Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Jak uwolnić się od przeszłości i zacząć nowe życie - Lindsay C. Gibson - ebook

Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Jak uwolnić się od przeszłości i zacząć nowe życie ebook

Lindsay C. Gibson

4,5
46,99 zł

lub
Opis

Poznaj sposób na pokonanie traumy i trudnych doświadczeń z dzieciństwa

Osoby wychowywane przez niedojrzałych emocjonalnie, niedostępnych i egoistycznych rodziców często doświadczają utrzymujących się uczuć złości, samotności, zdrady i porzucenia. W dzieciństwie ich potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane, a zachowanie rodziców wymuszało wzięcie na siebie odpowiedzialności  w stopniu odpowiednim dla dorosłych . Autorka tej przełomowej książki udowadnia, że można sobie poradzić nawet z trudną przeszłością i zacząć się cieszyć życiem.

Lindsay Gibson dzieli trudnych rodziców na cztery typy  i ujawnia destrukcyjny wpływ, jaki wywierają na psychikę i życie emocjonalne swoich dzieci. Opierając się na licznych przykładach, pokazuje, jak wyleczyć cierpienie wynikające z przeszłych doświadczeń oraz jak odzyskać swoje prawdziwe „ja”. Książka ta uczy, w jaki sposób kontrolować reakcje na zachowania niedojrzałych rodziców i unikać rozczarowań, a także budować nowe, pozytywne relacje. To doskonała pozycja zarówno dla osób chcących poradzić sobie z trudnym dzieciństwem, jak i specjalistów – psychologów i psychoterapeutów.

„Z kart książki Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców przeziera mądrość i serce doświadczonej terapeutki oraz umysł badaczki, która poświęciła wiele lat na poznawanie badań i teorii psychologicznych. W swojej książce Lindsay C. Gibson harmonijnie łączy imponującą wiedzę z zaczerpniętymi z życia opisami doświadczeń klientów, co daje w rezultacie przystępną i fascynującą lekturę. Celem książki nie jest poszukiwanie winnych, lecz dogłębne zrozumienie siebie i zdobycie wiedzy, która przynosi uzdrowienie”.
Dr psychologii Esther Lerman Freeman wykładowca psychologii klinicznej w Oregon Health and Science University School of Medicine

„Dzieci nie mogą sobie wybrać rodziców. Niestety wiele osób przeżywa w dzieciństwie udrękę, która oddziałuje na całe ich życie – są wychowywani przez niedojrzałych emocjonalnie, zaniedbujących ich rodziców. Z właściwą sobie mądrością i współczuciem Lindsay C. Gibson umożliwia czytelnikowi rozpoznanie i lepsze zrozumienie tego typu toksycznych relacji, jak również podążanie nowymi, ścieżkami prowadzącymi do uleczenia. Książka ta oferuje niezwykłą szansę na to, aby sobie pomóc, stanowi też doskonałe kompendium wiedzy, które terapeuci mogą polecać swoim potrzebującym wsparcia klientom”.
Dr Thomas F. Cash, emerytowany profesor psychologii na Old Dominion University, autor książki The Body Image Workbook

„Książka Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców autorstwa Lindsay C. Gibson to przenikliwy i pełen empatii przewodnik dla każdej osoby, która próbuje zrozumieć i przezwyciężyć długofalowe skutki dorastania w rodzinie cechującej się chłodem emocjonalnym. Znajdziesz w niej mądre rady i proste ćwiczenia, które pomogą ci odrzucić stare wzorce, nawiązać głębszą więź z samym sobą i innymi oraz stać się w końcu osobą, jaką zawsze miałeś być”.
Dr Ronald J. Frederick, psycholog i autor książki Living Like You Mean It

Lindsay C. Gibson, PsyD, jest psychologiem klinicznym prowadzącym praktykę prywatną. Specjalizuje się w terapii indywidualnej skierowanej do dorosłych dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Jest autorką książki Who You Were Meant to Be, a także publicystką czasopisma „Tidewater Women”. W przeszłości pracowała jako wykładowca psychologii w College of William and Mary oraz na uniwersytecie Old Dominion. Gibson mieszka i pracuje w Virginia Beach w stanie Wirginia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 313

Popularność




Podziękowania

Napisanie tej książki było spełnieniem moich zarówno osobistych, jak i zawodowych marzeń. Od dawna korzystam z przedstawionychw niej koncepcji w swojej pracy psychoterapeutycznej z klientamii bardzo chciałam podzielić się nimi z szerszą publicznością. Nie spodziewałam się jednak, że tak wiele oddanych i wspierających osób pomoże mi urzeczywistnić to marzenie. Bezgraniczne wsparcie, jakiego doświadczyłam, dało mi poczucie spełnienia znacznie wykraczające poza samą satysfakcję z faktu napisania tej książki.

Proces wiodący do wydania niniejszej publikacji rozpoczął się na Hawajach, podczas nieoczekiwanego spotkania z moją przyszłą redaktor prowadzącą z New Harbinger Publications, Tesilyą Hanauer. Jej entuzjastyczne podejście do mojego pomysłu na książkę pomogło mi przejść przez długi proces badań, opracowywania, pisania i redagowania, a ona nigdy nie szczędziła mi pomocnych uwag. Była niestrudzoną orędowniczką niniejszej książki, zanim jeszcze stało się pewne, że ukaże się ona drukiem. Jestem jej niezmiernie wdzięczna za pokładaną we mnie wiarę oraz niezachwiany entuzjazm wobec mojego pomysłu.

Wsparcie, jakie otrzymałem ze strony zespołu z New Harbinger, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Szczególne podziękowania należą się Jess Beebe za fenomenalną redakcję rękopisu, a zwłaszcza za wskazywanie mi właściwej drogi w sposób, który natchnął mnie entuzjazmem wobec proponowanych przez nią zmian. Jestem też niezwykle wdzięczna Michele Waters, Georginie Edwards, Karen Hathaway, Adii Colar, Katie Parr oraz zespołowi do spraw marketingu w New Harbinger za wytężone starania, aby książka ta znalazła czytelników, dla których mogłaby się okazać pomocna. Ogromne podziękowania należą się też Jasmine Star, mojej znakomitej adiustatorce, która z niestrudzoną energią nanosiła ostatnie poprawki do gotowego już tekstu, nadając mu przejrzystą i przystępną formę oraz zapewniając nadzwyczajną prostotę stylu, aby uwydatnić znaczenie każdego zdania.

Szczególne podziękowania kieruję też pod adresem Susan Crawford, agentki literackiej, która była moją przewodniczką i objaśniała mi wszystkie niuanse procesu wydawniczego – nie przeszkadzało jej nawet to, że dzwoniłam do niej z pytaniamiw trakcie jej wyjazdu pod namiot. Nie mogłabym sobie wymarzyć bardziej pomocnej agentki literackiej. Chciałabym też podziękować Tomowi Birdowi, którego warsztaty pisarskie nauczyły mnie, jak należy pisać tekst przeznaczony do publikacji.

Mam szczęście posiadać niezwykle wspierającą rodzinę i przyjaciół, którzy kibicowali mi w mojej pracy – niektórzy podzielili się nawet ze mną swoimi doświadczeniami z dzieciństwa, aby zapewnić mi dodatkowe materiały do książki. Serdeczne podziękowania kieruję też pod adresem Arlene Ingram, Mary Ann Kearley, Judy i Gila Sniderów, Barbary i Danniego Forbesów, Myry i Scotta Davisów, Judi i Scottiego Carterów oraz mojej kuzynki i koleżanki po pisarskim fachu, Robin Cutler. Szczególne podziękowania należą się też Lynn Zoll motywującej mnie do pracy swoimi e-mailami i kartkamio treści: „Pisz dalej!”, jak również Alexandrze Kedrock, której mądre wskazówki pomogły mi ująć w przystępnej formie wiele zagadnień, jakie początkowo trudno było mi jasno wyrazić.

