Zbigniew Rokita

Śląsko-polski reporter i publicysta specjalizujący się problematyce wschodnioeuropejskiej oraz śląskiej. Z wykształcenia rosjoznawca, od 2012 do 2018 r. redaktor periodyku Nowa Europa Wschodnia, laureat Stypendium im. Leopolda Ungera. Miłośnik piłki nożnej i zapalony kibić śląskich drużyn. Jego teksty można było przeczytać m.in. na łamach Polityki, Tygodnika Powszechnego, Znaku, Dzienniku Gazecie Prawnej. W swoim dorobku ma 3 książki. Za ostatnią z nich, opublikowane w 2020 r. przez wydawnictwo Czarne, opowiadające o Górnym Śląsku Kajś, dostał Zbigniew Rokita Nike, najbardziej prestiżową polska nagrodę literacką. Niedawno zadebiutował w roli dramatopisarza; na deskach sosnowieckiego Teatru Zagłębia można było obejrzeć spektakl na podstawie jego sztuki pt. Niekaj.

Zbigniew Rokita na świat przyszedł w 1989 r. w Gliwicach i tam też dorastał. W rodzinnym mieście ukończył V Liceum Ogólnokształcące, jednak po dalsze nauki wyjechał do Małopolski. Wybrał Instytutu Rosji i Europy Wschodniej Uniwersytetu Jagiellońskiego i może się pochwalić dyplomem z rosjoznawstwa. Jego kariera zawodowa była dość naturalną konsekwencją ukończonych studiów i zanim napisał Zbigniew Rokita Kajś, które przyniosło mu ogólnopolska sławę literacką, zajmował się jako dziennikarz i publicysta głównie problematyką środkowo- i wschodnioeuropejską. Współpracował z różnymi tytułami, a przez kilka lat szefował periodykowi Nowa Europa Wschodnia.

W 2015 r. ukazała się jego pierwsza książka, przeprowadzony wspólnie z Kornelią Mazurczyk, wywiad-rzeka z orientalistą i językoznawcą Andrzejem Pisowiczem pt. Na końcu języka. Publikacja ta to niezwykle ciekawa opowieść o niezaprzeczalnych, choć nie zawsze oczywistych, dwukierunkowych związkach między językiem a kulturą i sferą polityki. Autorom i ich rozmówcy udało się na stronach książki w sposób wręcz fascynujący pokazać, w jaki sposób język nie tylko odzwierciedla uniwersum kulturowe i realia polityczne, w których jest zanurzony, ale i cały czas je tworzy. Na końcu języka, mimo że rozważania w nim zawarte są natury dość specjalistycznej, czyta się jak najciekawszą powieść; pełno w nim ciekawostek i anegdotek, które dodają lekturze lekkości i niezawodnie, nawet laika, wciągają w ten frapujący lingwistyczno-kulturowy dyskurs.

Zbigniew Rokita i Królowie strzelców, czyli piłka w cieniu imperium

Wiosną 2018 r. do księgarń trafiło już zupełnie indywidualne dzieło autora, zbiór reportaży łączący dwie jego wielkie pasje – studia wschodnie i piłkę nożną. W tomie, który zatytułował Zbigniew Rokita Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium, zapoznać się możemy z historią dawnej radzieckiej strefy wpływów w Europie opisywanej i tłumaczonej przez pryzmat związku sportu z polityką. Imperium to, oczywiście, Związek Radziecki i Rosja od stuleci rzucające długi cień na wschód kontynentu.

Autorowi udaje się tę dość skomplikowaną materię pokazać w sposób niezwykle przystępny i zrozumiały nawet dla czytelnika niezbyt biegłego w historii regionu. Jak na dobrą literaturę non-fiction przystało, Zbigniew Rokita Królów strzelców komponuje niczym najbardziej wciągającą fabułę, okrasza anegdotkami i niespodziewanymi zwrotami akcji, zapraszając swoich czytelników w egzotyczną podróż i na jeszcze bardziej egzotyczne stadiony, na których w ramach mistrzostw państw nieuznawanych można podziwiać występy reprezentacji Abchazji czy Górskiego Karabachu. Książka doczekała się nie tylko tłumaczenia na ukraiński, ale i adaptacji teatralnej wystawionej w zabrzańskim Teatrze Nowym.

Zbigniew Rokita, Kajś i Nike do kwadratu

W 2020 r. w ręce czytelników oddał Zbigniew Rokita Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku, publikację, która uczyniła prawdziwą gwiazdę polskiej literatury dokumentalnej. Jest to książka ze wszech miar szczególna – bardzo osobista, utkana z historii rodzinnej autora i jego własnych zmagań ze Śląskiem i śląskością. Jak pokazuje na stronach książki Zbigniew Rokita, rodzina, która do pewnego momentu wydaje się być czymś oczywistym, na Śląsku przy sięgnięciu głębiej i próbie odnalezienia jej korzeni może okazać się niezwykle skomplikowanym i niejednoznacznym konstruktem. Autor świetnie pokazuje na przykładzie własnych poszukiwań jak trudna do sprecyzowania i określenia jest śląskość, jak bardzo jest to kategoria upolityczniona, zniekształcona przez dekady milczenia, przekłamań i propagandy, boleśnie uwikłana w małą i wielką historię. Odczarowuje śląską i polską obawę przed dziadkiem z Wermahtu, kreśląc jasny kontekst służby Ślązaków w niemieckiej armii i otwarcie mówiąc o dokumentach ze swastyką znalezionych wśród rodzinnych staroci.

Sam Rokita uważa się zarówno za Ślązaka, jak i Polaka, zastrzegając jednak, że pojęcia te obsługują różne rejestry semantyczne. Jego rodzimym językiem jest regionalna, ale jednak, polszczyzna. Języka śląskiego uczył się jako dorosły na kursie; do tej pory zresztą nie posługuje się nim swobodnie i pisze po polsku. Przyznaje się jednocześnie, że nie raz czuł w sercu ukłucie śląskiej ksenofobii wynikającą z obawy przed zanikaniem śląskiej odrębności. Bez wątpienia jego książka to głos ważny i dla Polaków i dla Ślązaków, a także wszystkich, którzy wybierają podwójną tożsamość, bądź takiego wyboru w ogóle odmawiają. Nie bez przyczyny za Kajś Zbigniew Rokita został doceniony podwójną, przyznawaną przez jury i czytelników, nagrodą Nike. Jest to bowiem narracja, która, jak podkreślił w laudacji Tadeusz Nyczka, dotyka spraw absolutnie najważniejszych dla naszej wspólnej historii i współczesności, jest jak odkrycie dawno zaginionej Atlantydy w samym środku Europy.