Dokądkolwiek pójdziesz. Kazania wybrane - ks. Tomasz Grabowski - ebook

Dokądkolwiek pójdziesz. Kazania wybrane ebook

Ks. Tomasz Grabowski

4,0

Opis

Doświadczamy wielu zniewoleń, często mówiąc: nie mogę żyć bez papierosa, nie mogę żyć bez piwa, nie wyobrażam sobie życia bez telewizora, bez radia, nie wyobrażam sobie życia bez jedzenia. A czy wyobrażasz sobie może życie bez Chrystusa? Kazania księdza Grabowskiego dotykają istotnych problemów codzienności, stawiając pytania, na które warto sobie odpowiedzieć, aby nasze życie było bardziej wartościowe. Stanowią pomoc duszpasterską, ale mogą być również czytane przez wszystkich, do czego zachęca ich lekki styl i nawiązanie do popularnych piosenek, od których autor zaczyna każde rozważanie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 141

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Ks. Tomasz Grabowski

Dokądkolwiek pójdziesz

Kazania wybrane

Wydawnictwo SALWATOR

1 Niedziela Adwentu rok B

Odkryjemy miłość nieznaną Na szczęśliwy ląd zaniosą mnie pewnego dnia W Twe ramiona łódź Magellana Serce Twe, busola ma.

Alicja Majewska w zacytowanym utworze śpiewa o potrzebie ludzkiej miłości, która jest w stanie przenieść do raju. Serce działa jak busola na statku, wskazując prawidłowy kierunek: miłość. Zapraszam do refleksji na temat adwentu. Jaki obrać kierunek, aby się spotkać z Nowonarodzonym?

Dzisiaj rozpoczynamy liturgicznie czas adwentu. Myślę, że każdy wierzący ma świadomość tego, w jakim celu ten okres jest wyodrębniony w kalendarzu liturgicznym. Jest to czas przygotowania na narodziny człowieka i Boga, który zbawił – i nadal zbawia każdego dnia – cały świat. Każdy z nas może jednak ulec pokusie pewnego przyzwyczajenia w wierze.

Przecież od wieków wszystko jest ustalone: adwent, Boże Narodzenie, karnawał, Wielki Post itd. Wiemy dokładnie, co po sobie następuje. Być może właśnie przyzwyczajenie i pewna przewidywalność prowadzi do tego, że choć jesteśmy wierzący, nie zmieniamy się pomimo czasu, który jest nam dany. Przyznam, że wielokrotnie myślałem o tym, dlaczego tak trudno jest zmienić siebie, mając świadomość miłości Boga. Adwent jest właśnie po to, by tej przemiany doświadczyć.

Podobnej przemiany doświadczają rodzice, którzy spodziewają się dziecka. W momencie, kiedy nastąpi poczęcie, każdy odpowiedzialny człowiek wie, że taki fakt diametralnie zmienia życie. Jeśli nie zmienia, to jest coś nie tak. Gdy młodzi małżonkowie oznajmiają o poczęciu dziecka, to zawsze mówią o tym z wielką radością. W ich sercu jest świadomość faktu, że został poczęty owoc ich miłości. W kobiecie budzą się piękne uczucia macierzyńskie, natomiast mężczyzna rozpatruje to w innych kategoriach: jest dumny i bierze pełną odpowiedzialność za nowe życie. Czas dziewięciu miesięcy to ogromna troska z obu stron, aby to życie właściwie się rozpoczęło. Z reguły kobieta przywiązuje większą uwagę do tego, co je, do prawidłowego odpoczynku, a młody ojciec zaczyna meblować pokój dla syna lub córki. Oboje wkładają siły i z radością czekają na przyjście na świat nowego życia.

Podobnym czasem jest adwent. Co prawda nie trwa dziewięć miesięcy, tylko cztery tygodnie, ale jest to czas błogosławiony. Aby nie przegapić tego momentu, trzeba sobie uświadomić, że to we mnie nastąpiło poczęcie Jezusa. Moim zadaniem w adwencie jest zadbanie o to, aby owoc miłości Boga urodził się w moim sercu. Można przecież zbagatelizować głos Pana Boga, tylko jak później przeżywać święta Bożego Narodzenia, wiedząc, że nie zaszła we mnie żadna przemiana? Te cztery tygodnie mają zainicjować nowe podejście do wiary i Pana Boga. Kościół, pomagając w czekaniu na narodziny, daje konkretną pomoc – msze św. roratnie z prośbą do Matki Bożej, aby wspomagała w pracy nad sobą.