Esther Lerman Freeman okazała się prawdziwą przyjaciółką w trudnych chwilach, przychodząc mi nieskończenie wiele razy na ratunek: ilekroć ją o to poprosiłam, omawiała ze mną różne aspekty tej książki, czytała ją i pomagała mi redagować jej treść. Uwagi Esther były bezcenne, a jej przyjaźń odgrywa w moim życiu niezwykle ważną rolę od czasu, gdy wiele lat temu wspólnie uczęszczałyśmy na studia doktoranckie.

Pragnę też wyrazić miłość i głęboką wdzięczność mojej wspaniałej siostrze, Mary Babcock, za wszystkie dowody oddania, wsparcia i zainteresowania. Jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu, a jej optymizm w odniesieniu do mojej twórczości sprawił, że nigdy nie zabrakło mi inspiracji. Niewiele osób ma tyle szczęścia, co ja, aby mieć przy sobie najbliższą przyjaciółkę, niezrównaną mentorkę i lojalną krewną – i to wszystko w jednej osobie: Mary jest dla mnie właśnie taką postacią.

Mój syn, Carter Gibson, zarażał mnie nieustannie swoim entuzjastycznym nastawieniem i dodawał mi sił zapewnieniami: „Świetnie ci idzie, mamo!”. Jestem niezwykle wdzięczna za to, że ktoś tak żywiołowy i pełen zdrowego rozsądku jest obecny w moim życiu, jak również za jego zdolność wzbudzania we mnie przekonania, iż wszystko jest możliwe.

Na koniec chciałabym też wyrazić najgłębszą miłość i wdzięczność mojemu wspaniałemu towarzyszowi życia i mężowi, Skipowi. Gdy tylko usłyszał, że napisanie tej książki jest moim życiowym marzeniem, dołożył wszelkich starań, aby się ono spełniło. Nie tylko troszczył się o mnie przez długi czas, jaki zajęło mi napisanie tej książki, lecz okazywał też niesłabnące zainteresowanie zarówno misją, do której spełnienia ma się przyczynić niniejsza publikacja, jak i moją karierą pisarską. Bycie wysłuchiwaną i kochaną przez tak szczerą i troskliwą osobę jest jednym z najwspanialszych doświadczeń, jakie przypadły mi w życiu w udziale. W jego obecności rozkwitło moje prawdziwe „ja”.

Wprowadzenie

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że dorośli są bardziej dojrzali od swojego potomstwa, wyobraźmy sobie jednak, co się stanie, gdy niektóre wrażliwe dzieci po kilku latach okażą się bardziej dojrzałe emocjonalnie niż ich rodzice, którzy przebywają na tym świecie już od wielu dekad? Co się stanie, gdy tym niedojrzałym rodzicom zabraknie wrażliwości emocjonalnej niezbędnej, aby spełniać potrzeby emocjonalne swoich dzieci? Może to skutkować zaniedbaniem emocjonalnym, stanowiącym równie realny problem, jak każdy przypadek zaniedbywania potrzeb fizycznych.

Zaniedbywanie emocjonalne doświadczane w dzieciństwie prowadzi do bolesnej samotności emocjonalnej, która wywiera często długofalowy, negatywny wpływ na decyzje podejmowane przez zaniedbywaną osobę w kwestii relacji z innymi ludźmi oraz wyboru partnerów życiowych. Niniejsza książka opisuje negatywny wpływ, jaki niedojrzali emocjonalnie rodzice wywierają na swoje dzieci – zwłaszcza te wrażliwe emocjonalnie. Dowiesz się z niej też, jak wyleczyć się z cierpienia i dezorientacji, które pojawiają się w następstwie posiadania odrzucającego bliskość emocjonalną rodzica.

Niedojrzali emocjonalnie rodzice obawiają się prawdziwych uczuć i bronią się przed bliskością emocjonalną. Stosują mechanizmy radzenia sobie, w wyniku których zamiast zmierzyć się z istniejącą rzeczywistością, próbują stawić jej opór. Nie są skłonni do autorefleksji, dlatego rzadko przyznają się do winy bądź przepraszają. Ich niedojrzałość sprawia, że są niekonsekwentni i niestabilni emocjonalnie oraz ignorują potrzeby swoich dzieci, gdy tylko pojawiają się inne, ważne dla nich sprawy. Dzięki tej książce dowiesz się, że gdy mamy do czynienia z niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami, potrzeby emocjonalne ich dzieci prawie zawsze przegrywają z ich własnym instynktem samozachowawczym.

Tego typu rodzice są przedstawiani w różnych mitach i baśniach od wielu stuleci. Pomyślmy tylko, ile bajek opisuje losy porzuconych dzieci, które muszą prosić o pomoc zwierzęta czy innych opiekunów, gdyż ich rodzice są niefrasobliwi, nie mają pojęcia o rodzicielstwie lub są po prostu nieobecni. W niektórych opowieściach rodzic okazuje się w istocie złym człowiekiem i dzieci muszą się troszczyć o przeżycie na własną rękę. Te opowiadania są tak popularne od wielu stuleci, gdyż przedstawiają poruszający, powtarzający się motyw: historie dzieci, które muszą sobie radzić samodzielnie, bo ich rodzice zaniedbują je lub porzucają. Najwyraźniej problem niedojrzałych rodziców występuje już od czasów starożytnych.

Motyw emocjonalnego zaniedbywania przez egocentrycznych rodziców można odnaleźć też w najbardziej fascynujących dziełach współczesnej popkultury. W książkach, filmach i telewizji opowieści o niedojrzałych emocjonalnie rodzicach i wpływie, jaki wywarli na życie swoich dzieci, stanowią bogatą inspirację dla wielu historii. Niekiedy dynamika w relacjach między rodzicem a dzieckiem jest głównym przedmiotem zainteresowania, czasem stanowi zaś tylko część historii zarysowującej biografię pewnej postaci. Dzięki lekturze niniejszej książki dowiesz się więcej o niedojrzałości emocjonalnej; przypomną ci się, być może, słynne postacie przedstawione w sztukach teatralnych i literaturze, nie wspominając już o osobnikach, o których słyszy się codziennie w wiadomościach.

Wiedza o istnieniu różnych stopni dojrzałości emocjonalnej pozwoli ci zrozumieć, dlaczego możesz odczuwać tak głęboką samotność emocjonalną pomimo padających ze strony innych ludzi zapewnień o miłości i silnej więzi. Mam nadzieję, że lektura tej książki pozwoli ci znaleźć odpowiedź na pytania, które zadawałeś sobie od dłuższego czasu, jak choćby dlaczego interakcje z niektórymi członkami rodziny są tak raniące i frustrujące. Dobra wiadomość jest taka, że gdy zrozumiesz już zjawisko niedojrzałości emocjonalnej, będziesz formułował bardziej realistyczne oczekiwania względem innych ludzi, akceptując fakt, że można z nimi nawiązać tylko określonego rodzaju relację, zamiast czuć się zranionym, gdy nie reagują tak, jak byś chciał.

