele chorób.

Droga Icemana stanowi kompendium wiedzy na temat technik opracowanych przez Hofa, które stosuje zarówno podczas szkoleń, jak i na co dzień.

Kluczem do sukcesu, według Icemana, jest nauka kontrolowania umysłu, dzięki któremu był on w stanie uzyskać nadzwyczajne rezultaty, takie jak:

  • przebiegnięcie maratonu za kołem podbiegunowym przy -20 stopniach,
  • przebiegnięcie półmaratonu po śniegu i lodzie boso,
  • przepłynięcie pod lodem 66 metrów,
  • wejście na szczyt Kilimandżaro jedynie w szortach i butach,
  • wejście na Mount Everest na wysokość 7200 metrów w szortach i butach,
  • ukończenie maratonu na pustyni Namib w Afryce bez picia wody w trakcie biegu,
  • wielokrotne pobicie rekordu najdłuższego kontaktu całego ciała z lodem.

Wim Hof ma na swoim koncie wiele równie niezwykłych osiągnięć, w tym aż 21 rekordów Guinnessa.

Nie każdy od razu jest w stanie uwierzyć w tak niekonwencjonalne sposoby treningu i obchodzenia się z ciałem. Sceptyczne podejście do tego miał również Scott Carney, na co dzień dziennikarz śledczy i antropolog, który postanowił napisać artykuł demaskujący Hofa. Szkolenie zakończył jako zwolennik metody Icemana, a swoją przygodę szczegółowo opisał w książce Co nas nie zabije.

Gdyby ktoś jeszcze rok temu powiedział mi, że będę się kąpał w lodowatym strumieniu, wyśmiałbym go. Śmiałbym się jeszcze głośniej, gdyby ten ktoś dodał, że w środku zimy wejdę na Śnieżkę, ubrany tylko w szorty i T-shirt, a towarzyszyć mi będzie grupa blisko 20, równie skąpo ubranych towarzyszy.

Droga Icemana to przewodnik po świecie takich właśnie ekstremów. Ta książka pokaże ci, że kąpiel w wodzie o temperaturze bliskiej zera połączona z autorskimi ćwiczeniami oddechowymi Wima Hofa mogą cię doprowadzić na szczyt – zimą, ale w letnim stroju, dosłownie!

Polecam tę książkę każdemu, kto chce wyjść poza strefę komfortu. Mowa nie tylko o komforcie fizycznym. Wbrew pozorom, metoda Wima Hofa nie służy jedynie pracy z ciałem i biciu rekordów wytrzymałości – to pasjonująca podróż wewnętrzna.

Marcin Osman, autor książki Sprzedawaj więcej

Połączenie ćwiczeń oddechowych, mentalnych oraz ekspozycji na zimno daje ogromną moc, wzmacnia odporność i podnosi poziom energii. Każdy z tych elementów osobno przynosi wymierne korzyści, a połączenie ich to prawdziwa magia! To jednak nie wszystko – metoda Wima Hofa pozwala zwiększyć odporność na stres, poprawia jakość snu i koncentrację.

W moim przypadku ta metoda sprawdziła się w 100 procentach. Miała niesamowity wpływ na polepszenie samopoczucia i była katalizatorem do dalszego rozwoju. Z czystym sumieniem polecam ją każdemu. Nie czekaj – działaj i podnieś swój komfort życia!

Marcin Petrus, trener technik oddychania, instruktor metody Wima Hofa

O MWH – metodzie Wima Hofa – pierwszy raz usłyszałam trzy lata temu od Marcina Petrusa, który przez lata współpracował z Hofem. Namówił mnie na warsztaty i słynną kąpiel w lodzie. Aż ciężko uwierzyć, do czego zdolne jest nasze ciało, jeśli systematycznie i sumiennie nad nim pracujemy. Polecam wszystkim opowieść Wima, jego metodę i podejście do życia. To niesamowicie inspirujący człowiek.