Adwent to wreszcie czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa, a często stawiamy znak równości pomiędzy adwentem a Wielkim Postem. Radość ma nas charakteryzować w czasie adwentu. Post jest znakiem żałoby, męki. Oczekiwanie na narodziny ma być impulsem do promieniowania radością.

Jaki obrać kierunek, przygotowując się na narodziny Jezusa?

Trzeba być radosnym i w stanie łaski uświęcającej. Nie można przegapić tych narodzin, które mają się dokonać, dlatego potrzebna jest wyjątkowa sprawność serca, które musi być czyste, jeśli ma przyjąć do siebie Boga.

Jest taka historia obrazująca cel narodzin Jezusa.

Bóg Ojciec i Jezus stoją na wysokiej górze ubrani w królewskie szaty i złoto. U podnóża góry widać człowieczka, który próbuje wspiąć się na szczyt. Wchodzi i spada, wchodzi i spada – a potem leży w kałuży cuchnącego błota. Po chwili znowu wszystko się powtarza. Ów człowiek wygląda koszmarnie z zaschniętym błotem na twarzy. W pewnym momencie nie widać już człowieka, tylko brudną szmatę. Jezus, przyglądając się temu, mówi do Boga Ojca:

– Ojcze, pójdę po tego nieboraka, bo on tu nigdy nie wejdzie.

– Ale jak to uczynisz? – martwi się Bóg. – Jesteś przecież Stworzycielem, nie stworzeniem. Jabłko nie może być gruszką. Ty, Bóg, nie możesz zostać człowiekiem.

I staje się rzecz przedziwna. Jezus ściąga koronę, pas, kosztowności, ogołaca się i wchodzi w błoto. Podchodzi do szmaty, bierze ją na ramiona i razem zaczynają iść. Ta zaschnięta szmata szczelnie przylega do Jego pleców. Wchodzi z nią na górę. Staje wobec Boga. Zmęczony człowieczek otwiera oczy. Stoi na samym szczycie. Płacze ze szczęścia. Sam nigdy by się tu nie dostał. Wzruszony Ojciec przytula Syna, a wraz z Nim – przylepionego do pleców człowieka. Oto wielka tajemnica wiary.

„On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi” (Flp 2, 6-7).

3 Niedziela Adwentu rok C

Żyję – dobrze mi z tym Pomiędzy już a jeszcze Czasem przepaść raz przejście Pomiędzy wiem a nie wiem Zawsze dystans do siebie Pomiędzy gdy a gdyby To nie wszystko na niby Pomiędzy czymś a niczym Milion zwątpień i przyczyn.

Tak śpiewa Artur Gadowski z zespołem Ira. Życie jest dla nas największą wartością, ale niejednokrotnie stanowi największy ciężar, jaki Bóg włożył człowiekowi na plecy. Zapraszam do rozważania o życiu w kontekście ewangelicznych plew.

Blisko już czas Bożego Narodzenia.

W sposób nieunikniony próbujemy dokonać jakiegoś podsumowania ubiegłego roku. W parafiach trwa czas rekolekcji, myślimy o życiu, Bogu, zranieniach. O kruchości ludzkiego życia przypominają media: pożary, kolejni zabici na drogach, w grudniu myślimy też o ofiarach stanu wojennego, w domu czasem jest choroba, której sens trudno zrozumieć, a w radiu i telewizji – trochę na przekór – pastorałki i ckliwe aniołki.

W kontekście tych wszystkich spraw pojawia się dzisiejsza Ewangelia. Niepokoją mnie słowa Jezusa, a i Jan nie pozwala na optymizm.

Jezus na pytanie tłumów: „Co mamy czynić?”. Mówi: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da”, a Jan, zapowiadając Jezusa, mówi: „Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”.

Trudna jest ta Ewangelia, bo zmusza do radykalizmu, do jednoznaczności, a sam przyznam, że i księdzu o to nie jest łatwo. Wiara w Jezusa dużo kosztuje, a to często kłóci się z ludzkim pragnieniem. Jan mówi, że Jezus oddzieli ziarna od plew. Plewa jest tym, co ściśle przylega do ziarna. Aby się oddzieliła, potrzeba, żeby zboże było dojrzałe. Potrzeba, by promienie słońca przepaliły ziarno, wtedy przy zbiorze ziarno się samo wyłuska, a plewa pozostanie. Łatwo jest roślinom – my, ludzie rozumni, już tak prosto nie oddzielamy.