Psychoterapeuci wiedzą od dawna, że metodą pozwalającą odzyskać spokój i samowystarczalność jest emocjonalne uwolnienie się od toksycznych rodziców. Jak jednak możemy to osiągnąć? Uda nam się to dzięki zrozumieniu, z czym mamy do czynienia. W literaturze na temat egocentrycznych rodziców brakowało dotąd wyczerpującego wyjaśnienia, dlaczego osoby te potrafią kochać tylko w ograniczony sposób. Niniejsza książka wypełnia tę lukę, tłumacząc, że zasadniczo brakuje im dojrzałości emocjonalnej. Gdy zrozumiesz już, jakimi cechami odznacza się twój rodzic, sam ocenisz, jaki charakter wzajemnych relacji jest możliwy, a jaki nie. Taka wiedza pozwala nam powrócić do samych siebie i wieść życie oparte na własnej, głębiej uświadamianej tożsamości, zamiast skupiać się na rodzicach, którzy wcale nie chcą zmienić swojego zachowania. Gdy zrozumiemy cechującą ich niedojrzałość emocjonalną, wyzwolimy się od emocjonalnej samotności, zdamy sobie bowiem sprawę, że zaniedbywanie nie miało wcale związku z nami, lecz wynikało z ich osobowości. Gdy zobaczymy, dlaczego nie potrafią być inni, uwolnimy się w końcu od odczuwanej względem nich frustracji i przestaniemy wątpić w to, czy zasługujemy na miłość.

Dzięki tej książce dowiesz się, dlaczego jeden lub oboje z twoich rodziców nie mogli ci zaoferować takiego rodzaju interakcji, który zapewniłby ci wsparcie emocjonalne. Poznasz dokładne przyczyny, dla których mogłeś czuć, że twój rodzic w ogóle cię nie zauważa i nie zna, oraz dla których twoje naznaczone dobrymi intencjami wysiłki na rzecz porozumienia się nigdy nie poprawiły sytuacji.

Z rozdziału 1 dowiesz się, dlaczego osoby wychowywane przez niedojrzałych emocjonalnie rodziców często odczuwają samotność emocjonalną. Poznasz historie ludzi, w których przypadku brak zażyłej więzi emocjonalnej z rodzicami wpłynął znacząco na ich dorosłe życie. Znajdziesz tam również szczegółowy opis samotności emocjonalnej i dowiesz się, jak samoświadomość może pomóc zwalczyć uczucie osamotnienia.

W rozdziałach 2 i 3 przyjrzymy się cechom niedojrzałych emocjonalnie rodziców oraz omówimy różne związane z nimi problemy w relacjach międzyludzkich. Wiele zadziwiających zachowań twojego rodzica stanie się zrozumiałych, gdy zaczniesz je oceniać z perspektywy niedojrzałości emocjonalnej. Do rozdziału 2 dołączono kwestionariusz, który pomoże ci rozpoznać obszary niedojrzałości emocjonalnej charakterystyczne dla twojego rodzica. Dowiesz się też nieco na temat możliwych powodów, dla których rozwój emocjonalny twojego rodzica zatrzymał się na wczesnym etapie.

W rozdziale 4 opisuję cztery główne rodzaje niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Rozdział ten pomoże ci też rozpoznać, którego typu rodzicielstwa doświadczyłeś. Przeczytasz też o autodestrukcyjnych (self-defeating) zwyczajach, jakie mogą wykształcić dzieci próbujące się przystosować do tych czterech typów rodziców.

W rozdziale 5 opisuję, jak ludzie tracą kontakt ze swoim prawdziwym „ja” (self) i zaczynają odgrywać rolę wymuszaną przez układy rodzinne oraz jak snują podświadome fantazje na temat tego, jak powinni się zachowywać inni ludzie, aby zaleczyć rany wynikające z doświadczanego w przeszłości zaniedbywania. Dowiesz się, że w reakcji na niedojrzałe emocjonalnie rodzicielstwo dzieci przyjmują dwie bardzo różne postawy: skłonność do internalizacji lub do eksternalizacji. (Fakt ten wyjaśnia też, dlaczego rodzeństwo wychowywane w tej samej rodzinie może przejawiać tak bardzo odmienny styl funkcjonowania).

W rozdziale 6 opiszę bardziej szczegółowo osobowość internalizatorów. Właśnie oni są najbardziej skłonni do autorefleksji i zajmowania się rozwojem osobistym, zachodzi więc też największe prawdopodobieństwo, że będą zainteresowani tą książką. Osoby skłonne do internalizacji są niezwykle spostrzegawcze i wrażliwe oraz bardzo zależy im na nawiązywaniu kontaktu i bliskich więzi z innymi ludźmi. Zobaczysz, czy cechujesz się tego typu osobowością, a zwłaszcza skłonnością do przepraszania za to, że potrzebujesz pomocy, do wykonywania większości pracy emocjonalnej w związkach oraz do myślenia przede wszystkim o potrzebach innych ludzi.

W rozdziale 7 przeczytasz o tym, co się dzieje, gdy stare wzorce odnoszenia się do innych w końcu się rozpadają i ludzie zaczynają sobie uświadamiać własne niezaspokojone potrzeby. Jest to moment, w którym zaczną prawdopodobnie szukać pomocy w psychoterapii. Podzielę się z wami historiami osób, które uświadomiły sobie, że postępują według wzorców nakazujących im wyrzekać się własnych potrzeb, i postanowiły zmienić swoje zachowanie. Dzięki temu, że przyznały się przed sobą do prawdy, odzyskały zdolność ufania własnym instynktom i polegania na autentycznej znajomości siebie.

W rozdziale 8 opisuję sposób odnoszenia się do ludzi, który nazywam podejściem opartym na ocenie dojrzałości (maturity awareness approach). Oceniając poziom funkcjonowania poszczególnych osób w kategoriach ich dojrzałości emocjonalnej, zaczniesz postrzegać ich zachowanie w bardziej obiektywny sposób i nauczysz się szybko wychwytywać oznaki świadczące o niedojrzałości. Dowiesz się, jakie działania są skuteczne w odniesieniu do niedojrzałych emocjonalnie osób oraz jak się bronić przed emocjonalnym cierpieniem, jakiego mogą przysparzać. Wszystko to pomoże ci odzyskać poczucie spokoju i pewności siebie.

W rozdziale 9 przeczytasz o jednostkach, które po zastosowaniu wspomnianego podejścia doświadczyły na nowo poczucia wolności i harmonii wewnętrznej (wholeness). Ich historie pomogą ci zobaczyć, jak to jest w końcu się wyzwolić od poczucia winy i dezorientacji, którymi skutkuje niedojrzałość rodziców. Gdy skupisz się na własnym samorozwoju, wejdziesz na drogę wiodącą ku uwolnieniu się od związków naznaczonych niedojrzałością emocjonalną.

W rozdziale 10 dowiesz się, jak rozpoznać osoby, które będą cię dobrze traktować oraz zapewnią ci bezpieczeństwo i stabilność emocjonalną. Pomoże ci to również zmienić autodestrukcyjne zachowania w relacjach interpersonalnych, które często występują u dorosłych dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Nowe podejście do związków międzyludzkich sprawi, że samotność emocjonalna odejdzie w zapomnienie.

