Boska świadomość - Wiesław Glaner - ebook

Boska świadomość ebook

Wiesław Glaner

0,0

Opis

Prorokuję. Wyrokuję. Rokuję. Przepowiadam, przeczuwając w domysłach wynikających.
Wpierw pomyślałem, że spróbuję zostać wizjonerem. Będę czytał Pismo Święte dzień i noc, aż duch święty natchnie mnie i ujrzę prawdę. A prawda ta będzie oczywiście straszna, parabolicznie apokaliptyczna i prowokująca. Wyznam wtedy, w bojaźni Bożej, co widziałem i stanę się prorokiem – krytykiem niewygodnym. Zacznę zadawać trudne pytania, prowokując siły kamienne do pojedynku na słowa i czyny.
I nie będzie już odwrotu od konfrontacji.
Ale wcale nie trzeba być wizjonerem, by widzieć,  że Kościół w konfrontacji z rzeczywistością tonie  w mroku ignorancji. Duch Czasu woła, a Kościół nie słyszy i pustoszeje – wierni umykają jak z tonącego statku niewiary. Umyka też Kościół w swój zaułek mroczny i ślepy (przez wieki Kościół najlepiej czuł się w objęciach śmierci). Ucieka przed życiem „nowoczesnym”, rozpędzonym na drodze do (ułomnej) doskonałości. Duch czasu woła, a religia tonie w mitologii.


BOSKA FUNKCJA
Nadanie Bogu atrybutu Funkcji jest moim największym odkryciem filozoficznym. Dzięki temu, wielki problem wizerunku i imienia Boga przestaje mieć znaczenie. Bóg to nie wizerunek. Bóg to funkcja.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 99

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0

Popularność




Wiesław Glaner

BOSKA ŚWIADOMOŚĆ

ELEMENTARZ CHRZEŚCIJAŃSKIEGO HUMANISTY

Autor: Wiesław Glaner
Tytuł: BOSKA ŚWIADOMOŚĆ. ELEMENTARZ
CHRZEŚCIJAŃSKIEGO HUMANISTY
Projekt okładki: Wiesław Glaner

 

Korekta, redakcja i skład: Grażyna Dobromilska
www.madgraf.eu www.blog.madgraf.eu

 

 

 

 

 

Copyright © by Wiesław Glaner 2015

 

ISBN 978-83-943099-0-9

 

Wiesław Glaner

www.machinaares.pl

Profil na FB:

https://www.facebook.com/profile.php?id=100010157261766

Konwersja do epub A3M Agencja Internetowa

Dla ciebie Em wydobyłem ten oręż z Europy.

Walcz albo pożrą cię katolickie potwory.

Byliśmy coraz bardziej niespokojni. Wokół pojawiały się spontaniczne głosy sprzeciwu. Napięcie rosło. Relacje stawały się coraz bardziej radykalne. Zło nie budziło już wątpliwości. Ludzie zaczęli wstawać, wykrzykiwać, domagać się. Bałem się, że ktoś pierwszy rzuci pochodnię. I wtedy, nagle, stało się. Robotnicy schowani za kulisami spuścili na linie Boga. I tenże stanął w samym środku sceny.

Wspaniała chwila, cud sensu i celu.

Deus ex machina.*

Prorokowanie (Wstęp)

Prorokuję. Wyrokuję. Rokuję. Przepowiadam, przeczuwając w domysłach wynikających.

Wpierw pomyślałem, że spróbuję zostać wizjonerem. Będę czytał Pismo Święte dzień i noc, aż duch święty natchnie mnie i ujrzę prawdę. A prawda ta będzie oczywiście straszna, parabolicznie apokaliptyczna

i prowokująca. Wyznam wtedy, w bojaźni Bożej, co widziałem i stanę się prorokiem – krytykiem niewygodnym. Zacznę zadawać trudne pytania, prowokując siły kamienne do pojedynku na słowa i czyny.