Czasem chyba plewa wrasta w nas. Bolesne jest powstawanie dla Jezusa, boli zrozumienie tego, że swoim życiem zadaliśmy ranę. Taka świadomość często rozrywa serce w konfesjonale. Jednoznaczność to też decyzja na szczęście, szczęście trudne, ale owocne.

„…dalej liczy się to, co jest na zawsze, że dla nas liczy się to, co jest naprawdę. Nic z tego, co daje sztuczny świat, by więcej zabrać nam. Coś dla mnie liczy się” - to dopowiedzenie IRY. W życiu liczy się to, co można ocalić na zawsze, a ludzkiego serca i dobroci nie da się sklasyfikować jakąkolwiek walutą.

Pamiętam swojego dziadka. Nie dorobił się za wiele, może tylko garbu na plecach i spracowanych dłoni. Jeszcze tydzień przed śmiercią kochający syn krzyczał na dziewięćdziesięciotrzyletniego ojca, że jest chory i nie pomaga. Takie historie się zdarzają. To, co zapamiętałem, to uśmiech na twarzy i piękne świecące niebieskie oczy, a już pod koniec życia słowa, które mówił do córki – dziękuję i do zobaczenia. W trumnie leżał spokojny i uśmiechnięty, tak jakby przed śmiercią zobaczył Jezusa.

Takie oczy i wiarę trzeba mieć każdego dnia, by innym zaszczepić Ewangelię i swoim życiem zachwycić samego Boga.

Kilka lat temu spotkałem kobietę. Urok nie z tej ziemi, a i serce gołębie. Zapytałem, jak to jest, że na jej twarzy jest uśmiech i zawsze znajduje dobre słowo dla każdego. Odpowiedź była prosta: proszę księdza, to miłość, ja kocham ludzi (wtedy to nawet pomyślałem, że dobrze by było się zakochać). Gdy zakochasz się w Bogu, to zrozumiesz Jego trudną miłość.

Nie powiem tu, z ambony, że jednoznaczność jest prosta. Nie powiem, bo sam nie dorastam w kapłaństwie do tych słów. Wiem chyba tylko, że zdanie się na Boga i podjęcie wysiłku pracy nad sobą da w efekcie niebo. Po co się zamęczać codziennością, jeśli już Kogoś zamęczyli za twoje problemy. Wystarczy, byś uwierzył, że Jezus naprawdę przychodzi, aby zbawić i podnieść z grzechu do godności swojego dziecka. Kiedy opadasz z sił, to znak, że najbardziej potrzeba ci Boga. Jest już końcówka adwentu. Życzę zatem udanego wstawania, bo dobrze wstać, to już 90% sukcesu.

Uroczystość Bożego Narodzenia

Odtąd jedno dobrze już wiem Kochać trzeba od dziś Jutro późno może być Bo życie to krótki film Wciąż po twarzy spływa czas Krok po kroku zmienia nas Dusza jednak wieczną jest I nie zniszczy nawet śmierć.

Nostalgiczna piosenka zespołu PIN mówi o tym, że życie to krótki film, w którym każdy z nas powinien nauczyć się bardzo realnie kochać drugiego człowieka. Rozpoczynamy piękny czas świętowania, rodzinnych spotkań i w sposób bardzo świadomy zauważamy, że kolejny rok, mierzony od świąt do świąt, przeszedł bardzo szybko. Czas biegnie niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Należy zatem nie zmarnować czasu, który jeszcze jest przed nami.

Święta Bożego Narodzenia to bardzo miły i wyczekiwany czas. Wydaje się, że przez wszystkich ludzi, tych wierzących, ale i tych, którzy za bardzo nie myślą w życiu o Jezusie. Czekamy na te chwile, ponieważ dają nam one możliwość, by pod koniec roku spojrzeć wstecz i bardzo urokliwie zatrzymać się nad przyszłością. To właśnie teraz składamy sobie życzenia, jednamy się z bliźnimi i myślimy o tym, co Bóg nam da w nadchodzącym czasie. Przyzwyczailiśmy się już do opisu narodzenia Pana Jezusa, nawet nie zastanawiamy się nad tym, czy przyszedł w grocie czy szopce. Po prostu wiemy, że fakt zaistniał i nie staramy się podejmować dyskusji. Wydaje się, że tylko najmłodsi są zaszokowani tym, co się dzieje w kościele: Dzieciątko, pastuszkowie, owce. Dla nich ta sytuacja staje się bardzo realna. Zwykła gipsowa figurka zaczyna w świadomości dziecka żyć jak człowiek.

