Alef - Paulo Coelho - ebook + książka

Alef ebook

Paulo Coelho

3,6

Opis

Buntuję się. Decyduję. Zmieniam. Odnajduję siebie. Idę. Działam. Budzę się. Doświadczam. Podnoszę się. Marzę. Zwyciężam. Odkrywam. Wymagam. Myślę. Wierzę. Krzepnę. Rozwijam się. Pytam. Jestem.

Niektóre książki są do czytania. Alef napędza do życia.

Duchowa odyseja. Głęboko rozczarowany dzisiejszą rzeczywistością, targany wewnętrznymi konfliktami, tracący wiarę w siebie i w otaczający go świat, Paulo podejmuje bardzo osobistą podróż w czasie i przestrzeni. Przemierzając świat, wraca do swoich wcieleń, ponieważ, jak powiada, „szlak mojej wędrówki da się wyczytać z oczu innych, a jeśli chcę się odnaleźć, muszę się posłużyć tą mapą”. Po drodze poznaje różnych ludzi, z którymi kontakt zbliża go do celu, ale kluczem do ostatecznego przebudzenia, a zarazem odkupienia jest ponowne spotkanie z kobietą, którą kochał i którą podle zdradził ponad 500 lat wcześniej... Kolejna magiczna, pełna tajemnic podróż w towarzystwie Paula Coelho, który jak zwykle nas nie zawodzi.

Margaret Flanagan, „Booklist"

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 250

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,6 (26 ocen)
7
6
9
4
0

Popularność




Dziękuję za koncert, no i za to, że swoją historią podzieliłaś się z obcymi ludźmi – zwracam się do Hilal. – Każdego ranka, zanim pochłonie cię codzienny wir spraw, poświęć chwilę Bogu. Powietrze przepełnia kosmiczna siła, która w każdej kulturze nosi inne miano, ale nazwa nie ma znaczenia. Najważniejsze, żebyś robiła to co rano. Weź głęboki oddech i proś Boga, żeby wszystkie błogosławieństwa przeniknęły do każdej komórki twojego ciała. Potem powoli wypuść powietrze i podziel się ze światem swoją radością i spokojem. Powtórz to dziesięć razy. W ten sposób sama się uleczysz i pomożesz uleczyć otaczający cię świat. – Jak mam to rozumieć? – Po prostu wykonaj to ćwiczenie. Z czasem pozbędziesz się złych skojarzeń związanych z miłością. W każdym z nas tkwi siła, która może uzdrowić świat. Nie bój się, na pewno cię nie zniszczy. Weź głęboki oddech i przyjmij dary nieba i ziemi, potem zrób wydech i daj światu piękno, podziel się swym talentem. Uwierz mi, to działa. – Nie przyjechałam tu, żeby się uczyć ćwiczeń zalecanych w byle podręczniku jogi – odpowiada zniecierpliwiona Hilal.

Największym problemem jest to, że człowiek nie potrafi skoncentrować się na teraźniejszości. Wiecznie roztrząsa, czy mógł coś zrobić lepiej, jakie będą konsekwencje jego czynów, dlaczego nie zareagował tak, jak powinien. Martwi się też o przyszłość: co będzie jutro, jakie należy podjąć kroki, jakie czyhają na niego niebezpieczeństwa, jak uniknąć zagrożeń i realizować

Wiem, że jestem w ludziach, którzy mnie otaczają, tak jak oni są we mnie. Wspólnie piszemy Księgę Życia. Tworzymy ją każdym naszym spotkaniem, które zawsze jest darem losu, a także wiarą, że razem możemy zmienić świat. Każdy z nas dopisuje słowo, zdanie, dodaje ilustrację, aż w końcu całość nabiera sensu. Radość jednego człowieka staje się szczęściem ogółu.

Zawsze zadajemy te same pytania. Musimy mieć w sobie dość pokory, aby zawierzyć sercu, które dokładnie wie, dlaczego znaleźliśmy się tu i teraz. Trudno prowadzić dialog z własnymi uczuciami, ale czy jest on w ogóle konieczny? Wystarczy zaufać, nauczyć się rozpoznawać znaki i w pełni przeżywać swoją Własną Legendę. Prędzej czy później zrozumiemy, że jesteśmy częścią wielkiego planu, nawet jeśli nie będziemy w stanie ogarnąć go rozumem. Podobno w sekundzie przed śmiercią każdy z nas poznaje prawdziwy powód swojego istnienia. I wtedy rodzi się Piekło albo Niebo.

Piekłem jest spojrzeć wstecz i zrozumieć, że minęliśmy się z powołaniem, że zaprzepaściliśmy szansę na godne życie. Niebem jest móc powiedzieć: „Popełniłem wiele błędów, ale nie stchórzyłem. Żyłem najlepiej jak umiałem”.

Kiedy coś tracimy, nie warto starać się to odzyskać. Lepiej wykorzystać powstałą przestrzeń i wypełnić ją czymś nowym. Teoretycznie z każdej straty wynika coś dobrego, ale w praktyce właśnie wtedy poddajemy w wątpliwość istnienie Boga i zadajemy sobie pytanie: czym ja sobie na to zasłużyłem?