Po lekturze tej książki będziesz potrafił rozpoznawać oznaki niedojrzałości emocjonalnej oraz dowiesz się, dlaczego tak często czułeś się samotny. Zrozumiesz w końcu, dlaczego podejmowane przez ciebie próby nawiązania bliskości emocjonalnej nie przynosiły rezultatów, gdy miałeś do czynienia z niedojrzałymi emocjonalnie jednostkami. Nauczysz się sprawować kontrolę nad nadmiernie rozwiniętą empatią, za sprawą której stajesz się emocjonalnym zakładnikiem osób, które stosują manipulację i nie odwzajemniają twoich starań. Nauczysz się też rozpoznawać ludzi otwartych na prawdziwą bliskość emocjonalną, z którymi można nawiązać przynoszącą satysfakcję nić porozumienia.

Nie mogę się doczekać, aby podzielić się zarówno wiedzą zgromadzoną przez wiele lat czytania lektur i prowadzenia badań nad tym tematem, jak i fascynującymi, prawdziwymi historiami zaczerpniętymi z pracy z klientami. Próbom zrozumienia tego tematu poświęciłam większość mojego życia zawodowego. Wydaje mi się, że niezwykle ważna prawda skrywała się tuż przed naszymi oczami, przysłonięta przez stereotypy społeczne, uniemożliwiające obiektywną ocenę własnych rodziców. Niezmiernie się cieszę, że mogę się podzielić odkryciami i wnioskami, które znajdują wciąż na nowo potwierdzenie u wielu osób, z którymi mam okazję pracować.

Mam nadzieję, że uda mi się zredukować dezorientację i cierpienie emocjonalne, jakie spowodowali u swoich dzieci niedojrzali emocjonalnie rodzice. Jeśli ta książka pomoże ci zrozumieć twoją samotność emocjonalną lub pozwoli ci nawiązać głębsze więzi emocjonalne i doświadczać w życiu więcej przynoszącej satysfakcję bliskości, uznam, że udało mi się osiągnąć mój cel. Jeśli ta książka pomoże ci uznać samego siebie za wartościową osobę, która nie będzie już podatna na manipulację ze strony innych, będzie to oznaczać, że spełniła ona swoje zadanie. Wiem, że domyślałeś się większości rzeczy, o których będziesz niebawem czytać, moją rolą jest zaś powiedzieć ci, że przez cały ten czas miałeś rację.

Życzę ci wszystkiego, co najlepsze.

1

Jak niedojrzali emocjonalnie rodzice wpływają na życie swoich dorosłych dzieci

Samotność emocjonalną odczuwamy wówczas, gdy nie doświadczamy wystarczającej bliskości emocjonalnej w kontaktach z innymi ludźmi. Uczucie to może się pojawić już w dzieciństwie, jeśli czujemy się niezauważani pod względem emocjonalnym przez egocentrycznych rodziców; możemy też zacząć odczuwać je w dorosłości, gdy utracimy z kimś bliskość emocjonalną. Jeśli tego typu uczucie towarzyszy nam przez całe życie, oznacza to, że zapewne nie okazywano wystarczającej wrażliwości na nasze potrzeby emocjonalne, gdy byliśmy dziećmi.

Dzieci wychowywane przez niedojrzałych emocjonalnie rodziców czują się niezwykle samotne. Tacy rodzice mogą wyglądać i zachowywać się zupełnie normalnie, troszczyć się o dobrostan fizyczny swoich dzieci oraz dbać o ich odpowiednie żywienie i bezpieczeństwo. Jeśli nie nawiążą jednak trwałej bliskości emocjonalnej ze swoim dzieckiem, w miejscu, w którym mogło się pojawić poczucie prawdziwego bezpieczeństwa, pozostanie u niego ziejąca wyrwa.

Samotność wynikająca z czucia się niezauważanym przez innych przysparza równie głębokiego cierpienia, co zranienie fizyczne, nie jest jednak widoczna z zewnątrz. Samotność emocjonalna to nieokreślone, jednostkowe doświadczenie, którego nie da się łatwo dostrzec ani opisać. Można określić je jako uczucie pustki lub poczucie życiowego osamotnienia. Niektórzy nazywali to uczucie samotnością egzystencjalną, nie należy jednak doszukiwać się tu żadnej filozofii*. Jeśli doświadczasz takiego uczucia, odpowiedzialność za to ponosi twoja rodzina.

Dzieci nie mają odpowiednich narzędzi, aby rozpoznać brak bliskości emocjonalnej w relacjach z rodzicem. Po prostu nie dysponują taką koncepcją. Jeszcze mniej prawdopodobne jest zaś to, iż będą w stanie zrozumieć, że ich rodzice są niedojrzali emocjonalnie. Pozostaje im tylko instynktowne uczucie pustki – właśnie tak dzieci doświadczają samotności. Jeśli dziecko ma dojrzałego rodzica, to gdy doskwiera mu samotność, może się po prostu do niego zwrócić, aby poczuć serdeczną bliskość. Jeśli jednak twój rodzic obawiał się głębokich uczuć, to fakt, że potrzebujesz pocieszenia, wzbudzał w tobie być może tylko krępujące uczucie wstydu.

Gdy dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców dorastają, pozostaje w nich uczucie dojmującej pustki, nawet jeśli na pierwszy rzut oka prowadzą normalne dorosłe życie. Samotność może im doskwierać również w dorosłości, jeśli bezwiednie wybierają takie relacje międzyludzkie, które nie mogą im zapewnić wystarczającej bliskości emocjonalnej. Mogą zwyczajnie chodzić do szkoły i pracy, wziąć ślub i wychowywać dzieci, lecz wciąż będzie ich prześladować to podstawowe uczucie samotności emocjonalnej. W tym rozdziale opiszemy historie ludzi doświadczających takiego uczucia oraz pokażemy, jak dzięki osiągnięciu samoświadomości zrozumieli, czego im brakuje, i jak mogą się zmienić.

Bliskość emocjonalna

Bliskość emocjonalna wynika ze świadomości, że masz kogoś, komu możesz wszystko powiedzieć i do kogo możesz się zwrócić dosłownie z każdą sprawą, niezależnie od tego, przez co akurat przechodzisz. Czujesz się zupełnie bezpiecznie, otwierając się przed tą osobą – czy to używając słów lub wymieniając spojrzenia, czy po prostu spędzając wspólnie czas w ciszy i czerpiąc przyjemność z łączącej was bliskości. Bliskość emocjonalna przynosi głęboką satysfakcję i daje poczucie, że ktoś widzi cię takim, jakim naprawdę jesteś. Tego typu więź zaistnieje tylko wtedy, gdy druga osoba chce cię naprawdę poznać, a nie tylko osądzać.

W dzieciństwie nasze poczucie bezpieczeństwa opiera się przede wszystkim na bliskości emocjonalnej z naszymi opiekunami. Zaangażowani emocjonalnie rodzice dają dzieciom poczucie, że zawsze mają się do kogo zwrócić. Takie poczucie bezpieczeństwa wymaga autentycznych interakcji emocjonalnych z matką lub ojcem, a dojrzali emocjonalnie rodzice nawiązują taki poziom bliskości emocjonalnej niemal przez cały czas. Wykształcili w sobie wystarczającą samoświadomość, aby czuć się komfortowo z własnymi uczuciami, jak również z uczuciami innych ludzi.

Co jeszcze ważniejsze, tacy rodzice są wyczuleni na emocjonalne potrzeby swoich dzieci, zauważają ich nastroje i interesują się ich uczuciami. Nawiązując taką bliskość z rodzicem, dziecko czuje się bezpiecznie – czy to szukając pocieszenia, czy dając wyraz swojemu entuzjazmowi. Dojrzali rodzice wzbudzają u swojego potomstwa poczucie, że wzajemne interakcje sprawiają im przyjemność, a rozmowy na tematy związane z emocjami są zawsze mile widziane. Tacy rodzice mają bogate, zrównoważone życie emocjonalne i są zwykle konsekwentni pod względem uwagi i zainteresowania, jakich okazują swoim dzieciom. Można na nich polegać w kwestiach związanych z emocjami.