I nie będzie już odwrotu od konfrontacji.

Ale wcale nie trzeba być wizjonerem, by widzieć,

że Kościół w konfrontacji z rzeczywistością tonie

w mroku ignorancji. Duch Czasu woła, a Kościół nie słyszy i pustoszeje – wierni umykają jak z tonącego statku niewiary. Umyka też Kościół w swój zaułek mroczny i ślepy (przez wieki Kościół najlepiej czuł się w objęciach śmierci). Ucieka przed życiem „nowoczesnym”, rozpędzonym na drodze do (ułomnej) doskonałości. Duch czasu woła, a religia tonie w mitologii.

Jeszcze chronią się boscy urzędnicy w Tradycji, którą definiują na użytek prawicowej orientacji wiernych, dzieląc ludzi (w Polsce) w całej jaskrawości. Ale tradycja nie jest już źródłem chwały, lecz wstydu. A życie samo skoryguje postawę Kościoła, któremu brakuje mądrości i odwagi, by walczyć

z własną bezpłodnością. A strach w łonie Jego już nie czai się, lecz wyłazi z ambony jak wąż. O siebie się boi Kościół, o siebie. Bo oto odwracają się miliony, odchodzą wierni smutni i przygnębieni. Bezdomny jest Człowiek w domu Ojca.

W takim katastroficznym tonie, ulubionym zresztą przez religijnych literatów, można przekonywać, że Kościół chyli się ku upadkowi. Jest to o tyle łatwe, że istotnie tak się dzieje. Jedynie sam Kościół tego nie widzi, przekonując, że to świat staje się coraz bardziej zły i oddala od wiary. A karą za to będzie oczywiście zagłada świata. Niestety stanie się inaczej. Kościół sam tworzy swój upadek, schodząc na peryferia Kultury, i tak będzie oddalać się od rzeczywistości, kreując swoją kreaturę Antychrysta. Ale może też wrócić w chwale na tron jedności i siły Europy, może zacząć się humanizować.

Moje prace, pod ogólnym tytułem Elementarz Chrześcijańskiego Humanisty, są propozycją rozbudowy i weryfikacji treści religijnej, wzbogaconej o intelektualne osiągnięcia filozofii, nauki i sztuki zaczerpnięte z naszej zachodniej kultury. Postuluję uzupełnienie Biblii o nowe treści. Szukam priorytetów, na których można by utworzyć elementarz orientacji – fundament tożsamości Europejczyka – budowany na humanizacji Kościoła.

Potrzebujemy siły (mocy) wyznania w konsolidacji wartości pochodzących również z innych źródeł niż tylko z katechizmu religijnego. Nie można budować duchowej mapy Europy tylko na szkielecie Kościoła. Nadszedł czas, by sobie uświadomić, że tożsamość Europejczyka pochodzi z trzech źródeł. Są to: religia, nauka i sztuka. Dziedziny te nie mogą tworzyć odrębnych, obcych sobie, światów. Nauka i sztuka rozumieją się dobrze, brakuje jednak religii. To ten filar, odpowiedzialny za siłę (jedność duchową) Europejczyków, zawalił się pod naporem eksplozji indywidualizmu i upadku autorytetu Kościoła. Indywidualizm to fenomen

w dziejach ludzkości. Jak nigdzie na świecie, ludzie Zachodu stali się wolni, jednak ta wolność, pozbawiona religijnej grawitacji, oddala nas od siebie coraz bardziej i bardziej. Gdy kościół protestancki (na zachodzie Europy) zaczął otwierać się na ludzi, było już za późno... Dziś religia stała się elementem folkloru i pełni ważną rolę, jedynie w budowaniu tożsamości kultury regionalnej.