Zofia Zborowska-Wrona, aktorka

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 159

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,3 (226 ocen)
114
73
30
8
1
Sortuj według:
JurGen11

Dobrze spędzony czas

wszystko co trzeba wiedzieć o tej technice
00
zychmanska

Nie oderwiesz się od lektury

Warta przeczytania 😍
00
kamiltomaszewski

Nie oderwiesz się od lektury

Polecam każdemu, kto chce w szybki sposób zmienić swoje życie. Już po kilku dniach stosowania tych metod jest widoczna wyraźna poprawa samopoczucia.
00
logopedka

Nie oderwiesz się od lektury

Bardzo dobra książka i metody w niej zawarte.
00
Ghostof

Nie oderwiesz się od lektury

warto przeczytać i sprobowac zimnych kapieli/cwiczen oddechowych 🙂
00

Popularność




PROLOGKOEN DE JONG

 

W październiku 2011 roku natknąłem się w internecie na krótki film, przedstawiający mężczyznę, który rozbiera się i wchodzi do wody, a konkretnie do pełnego lodu akwenu gdzieś na Islandii. Wokół widać było śnieg i lodowce. Wideoklip pochodził z materiału dokumentalnego, nakręconego przez BBC. Narrator powiedział: „Temperatura wody nieznacznie przekracza próg zamarzania, większość ludzi umarłaby w niej w ciągu minuty”.

Ale nie ten człowiek. Pływał tam spokojnie przez kwadrans. Pomyślałem, że facet jest stuknięty, ale jednocześnie intrygujący. Kto to taki? Nazywa się Wim Hof.

Choć nie od razu dotarł do mnie sens pływania wśród płatów kry, mężczyzna wzbudził moją ciekawość. Obejrzałem kolejny fragment. Tym razem Hof pływał pod lodem. Uznałem to za istne szaleństwo, ale nie mogłem oderwać wzroku od ekranu. Potem biegł maraton po śniegu – nagi od pasa w górę. I pustynny półmaraton, który pokonał, niczego nie pijąc. Siedział przez 75 minut w zbiorniku z lodem. Biegał po Mount Evereście w szortach. Po pół godzinie oglądania zadawałem sobie już tylko jedno pytanie: jak to możliwe?

Według samego Hofa, 80 procent jego wyczynów ma związek z oddychaniem. Co takiego?! Wykonuję ćwiczenia oddechowe od 15 lat, napisałem nawet książkę o oddychaniu, ale nie potrafiłbym przepłynąć pod lodem i nie zamarznąć przy tym na śmierć. Sprawa intrygowała mnie coraz bardziej.

Jakie metody oddechowe pozwalały Wimowi robić rzeczy nieosiągalne dla innych? Chciałem zapytać go o to osobiście. Wysłałem do niego e-mail za pośrednictwem strony www.innerfire.nl. Nie odpisał. Wystukałem kolejny. Bez skutku. W trzeciej wiadomości wspomniałem o Verademing (Ulga), książce o oddychaniu, którą napisałem wspólnie z Bramem Bakkerem. Wciąż bez rezultatu. Wreszcie po szóstej próbie udało się – napisał do mnie Enahm Hof, syn Wima: „Jest bardzo zajęty; wiele osób chce z nim rozmawiać. Uczestniczy obecnie w badaniach w Centrum Medycznym Uniwersytetu Radboud i zabiera mu to mnóstwo czasu”.

Na szczęście udało mi się odwiedzić tę uczelnię i porozmawiać z Wimem. Umówiliśmy się na spotkanie w Amsterdam-West. Powitał mnie serdecznie. Miał na sobie koszulkę z napisem No Rules Today. Było coś pocieszającego w tym, że deklaruje łamanie wszelkich zasad, nie tylko tych związanych z fizjologią.

Rozmowa od samego początku była przyjemna i inspirująca. Podczas tego pierwszego spotkania Wim opisał mi kilka ćwiczeń oddechowych, a niektóre nawet zrobiliśmy na miejscu. O dziwo, zadziałały od razu, a ja stałem się czujny i skupiony. Hof wyjaśnił, że trening zimna jest fundamentalnym warunkiem dobrego samopoczucia. Ekstremalne wyczyny na mrozie nie są jedynie demonstracją możliwości ciała – zimno pełni tu konkretną funkcję. Wim twierdzi, że trening ten uzdrawia, a my możemy nauczyć się czerpać z jego licznych dobrodziejstw. Opowiedział mi też, jak to wszystko odkrył i jak pomaga ludziom wykorzystywać pozytywne efekty ćwiczeń oddechowych i adaptacji do chłodu.

Zapytałem, dlaczego decyduje się na tak obłędne wyczyny.

Oczy mu rozbłysły. „Oddychanie stanowi łącznik między światem fizycznym a duszą. Jeśli my, ludzie, znajdziemy drogę do naszych dusz, wygramy wojnę” – powiedział.

Widząc moje zdumione spojrzenie, roześmiał się tubalnie i dodał: „Mam na myśli wojnę z bakteriami i wirusami”.