Samotność emocjonalna

Zdarzają się jednak także rodzice niedojrzali emocjonalnie, tak skupieni na własnej osobie, że nie zauważają emocji i przeżyć swoich dzieci. Co więcej, lekceważą też znaczenie uczuć i obawiają się bliskości emocjonalnej. Ich własne potrzeby emocjonalne wzbudzają w nich dyskomfort, nie mają więc pojęcia, jak zaoferować wsparcie na poziomie uczuciowym. Tacy rodzice mogą się nawet poczuć nieswojo lub się rozgniewać, jeśli ich dziecko się denerwuje, i wymierzyć mu karę, zamiast je pocieszyć. Takie reakcje ze strony rodziców tłumią instynktowne pragnienie dzieci, aby dążyć do kontaktu z innymi, przekreślając możliwość nawiązania bliskości emocjonalnej.

Jeśli jeden lub oboje z twoich rodziców nie byli wystarczająco dojrzali, aby zaoferować ci wsparcie emocjonalne, to jako dziecko odczuwałeś konsekwencje braku takiego wsparcia, niekoniecznie potrafiłeś jednak uchwycić istotę problemu. Myślałeś być może, że uczucie pustki i samotności jest twoim prywatnym, jednostkowym doświadczeniem, czymś, co odróżnia cię od innych ludzi. Będąc dzieckiem, nie mogłeś wiedzieć, że owo uczucie pustki jest normalną, uniwersalną reakcją na brak kontaktu z odpowiednimi ludźmi. Pojęcie „samotności emocjonalnej” zawiera w sobie zarazem sugestię, jak można temu stanowi zaradzić: wystarczy, że inna osoba okaże pełne zrozumienia zainteresowanie twoimi uczuciami. Tego rodzaju samotność nie jest dziwnym ani pozbawionym sensu uczuciem; jest możliwym do przewidzenia skutkiem dorastania w otoczeniu osób niewystarczająco empatycznych.

Dla uzupełnienia opisu samotności emocjonalnej przeczytajmy historię dwóch osób, które dobrze pamiętają to uczucie z dzieciństwa i trafnie je opisują.

_____Historia Davida _____

Oto co powiedział mój klient David, gdy wspomniałam, że dorastając w swojej rodzinie, musiał się czuć bardzo samotny: „Było to niewiarygodnie samotne doświadczenie, czułem się zupełnie osamotniony. Tak po prostu wyglądała moja rzeczywistość. Uważałem ten stan za normalny. W mojej rodzinie każdy trzymał się z dala od innych i wszyscy żyliśmy w emocjonalnym odosobnieniu. Wiedliśmy osobne życia – nie mieliśmy z sobą zupełnie nic wspólnego. W szkole średniej prześladowało mnie często wyobrażenie, że dryfuję po oceanie, a wokół mnie nie ma żywej duszy. Tak właśnie się czułem w domu”.

Gdy poprosiłam go o bardziej szczegółowe opisanie uczucia samotności, powiedział: „Czułem pustkę i nicość. Nie mogłem wiedzieć, że większość ludzi nie doświadcza tego typu uczuć. Takie doznania były dla mnie po prostu codziennością”.

_____ Historia Rhondy _____

Rhonda zapamiętała podobne uczucie samotności z czasu, gdy miała siedem lat i stała z rodzicami oraz trojgiem starszego rodzeństwa przy ciężarówce przeprowadzkowej pod starym domem rodzinnym. Choć z fizycznego punktu widzenia była ze swoją rodziną, to nikt jej nie dotykał i czuła się zupełnie osamotniona: „Stałam tam z moją rodziną, lecz w istocie nikt mi nie wyjaśnił, co naprawdę oznacza ta przeprowadzka. Czułam się na wskroś samotna i próbowałam zrozumieć, co się dzieje. Moja rodzina była obok mnie, ale nie miałam poczucia, że jestem tam razem z nimi. Pamiętam, że czułam się wyczerpana i zastanawiałam się, jak mam sobie z tym sama poradzić. Odnosiłam wrażenie, że nie mogę o nic zapytać. Byli dla mnie zupełnie niedostępni. Czułam zbyt duży lęk, aby podzielić się z nimi moimi doświadczeniami. Wiedziałam, że muszę sobie z tym poradzić na własną rękę”.

Przesłanie, jakie niesie z sobą samotność emocjonalna

Tego rodzaju emocjonalne cierpienie i samotność są w rzeczywistości zdrowym komunikatem. Lęk odczuwany przez Davida i Rhondę dawał im do zrozumienia, że pilnie potrzebują kontaktu emocjonalnego. Ich rodzice nie dostrzegali jednak, jak się czują, pozostało im więc tylko tłumić te uczucia w sobie. Na szczęście, gdy zamiast tłumić swoje emocje, zaczniesz się w nie wsłuchiwać, wskażą ci one drogę ku autentycznej więzi z innymi ludźmi. Poznanie przyczyny twojej samotności emocjonalnej stanowi pierwszy krok do nawiązania bardziej satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi.

Jak dzieci radzą sobie z samotnością emocjonalną

Samotność emocjonalna jest tak przygnębiająca, że doświadczające jej dziecko uczyni wszystko, co tylko konieczne, aby nawiązać jakąkolwiek więź z rodzicem. Dzieci te często uczą się stawiać potrzeby innych ludzi na pierwszym miejscu, uważając, że taką właśnie cenę trzeba zapłacić za możliwość nawiązania z nimi relacji. Zamiast oczekiwać od innych wsparcia lub zainteresowania, biorą na siebie obowiązek udzielania im pomocy, przekonując wszystkich dookoła, że sami mają bardzo niewielkie potrzeby emocjonalne. Niestety, taka postawa często prowadzi do jeszcze większej samotności, ukrywanie własnych najgłębszych potrzeb uniemożliwia bowiem nawiązanie prawdziwej bliskości z innymi.

Ponieważ brakuje im odpowiedniego wsparcia ze strony rodziców i nie łączy ich z nimi prawdziwa bliskość, wiele spragnionych uczuć dzieci pragnie z całego serca, aby ich dzieciństwo jak najszybciej dobiegło końca. Sądzą, że najlepszym rozwiązaniem będzie szybko dorosnąć i stać się samowystarczalnymi. Takie dzieci mają wykraczające poza ich wiek umiejętności, lecz w głębi serca czują się samotne. Często przedwcześnie zaczynają dorosłe życie – tak szybko, jak to możliwe idą do pracy, prowadzą życie seksualne, wcześnie biorą też ślub lub zaciągają się do wojska, jak gdyby chciały powiedzieć: Skoro i tak sam muszę o siebie zadbać, równie dobrze mogę korzystać z dobrych stron szybkiego wejścia w dorosłość. Nie mogą się doczekać dorosłego życia, sądząc, że przyniesie im wolność i szansę na znalezienie swojego miejsca. Niestety, ponieważ śpieszno im opuścić dom rodzinny, w konsekwencji poślubiają nieraz niewłaściwą osobę, tolerują bycie wykorzystywanym lub kontynuują pracę, która ma więcej wad niż zalet. Często godzą się na samotność emocjonalną w swoich związkach, gdyż taki stan wydaje im się normalny – przypomina bowiem wczesne lata spędzone w domu rodzinnym.