Europejski fenomen wolności jednostki ma swoją jakość i historię, zbudowaną na opozycji do Kościoła. Jednostka stała się celem dobra zdefiniowanego przez humanizm, ale jej tożsamość bez religii pozostaje wątpliwa, kulawa, okaleczona. Człowiek wolny, świadomy, wolny i bogaty w duchu identyfikuje w sobie trzy źródła tożsamości. Źródła te płyną z religii, nauki i sztuki. Z religii mamy siłę,

z nauki wiedzę, a ze sztuki piękno. Jeśli zabraknie nam jednego z tych ogniw, jeśli zaniedbamy któreś z nich, w naszym życiu pojawi się ułomność. Siła wspólnoty (religijnej) wynika z jej jedności. Bez tej siły wiedza i piękno nie przetrwają i nie rozwiną się. Takoż wiedza potrzebuje współdziałania z siłą wiary i z pięknem, inaczej staje się bezużyteczna. A piękno, jak perła osadzona w miłości, bez wiedzy i siły, szybko zamieni ludzki umysł w przestrzeń chorej wyobraźni. O ile religia i nauka to dziedziny dość dla wszystkich oczywiste, to jednak z oswojeniem sztuki pojawiają się trudności. Szczególnie, gdy chodzi o piękno, które w rozwoju ludzkiej świadomości pojawiło się dużo później – tak myślę. Ciekawego odkrycia w tej kwestii dokonał rosyjski pisarz Zoszczenko, który odkrył, że „piękno nigdy nie bywa śmieszne.” Ta zasada naprawdę działa, stosuję ją, gdy mam wątpliwości.

Dziś jesteśmy słabi duchem. Ubodzy w duchu

i wierze. Europa potrzebuje siły religii, a ta zapada się w sobie. Jedynym ratunkiem jest humanizacja Kościoła. To najlepszy i pewny sposób na duchowe zjednoczenie Europy. Aby tak się stało, niezbędny jest Elementarz Chrześcijańskiego Humanisty napisany przez światłych ludzi kultury Zachodu, który na nowo zdefiniuje władzę kościelną i jej doktryny.

Jako Europejczycy staliśmy się dla świata kuźnią intelektu, mózgiem ekspansji myśli technicznej, filozoficznej i artystycznej. A religijnie, zdobyliśmy wielkie terytoria. Jednak, gdy tylko zaczynamy dyskusję o religii, pojawia się konflikt. A na pytanie, co religia wniosła dobrego do naszej zachodniej kultury, odpowiedź może być trudna. Bo Europa to również kuźnia zbrodni, która zaczyna się od formuły, że „tam, gdzie palą książki, będą także palić ludzi”. Co ma do tego religia? Problem tkwi

w substancji ludzkich przekonań – trzeba zapytać o kręgosłup moralny kultury Zachodu. Religia zawsze stała na straży moralności, stając się, w wielu sytuacjach, karykaturą tej moralności. Zakaz czytania książek, palenie ich, to próba niszczenia zapisu świadomości. A wiemy, że taki zapis rozprzestrzenia się i kształtuje umysł ludzki ze skutkiem nieodwracalnym. Problem sterowanej moralności – dużo wcześniej, z okrutną trafnością – opisał Oskar Wilde: „Książki, które świat nazywa niemoralnymi, to są właśnie te, które światu wykazują jego własną hańbę”.

Religia jako karykatura moralności to jeden z licznych drażliwych tematów, z którymi Kościół musi się zmierzyć. Taka konfrontacja z rzeczywistością jest konieczna. Kto jej unika, tego duch czasu spycha na margines. Trzeba na nowo zdefiniować wiele zagadnień, w tym oczywiście moralność. Jednak prawdziwy problem Kościoła to rewizja treści Katechizmu.

Kolejne trudne tematy pojawią się w drugim Zeszycie pod tytułem Imperatyw Boga. Już teraz powiem jednak, że moralność nie jest wytworem ludzkim (człowiek jej tylko używa), jest pochodną ewolucji w relacji z prawami natury, a dokładnie, jak prorokuję na końcu tej pracy, moralność ma swoje źródło w termodynamice, w jej trzech słynnych zasadach sformułowanych przez Newtona.