Jego ekstremalne dokonania nie są tylko sztuką dla sztuki. Wim chce pokazać, do czego jest zdolny ludzki organizm – nie jego własny, lecz każdego człowieka, w tym twój i mój. Wim nigdy nie choruje. Dla wielu osób jego metody okazują się skuteczniejsze niż lekarstwa, choć przyczyny ich efektywności do niedawna były niejasne. Mam jednak dobrą wiadomość: sekret, który Wim zna od dziesięcioleci, niedawno został potwierdzony przez naukowców.

Możemy wpływać na nasz autonomiczny układ nerwowy.

Metodę Hofa przeanalizowano w Centrum Medycznym Uniwersytetu Radboud w holenderskim mieście Nijmegen. Jakie jest jej znaczenie w przypadku schorzeń metabolicznych, takich jak reumatyzm czy choroba Leśniowskiego-Crohna? Czym jest dla ludzi zdrowych? Ile dodatkowej energii można dzięki niej zyskać? Wim potrafi przebiec maraton po śniegu, ale do czego jesteśmy zdolni my – zwykli śmiertelnicy? Czy możemy spożytkować tę energię do pracy? Czy korzystając z metody Wima, da się wyleczyć cukrzycę typu II? Wydaje się to zbyt piękne, by było prawdziwe.

A jednak Wim chce, aby jego metoda podbiła świat. Ponieważ jestem skłonny do eksperymentów, zacząłem wykonywać zalecane ćwiczenia oddechowe. Biorę lodowe kąpiele, staram się zwiększać zaangażowanie i spisuję wszystko, co przeżywam. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, którzy zaczęli stosować metodę Wima. W niniejszej książce opisuję swoje doświadczenia oraz (oczywiście!) metodę Hofa, związane z nią techniki, założenia i okoliczności jej opracowania.

Większość tekstu napisałem w imieniu nas dwóch, gdyż książka ta powstała na podstawie obu naszych wizji. Wim wniósł do niej przede wszystkim wiedzę merytoryczną. Raz na jakiś czas – gdy chciałem wypowiedzieć się o nim jako postronny obserwator – używałem pierwszej osoby liczby pojedynczej. Wiedz zatem, że „my” to Wim i Koen, a „ja” – to sam niżej podpisany.

Życzę przyjemnej lektury i powodzenia z zimnymi prysznicami!

– KOEN DE JONG

KOMU MOŻE POMÓC METODA WIMA HOFA?

 

Wiesz już, na czym polega metoda Wima Hofa i co na jej temat sądzi współczesna nauka. Pora zadać pytanie, komu może ona pomóc. Wspominaliśmy już o kilku chorobach – jak reumatyzm, otyłość i borelioza – lecz przypuszczalnie warto wypróbować MWH także w innych przypadkach.

Zanim opiszemy różne schorzenia i przedstawimy doświadczenia osób, które zaczęły wykonywać ćwiczenia oddechowe i trenować odporność na zimno, chcielibyśmy wymienić pożytki, jakie metoda Hofa może przynieść ludziom zdrowym.

LUDZIE ZDROWI

Nikomu rozsądnemu zapewne nie przyszłoby do głowy profilaktyczne branie zimnych pryszniców dla zdrowia. Kiedy jesteś w doskonałej kondycji, raczej nie rozmyślasz o chorobach ani nie rozważasz możliwości zachorowania.

Istnieją jednak racjonalne powody, które także w przypadku ludzi zdrowych mogą być zachętą do brania zimnych pryszniców czy pływania w lodowatej wodzie. Zabiegi te dadzą ci poczucie pełni życia – zwłaszcza jeśli masz pracę siedzącą. Nawet jeśli ją lubisz, zapewne nie wyskakujesz co rano z łóżka, podekscytowany perspektywą udania się do biura. Zimny prysznic to znakomity sposób na rozpoczęcie dnia – sprawi, że będziesz pełen energii.

SPORTOWCY

Holenderski mistrz łyżwiarstwa szybkiego, Sven Kramer, bierze lodową kąpiel po trudnych treningach, aby szybciej się zregenerować. Podczas zawodów lub wyczerpujących sesji treningowych w mięś­niach sportowców odkładają się uboczne produkty przemiany materii, takie jak mleczan, a ich podwyższony poziom może się długo utrzymywać. Ponieważ osobom tym zwykle zależy na jak najszybszym powrocie do intensywnych treningów, starają się pozbyć nadmiaru mleczanu. Wysiłek fizyczny powoduje także mikrourazy mięś­ni, które goją się w czasie spoczynku. Podczas odpowiedniej regeneracji cały organizm zyskuje większą wydolność – proces ten nazywa się superkompensacją. Hydroterapia w postaci lodowej kąpieli przyspiesza usuwanie produktów przemiany materii. Najpierw naczynia krwionośne się zwężają, a potem – po wyjściu z zimnej wody – gwałtownie rozszerzają, co znacznie przyspiesza krążenie krwi. Badania nad skutkami zimnych kąpieli oraz stosowania na zmianę gorących i zimnych pryszniców pokazują, że następnego dnia mięśnie sportowców są mniej sztywne.