Dlaczego przeszłość się powtarza

Skoro brak bliskości emocjonalnej w relacjach z niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami jest niezwykle bolesny, dlaczego tak wiele osób nawiązuje równie frustrujące relacje z innymi ludźmi w dorosłym życiu? Najbardziej prymitywne części naszego mózgu każą nam uznawać za bezpieczne to, co znajome (Bowlby 1979). Skłaniamy się do powtarzania sytuacji, których już doświadczyliśmy, wiemy bowiem, jak sobie z nimi radzić. Kiedy jesteśmy dziećmi, nie uświadamiamy sobie ograniczeń naszych matek lub ojców, gdyż perspektywa uznania własnych rodziców za niedojrzałych lub pełnych wad jest przerażająca. Niestety, zaprzeczanie bolesnej prawdzie na temat naszych rodziców sprawia, że nie potrafimy rozpoznać, gdy inni ludzie krzywdzą nas w podobny sposób w nawiązywanych przez nas później relacjach. Mechanizm zaprzeczenia sprawia, że odgrywamy wciąż na nowo ten sam scenariusz, nigdy nie zauważamy bowiem, gdy zaczyna się on powtarzać kolejny raz. Mechanizm ten dobrze obrazuje historia Sophie.

_____ Historia Sophie _____

Sophie spotykała się z Jerrym od pięciu lat. Miała bardzo dobrą pracę jako pielęgniarka i uważała się za szczęściarę ze względu na to, że pozostawała w długoterminowym związku. Miała trzydzieści dwa lata i chciała wyjść za mąż, lecz Jerry’emu raczej się z tym nie spieszyło. Uważał, że jest dobrze tak, jak jest. Można było z nim miło spędzić czas, lecz sprawiał wrażenie, że nie życzy sobie bliskości emocjonalnej i zwykle zamykał się w sobie, gdy zaczynała rozmawiać na tematy związane z uczuciami. Sophie czuła się głęboko sfrustrowana i zapisała się na terapię, aby uzyskać pomoc w podjęciu decyzji dotyczącej jej przyszłości. Miała przed sobą trudny dylemat: kochała Jerry’ego, lecz nie zostało jej już dużo czasu na założenie rodziny. Dręczyło ją też poczucie winy i martwiła się, czy nie prosi o zbyt wiele.

Pewnego dnia Jerry zaproponował wyjście do tej samej restauracji, w której byli na pierwszej randce. Coś w sposobie, w jaki ją zaprosił, sprawiło, że Sophie przyszło na myśl, iż zamierza się jej oświadczyć. Ledwo przetrwała kolację, próbując pohamować podekscytowanie.

Faktycznie po kolacji Jerry wyciągnął z kieszeni kurtki małe pudełeczko. Gdy przesunął je w jej stronę po lnianym obrusie, Sophie zaparło dech w piersiach. Lecz gdy otworzyła pudełko, nie było w nim pierścionka, tylko mała karteczka z narysowanym na niej znakiem zapytania. Nie rozumiała, co to miało znaczyć.

Jerry wyszczerzył zęby w uśmiechu. „Możesz powiedzieć przyjaciółkom, że w końcu wydusiłem z siebie TO pytanie!”.

„Czy to znaczy, że mi się oświadczasz?” – spytała zdez-orientowana.

„Nie, to żart. Teraz rozumiesz?”.

Sophie była zszokowana, wściekła i głęboko zraniona. Gdy zadzwoniła do swojej matki i zrelacjonowała jej całe zajście, ta stanęła po stronie Jerry’ego, przekonując Sophie, że żart był śmieszny i nie ma powodu się złościć.

Szczerze mówiąc, nie przychodzi mi do głowy żaden scenariusz w jakimkolwiek związku, w którym uszłoby to za dobry żart. Zachowanie Jerry’ego było zbyt przybijające i poniżające. Jak jednak Sophie uświadomiła sobie później, jej matka i Jerry mieli z sobą wiele wspólnego – oboje byli niewrażliwi na uczucia innych ludzi. Za każdym razem, gdy Sophie próbowała opowiedzieć im o swoich emocjach, czuła się deprecjonowana.

W toku terapii Sophie zaczęła dostrzegać podobieństwa między brakiem empatii u swojej matki i niewrażliwością emocjonalną Jerry’ego. Uświadomiła sobie, że będąc z nim w związku zaczęła ponownie doświadczać emocjonalnej samotności, jaką odczuwała w dzieciństwie. Dostrzegła teraz, że frustracja z powodu niedostępności emocjonalnej Jerry’ego nie była dla niej niczym nowym; uczucie to towarzyszyło jej od samego dzieciństwa. Sophie przez całe życie odczuwała podobny brak bliskości.

Poczucie winy z powodu czucia się nieszczęśliwym

Sytuacja osób takich jak Sophie wydaje mi się szczególnie poruszająca, gdyż funkcjonują one tak dobrze, że inni ludzie sądzą, iż nie mają żadnych problemów. W istocie dobrze rozwinięte umiejętności takich osób sprawiają, że trudno jest im poważnie traktować swoje własne cierpienie. „Niczego mi nie brakuje” – powiedzą zapewne. „Powinienem być szczęśliwy. Dlaczego czuję się taki nieszczęśliwy?”. Są to klasyczne wątpliwości wyrażane przez kogoś, kto wychowywał się w rodzinie, w której dobrze dbano o jego dobrostan fizyczny, lecz nieustannie ignorowano jego potrzeby emocjonalne.

Osoby takie jak Sophie często dręczy poczucie winy z powodu tego, że narzekają. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety wymieniają rzeczy, za które powinni być wdzięczni, tak jakby ich życie było dodawaniem, którego pozytywny wynik oznacza, że wszystko musi być w porządku. Nie mogą jednak przezwyciężyć uczucia głębokiej samotności i braku takiego stopnia bliskości emocjonalnej, jakiego chcieliby doświadczać w swoich najbliższych związkach.

Zanim zgłoszą się do mnie na wizytę, niektórzy z nich są już gotowi zostawić swojego partnera albo wdali się w romans, który zapewnia im w pewnym stopniu to, czego potrzebują. Inni całkowicie unikają związków miłosnych, uważając zaangażowanie emocjonalne za pułapkę, której woleliby uniknąć. Jeszcze inni postanowili trwać w swoich związkach ze względu na dzieci i zapisali się na terapię, chcąc się nauczyć, jak zredukować odczuwaną przez siebie złość i urazę.

Niewiele z tych osób wchodzi do mojego gabinetu z przeświadczeniem, że źródła braku satysfakcjonującej bliskości emocjonalnej leżą w ich dzieciństwie. Zwykle nie mogą pojąć, jak to się stało, że znalazły się w sytuacji życiowej, w której czują się nieszczęśliwe. Zarzucają sobie egoizm w związku z tym, iż chcą czegoś więcej od życia. Jak stwierdziła na początku Sophie: „W relacjach z innymi zawsze znajdą się powody do frustracji. Związki wymagają wysiłku, czyż nie?”.

Miała częściowo rację. Dobre relacje międzyludzkie rzeczywiście wymagają pewnego wysiłku i wyrozumiałości. Nie powinniśmy jednak musieć walczyć o to, aby po prostu zostać zauważonym. Nawiązanie bliskości emocjonalnej powinno być łatwe.