*Deus ex machina (łac. bóg z maszyny) – pojęcie wprowadzone do dramatu antycznego przez Eurypidesa. Zsyłał on w swoich przedstawieniach boga z maszyny, który zdecydowanie ingerował w akcję na scenie, powodując nagły zwrot akcji. Maszyną nazywano specjalne urządzenia mechaniczne, dzięki którym bóg mógł pojawić się na scenie w boskich okolicznościach (był spuszczany z góry na linach). Potocznie stwierdzenie to oznacza wszystkie nagłe zmiany sytuacji, nie dające się logicznie wyjaśnić w kategoriach rozwoju wydarzeń.

Boska świadomość

Boska świadomość ma historię w dwóch znaczeniach, tym, co było, i tym, co ją sprawia. Zapisaliśmy w historii wszystko, co wydarzyło się w materii, ale to „wszystko” pochodzi z niematerialnej przyczyny zdarzeń.

Ze szkolnych lektur pamiętam długie opisy przyrody, nudne i najczęściej omijane w trakcie czytania. Jednak wrażenia bezpośrednie z kontaktu z przyrodą, te z dzieciństwa i potem z dorosłego życia, okazały się jedyne prawdziwe i piękne. Toteż, tak często opisywana przez literatów sielanka, zawsze dzieje się na tle wyjątkowego krajobrazu. Liryka przyrody to ogromny zbiór emocji, wrażeń i refleksji. Poranne mgły, rosa na trawie, wieczorne chmury w zachodzącym słońcu, wiatr tańczący w liściach drzew, w kolorach, światłach i cieniach... wszystkie wzruszenia i stany uczuć, wszystkie nadzieje, radości i smętne porażki znaleźli literaci w przyrodzie. Do dziś wiejski ogród jest szczytem marzeń spokojnej starości i rajem śmierci na Ziemi.

Tymczasem za sprawą jednego wiersza mój wcześniejszy, śliczny obraz przyrody, został cośkolwiek wypaczony. Poeta Rainer Maria Rilke niepozornym wierszykiem zwrócił mi uwagę, że istotna część przyrody dzieje się nie w blasku Słońca, ale w korzeniach, w mroku Księżyca. Treści tego wiersza ani jego tytułu, po prawie trzydziestu latach, nie pamiętam. Jednak sens tych słów pozostał w mojej pamięci na zawsze. Ładnie się tam rymowały niemieckie słowa Würzen/Herzen (korzenie/serca). Rilke napisał, że bogowie najlepiej się czują w naszych sercach. Serce to metaforyczny korzeń naszej jaźni, w którym budzą się i dojrzewają uczucia. I nie jest to wcale miejsce idealne, kryształowe, czyste

w świętości. To ołtarz korzenny, mroczny, tłusty od gnijącej gleby, ciepły i żyzny świat – niewidzialny i niebezpieczny dla tych, którzy trafili tam jako ofiary. W korzennych oparach drażniących zmysły, w sokach, wydzielinach i płynach ustrojowych,

z nasienia powstaje nasze życie. W tej burzliwej fermentacji, w podwyższonej temperaturze uczuć, płomieniach namiętności, z którymi blisko do piekła szalonej lubieżności. W mrocznej piwnicy (winnicy) Dionizosa ciało ludzkie ożywa, lśni naprężone od potu i tętniącej w żyłach krwi, od ognia, żółtego światła pochodni... Jakby nie było, udało się Rilkemu pokazać miejsce, w którym budzi się (powstaje) Świadomość. Z emanacji uczuć, z intencji niejasnych i ulotnych, z pragnień skrywanych pod grubą warstwą tłuszczu... formują się myśli szare, niepewne, nieświadome, by w końcu wybuchnąć kolorami w pieśni i tańcu marzeń, obudzonych

w świadomości.

Badacze