Doktor Chris Bleakley przeprowadził ze swoim zespołem obszerną metaanalizę wpływu lodowych kąpieli na regeneracyjne zdolności organizmu. Spośród 58 opisów eksperymentów badacze wybrali zaledwie 17, które uznali za wystarczająco rzetelny materiał do szczegółowej analizy. Większość eksperymentów porównywała efekty stosowania zimnych kąpieli, ciepłych kąpieli i biernej regeneracji. (W jednym zestawiono skutki zimnych kąpieli z aktywną regeneracją, polegającą na spokojnym truchtaniu przez 15 minut). Wyniki pokazały, że 24 godziny po aktywności fizycznej sportowcy, którzy brali zimną kąpiel, odczuwali mniejszy ból mięśni niż ci stosujący pasywną regenerację.

Po tym krótkim wstępie, poświęconym zdrowym ludziom i sportowcom, opiszemy zastosowanie MWH w kontekście chorób i innych problemów zdrowotnych. Pragniemy ponownie podkreślić, że informacje te nie są próbą skłonienia cię do rezygnacji ze standardowego leczenia. Nie mamy również zamiaru podważać ani oceniać skuteczności konwencjonalnych terapii. Chcemy jednak zachęcić cię do przyjrzenia się zależnościom pomiędzy oddychaniem a funkcjonowaniem miliardów komórek ciała oraz ich potencjalnemu wpływowi na różnorodne zaburzenia i choroby.

CIŚNIENIE TĘTNICZE

Serce pompuje krew, tworząc w arteriach i mniejszych naczyniach krwionośnych określone ciśnienie. Badając to ciśnienie, lekarze mierzą dwie wartości: wyższą (ciśnienie skurczowe) i niższą (ciśnienie rozkurczowe), podając wynik w postaci obu ich poziomów; za typowe uznaje się poziomy 120 mm Hg (milimetrów słupa rtęci) na 80 mm Hg. Nadmierny wzrost ciśnienia tętniczego krwi zwiększa ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych.

Ludzie o podwyższonym ciśnieniu rzadko skarżą się na konkretne objawy, lecz jego nieustanny wpływ na naczynia krwionośne może prowadzić do uszkodzenia narządów wewnętrznych i innych struktur, w tym mięśni serca, oczu, nerek i mózgu.

Poziom ciśnienia skurczowego jest bardziej zmienny, a przy tym szczególnie podatny na stres. Ale to ciśnienie rozkurczowe stanowi lepszy wskaźnik ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Gdy wynosi powyżej 95 mm Hg, lekarze zaczynają interweniować. Najpierw radzą, by pacjent rzucił palenie, zdrowiej się odżywiał, spożywał mniej soli, schudł, ćwiczył co najmniej pół godziny dziennie i uczył się radzić sobie ze stresem. Jeśli jednak zmiana stylu życia nie pomoże, wprowadzają farmakoterapię.

Żałujemy, że lekarze nie uwzględniają w swoich poradach ekspozycji na zimno. W rozdziale poświęconym treningowi odporności na chłód napisaliśmy, że naczynia krwionośne można wyćwiczyć poprzez poddawanie ich wpływowi niskich temperatur. Obwodowe naczynia krwionośne kurczą się wtedy, aby zapewnić dopływ krwi do najważniejszych narządów, a potem ponownie rozszerzają, gdy ciało się ogrzeje. Możesz je wytrenować, doprowadzając do ich gwałtownego skurczenia pod wpływem zimna, a potem pozwolić im się rozszerzyć poprzez przejście do cieplejszego środowiska.

Jeśli masz nadciśnienie, pomysł wydaje się wart wypróbowania. Rzecz jasna, nie wskakuj od razu do lodowej kąpieli, lecz zacznij od zimnych pryszniców – jak matka Jacka Egbertsa (o której wspominaliśmy już w części dotyczącej treningu odporności na zimno). Po miesiącu takiej kuracji skonsultowała się z lekarzem, który pozwolił jej odstawić leki.