Samotność emocjonalna dotyczy obu płci

Choć kobiety wciąż zgłaszają się na psychoterapię częściej od mężczyzn, to pracowałam z wieloma panami, którzy również zmagali się z problemem samotności w związku. Pod pewnymi względami w ich przypadku problem ten jest jeszcze bardziej dojmujący, jako że w naszej kulturze panuje obiegowe przekonanie, iż mężczyźni mają mniejsze potrzeby emocjonalne. Jeśli spojrzymy jednak na wskaźniki samobójstw i stosowania przemocy, to okaże się, że wcale tak nie jest. W przypadku mężczyzn zachodzi większe prawdopodobieństwo, że gdy będzie im doskwierać cierpienie emocjonalne, staną się agresywni lub podejmą skuteczną próbę samobójczą. Mężczyźni, którym brakuje bliskości emocjonalnej, poczucia przynależności lub serdecznej uwagi, mogą odczuwać nie mniejszą pustkę niż kobiety, choć niechętnie się do tego przyznają. Bliskość emocjonalna jest podstawową potrzebą każdego człowieka, niezależnie od płci.

Dzieci, które czują, że nie mogą nawiązać z rodzicami bliskości emocjonalnej, często próbują pogłębić z nimi więź, odgrywając role zgodne, w ich mniemaniu, z oczekiwaniami rodziców. Może im to przysporzyć nieco chwilowej aprobaty, lecz nie doprowadzi do prawdziwej bliskości emocjonalnej. Wycofani emocjonalnie rodzice nie wykształcą nagle zdolności odczuwania empatii tylko dlatego, że dziecko zrobiło coś, aby ich zadowolić.

Ludzie – zarówno mężczyźni, jak i kobiety – którym w dzieciństwie brakowało bliskości emocjonalnej, często nie mogą uwierzyć, że ktoś chciałby nawiązać z nimi więź po prostu ze względu na to, kim są. Sądzą, że jeśli chcą zaznać bliskości, muszą udawać kogoś innego i zawsze stawiać drugą osobę na pierwszym miejscu.

_____ Historia Jake’a _____

Jake niedawno ożenił się z Kaylą, pełną życia kobietą, dzięki której czuł się naprawdę kochany. Tuż po ślubie był szczęśliwy, lecz teraz nie mógł się wyzbyć uczucia, że pogrąża się w depresji. „Powinienem być szczęśliwy – stwierdził. – Jestem największym szczęściarzem na świecie i bardzo staram się zachowywać tak, aby spełnić oczekiwania żony. Ale czuję się, jakbym grał, zmuszając się do bycia bardziej radosnym, niż w rzeczywistości jestem. Nie znoszę tego uczucia udawania”.

Zapytałam Jake’a, jaki w swoim mniemaniu powinien być przy Kayli. „Powinienem być na wskroś szczęśliwą osobą, tak samo jak ona. Muszę sprawić, aby czuła się kochana i była cały czas szczęśliwa. Tak to właśnie powinno wyglądać”. Spojrzał na mnie, oczekując potwierdzenia, lecz gdy po prostu czekałam, milcząc, kontynuował: „Gdy wraca do domu z pracy, bardzo się staram okazywać ogromne szczęście i podekscytowanie, lecz udaję bardziej intensywne uczucia niż to, co faktycznie czuję. Jestem tym wyczerpany”.

Zapytałam go, co w jego mniemaniu by się stało, gdyby szczerze powiedział Kayli o presji, jaką odczuwa. Odparł na to: „Byłaby załamana i wściekła, gdyby się dowiedziała o moich uczuciach”.

Powiedziałam Jake’owi, że być może przyznanie się do prawdziwych uczuć wywołałoby wściekłość u kogoś, z kim miał styczność w przeszłości, lecz w przypadku Kayli reakcja ta nie wydawała się prawdopodobna. Pasowała raczej do zachowania jego skorej do gniewu matki, która szybko wybuchała złością, jeśli ktoś nie postępował wedle jej życzeń.

Związek zapewniający obojgu partnerom poczucie bezpieczeństwa skłaniał Jake’a do tego, aby się zrelaksować i po prostu być sobą, dręczyło go jednak przeświadczenie, że relacja ucierpi, jeśli przestanie się tak bardzo starać.

Gdy powiedziałam Jake’owi, że być może nowy, bezpieczny związek da mu w końcu szansę bycia kochanym za to, jaki naprawdę jest, wzmianka o jego potrzebach emocjonalnych wzbudziła w nim dyskomfort. Wyglądał na zawstydzonego i wyznał: „Kiedy tak to pani ujmuje, sprawiam wrażenie godnego politowania i rozpaczliwie pragnącego akceptacji”.

W dzieciństwie Jake dostawał od matki komunikat, że okazywanie jakichkolwiek potrzeb emocjonalnych jest oznaką słabości. Co więcej, jeśli nie postępował zgodnie z jej życzeniami, miał poczucie, że nie spełnia jej oczekiwań i nie zasługuje na miłość.

Jake zrozumiał w końcu własne uczucia i zaczął szczerze rozmawiać z Kaylą, która w pełni go zaakceptowała. Zdumiały go jednak niezmierzone pokłady złości wobec matki, które wydobyliśmy na światło dzienne. „Nie mogę uwierzyć, jak bardzo jej nienawidziłem” – stwierdził. Jake nie zdawał sobie sprawy, że nienawiść jest normalną i bezwiedną reakcją w sytuacji, gdy ktoś próbuje cię bezpodstawnie kontrolować. Jest sygnałem świadczącym o tym, że osoba ta tłumi twoją emocjonalną energię życiową, zaspokajając twoim kosztem swoje własne potrzeby.

Poczucie, że jesteśmy zmuszani do opiekowania się rodzicami

Ludzie odczuwają głęboką samotność emocjonalną nie tylko w związkach romantycznych. Pracowałam z ludźmi niebędącymi w związkach, którzy opowiadali podobne historie, z tym że w ich przypadku unieszczęśliwiające ich w dorosłym życiu relacje dotyczyły kontaktów z rodzicami lub przyjaciółmi. Ich relacje z rodzicami były zwykle tak wyczerpujące, że nie pozostawiały im emocjonalnej energii na angażowanie się w związki miłosne, nie mieli też zresztą na to ochoty. Doświadczenia z relacji z rodzicami nauczyły ich, że związki wiążą się z jednoczesnym poczuciem porzucenia i bycia obarczonym pewnym brzemieniem. Takie osoby postrzegają związki jako pułapkę. I tak mają już pełne ręce roboty z rodzicami, którzy traktują ich tak, jakby byli ich własnością.

_____ Historia Louise _____

Louise, prawie trzydziestoletnia samotna nauczycielka, czuła się kompletnie zdominowana przez kontrolującą matkę, szorstką byłą policjantkę, która oczekiwała, że córka będzie z nią mieszkać i się nią zajmować. Stawiała jej tak wygórowane żądania, że Louise zaczęła miewać myśli samobójcze. Terapeuta powiedział jej bez ogródek, że jej życie zależy od tego, czy wyzwoli się spod kontroli matki. Gdy jej powiedziała, że się wyprowadza, ta stwierdziła: „Nie ma takiej możliwości. Fatalnie byś się z tym czuła. Poza tym nie poradzę sobie bez ciebie”. Na szczęście Louise znalazła w sobie siłę, aby rozpocząć własne, niezależne życie. W toku tego procesu odkryła, że poczucie winy to uczucie, z którym można sobie poradzić, oraz że jest to niewielka cena do zapłacenia za własną wolność.