Pamiętam bardzo urokliwą chwilę, kiedy po zakończonej mszy świętej pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia młodzi rodzice z dzieckiem podeszli do świątecznej dekoracji ze żłóbkiem i mały chłopiec po chwili wpatrywania się w Dzieciątko zaczął machać ręką do Pana Jezusa. Gdy rodzice chcieli iść do domu, mały zaczął krzyczeć, że on zostaje, bo Jezusowi jest zimno i on tu musi być. Wszyscy zareagowali uśmiechem, a malec płakał i bił swojego tatę, który na siłę zabierał dziecko od dekoracji w świątyni. Ta pozornie komiczna scena pokazuje, jak bardzo człowiek może realnie pokochać Jezusa. Oczywiście dziecko nie odróżniało świata realnego od Biblii, ale to pokazuje dziecięcą ufność Panu Bogu. Wydaje się, że dorosłym takiego podejścia brakuje. Kiedy podejmujemy dzisiaj temat czasu, jaki dostajemy od Pana Boga, to warto pomyśleć, czy mój czas jest realnym doświadczeniem Bożej Miłości.

Można przecież pozostać na etapie kolekcjonowania doraźnych wrażeń, można być jedynie konsumentem, można interesować się tylko sobą i niczym więcej, ale wtedy pojawia się duże niebezpieczeństwo, że czas, który dostaliśmy, przecieknie nam przez palce. Jezus przychodzi w ciele dziecka, aby nadać sens wszelkim naszym działaniom, pracom, zadaniom, które podejmujemy. O tak wiele rzeczy zabiegamy w życiu codziennym, bo chcemy coś osiągnąć, a obecność Jezusa nadaje tym osiągnięciom sens. Człowiek pozbawiony relacji do Pana Boga traci sens swojego życia. Nie da się zbudować przyszłości na pustce, którą jest przepełnione życie. Piosenka, którą zacytowałem na początku, mówi, że kochać trzeba od dziś i przed miłością nie można uciekać, bo ona prowadzi do zbawienia.

Każda z religii i kultur potwierdza, że Jezus naprawdę żył na tym świecie. Oczywiście niektórzy próbują negować Jego Bóstwo, ale to zupełnie inny temat. Zwróćmy uwagę na to, jak na przyjście Zbawiciela przygotowywała się Jego Matka. Maryja całkowicie zaskoczona zwiastowaniem, po chwili niepewności godzi się z wolą Pana Boga. Być może próbowała zaprzeczać, tego Ewangeliści nie odnotowali, ale ostatecznie przyjmuje Boże wezwanie. Bardzo pokornie decyduje się na życie pełne niespodzianek. A jednak mimo to, że ma do czynienia ze szczególnym wybraniem, systematycznie podejmuje swoje codzienne obowiązki. Decyzja o przyjściu na świat Jezusa pod Jej sercem nie zmienia nic z codziennego życia. Maryja nie dystansuje się od swoich zadań, zmienia się natomiast Jej relacja względem Boga – staje się bardzo materialna i niezwykle duchowa. Matka Boska uczy kochać Zbawiciela, uczy, jak przyjąć prawdziwą miłość. Można powiedzieć, że jest dla nas ostoją spokoju i cierpliwości.

Zostawialiśmy dzisiaj puste miejsce przy stole po to, by przyjąć potrzebującego człowieka, ale to jest również miejsce dla tych, których możemy już tylko wspominać w perspektywie nieba, ponieważ ich czas dobiegł końca. Święta Bożego Narodzenia to niezwykle refleksyjne chwile, które pozwalają na dotknięcie istoty naszego życia, bo wymuszają na nas w pewien sposób zetkniecie się z Jezusem. Proszę zwrócić uwagę, że nawet telewizja, radio i przedstawiane tam problemy tracą na znaczeniu wtedy, gdy przychodzi Jezus. To pokazuje bardzo jasną sytuację: jeżeli każdego dnia świętowalibyśmy przyjście Jezusa, to tego życiowego piekła by nie było pośród nas. Jezus przemienia wszystko, bo jest miłością. Szkoda, że nie potrafimy tej miłości zaufać w każdej sytuacji. O wiele lepiej i spokojniej wyglądałoby nasze życie, gdyby ta relacja była trwała.