RAK

Kwestię nowotworów poruszyliśmy ze względu na koncepcje Pierre’a Capela, związane z opisanym w poprzednim rozdziale czynnikiem NF-κB. Wspominanie o raku w książce Wima Hofa, traktującej o korzyściach z treningu odporności na zimno i ćwiczeń oddechowych, jest – najoględniej mówiąc – delikatną kwestią. Przytoczę tu słowa mojego przyjaciela, który zapytał wprost: „Piszesz książkę z Wimem Hofem? Czy to nie ten facet, który utrzymuje, że można wyleczyć raka tylko dzięki ćwiczeniom oddechowym i zimnym prysznicom?”.

Wim nigdy nie twierdził, że potrafi wyleczyć raka. Nie mógłby powiedzieć czegoś takiego.

Ale mój przyjaciel irytuje się na sam dźwięk jego nazwiska. Dość często spotykamy się z takimi reakcjami – ludzie negują koncepcje Hofa w przeświadczeniu, że dają one pacjentom złudne nadzieje.

Wim Hof nie mówi, że leczy raka. Mimo to astronauta i fizyk Wubbo Ockels, który cierpiał na nowotwór nerek, po tygodniu spędzonym z Hofem postanowił pływać w zimnych wodach amsterdamskich kanałów. Holenderski filozof René Gude (nowotwór kości) zaczął wykonywać ćwiczenia oddechowe Wima. A dziennikarz Mark Bos (nowotwór prostaty) zainstalował w swojej szopie „zimną balię” – rodzaj drewnianej wanny, w której można ustawić stabilną temperaturę wody, wynoszącą 1 stopień Celsjusza.

Czy ci ludzie desperacko szukali lekarstwa? W popularnym holenderskim talk-show Ockels powiedział, że jego amerykański lekarz dał mu najwyżej rok życia. Nie pogodził się z tym. Uznał, że spróbuje wykorzystać siłę swego umysłu, aby wzmocnić ciało. Chciał odnaleźć w sobie pierwiastek przodków. Dodał, że jest „wdzięczny nowotworowi” za możliwość poznania wielu nowych ludzi i szansę na pogłębienie wiedzy. Do ostatnich dni walczył o całkowity powrót do zdrowia. Zmarł 18 maja 2014 roku.

Holenderski dziennikarz prasowy, Arno Gelder, odwiedził Ockelsa w szpitalu w przeddzień jego śmierci. Opisał to spotkanie tak: „Uścisnęliśmy sobie ręce. Ockels zdjął maskę tlenową. »Cześć, Wubbo« – powiedziałem. Brakowało mi słów, lecz Ockels był przytomny i szczęśliwy, że przyszedłem się z nim zobaczyć. »Mam oświadczenie dla twoich czytelników – oznajmił. – Musimy zacząć pracować nad nową religią, nową energią. Nazywa się ludzkość! Wszystko jest na pulpicie mojego komputera. Martin ci to wyśle«”.

Gelder zapytał go, czy się boi. „Śmierci? Nie, ani trochę. Miałem świetne życie, wspaniałe. Ale bardzo żal mi Joos i dzieci. Nimi przejmuję się najbardziej...”.

Ockels walczył do ostatniej chwili. Choć nie zdołał pokonać choroby, miał siłę i energię, by inspirować innych do samego końca.

Mark Bos, dziennikarz i dokumentalista, także zmagał się z nowotworem. Opowiadał, że dowiedział się o Hofie już po usłyszeniu diagnozy i dzielił się informacjami o tym, w jaki sposób wykorzystuje jego metodę.

Raka prostaty wykryto u Bosa we wrześniu 2012 roku. Gruczoł był poważnie powiększony; stwierdzono również przerzuty do kości łonowej. Lekarze uznali, że nowotwór jest nieoperacyjny. Po tej diagnozie Bos poddał się dalszym badaniom w Centrum Medycznym Uniwersytetu Radboud. Tam usłyszał kolejne złe wieści – rak rozprzestrzenił się także na wątrobę i był nieuleczalny. Obawiając się skutków ubocznych, Bos odmówił zastrzyków, lecz zaczął przyjmować leki doustne i podjął się szczególnej misji. Postanowił badać swoją chorobę, traktując ją jak fascynujący materiał na film dokumentalny.

Miał też zamiar więcej ćwiczyć i lepiej się odżywiać. Intuicja podpowiadała mu, że to dobry czas na robienie wszystkiego, co uważał za zdrowe, a na co nie znajdował czasu jako dziennikarz. Teraz chciał działać, bez względu na efekty.