Niezdolność zaufania własnym instynktom

Niedojrzali emocjonalnie rodzice nie wiedzą, jak pokazać dzieciom, że ich uczucia i instynkty są ważne. Bez tej świadomości dzieci uczą się ulegać każdemu, kto tylko – jak się wydaje – jest czegoś pewny. Jako dorośli mogą zaprzeczać własnym instynktom do tego stopnia, że zgadzają się wchodzić w relacje, których w rzeczywistości wcale sobie nie życzą. Następnie często sądzą zaś, że to od nich zależy, czy relacja ta będzie dobrze funkcjonować. Szukają racjonalizacji, aby wyjaśnić, dlaczego muszą się tak bardzo wysilać w związku – tak jakby codzienne zmagania, aby dogadać się z partnerem życiowym, były czymś normalnym. Choć faktycznie trzeba starań, aby podtrzymywać w związku porozumienie i bliskość, nie powinno to jawić się nam jako nieustanna, mozolna praca.

Prawda jest taka, że jeśli partnerzy do siebie pasują, a także rozumieją nawzajem swoje uczucia oraz są pozytywnie nastawieni i wspierający, to związki są na ogół czymś przyjemnym, a nie uciążliwym. Nie wymagamy zbyt wiele, chcąc się po prostu czuć szczęśliwymi na widok partnera i wyczekiwać z radością na wspólnie spędzany czas. Gdy ludzie mówią: „Nie można mieć wszystkiego”, w istocie chcą powiedzieć, że nie dostają w związku tego, czego potrzebują.

Tak jak każdy człowiek możesz sobie zaufać, że będziesz wiedział, kiedy czujesz się usatysfakcjonowany emocjonalnie. Wiesz, kiedy otrzymałeś wszystko to, czego potrzebujesz. Nie jesteś niewyczerpanym źródłem niekończących się żądań. Możesz zaufać wewnętrznym sygnałom informującym cię, gdy czegoś ci brakuje.

Jeśli nauczono cię jednak lekceważyć własne uczucia, to będziesz się czuł winny, że narzekasz, jeśli na zewnątrz wszystko wydaje się w porządku. Skoro posiadasz dach nad głową, stałą pracę, nie brakuje ci jedzenia oraz masz partnera lub przyjaciół, to zgodnie z obiegowym poglądem: „Czy może być aż tak źle?”.

Wielu ludzi potrafi na zawołanie wymienić wszystkie powody, dla których powinni czuć się usatysfakcjonowani, i wstydzi się przyznać, że nie są szczęśliwi. Obwiniają samych siebie za brak „właściwych” uczuć.

_____ Historia Meaghan _____

Meaghan zerwała ze swoim chłopakiem dwa razy, zanim na pierwszym roku studiów zaszła z nim w ciążę. Chciał, żeby wzięli ślub, lecz czuła, że nie jest to dla niej właściwy partner. Rodzice szaleli jednak na punkcie jej chłopaka, który pochodził z bogatej rodziny, i naciskali, żeby wyszła za niego za mąż, zwłaszcza że dziecko było już w drodze. Meaghan w końcu im uległa. Jej mąż odnosił sukcesy zawodowe jako pośrednik w handlu nieruchomościami, co jeszcze zwiększyło jego atrakcyjność w oczach jej rodziców. Wiele lat później, gdy cała trójka ich dzieci w końcu poszła na studia, Meaghan była gotowa zakończyć małżeństwo, lecz czuła się zdezorientowana i winna z powodu chęci odejścia od męża.

Podczas naszej pierwszej sesji Meaghan stwierdziła: „Nie potrafię wyrazić tego, co czuję”. Ani mąż, ani rodzice nie mogli zrozumieć, dlaczego nie satysfakcjonuje jej obecny układ, a ona nie potrafiła znaleźć właściwych słów na obronę swoich uczuć. Odpierali każde z trudem formułowane przez nią wyjaśnienie, podając kilka powodów dowodzących tego, że nie ma racji. Umniejszali znaczenie jej zarzutów, gdyż miały emocjonalny charakter. Skarżyła się na przykład, że mąż nie słucha tego, co ona mówi, oraz lekceważy jej uczucia i prośby; twierdziła też, że nigdy dobrze się nie bawią, gdy spędzają razem czas. Próbowała wyjaśnić, że nie pasują do siebie z mężem ani pod względem towarzyskim czy seksualnym, ani pod względem ulubionego sposobu spędzania czasu.

Prawdziwy problem Meaghan nie polegał na niezdolności do wyrażania swoich uczuć, lecz na tym, że rodzina nie chciała usłyszeć tego, co miała im do powiedzenia. Mąż i rodzice nie próbowali jej zrozumieć; skupiali się na próbach przekonania jej, że się myli.

Meaghan czuła się zawstydzona i winna, gdyż jej potrzeby emocjonalne przyćmiewały złożone przez nią przysięgi i zobowiązania. Zwróciłam jej jednak uwagę, że paliwem napędzającym związki nie są przysięgi i obietnice, lecz przyjemność płynąca z bliskości emocjonalnej, z poczucia, że ktoś chce poświęcić czas, aby uważnie cię słuchać i zrozumieć twoje doświadczenia. Jeśli w twoim związku brakuje takich elementów, to twoja relacja z partnerem nie będzie rozkwitać. Wrażliwość na emocje drugiej osoby jest najważniejszym składnikiem związków międzyludzkich.

Meaghan bała się, że jest złym człowiekiem, bo chce zostawić męża. Gdy ludzie nie potrafią dłużej tolerować niesatysfakcjonującego emocjonalnie związku, jak należy ocenić ich pragnienie odejścia? Czy są egoistyczni, impulsywni lub bezwzględni? Czy przedwcześnie się poddają, a może są po prostu niemoralni? Skoro tak długo godzili się na tego typu układ, dlaczego nie mogą wytrwać w nim nieco dłużej? Po co stwarzać problemy?

Być może chodzi właśnie o to, że tak długo godzili się na taki układ. Być może energia, jaką mieli do zaoferowania, dosłownie się wyczerpała, tak jak w przypadku Meaghan, która spędziła wiele lat, próbując spełnić oczekiwania męża i rodziców. Wielokrotnie usiłowała wyjaśnić im swoje uczucia i powiedzieć, jak bardzo jest nieszczęśliwa. Próbowała nawet dotrzeć do męża, zostawiając mu listy do przeczytania. Lecz ani on, ani rodzice nie słuchali. W odpowiedzi mówili raczej o swoich życzeniach w kwestii tego, co ona powinna zrobić – klasyczna egocentryczna reakcja osób niedojrzałych emocjonalnie.

Na szczęście Meaghan zaczęła w końcu poważnie traktować własne uczucia i przestała pozwalać, aby mąż i rodzice negowali jej potrzeby emocjonalne za pomocą argumentów, które nie miały nic wspólnego ze sferą emocji. Gdy w końcu uświadomiła sobie, czego naprawdę oczekuje od związku, wyznała mi nieśmiało: „Chcę być dla kogoś najważniejsza. Chcę, żeby ktoś chciał być właśnie ze mną”. Potem spojrzała na mnie zdezorientowana i rzekła: „Czy za dużo wymagam? Naprawdę nie wiem”. Meaghan szkolono od dzieciństwa, aby myślała, że naturalne pragnienie czucia się wyjątkową i kochaną jest oznaką egoizmu.

W trakcie małżeństwa mąż wzmacniał w niej to poczucie, wciąż powtarzając, że za dużo chce i