Kiedyś w programie Elżbiety Jaworowicz Tak było, tak jest został pokazany bardzo osobliwy reportaż o matce samotnie wychowującej niepełnosprawnego syna. Kiedy oglądałem ten reportaż, miałem wrażenie, że to ja jestem niepełnosprawny, a nie ten chłopiec. Dziecko urodziło się bez rąk i z jedną nóżką za krótką, ze słabo trzymającymi się żebrami, które mogą przebić płuca. Dramat, bo w domu brak odpowiednich warunków. Nie ma łazienki, pieniędzy na jedzenie. Skrajna sytuacja, która odbiera chęć do życia. A jednak w tym młodym życiu jest niesamowita wola walki o lepsze jutro. Emitowany program pokazuje życie tej dwuosobowej rodziny i wypowiedzi bohatera, który uspokaja płacząca matkę słowami: „tyle przeszedłem, to i to przejdę, nie martw się” – to robi wrażenie. Dzisiaj mają piękny wyremontowany dom, podwórko, łazienkę dostosowaną do potrzeb chłopca i chleb nie tylko na dziś, ale i na jutro. Bardzo mocny reportaż o sile ludzkiej miłości, o czasie, który został wykorzystany najlepiej, jak tylko było można. Ludzie dobrego serca podzielili się groszem, oni to uczciwie wykorzystali i dzięki temu ich życie się zmieniło. W taki sposób działa Bóg, pragnie cię przemienić poprzez Dzieciątko, które daje nam pod opiekę.

To, jaki będzie finał tego Bożego ojcostwa i macierzyństwa w twoim życiu, zależy od Ciebie. Można nie mieć wiele, tak jak to było w tym reportażu, a można osiągnąć wszystko. Można też mieć wszystko i pozostać z niczym.

Planując swoje życie, planujmy je w obecności Pana Boga, w obecności tego Dzieciątka, którego narodziny dla świata dzisiaj świętujemy. Ta obecność potrafi zdziałać cuda nawet w sercu, które pozornie nie chce mieć z Nim nic wspólnego.

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Dostępne w wersji pełnej

Niedziela Chrztu Pańskiego

Dostępne w wersji pełnej

1 Niedziela Wielkiego Postu rok B

Dostępne w wersji pełnej

2 Niedziela Wielkiego Postu rok B

Dostępne w wersji pełnej

4 Niedziela Wielkiego Postu rok B

Dostępne w wersji pełnej

5 Niedziela Wielkiego Postu rok C

Dostępne w wersji pełnej

Wielki Czwartek

Dostępne w wersji pełnej

Wielka Sobota

Dostępne w wersji pełnej

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

Dostępne w wersji pełnej

3 Niedziela Wielkanocna rok B

Dostępne w wersji pełnej

4 Niedziela Wielkanocna rok C

Dostępne w wersji pełnej

5 Niedziela Wielkanocna rok B

Dostępne w wersji pełnej

6 Niedziela Wielkanocna rok A

Dostępne w wersji pełnej

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego rok B

Dostępne w wersji pełnej

2 Niedziela zwykła rok C

Dostępne w wersji pełnej

4 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

5 Niedziela zwykła rok C

Dostępne w wersji pełnej

6 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

7 Niedziela zwykła rok B

Dostępne w wersji pełnej

12 Niedziela zwykła rok B

Dostępne w wersji pełnej

14 Niedziela zwykła rok B

Dostępne w wersji pełnej

16 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

18 Niedziela zwykła rok B

Dostępne w wersji pełnej

20 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

22 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

24 Niedziela zwykła rok B

Dostępne w wersji pełnej

26 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

27 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

28 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

29 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

30 Niedziela zwykła rok C

Dostępne w wersji pełnej

33 Niedziela zwykła rok A

Dostępne w wersji pełnej

34 Niedziela zwykła Uroczystość Chrystusa Króla rok C

Dostępne w wersji pełnej

Uroczystość Przenajświętszej Trójcy

Dostępne w wersji pełnej

RedakcjaAgnieszka Ćwieląg-Pieculewicz Magdalena Mnikowska

KorektaAnna Śledzikowska

Projekt okładkiArtur Falkowski

Redakcja techniczna i przygotowanie do dru­kuAnna Olek

Opracowanie i przygotowanie plikuWydawnictwo Salwator

Imprimi potest ks. Piotr Filas SDS, prowincjał

© 2014 Wydawnictwo SALWATOR© 2018 eBook Wydawnictwo SALWATOR ISBN 978-83-7580-441-6

Wydawnictwo SALWATOR ul. św. Jacka 16, 30-364 Kraków tel. 12 260-60-80, e-mail: wydawnictwo@salwator.com